Rok 2015. Obroty kantoru internetowego rosną i wynoszą 42253 tys zł. Oczywiście są błędnie księgowane jako przychody operacyjne.
Koszty zakupu waluty wynoszą 42006 tys zł. Marża na sprzedaży waluty wynosi 250 tys zł czyli 0,6% obrotów. Nie to jest jednak istotne,
ale istotny jest fakt, że dzięki kantorowi pozyskuje się dane klientów, którym można wcisnąć obligacje. Spółka już nie bawi się w fikcyjne powiększanie kapitału w fikcyjne aporty, ale idzie już na całość i pierwszy raz w rachunku wyników pojawia się fikcyjna pozycja oznaczona jako "aktualizacja wartości inwestycji" na kwotę 1,7 mln. Istnieć ona będzie w rachunku wyników Aforti przez cały dalszy okres, aż do interwencji audytora badającego bilans za rok 2021. Mimo tego fikcyjnego "przychodu", następuje przesunięcie kosztów roku 2015 na kwotę 693 tys zł. na rok 2016. Występują jeszcze przychody finansowe "inne", ale nie towarzyszy im przypływ pieniężny. Te pozycje dają ok. 3 mln złotych wykazanych dodatkowych "przychodów". Są to najprawdopodobniej pozycje całkowicie fikcyjne.
Rachunek przepływów pieniężnych wprost wskazuje, że Aforti stało się piramidą finansową, a cała dodatkowa działalność jest de facto przykrywką dla tej piramidy. I tak wpływy z emisji obligacji ( rozbite na wpływy z emisji dłużnych papierów wartościowych i kredyty i pożyczki ) stanowią 7,7 mln zł. Najprawdopodobniej całkowicie fikcyjne rozbicie wpływów z emisji obligacji na 2 pozycje miało zasugerować, że Aforti otrzymuje bankowe kredyty lub pożyczki, więc dla banków jest wiarygodnym partnerem. Wykup obligacji to 4 mln zł, a spłata odsetek to 0,8 mln złotych. Reszta przeznaczona jest na działalność bieżącą. Wpływów z obligacji nie starcza na utrzymanie płynności. Aforti zalega wierzycielom prawie 2 miliony złotych, w tym pracownikom 0,25 mln złotych. Biegłym rewidentem jest tutaj znowu p. Justyna Struś.