Cena węgla wzrosła niemal dwukrotnie w ostatnich miesiącach i dochodzimy do rekordowego poziomu za tonę. To zawsze przekłada się na zdolności inwestycyjne naszych klientów, choć nie z dnia na dzień. Występuje tu przesunięcie czasowe.
W przypadku Famuru, w którym jesteśmy większościowym akcjonariuszem od 2002 r., kluczowe są jednak zmiany rozpoczęte półtora roku temu. W rekordowym 2019 r. zanotowaliśmy 2,2 mld zł przychodów i ponad 500 mln zł wyniku EBITDA. Zespołowi Famuru udało się zbudować mocną firmę na arenie międzynarodowej, zdolną wygrywać przetargi w USA czy w Chinach. I wtedy, z kilku powodów, zdecydowaliśmy się na rewolucję. Po pierwsze dlatego, że weszliśmy wówczas w fazę spadkową tego cyklicznego biznesu. Po drugie, zdarzył się covid. Nasi klienci potrafili zamrozić w tym okresie wszystkie swoje inwestycje, a wręcz z nich zrezygnować. I po trzecie, nastąpiła całkowita zmiana polityki energetycznej państwa. Stało się to o kilka lat za późno. Gdyby ta zmiana nastąpiła szybciej, mogłaby być mniej drastyczna i dałaby nam, przedsiębiorcom, więcej czasu na dostosowanie się.
W przypadku Famuru przyjęliśmy więc nową strategię, która zakłada, że firma staje się od dzisiaj holdingiem inwestującym w zieloną transformację. Tak jak mocno jesteśmy negatywnie dotknięci dynamicznym odchodzeniem od węgla energetycznego, tak równie silnie pojawiają się możliwości biznesowe po stronie OZE. Zakładamy, że w ciągu najbliższych trzech lat 70 proc. przychodów Famuru będzie pochodziło z nowego biznesu