Albo odbicie zdechlego kota zamiast jazdy na polnoc i z powrotem dalej nic a pozniej wcale przydałoby sie na śmieciu jakieś naprawdę dobre espi o pracach czy kontraktach a nie siedzą na tyłkach jak w PRL i myślą ze inwestorzy to tak od siebie beda im walić pieniądze za papier podnosząc wycenę a my na swoich karkach ryzykujac własnymi pieniędzmi nie dostając nic w zamian im to zrobimy az takie działania wołają o pomstę do nieba jakby w ogóle nie bylo zarządu na innych gorszych spolkach samym gadaniem potrafią zainteresować popyt i zaiteresowanie akcjonariuszy co sie przeklada na wzrost i wycenę przyszłościową spółki