W ostatnim czasie badał Pan kilkanaście spółek, w trudnej sytuacji finansowej. Co jest najważniejsze dla oceny ich potencjału? Przyjmijmy takie założenie, że każda ma fatalny bilans, złe wyniki, traci rynek. Atmosfera jest fatalna, odchodzą ludzie, wierzyciele stoją u bram, po prostu klapa na całej linii, a jednak czasem nie wszystko jest stracone. Po czym poznać perłę?
Przy takich założeniach, nie znajdziemy tam perły, bo to wszystko bankruci. Nieodkryta perła to firma, której z jakichś powodów czegoś brakuje by świecić w pełnym blasku. Może jej brakować kapitału obrotowego, sprawnego zarządu, skłonnego ponosić ryzyko innowacyjnego właściciela, czy też technologicznego wsparcia. Może nią być też zapomniana działająca na progu rentowności spółka, która nagle zaczyna zarabiać bo zmieniła się gwałtownie koniunktora. Perłą jest też firma, która idealnie uzupełnia dotychczasowy portfel o coś co wszyscy nazywamy synergią. Reasumując dobry łowca to ten, który ma wyczucie i pod ręką zestaw gotowych do zaaplikowania dopalaczy. Musi dobrze wiedzieć, który i komu ten dopalacz można zaaplikować, by po przejęciu firma odzyskała blask.