Posłuchaj Bossie!!!!
Mylisz mnie celowo albo faktycznie z kimś innym i nie mam nic wspólnego z nickami, które tutaj przywołujesz. Nie odrobiłeś pracy domowej. Jezeli chcesz merytorycznej odpowiedzi to sam bądź merytoryczny i oszczędź sobie wycieczek osobistych: stan rodzinny, cywilny, posiadany inwentarz żywy ......
Ale ja Ci odpowiem merytorycznie. Masz kilka możliwości do wyboru.
1. Jestem wariatem i wariuję właśnie w ten sposób.
2. Grafomanem, który czepia się każdego postu.
3. Odmiana pkt. 1. Batmanem ratującym świat.
4. Gram na spadki i Cię podpuszczam. Jak mówi przysłowie "złodziej w każdym widzi złodzieja". Bez urazy nie przypinam Tobie jakiejkolwiek łatki to metafora literacka. Chcę tylko wyrazić, że mamy nieodpartą pokusę aby mierzyć ludzi naszą własną miarą.
5. Zazdrośnikiem, który nie kupił w porę i teraz zabrania innym.
6. Teoretykiem giełdy, starajacym sie zoobiektywizować całą sytuację i podzielić wnioskami beznamiętnie z innym bez żadnego własnego interesu. Takie akademickie ćwiczenie.
7. Kibic sportowy.
8. Co tam jeszcze chcesz. Cokolwiek bym nie napisał i tak nie zmienię Twojego poglądu, który już masz określony.
Rozwinę szerzej wnioski z pkt.6.
Fundamenty Elektrobudowy w żaden sposób nie uzasadniają tego z czym mamy tutaj do czynienia. A zatem wg mojego osobistego pogladu możliwe są następujące opcje:
1. 95 % Bańka spekulacyjna. Wywołana spontanicznie albo i nie. Jak w każdej bańce na początku są tacy co zarabiają nawet jak piszesz 200-300% ale ostatnich gryzą psy. Tak było jest i będzie podobnie jak rzucony kamień musi w końcu upaść na ziemię. Wyroki arbitrażowe nie mające przełomowego wpływu na fundamentalną sytuację bankruta rozhuśtują emocje tłumu, a tam już czekają specjaliści łowiący ryby w mętnej wodzie. Zwrócę tylko uwagę, że nie trzeba być wytrawnym psychologiem aby będąc tylko z niewielkim wyprzedzeniem w posiadaniu informacji o możliwym rozwoju arbitrażu przewidzieć reakcję rynku. Aby nie być zaciągniętym przed niezawisłe sądy oświadczam, że nikomu nie stawiam zarzutów. Szkicuję jedynie teoretyczne możliwości.
2. 5%. Polityczna wola zawrócenia firmy ze ścieżki bankructwa i związany z tym przeciek. Coś w rodzaju bełkotu Analityka72, chociaż uważam, że On tylko podpuszcza i nic nie wie. Ale w naszym bantustanie niczego nie można wykluczyć ponad wszelką wątpliwość.
Gdyby faktycznie tak było to rozwinie się z tego afera przesłaniajaca wszystkie dotychczasowe gdyż byłaby to woda na młyn opozycji. Nie można było firmy uratować zanim zbankrutowała gdy zarządy i związki słały petycje do Premiera, ministrów i samego Naczelnika, banków, ARP, PFR, itd, a teraz można i jeszcze się ktoś się przy tym bogaci? Wskazuję, że było już po bankructwie zawiązane porozumienie akcjonariuszy, które uciekło z podkulonym ogonem.
Analityk72 wezwany do odpowiedzi zamilkł ale mogę wyobrazić sobie taki scenariusz.
8 kwietnia Elektrobudowa schodzi z giełdy. To nieuniknione.
Ale starsi i mądrzejsi postanawiają, że długi firmy spłaci podatnik. Zatem syndyk robi kolejna emisję akcji (oczywiście niepubliczną przygoda z giełdą skończyła się przynajmniej na jakiś czas, zastrzegam, że nie wiem czy faktycznie w świetle prawa może zrobić taki myk), którą obejmuje np. Orlen albo jakiś PFR - wnosząc przez podwyższenie kapitału akcyjnego jakieś 200-300 mln na spłatę zobowiązań i rozwój działalności. Niewykluczone, że część długów mogłaby być w drodze jakiegoś układu ewentualnie zamieniona na akcje. Potem za jakiś czas (lata) Elektrobudowa mogłaby rozpocząć procedurę powrotu na giełdę. Cały proces od początku tj. prospekt emisyjny itd. W każdym razie akcje długo nie będą w obrocie na rynku regulowanym, a ich wartość po takiej transformacji jeżeli ktoś zostanie z nimi 8 kwietnia na poziomie np. 5 zł spadnie do bardzo niskiej wartości.
"Kto ma uszy niechaj słucha" i decyduje sam za siebie. Dla uniknięcia wątpliwości oświadczam, że nie wpływam tutaj na niczyje decyzje i nikomu nie doradzam. Usiłuję jedynie zobiektywizować zaistniały fenomen.