Mi bardzo "miły" pan z biura gpw powiedział, że inwestując w daną spółkę sami podejmujemy się ryzyka np. takiej sytuacji jak u nas. W biurze serenity albo nikogo nie ma albo jest pani która nie ma uprawnienia do odpowiadania n a pytania które zadawałam. Potem się dziwią, że ludzie kombinują....jak orasz w pracy do dostaniesz 1500 a tu bez wysiłku, bezkarnie możesz zgarnąc kasę innych ludzi...w sumie sami je podarowaliśmy panu n :(