Forum Ubezpieczenia i emerytury

Feda popsuła Zus naprawia

Zgłoś do moderatora
Zakład odebrał tysiącom Polaków emerytury. Od wczoraj mogą starać się je odzyskać. Średnio każdy dostanie po 43 tys. zł. Jeśli złoży wniosek.
W ostatnich dwóch latach wysłuchaliśmy wielu historii ludzi, którzy - jak przyznają - stracili zaufanie do państwa. Na początku pozwoliło im łączyć emeryturę z pensją. Uznali więc, że mając dwa źródła dochodu, mogą pozwolić sobie na zakup telewizora na raty, lodówki czy samochodu.

Wyliczyli, że przy wypłacie pensji i emerytury stać ich będzie na czynsz za mieszkanie i jednocześnie raty. Nagle w 2011 r. dostali pismo z ZUS, że nie mogą łączyć emerytury z pensją. I jeśli nie zwolnią się z pracy, to ZUS im emeryturę zabierze. A co z kredytem? ZUS to nie obchodzi.

ZUS słowa dotrzymał i od października 2011 r. zawiesił emerytury osobom, które z pracy się nie zwolniły. Tak mu kazał parlament. Teraz będzie musiał je jednak oddać. Znów z woli parlamentu. Wczoraj weszła w życie ustawa, która pozwoli odzyskać Polakom zabrane pieniądze. Jej wprowadzenia domagała się m.in. "Wyborcza".

Drogi pomysł Jolanty Fedak

Emerycką hucpę wywołało Ministerstwo Pracy pod wodzą Jolanty Fedak (PSL). Zgodnie z jej planem emeryci mieli odejść z pracy, a ich miejsce zająć młodzi bezrobotni. Resort zgrzeszył arogancją, nie biorąc pod uwagę dwóch rzeczy, które specjaliści od ubezpieczeń mu powtarzali.

Po pierwsze, młodzi pracownicy nie zastępują ot tak doświadczonych pracowników, bo nie mają ku temu kwalifikacji. W całej Europie Zachodniej występuje za to inna zależność: im więcej osób starszych ma pracę, tym mniejsze bezrobocie wśród młodych.

Po drugie, to samo ministerstwo w styczniu 2009 r. pozwoliło pobierać emeryturę, a jednocześnie bez zwalniania się zarabiać w dotychczasowym miejscu pracy. Był to element programu 50+. Cel: zwiększenie aktywności zawodowej osób po pięćdziesiątce.

Sprawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego. Ten regulacje uznał za niezgodne z zasadą ochrony zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez niego prawa. - Należy dotrzymywać zawartych umów - tłumaczył sędzia Marek Kotlinowski.

Do wzięcia nawet po 43 tys. zł, ale muszą się sami zgłosić

ZUS po wyroku postanowił osobom, którym zawiesił emerytury, ponownie je wypłacać. Tyle tylko, że od momentu wydania orzeczenia Trybunału, czyli od 22 listopada 2012 r. Nie chciał oddać zaległych świadczeń, których nie wypłacał od października 2011 do 21 listopada 2012 roku.

Tłumaczył, że odda zaległe emerytury, jeśli będzie miał podstawę prawną. Teraz ją ma i zacznie wypłacać Polakom wszystkie zawieszone emerytury z odsetkami i waloryzacją.

W sumie zaległe pieniądze dostanie 23 tys. osób. Państwo razem z odsetkami będzie musiało oddać emerytom 989 mln zł. Średnio każdy dostanie 43 tys. zł. Pieniądze będą pochodzić oczywiście z budżetu. ZUS nikogo nie będzie jednak powiadamiać, że może starać się o wypłatę zaległych pieniędzy. Nie wyśle listu, nie zadzwoni. Choć mógłby to zrobić. Do każdego emeryta ma adres. Zresztą gdy zabierał emerytom pieniądze, każdemu z nich wysłał w tej sprawie do domu pismo.

Takie podejście oznacza problemy zwłaszcza dla emerytów przebywających np. za granicą. Oni mogą mieć problemy z uzyskaniem informacji o zmianie prawa. Aby odzyskać zawieszone emerytury, każdy będzie musiał wystąpić do ZUS z wnioskiem.

Jeśli emeryt wniosku nie napisze, zaległe emerytury pozostaną w ZUS.

Co wpisać we wniosku?

Imię i nazwisko oraz adres zamieszkania emeryta, numer emerytury. Trzeba też napisać, że wniosek "dotyczy wypłaty emerytury zawieszonej w okresie od 1 października 2011 r. do 21 listopada 2012 r. wraz z odsetkami". ZUS wypłaci zaległości z odsetkami, ale do którego dnia będą liczone? Do 19 lutego, czyli do dnia wejścia w życie ustawy. Zatem jeżeli ktoś wystąpi z wnioskiem o wypłatę zaległej emerytury w 2015 czy 2016 r., licząc, że aż do tego czasu dostanie odsetki, może się przeliczyć.

Co z osobami, którym zabrano emeryturę i które przed wyrokiem Trybunału na własną rękę poszły do sądu?

Nie możemy im wypłacać pieniędzy, dopóki nie zakończą postępowania przed sądem - tłumaczy ZUS. Ale takie osoby nie powinny załamywać rąk. Wystarczy że wycofają odwołanie z sądu, co spowoduje że sąd wyda postanowienie o umorzeniu postępowania. Wtedy wystarczy, że zgłoszą się do ZUS i dostaną (na podstawie nowych przepisów) zaległą emeryturę

A co gdy ktoś skierował sprawę do sądu i zapadł już dla niego korzystny wyrok, ale ZUS złożył apelację?

ZUS obiecuje, że po wejściu w życie nowej ustawy wycofa wszystkie apelacje złożone od negatywnych dla siebie wyroków. Zakończenie tych spraw w sądzie pozwoli emerytom na szybkie odzyskanie zaległych emerytur na podstawie nowej ustawy.

Co z osobami, którym wypłacono zawieszoną emeryturę na podstawie prawomocnego wyroku, ale sąd oddalił roszczenie o odsetki?

Takie osoby powinny zgłosić wniosek do ZUS o wypłatę odsetek. We wniosku należy napisać: "Na podstawie wyroku dostałem już zaległe emerytury. Teraz proszę o wypłatę odsetek, których sąd nie zasadził, a które należą mi się po wejściu w życie nowej ustawy". ZUS musi wypłacić.

Co z osobami, które po zmianie przepisów o zakazie łączenia pensji z emeryturą wybrały emeryturę i musiały zwolnić się z pracy?

Aby dostać odszkodowanie, trzeba pójść do sądu. Innej drogi nie ma. ZUS pieniędzy nie wypłaci.



  • Feda popsuła Zus naprawia Autor: ~raport
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl