możecie dożucać do pieca -król jest nagi !!!!!! stracił ząbki ,ogólnie jest tak że ta świtwa w naszym wieku ogólnie wie że to wszystko o kant dupy rozbić ....lecz niestety ojciec syn wnuczek sędzia .ojciec syn wnuczek prokurator etc .......a krauze na tym bazuje -niestety to końcówka ,co jakis PD boi się? wali prosto z zmostu i dobrze ,myślą żę w polsce sami idici tak jak w trójmieście zniewoleni ........Katowice naszego pokolenia pokazały że można im się postawić,ogólnie to można apelować do trójmiasta OBUDZIC SIĘ ,bo nikt nie będzie tej mega wały tolerował ,to widac słychać i czuć a że taki stokłosa gdzieś tram na prowincji to śmiechu warte w poruwnaniu do trójmiasta
Detektywie a natknołeś się może na nazwisko Danny Jobs? Ciekawe czy to ktos od Kazachów czy może prawnik z jakiegoś słupa lub pralki wydymany przez Rycha?
Witam serdecznie po dość długiej wakacyjno-wyborczej przerwie. Postanowiłem dać sobie siana przynajmniej do końca wyborów bo ludzie zwłaszcza w gorącym okresie ubliżają człowiekowi od partyjnych zwolenników co akurat w moim przypadku nie ma zastosowania. Prawda jest taka, że interesy z Ryszardem Krauze robią wszystkie większe partie polityczne. Ostatnio dość sporo pisałem o PLATFORMIE OBYWATELSKIEJ ponieważ to ona jest partią rządzącą i w chwili obecnej to na nią spada cała odpowiedzialność, ale w swoim czasie zajmę się także pozostałymi partiami. Generalnie naród przemówił i wybrał sobie Panów i Władców na kolejne 4 lata i chcąc nie chcąc trzeba się z tym pogodzić.
Pewnie wątek popadłby w zapomnienie, bo sam straciłem do niego serce, mimo że w zasadzie opisałem tylko część spraw związanych ze spółkami p. Ryszarda Krauzego i to w moim mniemaniu tą mniej istotną. Natomiast z letargu wybudził mnie dzisiejszy wywiad w TVN CNBS z prezesem Petrolinvestu, po którego wysłuchaniu uważam, że w świetle ostatnich wydarzeń w spółce jednak pewne rzeczy należy sprostować.
Z góry chciałem pogratulować wszystkim, którzy zarobili na obecnej podbitce i którzy być może zarobią na wieszczonej zmianie trendu. Równocześnie mam nadzieję, że odpuścicie sobie w tym wątku nic niewnoszące i obraźliwe komentarze. Życzę Wam jak najlepiej, a z drugiej strony potraktujcie moje pisanie jako bajania oszołoma. Wnioski każdy wysunie sam.
Po tym przydługim wstępie proponuję dokończyć historię o King&King w świetle ostatnich artykułów zresztą już większości znanym, gdyż:
1. Uważam,że warto mieć komplet w jednym miejscu.
2. Wg mnie mają one związek ścisły związek z obecnymi działaniami spółki.
Potem zajmę się ostatnimi infami, a następnie skoro padła taka sugestia wrócimy do tematu zapodanego przez kolegę MERIT. Niestety pana Danny'ego Jobs'a kompletnie nie kojarzę.
No więc jedno co wiemy na pewno (wcześniej w tym temacie krążyły tylko plotki) to to, że słynne wierzytelności Prokomu względem King&King zostały sprzedane firmie CALESITS HOLDINGS z CYPRU zależnej od MARCELA RAPPAPORTA i NIHONSWI (sporo nt Marcela i Nihonswi już było).
"Podkreślał, że na pożyczce nic nie stracił, bo wierzytelność sprzedał z zyskiem firmie Calesits Holdings z Cypru. Prokuratura nie uwierzyła. Ustaliła, że K&K nigdy nie dostała koncesji na wydobycie ropy w Kongo. A także, że wierzytelność została sprzedana w maju 2010 r., gdy było już wiadomo, iż pożyczką interesują się śledczy i ABW. Okazało się także, że Calesits Holdings jest podmiotem zależnym firmy Nihonswi AG – powiązanej kapitałowo z Prokomem."
"30 GRUDNIA 2010 r. przeciw Ryszardowi Krauzemu skierowano akt oskarżenia z art. 585 § 1 kodeksu spółek handlowych – czyli o działanie na szkodę własnej spółki. Konsekwencje dla Krauzego mogły być nieobliczalne. Nawet jeśli nie trafiłby do więzienia (groziło mu pięć lat), to sam fakt skazania byłby bardzo niebezpieczny. Zgodnie z prawem osoby prawomocnie skazane nie mogą bowiem przez pięć lat m.in. być członkiem zarządu i zasiadać w radach nadzorczych."
Sami przyznajćie, że brak Ryszarda Krauze w Biotonie, Petrolinveście, Polnordzie czy Prokomie to byłby dramat
"9 GRUDNIA w obronie Krauzego wystąpiła Polska Rada Biznesu. W piśmie do prokuratora generalnego szef rady Zbigniew Niemczycki wzywał Andrzeja Seremeta, by skorzystał ze swoich uprawnień, "aby organy ścigania zaprzestały ostentacyjnego marnowania pieniędzy podatników i naruszania dobrego imienia przedsiębiorców".
JAK WIDAĆ KOLEDZY ZADZIAŁALI Z WYPRZEDZENIEM.
"Zmianę artykułu 585 k.s.h. wspierał szef NRA m.in. na konferencji zorganizowanej przez BCC w obecności ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego."
SZEFEM NACZELNEJ RADY ADWOKACKIEJ JEST MECENAS ANDRZEJ ZWARA, KTÓREGO KANCELARIA PRZEZ LATA OBSŁUGIWAŁA SPÓŁKI RYSZARDA KRAUZEGO, A PAN MECENAS NALEŻY DO PLATFORMY OBYWATELSKIEJ.
Mecenas "Dodaje, że w całej sprawie nie widzi konfliktu interesu"
"Ponadto projekt był popierany przez największe organizacje biznesowe BCC, Lewiatana i Polską Radę Biznesu."
CZYLI ZADZIAŁALI WSZYSCY DOBRZY KOLEDZY RYSZARDA KRAUZE.
"14 stycznia Naczelna Rada Adwokacka wydaje noworoczne przyjęcie. Przedstawiciele palestry byli zdumieni wyborem miejsca – po raz pierwszy zaproszono ich do budynku obok Ministerstwa Sprawiedliwości – Pałacyku Sobańskich, siedziby Polskiej Rady Biznesu.
Na przyjęciu pojawił się szef resortu sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. A także goście do tej pory niebiorący udziału w dorocznych spotkaniach adwokatury: Zbigniew Niemczycki, Jan Kulczyk i Ryszard Krauze. Jak informuje "Rz" Tomasz Tarnowski, rzecznik Prokomu, firmy Krauzego, ten ostatni dostał zaproszenie od Polskiej Rady Biznesu. Jest jej członkiem.
Gospodarzem przyjęcia był szef Naczelnej Rady Adwokackiej mecenas Andrzej Zwara... Szef NRA zaprasza Kwiatkowskiego na podest. Mówi, że środowisko adwokackie przygotowało ministrowi prezent: KOMPLEKSOWĄ NOWELIZACJĘ KODEKSU SPÓŁEK HANDLOWYCH(k.s.h.). Przez salę przechodzi szmer i śmiech. Zwara mówi, że projekt przekazano też do marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny... Jeden z adwokatów, prof. Piotr Kardas, wręczając ministrowi dokument, wyjaśnia, że nowelizacja dotyczy tylko jednego artykułu – 585 k.s.h."
CAŁA TZW KOMPLEKSOWA NOWELIZACJA KODEKSU HANDLOWEGO DOTYCZY TYLKO ARTYKUŁU Z KTÓREGO ŚCIGANY JEST RYSZARD KRAUZE.
– Wtedy obecność biznesmenów na przyjęciu stała się jasna – ...
