Ale ja nie neguję, że powinna działaś.
Chodzi tylko o to, że twoja spina bierze się z fałszywego przekonania o jakimś krachu, czy cholera wie czym. Nie ma żadnej zmienności, jest to co zwykle. Nastąpił jakiś błąd i tyle. Co też jest samo w sobie karygodne. Ale mnie chodzi tylko o to, że się spinasz nie o to, co trzeba.