Wygląda to trochę tak, jakby chcieli wybadać, ilu akcjonariuszy da się skusić do sprzedaży po obecnej, mocno dyskusyjnej cenie. Co więcej, sugerują, że sami mogą skupować akcje poza wezwaniem — a to już może oznaczać, że planują cichą akumulację pakietów, jeśli odpowiedź rynku będzie słaba.
Prezes Fonfara zapowiedział, że najważniejsze ruchy pojawią się na przełomie pierwszego kwartału. To nie brzmi jak zwykła zapowiedź — raczej jak przygotowanie do większego manewru: transakcji, restrukturyzacji albo wręcz zmiany układu właścicielskiego. Pytanie brzmi tylko, czy rozegrają to fair, czy ponownie zobaczymy klasyczny schemat: mniejszościowi akcjonariusze wyciskani za grosze mimo realnej wartości spółki.
Przy obecnych wycenach i rozdrobnionym free floacie nie można wykluczyć prób delistingu albo przejęcia kontroli „po cichu”, bez większego rozgłosu. A takie operacje najczęściej zaczynają się właśnie od fazy pozornego spokoju. Dlatego trzeba śledzić każdy komunikat ESPI i każdy ruch zarządu, bo to może być dokładnie ten moment, w którym zaczyna się właściwa gra. Może skończyć się próbą wyrzucenia mniejszości, ale równie dobrze może pojawić się pozytywny zwrot, jeśli dojdzie do realnej, uczciwej wyceny wartości spółki.