"Kwiatkowski (MINISTER SPRAWIEDLIWOŚCI) na przyjęciu obiecuje szybkie zajęcie się projektem. Zwara dedykuje mu arię "Postaraj się nas zrozumieć". Konferansjer poprawia go, że utwór nie jest arią, lecz duetem i nosi tytuł "Jakże ja ci to wytłumaczę". Scenie towarzyszy gromki śmiech palestry. Krauze trzyma się z tyłu."
"25 stycznia tego roku projekt przygotowany przez NRA staje się przedmiotem obrad komisji "Przyjazne państwo". W kuluarach sejmowych pojawia się określenie projektu
– LEX KRAUZE.
Niespodziewanie odnosi się do tego przewodniczący komisji ADAM SZEJNFELD (PO). – Mieliśmy ostatnio głośny przypadek oskarżeń czy podejrzenia pod adresem prezesa Krauzego. Nie chodzi oczywiście o ten przypadek, choć przypomniał on opinii publicznej i parlamentarzystom, że sprawa powinna być uregulowana – przekonuje. – Nie możemy funkcjonować od przypadku do przypadku w stanie niepewności prawnej.
PROSZĘ JAKI TROSKLIWY
"2 lutego poseł PSL Krzysztof Borkowski podczas posiedzenia komisji "Przyjazne państwo" zgłasza poprawkę dotyczącą artykułu 585 k.s.h. Dotyczy projektu rządowego. Ma zmienić sposób ścigania przestępstwa działania na szkodę spółki. Chodzi o to, żeby pozbawić prokuraturę możliwości ścigania tego przestępstwa z urzędu. Można byłoby je ścigać tylko w trybie prywatnoskargowym. Komisja poprawkę odrzuca.
Poprawka pojawiła się jednak po przejściu ustawy przez Senat. 5 marca Sejm głosami głównie PiS i PSL ją przyjął. Prezydent podpisał ustawę 20 kwietnia. Miała zatem wejść w życie 1 lipca, czyli trzy tygodnie przed planowanym rozpoczęciem procesu Ryszarda Krauzego."
GDY OKAZUJE SIĘ, ŻE MIMO NOWELIZACJI PARAGRAFU 585 K.S.H. RYSZARD KRAUZE NADAL MOŻE BYĆ ŚCIGANY Z PARAGRAFU 585 KSH DZIĘKI PARAGRAFOWI 60 KODEKSU POSTĘPOWANIA KARNEGO, ROZPOCZYNAJĄ SIĘ DZIAŁANIA MAJĄCE NA CELU CAŁKOWITE USUNIĘCIE PARAGRAFU 585 Z KSH.
"20 kwietnia PKPP Lewiatan w oficjalnym stanowisku domaga się całkowitej likwidacji przepisu, na podstawie którego oskarżono Krauzego. I choć ten artykuł k.s.h. dopiero został znowelizowany, szef komisji "Przyjazne państwo" (SZEJNFELD)opowiada się za... kolejną nowelizacją idącą w stronę zaproponowaną przez NRA.
Na posiedzeniu Sejmu 11 maja SZEJNFELD wzywa do kolejnej błyskawicznej nowelizacji. – Wydaje się, iż omawiany projekt powinien być jak najszybciej procedowany w parlamencie, by wszedł w życie przed 1 lipca – mówi...
CO ZA WYBITNA POSTAĆ. JAKA TROSKA W WYPOWIEDZI. TAKI POLITYK TO PRAWDZIWY SKARB NARODU.
Zmiana popierana przez posła SZEJNFELDA ogranicza krąg wnioskodawców wyłącznie do osób pokrzywdzonych. W praktyce oznacza, że ABY ŚCIGAĆ RYSZARDA KRAUZEGO, POTRZEBNE BYŁOBY ZAWIADOMIENIE O POPEŁNIENIU PRZESTĘPSTWA ZŁOŻONE PRZEZ PROKOM. CZYLI MUSIAŁOBY DOJŚĆ DO SAMOOSKARŻENIA."
"Minister Kwiatkowski nie widzi w sprawie problemu... Błyskawiczną nowelizację popiera zastępca Kwiatkowskiego – Zbigniew Wrona, podsekretarz stanu w MINISTERSTWIE SPRAWIEDLIWOŚCI...
Ostatecznie na wniosek przewodniczącego komisji kodyfikacyjnej Jerzego Kozdronia z PO przyjęte zostaje rozwiązanie, które likwiduje art. 585 k.s.h. Zmiany dokonano jednak w inny sposób. Nie znowelizowano kodeksu spółek handlowych, a po prostu wykreślono ten przepis nowelizacją kodeksu karnego.
Zmiany przyjęto 9 czerwca głosami PO i PSL (PiS się wstrzymało od głosu). Prezydent podpisał ustawę 25 czerwca. Wszystkie przepisy z wyjątkiem jednego miały wejść w życie po 14 dniach. Zgodnie z wolą koalicji przepis, który likwiduje art. 585 k.s.h., zaczął obowiązywać już 30 czerwca.
Sąd nie ma wyjścia. 21 lipca umarza postępowanie w sprawie Krauzego. – Wolałbym, by sprawę ocenił sąd. Parlament nie dał mu na to szansy, zmieniając błyskawicznie prawo – komentował wtedy prokurator Jerzy Gajewski z katowickiej Prokuratury Apelacyjnej."
Działania posła ADAMA SZEJNFELDA, wspierał także prof. ANDRZEJ ZOLL przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego w MINISTERSTWIE SPRAWIEDLIWOŚCI. Oto jego publiczne wypowiedzi:
"- Jesteśmy za skreśleniem art. 585 z kodeksu spółek handlowych".
"- Art. 296 § 1 kodeksu karnego kryminalizuje wyrządzenie spółce znacznej szkody majątkowej. Art. 585 ksh kryminalizuje zaś samo narażenie spółki na niebezpieczeństwo powstania szkody, czyli określa sytuacje będące niczym innym, jak usiłowaniem spowodowania szkody. Nie ma więc sensu utrzymywanie odrębnego przepisu w ksh".
"- Podejmowanie działań ryzykownych, a więc i takich, które narażają firmę na szkodę, może być gospodarczo uzasadnione. Działanie na szkodę spółki powinno być ścigane na wniosek. Z urzędu tylko wówczas, gdy pokrzywdzony jest skarb państwa".
W SKRÓCIE:
INWESTORÓW INDYWIDUALNYCH MOŻNA DYMAĆ BEZ OGRANICZEŃ I OBAW, ŻE MOŻE ZAJĄĆ SIĘ TYM PROKURATURA.
Dzięki tej przełomowej nowelizacji Kodeksu Spólek Handlowych można przykładowo zrobić emisję akcji na 400mln złotych i po uzyskaniu ich z rynku przeznaczyć je na WINO, KOBIETY I ŚPIEW pod pretekstem inwestycji w dobre roczniki na rynku win oraz w agencje modelek na rynku reklamowym, a także w szołbyznes poprzez sponsoring chórów. Ewentualnie można kasę wyprowadzić do Cypru, Szwajcarii, Izraela, Luksemburga, na Kajmany pod pretekstem tzw. inwestycji . Ważne, że prokuratura już naszych biznesmenów nie będzie ścigać z urzędu."
No no panowie posłowie. Pięknie się bawicie za nasze pieniądze. Jak widać poseł ADAM SZEJNFELD wraz z prof. Andrzejem ZOLLEM zadbali o dobre samopoczucie RYSZARDA KRAUZE, a ten na własnej skórze odczuł jak ważnym organem w naszym państwie jest KOMISJA NADZWYCZAJNA "PRZYJAZNE PAŃSTWO" dowodzona przez posła ADAMA SZEJNFELDA.
CAŁA PRZYTOCZONA SPRAWA DAJE NAM SZARAKOM POGLĄD NA TO JAK I DLA KOGO JEST USTALANE W RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ PRAWO, ALE CHYBA NIKT NIE MA ZŁUDZEŃ, ŻE W TYM KRAJU SĄ RÓWNI I RÓWNIEJSI, A PAŃSTWO OWSZEM MA BYĆ PRZYJAZNE, ALE DLA KOLESI.
