A ja dodam - tak uważam- że marzenia to taka intencja , mechanizm, dzięki któremu duch przekształca się w materialną rzeczywistość. I wolę myśleć i marzyć, że gdzieś tam na końcu jest jednak światełko w tunelu.Choć powiem Ci Sylwus, że czuję o co Ci chodzi bo sam się łapię na strachu i smutku co aż łapie za gardło.Wtedy natychmiast zmieniam front myśli bo bym chyba zwariował.Ale popatrz...można mieć miliardy ale przed śmiercią człowiek się nie wykręci...ach te nocne dywagacje! Pzdr!