za pomoc w ukrywaniu długów firmy i fałszowanie sprawozdań finansowych w Enronie. Bezpośrednią przyczyną tego, było niszczenie dokumentów z audytów przeprowadzanych przez firmę Arthur Andersen.
(nieżyjący gen. Petelicki robił w Arthur Andersen, a firma z kolei robiła m.in. audyt Petrolinvest przed debiutem na GPW i wyszły im "cenne walory perełki GPW po 227zł/sztukę - he, he, pieron wie, może to były takie audyty w stylu Enrona)
Agencja zgodziła się zawiesić część praw i licencji do wykonywania audytów w sierpniu 2002. Pomimo rozporządzenia w 2005 umożliwiającego agencji prowadzenie pełnej działalności, Arthur Andersen do dzisiaj nie odzyskała zaufania wśród klientów i wcześniejszego prestiżu, mimo że przed aferą w Enronie była jedną z największych i najbardziej poważanych oraz należała do ówczesnej "Wielkiej Piątki" ("Big Five"- Deloitte, Ernst&Young, KPMG, PricewaterhouseCoopers i Arthur Andersen) agencji audytorskich na świecie.
Afera Enronu w wikipedii angielskiej jest określana jako:
"In addition to being the largest bankruptcy reorganization in American history at that time, Enron was attributed as
>>> the biggest audit failure.<<<"
Przekręciarze z Arthur Andersen jakoś sobie poradzili
"Po skandalu związanym z Enronem i upadku jego audytora, czyli firmy Arthur Andersen z "wielkiej piątki" zrobiła się "wielka czwórka". Mimo, że skandal wybuchł w Stanach Zjednoczonych oddziały Arthur Andersen na całym świecie również musiały się zwinąć. W Polsce nastąpiło "połączenie" Arthur Andersen i Ernst&Young. De facto było to wrogie przejęcie Ernst&Younga przez Arthur Andersen z jednoczesnym przejęciem nazwy tego pierwszego, ale to nie jest dla nas istotne. Wystarczy nam fakt, że Arthur Andersen do 2002 i Ernst&Young po 2002 to właściwie ta sama firma. Wróćmy do naszego generała (Petelickiego). Zatrudnienie w Arthur Andersen rozpoczął w latach 90-tych..."
Wróćmy do Enronu i agencji ratingowych (ostatnio popisały się także przy załamaniu się rynku kredytów hipotecznych w USA, dając papierom tworzonym z kredytów śmieciowych ratingi AAA, czego skutki odczuwamy do dziś)
"W czasie przesłuchań w sprawie Enronu, Kongres Stanów Zjednoczonych oskarżył także czołowe agencje ratingowe takie jak: Moody's Investors Service, Standard & Poor's i Fitch, za bycie zbyt mało agresywnymi w ocenie ratingowej, a przez to za małe naświetlenie obrazu problemów firmy. Otrzymały także ostrą krytykę za
Co więcej Komisja Senacka USA (Senate governmental affairs committee) stwierdziła, że agencje ratingowe powinny i mogły przewidzieć upadek firmy, poprzez naciskanie na pełne informacje dotyczące rachunkowości i praktyk stosowanych w Enronie.
Ten materiał powinien znać każdy akcjonariusz Petrolinvest ponieważ historia Enronu jest zbieżna z historią "perełki GPW". Sami wicie rozumicie gaz, ropa, handel energią, przyjaźnie z politykami na najwyższych stanowiskach w państwie, wiara inwestorów i analityków we wszystko co opowiada im zarząd bez powiedzenia sprawdzam oraz zmasowana akcja Piarowska. Wszyscy kochali Enron, bo był taki innowacyjny w wymyślaniu sposobów na kreatywną księgowość w oderwaniu od rzeczywistości.
Po czasie okazało się, że Enron to firma wydmuszka (jak Petrolinvest i jego spółki zależne w branży łupkowej). Okazało się, że nieliczni dziennikarze, którzy zadawali trudne pytania (np. skąd się tak naprawdę biorą zyski Enronu) byli szkalowani przez firmę (Jak Ryszard Krauze i np. Anita Gargas), a analitycy którzy poddawali w wątpliwość wycenę Enronu, byli wywalani z roboty, gdyż należało mówić o Enronie tylko w samych superlatywach. Wall Street ich kochała.