Jako offtopic (dość przydługi) należy w takim razie przypomnieć czym wsławił się w poprzedniej kadencji sejmu poseł ADAM SZEJNFELD:
1. AFERA HAZARDOWA:
Dla przypomnienia lobbyści branży hazardowej próbowali wpłynąć na kształt artykułu 47a ustawy o grach losowych, który miał zmusić ich do tzw. 10-cio procentowych dopłat do gier hazardowych, które mogły by dać Skarbowi Państwa jakieś 400 000 000zł. Równocześnie należy podkreślić, że takie dopłaty obowiązkowo odprowadzają loterie państwowe.
"MINISTER SZEJNFELD ZAWSZE WNOSIŁ O USUNIĘCIE Z PROJEKTU NOWYCH DOPŁAT DO GIER. Jednocześnie coraz to nowe uwagi Ministerstwa Gospodarki można było uznać za chęć wciągania Ministerstwa Finansów w proces nieustannych konsultacji i uzgodnień w celu przedłużenia procesu legislacyjnego" - tak o Szejnfeldzie mówił Kapica (co wiemy dzięki notatce ujawnionej przez Tuska)."
Poseł Szejnfeld w swoich pismach wyrażał niesamowitą troskę o losy ledwo zipiącej i najuczciwszej pod słońcem branży hazardowej w prywatnych rękach, co nie powinno nikogo dziwić skoro Platforma Obywatelska już od czasów KLD (o czym już sporo było) jest związana z ludźmi nią zarządzającymi.
Proponuję przytoczyć parę pisemnych wniosków posła SZEJNFELDA z czasów afery hazardowej:
"Należy jednak wskazać, że wprowadzenie 10-procentowych dopłat (...) może w znaczący sposób pogorszyć warunki ekonomiczne tej działalności"
"Należałoby się zastanowić także, czy wprowadzenie zbyt dużych obciążeń nie stanowiłoby zachęty do zainicjowania działalności w "szarej strefie", w konsekwencji zmniejszyć się mogą wpływy do budżetu państwa. Wydaje się więc, iż wobec powyższego należałoby ponownie przeanalizować zasadność wprowadzenia dopłat w formie proponowanej w projekcie nowelizacji."
"wprowadzenie dopłat na poziomie 10% może stanowić zbyt duże obciążenie dla podmiotów gospodarczych."
"w skutek poszerzenia dopłat nastąpi prawdopodobny upadek niektórych firm działających na rynku hazardu"
http://www.tvn24.pl/1,1622594,druk.html
"35 tys. automatów stojących w knajpach i centrach handlowych trzeba będzie przerobić, a branża twierdzi, że wielu automatów przerobić się nie da i pójdą na złom." (za GW)
Cóż za troska posła o prywatną branżę hazardową, która pewnie zniszczyła niejedną rodzinę i życie wielu ludziom.
"Z ulgą powitaliśmy powstanie rządu, którego Pan Minister jest członkiem. Ogłoszona linia programowa tego rządu, jak też Pańskie publiczne wypowiedzi, doskonale korespondowały z naszymi poglądami na gospodarkę. Niestety, skończyło się jak zwykle a nawet znacznie gorzej niż poprzednio"– pisze Kosek.
Dalej dziękuje Szejnfeldowi za jego zaangażowanie w prace nad ustawą jeszcze za czasów poprzedniej kadencji i prosi.
"Z uznaniem odnotowaliśmy Pański głos w dyskusji, która odbyła się przy próbie wprowadzenia tego bubla prawnego przez rząd PiS. (…) Mając w pamięci Pański merytoryczny wkład w przekonaniu poprzedniej administracji do konieczności wycofania tego szkodliwego projektu, prosimy o ponowne zabranie głosu w przedmiotowej sprawie. Pozostajemy w przekonaniu, że Pański wyważony i merytoryczny osąd, wyrażony i wysłuchany w czasie, gdy był Pan Minister przedstawicielem opozycji, będzie miał jeszcze większą wagę w obecnej sytuacji" – pisze Kosek.
Oczywiście tego pisma p. poseł Szejnfeld jakoś sobie nie może przypomnieć, ale demencja i luki w pamięci są dość powszechne u polityków. To taka choroba zawodowa. Jak widać po raz drugi pan ADAM SZEJNFELD postarał się aby państwo było przyjazne dla kolesi.
Na posiedzenie Komisji „Przyjazne Państwo” 24 marca 2011r. pan poseł i zarazem szef tej komisji ADAM SZEJNFELD przyprowadził swojego „doradcę w sprawach budownictwa i planowania przestrzennego” pana ROBERTA OPPENHEIM'a (nazwisko z gatunku tych o nietypowym rodowodzie jak na warunki polskie, zresztą p. poseł też ma nietypowe). Komisja zajmowała się zmianom w prawie budowlanym
"Podczas posiedzenia poseł Adam Szejnfeld poprosił Roberta Oppenheima, by przedstawił projekt nowelizacji prawa budowlanego. Nowelizacja zakłada, że deweloper w większości przypadków nie musiałby już pozyskiwać pozwoleń na budowę. Wystarczyłoby, że zgłosiłby inwestycję. Gdyby właściwy organ w ciągu 30 dni nie wniósł sprzeciwu, oznaczałoby to milczącą zgodę na budowę. Gdyby nowelizacja weszła w życie, zyskałaby na tym cała branża budowlana".
Sprawa się rypła gdy wyszło na jaw, że pan Robert Oppenheim jest biznesmenem oraz "założycielem i głównym udziałowcem firmy budowlanej RC Development. Do grudnia był jej prezesem. Zasiada też w radzie nadzorczej jednej ze spółek oferujących pożyczki pod nieruchomości. W ostatnich latach pracował w zarządach i radach nadzorczych kilkunastu dużych firm związanych z sektorem budowlanym.... O związkach z branżą nie poinformował uczestników posiedzenia, a nazw reprezentowanych przez siebie podmiotów nie wpisał na listę, którą przed wejściem na salę obowiązkowo wypełniają lobbyści."
Rzeczpospolita podała że "Nazwiska ministra skarbu Aleksandra Grada i zdymisjonowanego wiceministra gospodarki ADAMA SZEJNFELDA pojawiają się w materiałach CBA dotyczących stoczni w Gdyni i Szczecinie." W skrócie, bo tu nie miejsce i czas na ciągnięcie wątków afery stoczniowej, chodziło o dwa numery:
1. Na który uwagę zwracali również związkowcy ze stoczni to:
"Głównym sposobem na osiągnięcie zysków wydaje się jednak sprzedaż po zaniżonych cenach dochodowych spółek stoczniowych (Europlazma Serwis, Euro-Guard, Eurocynk, Eurorusztowania, Unitrans, Europref, Euromos), wobec których stocznie posiadały zobowiązania płatnicze. Natychmiast po sprzedaży spółek stocznie spłacały swoje długi, przez co nabywca zyskiwał kilkakrotnie więcej niż wydał na zakup spółki. Jako przykład tego rodzaju transakcji można wskazać zakup spółki Euro-Guard za kwotę 420.000 zł przez Jana Woźniaka, który od czerwca br. był przewodniczącym rady nadzorczej tej spółki oraz spółki Europlazma Serwis."
DOŚĆ STARY NUMER PRZEĆWICZONY NA HUTACH NA ŚLĄSKU, ALE JAK WIDAĆ CIĄGLE DZIAŁA.
Ze spółki matki jakimi były stocznie wydziela się majątek poprzez podział ich na drobne spółki, których jedynym kontrahentem jest spółka matka czyli stocznie. Spółki sprzedaje się za niewielkie pieniądze (powiedzmy kilkaset tysięcy) kolesiom. W spółkach oczywiście od razu powstają zarządy, powoływani są na stanowiska prezesi itd (żeby było taniej niż gdyby majątek pozostał w spółce matce). Dodatkowo wraz ze sprzedażą spółek w formie gratisu dodaje się wierzytelności spółki matki względem tych nowopowstałych firm, które są warte kilkakrotnie więcej niż wartość za jaką spółki nabyto (powiedzmy wierzytelności za kilka milionów trafiają do spółki zakupionej za kilkaset tysięcy). Po zakupie spółek zależnych stocznia momentalnie reguluje zaległości względem spółek zależnych i w ten sposób spółka matka zostaje wyczyszczona z jakichkolwiek pieniędzy, których brak nie pozwala jej kontynuować działalności i w związku z czym spółka matka musi ogłosić upadłość.
