Mnie ciekawi, kto po stronie EFICOM, podpisał umowę w której EFICOM nagle stracił udziały w MBL, ta osoba faktycznie działała na szkodę EFICOM, myślę, że KNF powinien się tym zainteresować.
A tak w ogóle, może wiecie, czy nie jest tak, że jak jest zarząd to on odpowiada solidarnie za działania pozostałych członków zarządu? czyli jeżeli ktoś z zarządu EFICOM podpisał niekorzystną umowę to też bije w resztę, czyli też w obecny nowy zarząd. Może dlatego nie są zainteresowani wyjaśnieniem sprawy, ponieważ również ponieśli by odpowiedzialność.
Jak dla mnie to oni dość słabo zareagowali, na utratę kontroli w MBL, ciekawe co dostali w zamian :)