On po prostu robi to z czystego serca nie mając żadnego interesu. Jeden prawdziwy sprawiedlowy altruista poświęcający swój czas by ostrzec przed spółką. Jak to dobrze, że są jeszcze tacy szczerzy, życzliwi ludzie pomagający nieświadomy inwestorom. Tylko zagłosować na osobistość roku a po smierci zgłosić jego kandydaturę do beatyfikacji. I jak tu nie wierzyć w ludzi?