WŁAŚNIE W TAKI SPOSÓB ROZMONTOWUJE SIĘ W TYM KRAJU PRZEDSIĘBIORSTWA PAŃSTWOWE, ABY MOŻNA JE BYŁO WYKUPIĆ W STOSOWNYM CZASIE ZA BEZCEN PO WCZEŚNIEJSZYM WYPROWADZENIU Z NICH CAŁEGO KAPITAŁU.
"Urzędnicy ... mieli tak ustawiać przetarg na sprzedaż stoczni, żeby wygrali go inwestorzy z Kataru – wynika ze stenogramów rozmów, jakie zostały przeprowadzone tuż przed rozstrzygnięciem postępowania przetargowego... Okazało się, że urzędnicy szczególnie pomagali katarskim biznesmenom, gdy zabrakło im pieniędzy na wadium. Urzędnicy najpierw przesuwali termin jego wpłaty, a gdy to nie wystarczyło, chcieli nawet unieważnić przetarg.
– No ku...wa, niech oni by przesłali potwierdzenie przelewu! – denerwuje się (jak wynika z ujawnionych przez „Wprost” stenogramów) Wojciech Dąbrowski, szef Agencji Rozwoju Przemysłu.
...urzędnicy informowali Katarczyków o ofertach konkurencji. Dzięki temu wiedzieli, jaką najniższą cenę za zakup majątku mają podać, by tylko wygrać przetarg.
Jeszcze bardziej zaskakująca jest druga część opublikowanych stenogramów. Wynika z nich, że resort Aleksandra Grada mógł sprzedać stocznie inwestorom, którzy w ogóle nie istnieli. W nagraniach pojawia się też wątek libańskiego handlarza bronią Abdul El-Assira. Z analiz CBA wynika, że to z prywatnego konta Libańczyka pochodziła wpłata wadium za stocznie. Handlarz miał być pośrednikiem w transakcji zakupu stoczni przez Katarczyków."
W skrócie rzecz ujmując chodziło o to, że by stocznie sprzedać za wszelką cenę tylko i wyłącznie ludziom powiązanym z niejakim Abdulem Rahmanem El-Assirem libańskim handlarzem bronią. Dzięki prywatyzacji stoczni za wszelką cenę na rzecz tego pana i rodziny królewskiej z Kataru można było uregulować zaległości polskiego Bumaru wzgl. Abdula związane z wcześniejszą współpracą i w ten sposób znowu przyciągnąć go do naszego kraju, aby zaczął po raz kolejny pomagać naszemu przemysłowi zbrojeniowemu w zdobywaniu kontraktów na całym świecie.
Szanowny Panie PD - jeśli nie miałbyś nic przeciwko, po zakończeniu tego wątku, chciałbym go całego przerobić i ... lepiej żebyś nie wiedział. Oprócz tego chciałbym Ci podziękować za wytrwałość w poszukiwaniach - JESTEŚ WIELKI.
"Przetarg był ustawiony tak, żeby wygrał go tylko jeden podmiot – Stiching Particulier Fonds Greenrights. Na początku przesunięto termin rejestracji uczestników przetargu, żeby Greenrights wpłacił na czas wadium. Potem kombinowano, jak uniemożliwić rozpoczęcie licytacji, bo ten właściwy podmiot potrzebuje czasu na konsultacje. A już podczas licytacji szefowie ARP i urzędnicy ministerstwa skarbu złamali wszelkie reguły. Cały czas byli w kontakcie ze „swoim" oferentem, pomagając mu w licytacji (nawet wtedy, gdy zawodziło go internetowe połączenie), co stawiało „wybrańca" w uprzywilejowanej sytuacji. Próbowano nawet manipulować zegarem odmierzającym czas podczas licytacji: zastanawiano się, czy nie można go spowolnić dla innych niż „swój” uczestników licytacji, żeby ten „właściwy” wiedział wszystko przed innymi.
Z dokumentów CBA wynika, że Greenrights miał określoną kwotę do wylicytowania, o czym wiedzieli urzędnicy MSP i ARP i ich zadaniem było niedopuszczenie, by wygrał ktoś inny. Pomagali więc „swojemu" przekazując korzystne informacje (cały czas byli z nim w kontakcie), ale także naciskając na innych uczestników przetargu. Jednym perswadowali, że opłaci im się przegrać, innych naciskali, by się wycofali, bo stracą na swoim uporze. Wynika z tego, że urzędnicy polskiego państwa świadomie i celowo nie dopuścili do sprzedaży majątku stoczni innym podmiotom i po wyższej cenie niż ta wylicytowana przez Greenrights. Otwarte jest pytanie, dlaczego urzędnicy MSP i ARP byli za wszelką cenę (także łamiąc prawo) gotowi pomagać tylko jednemu podmiotowi. Co takiego im zaoferowano, że z wielką gorliwością naginali bądź łamali prawo oraz kompromitowali swoje urzędy i przełożonych?
Dokumenty CBA dowodzą, że operacja z ustawieniem przetargu służyła przede wszystkim libańskiemu handlarzowi bronią Abdulowi Rahmanowi El-Assirowi. To on wpłacił wadium w imieniu Greenrights. El-Assir domagał się, by urzędnicy MSP oraz ARP zapewnili mu zwrot wadium, gdyby nie dopełnił warunków umowy. I urzędnicy robili wszystko, żeby El-Assirowi wadium zwrócono. Sam Libańczyk zainteresowany był wyłącznie odzyskaniem od Bumaru SA kwot należnych mu prowizji za handel bronią polskiej spółki. Urzędnicy MSP i ARD gotowi byli zabezpieczyć go udziałami Bumaru, byle tylko doszło do transakcji.
I tu pojawia się problem, czy tzw. katarski inwestor w ogóle istniał. Bo z dokumentów CBA wynika, że wtedy, gdy po wygraniu aukcji Greenrights zaczął kręcić, to polska strona na siłę szukała jakiegoś „katarskiego łącznika", żeby się nie skompromitować (co groteskowe, nie wiedziano nawet, jak przedstawić zwycięzcę przetargu, bo ten nie chciał nic o sobie ujawnić). Z podsłuchanej rozmowy między ministrem Gradem a prezesem ARP Dąbrowskim wynika, że na siłę szukano jakiegoś katarskiego inwestora, który by się podłączył pod ofertę El-Assira. Oznaczałoby to, że minister Grad wiedział, iż katarska oferta to fikcja.
Odnośnie Petrolinvestu czy Siluriana pasuje mi jak ulał jeden ze stenogramów:
WD:- "...wziąłem te papiery i siedzieliśmy tutaj nad tymi właścicielami, tak naprawdę to jest tak zagmatwana sprawa, że do tego nijak nie można dojść, bo nie ma w tych wszystkich rejestrach uwidocznionych właścicieli, jest uwidoczniony tylko reprezentant"
ZG:-"... nosz ku... mać!"
WD:-"...nie ma po prostu ja wszystko wziąłem oryginału umowy itd. No po prostu nigdzie nie jest, no mają inny wzór rejestrów, inne..."
ZG:-"...no to co Walenczak mówił, że ku...., to by trzeba jak on to mówił, szukał gdzieś na jakichś specjalnych wyszukiwarkach, mówił, że..., nie no zrobisz co się da, ku...., trzeba coś zmontować BO TO PÓJDZIE W ETER! To oni będą szukać, dziennikarze to trzeba wszystko w sposób wyważony zrobić i bezpieczny (...)"
