Przeanalizowałem rozwój kursu Mirki w kontekście wydarzeń w spółce. Wniosek jest zaskakująco prosty. Im gorzej działo się w firmie, im więcej było bałaganu, im większe ryzyko upadku, tym lepiej miał się kurs. Jak skończyło się postępowanie układowe, jak odeszło widmo upadłości, kurs zaczął spadać bez końca.
Teraz mamy raj, stary zarząd napieprza się z nowym, zaczyna mówić się znowu o upadłości, jedni oskarżają drugich...
Cieszmy się i kupujmy akcje, za chwile pierdyknie na północ...
Ot i filozofia giełdy, kupuj gdy krew się leje...