Jest tak.
Indata przez swoją spółkę zależną dostała dotacje w ramach programu BRIdge Alfa (http://www.ncbr.gov.pl/programy-krajowe/bridge/bridge-alfa/). Ten program polega na tym, że inwestor prywatny (spółka z grupy Indata) inwestuje w startup np. 200.000 zł a po 30 dniach startup dostaje bezzwrotną dotację od NCBiR w wysokości 800.000 zł co daje razem 1 mln zł inwestycji. 20% pochodzi od grupy Indata a 80% z NCBiR.
Indata dostała dotacji 40 mln oznacza to, że sama będzie musiała mieć 10 mln na wkład własny. W ramach projektu trzeba inwestować w startupy które mają technologię jakieś B+R i najlepiej aby projekt wyszedł z uczelni wyższej albo spółki jako spin off.
Pieniądze z tego programu NIE trafią do Indata tylko do Startupów a Indata zarobi TYLKO wtedy gdy sprzeda te spółki z zyskiem. Indata nawet nie będzie mogła robić usług IT dla startupów które utworzy bo jest konflikt interesów (z jednej kieszeni daje kasę a z drugiej bierze kasę na IT).
Tak więc krótkoterminowo dla Indata ta dotacja to jest problem bo trzeba się wykazać posiadaniem 10 mln zł na wkład własny (a wiadomo, że są długi w spółce - ostatnia informacja od spółki). Inwestycje w startupy na etapie seed od momentu inwestycji do wyjścia trwają 6-8 lat przynajmniej. Tak wiec horyzont czasowy tego programu na tą chwilę wykracza zdecydowanie dalej niż ktokolwiek może prognozować czy Indata za te 6-8 lat będzie jeszcze istnieć.
Jak fundusz VC jest dobrze zarządzany może się pochwalić średnią roczną stopą zwrotu na kapitale w okolicach 17%. Indata ma tutaj lewar x4 ze względu na środki publiczne.
Odpowiadając w jednym zdaniu. Dzisiaj ta dotacja to kłopot dla Indata i nie zdziwiłbym się gdyby zarząd Indata zadecydował o porzuceniu tej dotacji i nie podejmowaniu tego projektu. Nie jest możliwe też "sprzedanie" spółki z dotacją tak więc nie ma możliwości zarobieniu na samym fakcie, że "dostało się dotację".