Poszedł myśliwy na polowanie i zobaczył niedźwiedzia.Postanowił wieć na niego zapolować.
Mierzy, mierzy i już ma naciskać spust a tu niedźwiedź uchyla się i znika za brzózką. Nagle myśliwy czuje klepanie po ramieniu, odwraca się a tu wielka łapa zwierza który mówi:
- wiesz stary, ja mam taka zasadę: jak ktoś do mnie strzela a mnie nie upoluje a ja go przechytsze - robi mi laskę!
Wkurzony wrócił do domu z postanowieniem że jutro ubije bestię.
Kolejnego dnia myśliwy uzbrojony w sztucer znowu podkrada się do niedźwiedzia.
Mierzy to w korpus to w głowę ale nie może się zdecydować który strzał będzie śmiertelny, już prawie na posłać kulkę a tu pach...niedźwiedź umyka słysząc szelest, schodząc z linii strzału i pola widzenia. Oczywiście po paru chwilach podchodzi niedźwiedź i mówi:
- stary, zasady już znasz! na kolana i do pały.
Po paru minutach otarł myśliwy zabielone usta, zaklął pod nosem i obiecał sobie w duch że teraz to już zerwie skalp z łba zwierza.
Następnej nocy dobrze się ukrył i zasadził się na niedźwiedzia. Kiedy ten wylazł z krzaków
myśliwy wziął go na cel i nie chcą już za długo zwlekać postanowił oddać szybki strzał. Wziął ostatni głęboki oddech aby uspokoić mocno bijące serce, spojrzał jeszcze raz w lunetę a tu ...nie ma niedzwiedzia. Po chwili z mgły wyłazi niedźwiedź, idzie do myśliwego i mówi:
- coś mi się wydaje stary, że ty tu wcale nie przychodzisz polować!