85 procent firm nie straci na opcjach
Jeszcze tydzień temu wszyscy mówili o katastrofalnych skutkach, jakie dla polskiej gospodarki mogą mieć opcje walutowe. Tymczasem według raportu Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego (w treści UKNF) z 11 marca 2009 r. wynika, że aż "80-55 proc. przedsiębiorstw, które zawarły transakcje na instrumentach pochodnych (czyli opcje walutowe), nie powinno ponieść z tego tytułu strat, ze względu na zabezpieczający przychody z eksportu charakter tych transakcji".
Dodatkowo, co również należy podkreślić, niski kurs złotego nie oznacza jedynie strat finansowych powstałych na skutek zawarcia umowy z bankiem, co do maksymalnej i gwarantowanej wysokości indywidualnego kursu obcej waluty, czyli opcji. Niski kurs złotego oznacza również stosunkowo wyższe przychody z eksportu. Zatem, co niestety było w ostatnim czasie zdumiewająco często przemilczane, ujemnej wyceny opcji walutowych nie należy utożsamiać ze stratami firmy.
Generalnie należy również wskazać, że opcje zawierane były w 77 proc. na euro, a w 14 proc. na dolara amerykańskiego. Pozostałe waluty należy traktować marginalnie. Skoro obie dominujące waluty słabną, to problem automatycznie maleje. Zatem kogo chce rząd ratować? To bardzo ważne pytanie. Autorzy wspomnianego raportu - ogół przedsiębiorców, którzy korzystali z opcji, podzielili na trzy grupy. Patrz ramka u góry. Wynika z niej, że na straty są narażeni jedynie nieliczni, a nie ogół przedsiębiorców.
Ubezpiecz się, zawsze warto. Ta zasada w tym przypadku idealnie się sprawdziła. Jeżeli firmy zawierające umowy o opcje stosowały rachunkowość zabezpieczającą, wówczas w ogóle nie odczują strat. Jeżeli zaś nie stosowały rachunkowości zabezpieczającej, mogą wykazać wyższe koszty z tytułu wyceny opcji, które zostaną skompensowane zwiększonymi przychodami ze sprzedaży, czyli z eksportu. W licznych mediach podnoszono ostatnio, że banki zawierały z firmami umowy dla nich niekorzystne. Jednak, jak wskazuje raport, banki stosowały standaryzowane dokumenty, które dodatkowo podlegały weryfikacji przez zewnętrzne kancelarie prawne.
Faktem jest jednak, że niektóre banki stosowały nieobowiązującą w całości w prawie polskim dyrektywę MiFID (Markets in Financial Instruments Directive - Dyrektywa w sprawie rynków instrumentów finansowych). Zakłada ona, że klient - korzystając wcześniej z tej usługi - zna wynikające z niej zagrożenia. Lecz czy stosowanie dyrektywy MiFID może być przesłanką do unieważnienia wszystkich zobowiązań i umów?
Ratować czy nie ratować? Oto jest pytanie. To wcale nie jest prosta sprawa. Komisja Nadzoru Finansowego wskazuje, że umorzenie części zobowiązań wynikających z opcji walutowych może postawić w korzystniejszej sytuacji podmioty spekulujące. Dodatkowo ulgi wobec tych firm mogą stać się zachętą do podejmowania nieuczciwych działań przez inne firmy.
Aby odpowiedzieć rzeczowo na pytanie czy i kogo ratować należy jeszcze raz wskazać, że według UKNF kłopoty z niewypłacalnością opcji może mieć od 5 do 10 proc. działających firm, które dobrowolnie zdecydowały się na ustalenie aż tak bardzo zawyżonego kursu obcych walut w stosunku do złotówki. Ostatnia sprawa, to wielkość potencjalnych strat gospodarczych związanych z opcjami. W zeszłym tygodniu podawano straty rzędu 200 mld zł. Tymczasem raport UKNF wielkości te szacuje nieco niżej. "Na dzień 13 lutego potencjalne straty spowodowane opcjami wynosiły 9 mld zł". Transakcje forward, czyli transakcje przesyłowe - około 7 mld zł. Swapy (w tym CIRS) - około 2 mld zł. Co w sumie daje 18 mld zł, czyli 1/10 czarnych przewidywań.
POLSKA Gazeta Krakowska
Szymon Sikorski
Wyślij znajomemu Zamów przez SMS