Jest jeszcze jadna rzecz w Enronie zbieżna z Petrolinvestem. Otóż właśnie w Enronie wymyślono patent, który z lubością stosuje prezes (Bertrand Le Guern) z przewodniczącym RN (Ryszard Krauze) w Petrolinvest.
Chodzi o tak zwane HWP.
(nie mylić z ChWDP)
HWP to jednostka którą wymyślono w Enronie i stosowano w kreatywnej księgowości do opisywania nieprawdopodobnych zysków tej firmy dzięki czemu pompowano kurs tego bankruta. Została wymyślona przez członka zarządu (niejakiego Skillinga) i pozwalała do raportów finansowych wpisywać w zasadzie co się zarządowi żywnie podobało, bo
HWP to tzw. HIPOTETYCZNA WARTOŚĆ W PRZYSZŁOŚCI
i oznaczała jakie zyski firma >>> MOŻE <<< osiągnąć w przyszłości jeśli coś tam coś tam dziwnego się wydarzy.
(mówiłem, że identycznie jak na Petrolinvest z prezesem chodzącym po mediach i opowiadającym o miliardach dolarów)
Dzięki stosowaniu HWP (hipotetyczna wartość w przyszłości) firma mogła wpisywać do swoich ksiąg kwoty jakie im pasowały i na papierze wychodziło im, że są gigantami. Tutaj znów sytuacja jest całkowicie zbierzna z Petrolinvestem i jego kreatywną księgowością. Sytuacja jest identyczna jak z rozpoznaniami prezesa Petrolinvest niesłychanej okazji w EcoEnergy i zakupie tej firmy wartej góra 1,2 miliona złotych za 900 milionów w akcjach i wpisanie do ksiąg Petrolinvest, że dzięki rozpoznaniu prezesa w EcoEnergy giganta wartość firmy Petrolinvest wzrosła o ponad 200 milionów (z ostatniego raportu finansowego)
Drugi koleś w Enronie, niejaki Festow, zajmował się tworzeniem spółek wydmuszek, dzięki którym
1. Wyprowadzano cenny majątek - na Petrolinvest podobnie jest z potwierdzonymi złożami Emba, czy handlem LPG - jedyne aktywa, które mają rzeczywistą wartość
2. Ukrywano rzeczywiste zadłużenie Enronu - na Petrolinvest zobowiązania długoterminowe i krótkoterminowe sięgają ponad 700 milionów złotych, a firma nie może uzbierać na szybką spłatę dwóch kredytów na 200 baniek i banki rolują zadłużenie bo nie ma z czego pozyskać tej kwoty, dopóki Ryszard Krauze nie wyciągnie jej z portfeli ulicy. Co z pozostałymi zobowiązaniami sięgającymi pół miliarda złotych?. Kiedy i komu to spłacą. Widać, że takie drobiazgi nie martwią akcjonariuszy mniejszościowych.
Firma Enron wprowadziła także nowoczesny system zarządzania zasobami ludzkimi. Wymyślono patent w którym cała kadra co roku była poddawana głosowaniu reszty pracowników i 10-15% tych co uzyskali najmniejsze noty było wywalanych na bruk. I tak co roku.
Wypłaty wypłacano m.in. w napompowanych walorach (darmowy wydruk papieru jest zawsze tańszy od real cash), to samo tyczyło się programów emerytalnych. Wszystko lokowano w akcje Enronu. Po bankructwie firmy pracownicy szeregowi jak i inwestorzy mniejszościowi zostali z niczym, a kadra zarządzająca sprzedała akcje na górce zarabiając po kilkaset milionów dolarów równocześnie blokując możliwość sprzedaży walorów przez akcjonariuszy mniejszościowych.