WD:-"...no tak tylko ja w tym rejestrze szczerze, nic nie mam w tym rejestrze, bo mam ten wyciąg z rejestru i tu po prostu nie ma nic"
ZG: -"...ku...., no to..."
JAKO ŻYWO PRZYPOMINA MI ZAKUP SILURIANÓW itp. OSOBIŚCIE POLECAM PRZECZYTAĆ CAŁOŚĆ STENOGRAMÓW, NAPRAWDĘ FAJNA LEKTURA I Z JAJEM, A DAJE POJĘCIE O TYM JAK PRYWATYZUJE SIĘ SPÓŁKI SKARBU PAŃSTWA. POLECAM LINK POWYŻEJ.
W necie natomiast można było znaleźć informacje, że poseł ADAM SZEJNFELD jest we władzach Polsko Arabskiej Izby Gospodarczej. Jak wszyscy wiemy z przetargu nic nie wyszło p. GRAD się skompromitował i najadł wstydu, ale w sumie rzecz biorąc chyba o to chodziło. W końcu później wokół stoczni zaczęła krążyć CARAVANA p. Mohammeda Al-Khafagi (zasiadał w spółkach Krauzego) i Jacka Merkel (agent PRL, zakładał Platformę Obywatelską, nazwisko o którym lepiej w kraju nie mówić zbyt głośno) - ale o tym już było.
Mimo tego wszystkiego jak widać poseł Adam Szejnfeld ma się dobrze . Jak widać żadna z afer PLATFORMY OBYWATELSKIEJ nie jest mu obca, a dzięki wyborom może działać dalej zastanawiając się pewnie przy okazji dla jakich kolegów państwo mogłoby być przyjazne w tej kadencji. Pożyjemy, zobaczymy.
"Kluczowe składniki majątku Stoczni Gdynia kupił tajemniczy inwestor United International Trust. Jak sprawdził portal Niezalezna.pl – spółką-matką tego funduszu jest Sapiens International Corporation NV, która z kolei należy do konsorcjum Emblaze Ltd. Członkiem zarządu tego ostatniego jest Nahum Admoni – szef Mossadu w latach 1982-1989.
"Inwestor, który zakupił kluczowe składniki majątku, niezbędne do produkcji stoczniowej, wyraził wolę i gotowość kontynuowania produkcji statków w Stoczni Gdynia" - powiedział minister skarbu Aleksander Grad, komentując niespodziewaną sprzedaż najważniejszej części majątku stoczni spółce United International Trust. Ten sam podmiot wygrał niedawno przetarg na sprzedaż najważniejszych aktywów Stoczni Szczecińskiej Nowa.
Jak napisała „Gazeta Wyborcza”, tajemnicza firma z Antyli Holenderskich, która nie ma nawet strony internetowej, "jest powiązana z kapitałem z Kuwejtu i Kataru".
Dnia 2011-10-14 o godz. 14:43 asaliah napisał(a):
> Szanowny Panie PD - jeśli nie miałbyś nic przeciwko, po
> zakończeniu tego wątku, chciałbym go całego przerobić i ...
> lepiej żebyś nie wiedział. Oprócz tego chciałbym Ci
> podziękować za wytrwałość w poszukiwaniach - JESTEŚ WIELKI.
yes !!!!!!!!!!!!!
Tusk sie okreslił przy uni wolnosci przy konflikcie z ŚP Płazyńskim -kariera polityczna czy ideały ,teraz już nawet nie chce się słuchać starych hitów Tomka Lipińskiego albo Hołdysa ,widać jak gówno pływa po wierzchu ,Tusk już wlazł tak głęboko w to szambo że nie może się wycofać bo go kraze z kolesiami utopi go od razu ,pozdr dla trójmiasta stolicy bagna sitwy kumoterstwa i układów i nie zazdroszcze tym tym którzy chcą domagać się tam sprawiedliwości
United International Trust to podatkowa "wypustka" spółki Sapiens International Corporation, notowanej m.in. na nowojorskim rynku NASDAQ. W kierownictwie tej firmy znajdujemy wiele osób związanych z izraelską armią.
I tak: prezes Sapiens – Roni Al-Dor – służył w izraelskich siłach powietrznych, ukończył też prestiżową uczelnię informatyczną podlegającą sztabowi sił powietrznych Izraela.
Rami Doron – pełniący w Sapiens funkcję kierownika ds. operacyjnych (Chief Operating Officer) – przez 6 lat był specjalistą od elektroniki w armii Izraela.
Sagi Schliesser – kolejna postać z kierownictwa Sapiens – przez wiele lat stał na czele specjalistycznej Computer Training School w siłach obronnych Izraela.
Martin Greenberg – wiceprezes Sapiens – przez 8 lat pracował w wojskowym centrum komputerowym „Mamram”. „Mamram” to specjalistyczna jednostka przetwarzająca informacje dla wszystkich jednostek wojskowych Izraela. Stworzyła m.in. specjalną wewnętrzną sieć komputerową (tzw. system intranetowy) na użytek armii i wywiadu wojskowego.
Oficjalnie spółka Sapiens – której podlega United International Trust – zajmuje się wdrażaniem informatyczno-technologicznych rozwiązań dla biznesu. Na stronie internetowej Sapiens International Corporation NV znajduje się ponadto informacja, że firma ta jest członkiem holdingu Formula Systems, który z kolei w listopadzie 2006 r. został wykupiony przez konsorcjum Emblaze Group.
Jak sprawdził portal Niezalezna.pl – 11 września 2008 r. członkiem zarządu Emblaze, i jednocześnie dyrektorem-konsultantem tej spółki, został Nahum Admoni. To wieloletni oficer wywiadu wojskowego Izraela, który w latach 1982-1989 był szefem Mossadu. Admoni odszedł z Mossadu, gdy okazało się, że nadzorował działania Jonathana Pollarda – izraelskiego szpiega, który wykradał Amerykanom tajemnice wojskowe (Pollard został skazany na dożywocie). Członek konsorcjum, które przejęło majątek polskiej stoczni, jest jednak wciąż osobą wpływową – cieszy się m.in zaufaniem byłego premiera Izraela – Ehuda Olmerta.
W zarządzie Emblaze Group zasiadają także inne osoby, mające powiązania z wojskiem i administracją państwa Izrael, jak np. Naftali Shani (prezes) – były urzędnik kancelarii premiera Izraela, Zvi Shur (dyrektor-konsultant) – który pracował w izraelskiej armii i był m.in. szefem wydziału finansowego w tamtejszym Ministerstwie Obrony, czy Ilan Flato (dyrektor-konsultant) – były doradca ekonomiczny premiera Izraela i wysoki urzędnik Ministerstwa Skarbu.
Najważniejsze jest to że polski przemysł stoczniowy udało się raz na zawsze rozmontować, a wraz z nim szereg firm zależnych w całej Polsce.
Niemcom jakoś się opłaca mieć i utrzymywać stocznie oraz trzepać na tym niezłą kapuchę, a u nas w kraju się nie opłaca. Pewnie koszty życia i pracy są u nas wyższe niż u sąsiadów. Jak mawiał jeden z wieszczy
DZIWNY JEST TEN ŚWIAT
Nie ma co biadolić bo jak widać w końcu majątek stoczni trafił we właściwe ręce, co w naszym kraju nikogo nie powinno dziwić bo w swoim czasie PREZYDENT IZRAELA SZYMON PERES podczas konferencji ekonomicznej w Tel Awiwie powiedział:
"Izraelska ekonomia jest w stanie rozkwitu. Izraelscy biznesmeni inwestują wszędzie na świecie. Izrael może poszczycić się niespotykanym sukcesem. Na dzień dzisiejszy, wygraliśmy ekonomiczną niezależność i wykupujemy Manhattan, Polskę i Węgry. (...) Dla naszego małego kraju jak nasz, to jest naprawdę zadziwiające. Widzę, że wykupujemy Manhattan i wykupujemy Węgry i wykupujemy Rumunię i wykupujemy Polskę. To co widzę (pokazuje), że nie mamy z tym problemów. Dzięki naszemu talentowi, naszym kontaktom i naszemu dynamizmowi, (mamy) własności prawie wszędzie."
