Andrzej Czernecki wprowadza HTL-Strefę na warszawską giełdę. Fot. PAP
więcej na ten temat:
czytaj też: Starszy pan od kłucia
Spółka giełdowa HTL-Strefa, która w swym flagowym produkcie (lancety i nakłuwacze) ma ponad połowę udziału w światowym rynku, przejdzie w szwedzkie ręce.
Fundusz private equity ze szwedzkiej grupy EQT gotów jest dać prawie 900 mln zł za spółkę HTL-Strefa z Ozorkowa. I jest już niemal pewne, że ogłoszone w czwartek wezwanie do sprzedaży jej akcji, po 13,71 zł za sztukę, za sztukę zakończy się powodzeniem. A tym samym i największy na świecie producent bezpiecznych nakłuwaczy do pobierania krwi (55 proc. udziału w globalnym rynku) oraz lancetów personalnych dla cukrzyków (prawie 20 proc. rynku) trafi do portfela EQT jako jego pierwsza inwestycja w naszym regionie Europy. Fundusz dogadał się już bowiem co do sprzedaży z głównymi akcjonariuszami HTL-Strefa, w tym z założycielem i największym udziałowcem firmy Andrzejem Czerneckim.
Dobiegający 70-tki Czernecki to jeden z pionierów dużej, prywatnej przedsiębiorczości w powojennej Polsce a zarazem jedna z ciekawszych postaci naszego biznesu, do którego zresztą trafił dość poźno i trochę przez przypadek. Ten fizyk jądrowy z wykształcenia, syn profesora filozofii i germanistki, miał w planach karierę naukową. Zmienił zdanie, gdy na początku lat 70-tych, podczas pobytu na stypendium naukowym w Wiedniu, przedstawiciele amerykańskiej firmy Beckman Instruments, produkującej nowoczesne ultrawirówki, zaproponowali mu reprezentowanie swych interesów w Polsce i w byłym ZSRR. Tu poczuł zew biznesu, który kilka lat później zaczął prowadzić na własną rękę