Nie spodziewałem się, że ktoś będzie próbował podszywać się pode mnie.
Podobno naśladownictwo to najwyższa forma uznania, więc widocznie coś jest na rzeczy.
„Ehhh” to może banalny nick, ale dla mnie dość osobisty — dobrze oddaje westchnienie i bezradność, gdy czytam kolejne „analizy” Mentora albo Lolo.
Tyle w temacie. Pozdrawiam i wesołych świąt.