Cena w wezwaniu jest najniższa z możliwych, nie zawiera premii i nie oddaje wartości spółki — pieklili się w 2013 r. przedstawiciele Pioneera, gdy rodzina Mzyków skupowała akcje Yawalu. Pioneer Pekao TFI otrzymał w końcu znacznie więcej niż 5,99 zł, oferowane początkowo przez kupujących, ale walka toczyła się prawie rok. Yawal zszedł z GPW w październiku 2015 r. po długich perypetiach. W maju 2013 r. rodzina Mzyków wezwała do sprzedaży wszystkich akcji po 5,99 zł – plany delistingu na takich warunkach spotkały się z oporem funduszu Pioneer i Roberta Buchajskiego. Konflikt został zażegnany wiosną 2014 r., kiedy pakiety „opozycji” kupili po dwucyfrowym kursie nieznani „filantropi”. Dopiero we wrześniu 2014 r. poprawnie przegłosowano uchwałę o delistingu. Zaskarżyło ją dwóch drobnych akcjonariuszy, ale w lutym 2015 r. pozwy zostały wycofane – można przypuszczać, że powodowie zostali wykupieni na warunkach podobnych, co Pioneer i Buchajski. A co z pozostałymi drobnymi? wyrzucono ich z giełdy W grudniu 2015 r. NWZ niepublicznego już Yawalu przegłosowało trzyletni buy back po cenie nie wyższej niż 4 zł za akcję.
Przeczytajcie to na spokojnie ze zrozumieniem a w następnym poście dam swój komentarz są to informacje sprawdzone i potwierdzone u wielu źródeł poniżej link do żródła informacji link To niejedyny przypadek, gdy wezwaniu na akcje spółki, którą główny akcjonariusz chciał wycofać z giełdy, towarzyszył spór o cenę