Po miesiącach mętnych wyjaśnień, spółka wreszcie przyznaje coś wprost — choć nie to, czego oczekiwali akcjonariusze. W najnowszej odpowiedzi zarząd ogłasza, że „poprzestaje na przekazanych wcześniej wyjaśnieniach” i że „zmienia politykę informacyjną”, przestając raportować o podpisanych umowach NDA i LOI. W wolnym tłumaczeniu: nie zrealizowaliśmy nic, nie zamierzamy się już z tego tłumaczyć i będziemy informować mniej.
W obliczu pytań o trzy lata niespełnionych zapowiedzi, fikcyjne „kroki milowe” i brak jakichkolwiek przychodów z medycznej marihuany, zarząd ogranicza się do formułki o „działaniu z najwyższą starannością w granicach uzasadnionego ryzyka gospodarczego”. To ulubione zdanie polskich spółek z NewConnect, gdy kończą się pomysły, a zaczyna się odpowiedzialność.
Ta odpowiedź ma też inny wymiar: to formalny mur wobec akcjonariuszy. Po raz pierwszy zarząd sugeruje, że temat importu i rejestracji jest zamknięty informacyjnie, a spółka nie będzie już komunikować żadnych nowych ustaleń, nawet w formie listów intencyjnych. Czyli: nie ma postępów, ale też nie będzie już o tym mowy.
Ironia polega na tym, że to właśnie w tej samej odpowiedzi zarząd podkreśla „najwyższą staranność” – po trzech latach pracy, braku jednego importu, braku rejestracji i kwartalnych strat rzędu 0,5 miliona złotych. Trudno o bardziej wymowny kontrast między rzeczywistością a autopromocją.
W praktyce mamy więc do czynienia z formalnym zamknięciem etapu „strategii 2024–2025” — nie w raporcie ESPI, lecz w lakonicznym komentarzu pod pytaniem akcjonariusza. To milczące przyznanie: strategia nie tylko się nie powiodła, ale też nie ma już komu i po co się z niej tłumaczyć.