Trzymanie za pysk kursu poniżej 2.50, a wejście w indeks ASX300 i paniczny strach naczelnika
Na giełdzie australijskiej wejście do tak prestiżowego indeksu całkowicie zmienia zasady gry dla spółki groszowej. Gdyby kurs mocno trwale wystrzelił i kapitalizacja wepchnęła GreenX do ASX300 oprócz braku szybkiego dodruku bez konieczności zwoływania WZA, spółka traci coś więcej i tego naczelnik boi się panicznie.
Spółką musiałyby się wtedy zainteresować tzw. fundusze pasywne i ETF-y, które mechanicznie kupują akcje z indeksu. Zarząd i powiązane fundusze straciłyby wtedy pełną kontrolę nad płynnością i kursem spółki.
Fundusze venture (jak CD Capital) wolą kontrolować spółkę w fazie poszukiwawczej w "strefie cienia" (jako juniora). Pozwala im to sterować płynnością i ceną aż do momentu ostatecznego rozstrzygnięcia wielkich katalizatorów (spłata miliardowego odszkodowania od Polski czy potwierdzenie złóż miedzi w Tannenberg). Dopiero wtedy opłaca im się uwolnić kurs i pozwolić na skokową wycenę.
Dlatego nigdy nie pokonamy na tym etapie 2.5, jestem tego pewny i nic naganianie nie pomoże, bo to twarda matematyka i fakty