Powyższy cytat pojawił się najpierw po hebrajsku w izraelskim dzienniku Maariv 10 października, po zakończeniu konferencji Associtation of Trade Offices. Żadne inne światowe media (poza węgierskim portalem kuruc.info oraz portalem mathaba) nie podchwyciły tego bulwersującego stwierdzenia, aż do momentu gdy inny izraelski dziennik Yediot Aharonot powtórzył tę informację. W tym momencie węgierski dziennik Magyar Nemzet zwrócił się do ambasady izraelskiej na Węgrzech o komentarz i wyjaśnienie wypowiedzi prezydenta. Rzecznik Ambasady Izraela András Büchler potwierdził wypowiedź, jakkolwiek dodał, że słowa “były źle dobrane”.
Ministerstwa Spraw Zagranicznych Polski, Węgier i Rumunii nie wykazały żadnego zainteresowania wypowiedzią prezydenta Izraela, a prasa tych krajów nie przekazała nawet najmniejszej wzmianki o incydencie.
UWAGA:
OD TEGO MIEJSCA C E L O W O PRZEGNĘ PAŁĘ, ALE TO TYLKO I WYŁĄCZNIE DLATEGO, ŻE UWAŻAM LEX KRAUZE ZA RÓWNIE POWAŻNE PRZEGIĘCIE PAŁY. POZA TYM MÓWMY OTWARCIE I BĄDŹMY SZCZERZY NICZYM SZYMON PEREZ
Osobiście zastanawiałem się co takiego może łączyć p. Zolla i Szejnfelda z p. Krauze, że tak mu szli na rękę. W końcu byznesów razem o ile wiem nie prowadzili. Prikaz co prawda mógł iść z góry od "szefa szefów", który dobrze zna się z Ryszardem Krauze (są na ty, no wiecie: - Donaldu? - Tak Rysiu w czym mogę pomóc? itp).
STOSOWNA FOTKA KTÓRĄ WARTO WRZUCIĆ NA PULPIT (serdeczne dzięki c3rb3r)
Pan Szejnfeld ponoć największy PLAYBOY w sejmie (co on takiego w sobie ma to ja nie wiem, pewnie przydałby się komentarz jakiejś pani) pewnie zna się z p. Krauze bo bywają razem na różnych galach gdzie biznesmeni mogą sobie pogadać z politykami o ważnych projektach gospodarczych tudzież o tzw. "przyjaznym państwie"
http://www.youtube.com/watch?v=Ixh2vZ2aYN0&NR=1
0:44 - 0:55 - bardzo mi się podoba skład na scenie. Dwóch najbogatszych polaków, których rodzice byli powiązani ze służbami specjalnymi i jeden Tajny Współpracownik (bodajże ERNEST) w towarzystwie premiera Mazowieckiego, który jak pamiętamy wprowadził politykę "grubej kreski" dzięki której puszczono w niepamięć winy komunistów, a ich rodziny dobrze znające system i zasiadające na stanowiskach dyrektorskich firm państwowych mogły szybko się dorobić fortun. Było to pokłosie obrad okrągłego stołu gdzie umowa była prosta. My (komuniści) przekazujemy wam w sposób bezkrwawy władzę, w zamian za nietykalność i możliwość robienia wspólnie z wami interesów (moja prywatna opinia). W tym zacnym gronie oczywiście nie może zabraknąć szefa największego kasyna w Polsce, gdzie nasi biznesmeni pozyskują kapitał.
W każdym razie po wpisaniu w wyszukiwarkę frazy Szejnfeld+Krauze oprócz spraw związanych z uchwaleniem LEX KRAUZE wyskoczyła mi strona dość nietypowa
http://old.fzp.net.pl/nobel.html
FORUM ŻYDÓW POLSKICH - co prawda na stronie nie ma Ryszarda, ale w towarzystwie Adama Szejnfelda jest Krzysztof Krauze (ten co ma kręcić film o Jedwabne) i prof. Zygmunt Krauze.
W tym momencie przestały mnie dziwić wpisy na onecie typu:
"To ten Adam Szejnfeld żydek z Szamocina??? Słuchy chodziły, że w Pile wybuduje bardzo dużą Synagogę".
Postanowiłem się zainteresować nazwiskiem Szejnfeld i wyszło mi, że:
1. Nazwisko pojawiające się w pismach gmin żydowskich z okresu 20-lecia międzywojennego
"Śluby zawarte w Warszawie w czerwcu 1938...
...Gelbluim Izrael — Szejnfeld Mariem"
"Gdy Icchak Zelig skończył szesnaście lat, ożenił się z Chają Hindą, córką bogatego chasyda Mordechaja Szejnfelda z Pińczowa, związanego z chasydami z Góry Kalwarii."
3. W wątkach o ŻYDOKOMUNIE pojawia się niejaki EDWARD SZEJNFELD
"KADRY BEZPIEKI"
"Żydzi-komunisci dominowali na kierowniczych stanowiskach Urzedu Bezpieczenstwa: szefem wydzialu personalnego WOJEWÓDZKIEGO URZĘDU BEZPIECZEŃSTWA PUBLICZNEGO byl Edward Szejnfeld."
Pomyślałem sobie, że jeden pierwiosnek wiosny nie czyni, więc poszedłem tropem ZOLL+KRAUZE, a tu co? Okazało się, że razem zasiadają w POLSKIM KOMITECIE WSPIERANIA BUDOWY MUZEUM HISTORII ŻYDÓW POLSKICH
"Jeden z profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego, Fryderyk Zoll był członkiem korespondentem monachijskiej Akademii Prawa Niemieckiego, wyjeżdżał tam na cororoczne sesje naukowe. Prof. Fryderyk Zoll doskonale orientował się w aktualnej sytuacji międzynarodowej i nie miał złudzeń co do ekspansji militarnej hitlerowskich Niemiec i narodowo-socjalistycznych koncepcji prawnych, według których: "wola Fuhrera jest najwyższą ustawą, a Fuhrer najwyższym sędzią". Poznał je już wcześniej, gdy jako członek Akademii Prawa Niemieckiego uczestniczył w dorocznych hitlerowskich słynnych "JURISTENTAGUNG" - konferencjach i świętach prawniczych.
Zollowie należą w Krakowie do znanej rodziny prawniczej . FryderykZoll (starszy , 1834 - 1917) był znakomitym znawcą prawa rzymskiego , profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego , członkiem prześwietnej Akademii Umiejętności . Drugi, też Fryderyk zwany młodszym, żył w latach 1865 - 1948 . Był synem Fryderyka starszego, też profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego też członkiem Akademii Umiejętności i w okresie międzywojennym wywarł swoim dorobkiem duży wpływ na ustawodawstwo i orzecznictwo w Polsce.
Fryderyk Zoll (młodszy) członek Akademii Prawa Niemieckiego, o którym wyżej, jest dziadkiem prof. Andrzeja Zolla, kierownika katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, b. przewodniczącego Trybunału Konstytucyjnego z listy SLD, obecnie kandydata Donalda Tuska na stanowisko ministra sprawiedliwości.
W dniu 6 listopada 1939 roku w podstępny sposób organizując rzekomy wykład, hitlerowcy aresztowali w sali wykładowej "Colegium Novum" 183 profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego i Akademii Górniczo- Hutniczej. Akcja owa opisana została jako "Sonderaction Krakau".
Profesorów deportowano do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen pod Berlinem. Katastrofalne warunki obozowe, nader skąpe wyżywienie, brak ciepłej odzieży, a także takie formy znęcania się, jak wielogodzinne apele na stojąco przy temperaturze dochodzącej w styczniu 1940 roku do - 25 stopni C w krótkim czasie doprowadziły do wycieńczenia będących często w podeszłym wieku i nienajlepszym stanie zdrowia więźniów. 13 spośród nich - w tym tacy uczeni, jak Stanisław Estreicher, Ignacy Chrzanowski, Leon Sternbach i Michał Siedlecki - do lutego 1940 roku zmarło.
