kontatk to ekodolina@ekodolina.pl
może ktoś ze spółki napisze
a poniżej historia
"Dziennik Bałtycki": Nad wyraz spokojnie było podczas poniedziałkowego spotkania mieszkańców Rumi z przedstawicielami Eko Doliny. Zorganizowane w połowie września podobne spotkanie było zdecydowanie bardziej burzliwe i zakończyło się brakiem porozumienia.
Znajdująca się w Łężycach Eko Dolina, założona przez siedem gmin i związek Dolina Redy i Chylonki, zajmuje się zagospodarowywaniem odpadów. Od lat przeciw jej działaniu protestuje grupa mieszkańców Pomorza. Wątpliwości mają też rumianie, do których domów docierają nieprzyjemne zapachy.
Lokalizacja Eko Doliny
- U mnie śmierdzi co noc - mówił mieszkaniec domu przy ulicy Włókienniczej w Rumi podczas wrześniowego zebrania, w którym uczestniczyli przedstawiciele gmin leżących niedaleko Eko Doliny.
Takich opinii było więcej. Elżbieta Rogala-Kończak, burmistrz Rumi, przyznała wówczas, że Eko Dolina nie działa tak, jak powinna, i zaproponowała zorganizowanie następnego spotkania w listopadzie. Wtedy przedstawiony miał zostać konkretny harmonogram prac mających na celu ograniczenie fetoru.
W poniedziałkowy wieczór dane te nie zostały jednak zaprezentowane. Przedstawiciele Eko Doliny stwierdzili bowiem, ku zaskoczeniu mieszkańców, że część uzgodnionych we wrześniu prac została już wykonana.
Według władz Eko Doliny, zakład przeprowadził m.in. dotlenianie ścieków, aby nie dopuścić do ich gnicia, i zorganizował bardziej intensywne przepłukiwanie kolektora.
Jesienią zatrudniony też został nowy pracownik, który się zajmuje tzw. patrolem środowiskowym, a więc kontroluje teren wokół zakładu i stan środowiska.
Do tego na terenie Eko Doliny zorganizowano laboratorium, w którym na bieżąco prowadzone są badania.
Co więcej, z końcem października zamknięta została dotychczasowa kwatera na śmieci i zbudowana została nowa. To ma znacznie ograniczyć smród.
- Na nową kwaterę nie trafią już odpady biodegradowalne w takiej formie jak obecnie - zastrzegają przedstawiciele zakładu.
Jak zwróciła uwagę burmistrz Rumi, gdyby nie protesty, to nowa kwatera mogłaby zostać uruchomiona nawet wcześniej. Jej opinię potwierdza wiceprezes zakładu. Wątpliwości niektórych mieszkańców nie zostały rozwiane, ale część rumian wydała się być przekonana.
- Wiosną nie mogłem wejść do lasu, a dziś było w porządku. Jeśli tak będzie zawsze, to dla mnie nie ma problemu - podsumował jeden z mieszkańców.
Tomasz Modzelewski "Dziennik Bałtycki"