W środowe południe walory Brastera taniały o 12,8 proc., do 3,55 zł. Inwestorzy pozbywają się akcji spółki, posiadającej system do domowej diagnostyki raka piersi, od kilku kwartałów. W ciągu 12 miesięcy walory potaniały o blisko 80 proc. Z kolei obligacje spółki wyceniane są na 78 proc. ceny nominalnej i należą do jednych z najtańszych na rynku Catalyst.
Sytuacja coraz gorsza? – Moim zdaniem sytuacja Brastera z miesiąca na miesiąc wygląda gorzej. Tym bardziej że zarząd wydaje się nie podejmować żadnych działań, aby obniżyć koszty i zoptymalizować strategię dystrybucyjną – ocenia Adrian Kowollik, analityk East Value Research.
System Brastera na krajowym rynku sprzedawany jest od jesieni 2016 r. Sprzedaż idzie jednak kiepsko. W 2017 r. przychody wyniosły 397 tys. zł wobec 427 tys. zł w 2016 r. W ubiegłym roku strata netto sięgnęła 24,9 mln zł. Na koniec 2017 r. spółka miała 25,1 mln zł środków pieniężnych. W lipcu 2017 r. z emisji akcji pozyskała 40,5 mln zł. Firma „pali" miesięcznie około 2 mln zł. Niedawno Braster uruchomił sklep internetowy w Holandii. Jest to pierwszy zagraniczny rynek, na którym można kupić system spółki.
– Uruchomienie sklepu internetowego w Holandii może dać jakieś namacalne efekty dopiero po dłuższym czasie, gdyż taki sklep musi najpierw przyciągnąć odpowiednią liczbę użytkowników, czyli Braster musi najpierw zainwestować w marketing internetowy – dodaje analityk.