W obozie koncentracyjnym Sachsenhausen profesorów "powitał" komendant tego obozu Rudolf Hoss:
"wszyscy jesteście gównem Pangermańskiej Rzeszy. Obóz dla internowanych jest jedną kupą gówna, gdzie wszyscy macie zdechnąć. Jedyną drogą ku wolności jest dla was komin krematorium".
Prof . Fryderyk Zoll (młodszy) jako członek Akademii Prawa Niemieckiego po interwencji osobistej Hansa Franka został natychmiast w Krakowie zwolniony.
Sięgnąwszy do rozmowy prof. Andrzeja Zolla w TV z czasów, gdy lepiej było się chwalić zupełnie innymi koneksjami niż z Hansem Frankiem, mogliśmy się dowiedzieć, że z kolei dziadek Andrzeja Zolla ze strony matki miał udział w uwolnieniu Uljanowa (Włodzimierza Lenina) z austriackiego więzienia. Tak, czy owak członkowie rodziny prof. Andrzeja Zolla mieli szczęście do możnych, historycznych protektorów."
Wnioski każdy wysnuje sam, ale jak widać wątki z filmu GENERAŁ NIL nadal są aktualne. W końcu jak by nie patrzeć obaj panowie są z wykształcenia prawnikami.
"Szejnfeld był za komuny weterynarzem w Szamocinie w PGRZe. Później zrobił prawo zaocznie. Z tego, co wiem, nigdy nie praktykował jako prawnik. Był przez jakiś czas burmistrzem Szamocina, a następnie przeszedł na rentę czasową. Karierę zrobił w Unii Wolności u boku obecnego marszałka sejmu Komorowskiego. Rządzi pilską PO. Zauważ, że z Piły pochodzi również dawny milicjant Wilczyński, kiedyś wiceminister sportu, dziś dyrektor warszawskiego centrum sportowego HGW. Wilczyński to głównie protegowany Marka Borowskiego, który też był przez lata posłem pilskim, ale zastanawiające jest, ze taki człowiek, zaufany komunistów, jest dziś szefem u działaczki Platformy w Warszawie. To za jego rządów HGW wyasygnowała kilkaset milionów na nowy stadion Legii z pieniędzy samorządowych, a stadion, jak wiesz zapewne, należeć będzie do właścicieli TVNu."
Na marginesie jakby ktoś nie wiedział co oznacza słowo LEWIATAN - W literaturze chrześcijańskiej Lewiatan jest często wyobrażeniem Szatana, zagrażającym istotom stworzonym przez Boga i próbującym je pożreć[21]. Podobnego zdania był św. Tomasz z Akwinu, który opisywał Lewiatana jako demona zazdrości.
Lewiatan bywa łączony z motywem "piekielnej paszczy" (Hellmouth), potwornej istoty, w pysku której skazani na potępienie znikną podczas Sądu Ostatecznego. Stwór taki pojawiał się w sztuce anglosaskiej od ok. 800 r., a później motyw ten rozprzestrzenił się na całą Europę[22][23].
Jeden z najsłynniejszych literackich opisów Lewiatana jako Szatana pojawia się w poemacie Williama Blake'a Zaślubiny nieba i piekła:
Nie mogę pojąć dlaczego przedsiębiorcy wybrali akurat taką nazwę.
W zasadzie to w tym nie ma nic dziwnego. W swoim czasie wrócimy do tego jak się zabawiają elity. Polecam na weekend film Stanley'a Kubrick'a OCZY SZEROKO OTWARTE. Początek imprezy z postacią w czerwonym kapturze + sugestywna muzyka = ciary po plecach. Wkrótce potem reżyser dostał zawału, a szkoda bo miał plany na kolejne ciekawe filmy. No ale jak długo można nabijać się i pokazywać drugą twarz rządzących elit, a on to robił w każdym swoim filmie. Chociaż w OCZACH SZEROKO ZAMKNIĘTYCH poszedł chyba na całość. Inne z podtekstem i warte obejrzenia choć to niełatwe w odbiorze kino to:
Full Metaj Jacket
Odyseja Kosmiczna 2001
Mechaniczna Pomarańcza
Barry Lyndon
Doktor Strangelove.
Skoro napisałem już co nieco o nazwisku SZEJNFELD i o historii rodziny ZOLL to dla pełni obrazu warto by prześledzić pochodzenie nazwiska KRAUZE. Od pana Ryszarda Krauze niewiele się dowiemy, bo historia np. jego rodziców pracujących w czasach PRL na zachodzie czy jego dzieciństwa i młodości jest skrzętnie ukrywana i słusznie w końcu to jego prywatna sprawa.
Na początek to o czym już było czyli lista Wildsteina, gdzie mamy sporo osób o nazwisku KRAUZE.
są to dokumenty które mają sygnaturę zaczynające się od liter BU co znaczy że mają najwyższą klauzule tajności tak że zawartości tych teczek chyba nie poznamy
Polska wikipedia w rozdziale poświęconym pochodzeniom nazwisk polskich podaje, że KRAUZE to nazwisko pochodzenia niemieckiego.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Polskie_nazwiska
ale jak powszechnie wiadomo wikipedia nie jest najpewniejszym źródłem informacji i dlatego warto tą informację skonfrontować faktami podawanymi przez portale zajmujące się profesjonalnie pochodzeniem nazwisk.
Serwis ANCESTRY podaje że nazwisko ma korzenie niemiecko-żydowskie
Krause - German and Jewish (Ashkenazic): variant of Kraus.
Z kolei na portalu HOUSE OF NAMES można otrzymać trochę więcej szczegółów:
"THE DISTINGUISHED SURNAME KRAUSE IS A PROUD SYMBOL OF A JEWISH CULTURE, which is found in many places world-wide. In the Middle Ages, it became necessary to adopt surnames, since people were moving closer together, and it was becoming difficult to distinguish between people with the same names. The surname Krause is a nickname surname, which belongs to the category of hereditary surnames. The surname Krause comes from the German word kraus, which means curly. As a nickname, THIS SURNAME WAS GIVEN TO A PERSON WHO HAD CURLY HAIR."
Podobne informacje można przeczytać w książce państwa Guggenheimerów pt. JEWISH FAMILY NAMES AND THEIR ORIGINS gdzie KRAUZE i jego liczne odmiany (Krause, Krauz, Krauzman itd.) oznacza CURLED HAIR czyli po prostu kręcone włosy.
Czyli gwiazda sześcioramienna i czerwony krzyż na niebieskim tle.
Z kolei na stronie HERALDICA można zamówić sobie biżuterię (sygnety, wisiorki, spinki do mankietów) z herbami rodziny Krause, gdzie na tarczy z kolei brakuje krzyża, ale za to znajdują się po trzy gwiazdy sześcioramienne.
http://www.heraldica.com/FamilyNames/Krause.aspx
Nikogo w takim razie nie powinno dziwić, że nazwisko KRAUZE pojawia się często na listach nazwisk osób pochodzenia żydowskiego gdzie ludzie poszukują swoich krewnych, którzy przykładowo zostali ofiarami holocaustu.
Jak to się mówi człowiek w swoim życiu niczego nie robi bez przyczyny stąd nie dziwi mnie, że Ryszard Krauze znajduje się na liście polskiego komitetu przy Muzeum Historii Żydów Polskich, a jego fundacja m.in. często wspiera różnego rodzaju działania służące UPOWSZECHNIANIU IDEI TOLERANCJI NARODOWOŚCIOWEJ, co oznacza wspieranie finansowe różnych fundacji, wydarzeń kulturalnych, produkcję filmów, książek itp. np.:
- współfinansowanie filmu dokumentalnego SARID o gehennie pabianickich Żydów
http://www.neo.org.pl/index.php/archiwum/232-pokaz-filmu-sarid-oraz-spotkanie-autorskie-z-reyserem-p-zbigniewem-gajzlerem-
- produkcja filmu dokumentalnego W POSZUKIWANIU UTRACONYCH LAT o antysemityźmie i trudnych stosunkach polsko-żydowskich (producentką była Agnieszka Petelicka, żona twórcy GROM-u, który zasiadał we władzach Biotonu)
http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/4214547
- sponsorowanie Warszawskiego Festiwalu Filmów o Tematyce Żydowskiej
http://www.wjff.pl/pl/2003/sponsorzy
http://www.wjff.pl/pl/2004/sponsorzy
- sponsorowanie Festiwalu Kultury Żydowskiej im. Singera w Warszawie
http://www.shalom.org.pl/eng/index.php?mid=120
- współfinansowanie polskiego wydania Księgi Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.
http://www.ksiega-sprawiedliwych.pl/projekt.htm
oraz darowizny
- na działalność charytatywną EUROPEAN JEWISH DEVELOPMENT FUND z siedzibą w Brukseli
- na rzecz prof. Szewacha Weissa, kierownika Centrum Badań nad Współczesnym Izraelem Uniwersytetu Warszawskiego
- na rzecz Fundacji Centrum im. prof. Bronisława Geremka
czyli krótko- nasz Rysiu jest żydem a że nie jest filantropem bo w życiu nic nie zrobił za darmo wszyscy o tym wiedzą to chyba jak mu się zrobi ciepło koło dupy to chyba w izraelu zamieszka i pewnie w dużej mierze polski antysemityzm odbija sobie na polskich inwestorkach ? ta nacja zawsze słyneła z tego że potrafi zrobić z gówna złoto .....czy to już antysemityzm i stereotyp hmmmmm ?
Tego czy Ryszard Krauze jest żydem to ja nie wiem, ale w opisany w poprzednim poście nurt działalności na rzecz idei tolerancji narodowościowej wpisuje się także akcja darowizny na rzecz Kurii Krakowskiej Domu Jana Pawła II, dzięki której obyło się bez skandalu.
Przypomnijmy w skrócie o co chodziło
"Niewielka jednopiętrowa kamienica została wzniesiona przed 1845 r. Balamuthowie - Rozalia i Yechiel - kupili ją w 1911 r. od Józefa Lisko. Niemal cała rodzina Balamuthów zginęła podczas niemieckiej okupacji w obozie śmierci w Bełżcu, dzieląc los tysięcy wadowickich Żydów. Śmierci uniknął syn Yechiela - Chaim, który motocyklem dotarł do granicy radzieckiej. Został aresztowany i zesłany do łagru. Po wojnie trafił do Izraela, gdzie urodził się jego syn RON.
W kamienicy przy wadowickim rynku rodzice i starszy brat późniejszego papieża Jana Pawła II zamieszkali w 1919 r. Rok później urodził się Karol. Początkowo rodzina Wojtyłów zajmowała dwa pokoje z kuchnią na pierwszym piętrze, a po śmierci matki w 1929 r. - pokój z kuchnią. Latem 1938 r. Wojtyła senior wraz z synem Karolem przeprowadzili się do Krakowa.
18 maja 1984, w 64. rocznicę urodzin Jana Pawła II w budynku otwarto muzeum Karola Wojtyły. W CZERWCU 1999 r., podczas spotkania z wadowiczanami na rynku rodzinnego miasteczka, Jan Paweł II przywołał we wspomnieniach rodzinę Balamuthów, u której Wojtyłowie wynajmowali mieszkanie."
Wystąpienie papieża i wspomnienie o tym, że mieszkał przed wojną u żyda Balamutha oczywiście jest obszernie komentowane w prasie zachodniej w tym i izraelskiej. RON BALAMUTH z mediów dowiedział się, że w kraju nad Wisłą znajduje się kamienica jego taty, którą rocznie odwiedza 800 tysięcy turystów.
Już w SIERPNIU 1999 r. BALAMUTH odwiedził Polskę. Poinformował wówczas, że będzie starał się odzyskać kamienicę, w której działa muzeum Jana Pawła II. Zapewnił jednak, że nie chce zmieniać jej przeznaczenia. Bo i po co skoro biznes pewny - 800 000 x 4zł = 3 200 000zł / rok - interes życia, a z wynajmu to może zgarnąłby kilkadziesiąt tysięcy w skali roku.
To że Balamuth po 60 latach mógł rościć prawa do kamienicy zawdzięczamy zawetowaniu przez Aleksandra Kwaśniewskiego ustawy uwłaszczeniowej (w swoim czasie wrócę do tego tematu). Kamienica chociaż przez 60lat była utrzymywana za nasze pieniądze, bez których już dawno by się zamieniła w pył (okres wytrzymałości, a co za tym idzie pełnej amortyzacji tego typu budynku w przypadku braku remontów to jakieś 50lat) prawnie należała do ojca Rona. No, a prawo własności w XXI wieku jest święte, podobnie jak lichwa, z kolei w przeciwieństwie do prawa do życia, które jest gówno warte. Takie śmieszne czasy.
Sprawę oczywiście załatwiono korzystnie dla Rona Balamutha, a ten gdy odzyskał własność postanowił kamienicę sprzedać
"Zaznaczył, że jego rodzina od ponad 20 lat z wielkim szacunkiem traktuje dom w Wadowicach jako papieskie muzeum, nigdy nie prosząc o opłaty z tego tytułu. Nigdy jednak nie otrzymała ona żadnej propozycji rekompensaty za użytkowanie ich własności. Dlatego jesteśmy zainteresowani sprzedażą domu"
(ta jasne od dwudziestu lat, a po własność pojawił się 3 miesiące po szumie w mediach)
Czyli mówiąc wprost, od początku chłopu chodziło o kasę, a nie o zwrot mienia. Zresztą chłop umiał się targować o dobrą cenę w momencie gdy stwierdził, że jednak nieruchomość sprzeda. Oto jego wypowiedź:
"- Za wcześnie jest mówić o cenie, a także bardzo trudno (...). Ciężko określić wartość tego miejsca, bo to tak, jakby próbować wycenić posąg Michała Anioła. Jak ustalić cenę czegoś, co jest bezcenne? Ten dom jest miejscem urodzin Papieża Jana Pawła II, który moim zdaniem i wielu ludzi na świecie powinien zostać uznany świętym."
W końcu zdecydował się odsprzedać interes pt. Muzeum Dom Rodzinny Jana Pawła II pod warunkiem, że przy okazji w muzeum powstanie część poświęcona mitologii Holocaustu. Co ma piernik do wiatraka, nie wiem, bo akurat ten papież chyba nie katował żydów. No ale widocznie holocaust jako najważniejszą mitologię po II wojnie światowej trzeba kultywować wszędzie i na wszystkie sposoby.
Ron:
"- Najlepszym kupcem dla nas będzie osoba lub instytucja kontynuująca i szanująca obecny charakter tego domu jako muzeum jego świątobliwości Jana Pawła II. Z drugiej strony szanująca pamięć Żydów, którzy byli właścicielami kamienicy, a także wszystkich Żydów, którzy zginęli w czasie holokaustu, w tym członków mojej rodziny"
"- Chcielibyśmy, aby to miejsce symbolizowało przyjaźń pomiędzy Żydami i katolikami, więc ktokolwiek kupi ten dom będzie musiał poświęcić swoje interesy tym wartościom."
Ron urządził sobie coś na kształt aukcji i czekał na jak najwyższe oferty. Trochę kwas, ale jako właściciel miał do tego pełne prawo, chociaż jako człowiek, dla którego podobno tak ważne są stosunki polsko-żydowskie mógł dać sobie siana i przekazać kościołowi darowiznę. Na szczęście mamy Fundację Ryszarda Krauze doświadczona w działaniach na polu delikatnych stosunków polsko-żydowskich, która załagodziła sprawę i zaspokoiła roszczenia finansowe Rona. Balamuth zadowolił się kwotą 1 600 000 USD i kasa uklepana w Polsce pojechała tam gdzie powinna czyli do IZRAELA, a Ryszard Krauze za odzyskanie domu papieża zyskał dozgonną wdzięczność kościoła katolickego, rządzących i narodu polskiego. I o to chodziło. W zasadzie gwarancja nietykalności za jakieś 5mln zł po dzisiejszym kursie. Według mnie warto.