Za "sukces" Enronu odpowiadali pracownicy, którzy w głównej mierze składali się z brokerów. Bawili się m.in. w opcje i wymyślali coraz to nowsze instrumenty finansowe, które pozwalały na stosowanie HPW m.in. przyjmowali "zakłady" na pogodę. Ci ludzie robili wszystkie dopuszczalne i niedopuszczalne myki w myśl zasady Gordona Gekko z filmu Wall Street czyli, że
GREED IS GOOD
Zachowywali się jak
WARIACI KTÓRZY DORWALI SIĘ DO KIEROWANIA SZPITALEM PSYCHIATRYCZNYM
(striptizerki w biurach firmy, sporty ekstremalne przez weekend i psychoza maniakalno depresyjna - czyli wszystko to co lubi współczesna finansjera np. z londyńskiego City i nie tylko)
W rzeczywistości Enron okazał się gigantycznym przekrętem, gdzie straty po bankructwie oszacowano na ponad 63 miliardy dolarów.
ZADZIWIAJĄCE JEST TO JAK ENRON WYKORZYSTAŁ
>>> CHCIWOŚĆ GRACZY GIEŁDOWYCH, <<<
KTÓRZY ZOSTALI POTRAKTOWANI PRZEZ TĄ KORPORACJĘ JAK
>>> POŻYTECZNI IDIOCI <<<
No popatrzcie, znowu całkiem jak w Petrolinvest. Stąd termin
POŻYTECZNI IDIOCI
został wyróżniony, bo jest do zapamiętania, gdyż doskonale opisuje on obecnie akcjonariuszy mniejszościowych Petrolinvest kupujących "cenne walory perełki GPW" pod opowieści Bertranda LE Guuerna o miliardach dolarów (HPW) zwłaszcza w kontekście biznesu skierowanego tylko i wyłącznie na pozyskiwanie kapitału ulicy i czerpania z tego procederu korzyści przez Ryszarda Krauze.
Dodatkowo Enron pokazał wszystkim w jaki sposób zachowuje się kapitalizm puszczony samopas bez jakiejkolwiek regulacji działający w oparciu o
>>> MAGIĘ WOLNEGO RYNKU <<<
gdzie wyznawcy tej ideologii twierdzą, że
>>> GREED IS GOOD, <<<
a
>>> CEL UŚWIĘCA ŚRODKI <<<
A więc można kłamać, oszukiwać, kraść byleby na tym dobrze zarobić.
"klientów nazywa się muppetami, a najważniejszym celem jest wyciągnięcie z nich pieniędzy. "
"Greg Smith, absolwent uniwersytetu Stanforda, pracujący w Londynie jeden z najważniejszych dyrektorów banku Goldman Sachs, postanowił pożegnać się z firmą. W środę o 6:40 rano czasu londyńskiego wysłał maila do swoich przełożonych. Napisał w nim o fatalnej atmosferze w firmie, wszechobecnej chciwości i "dojeniu" klientów."
"Robi mi się niedobrze, gdy słyszę, jak bezdusznie mówi się o dojeniu klientów. W ciągu ostatnich 12 miesięcy słyszałem pięciu dyrektorów zarządzających, którzy nazywali swoich klientów muppetami, czasem nawet w służbowych mailach"
Nowa strona a więc link do strony poprzedniej, aby łatwiej było się poruszać (a informacja jak przeczytać inne "ukryte strony" na pierwszej stronie - wpisy 4 i 5)
Kontynuujemy temat z poprzedniej strony czyli fascynującego życiorysu Nicholasa Sarkozy (do tej pory jestem zdziwiony, że Rysiek z Gdynii nie zaproponował mu współpracy, a tyle ich łączy, tylko wziął do firmy jakiegoś emeryta francuskiego i następnego artystę z Prokomu) i Enronu czyli wielkiego amerykańskiego przekrętu w stylu Petrolinvest. Można powiedzieć, że Enron ze swoją
HIPOTETYCZNĄ WARTOŚCIĄ W PRZYSZŁOŚCI
to protoplasta Petrolinvest
Na podstawie książki został nakręcony film fabularny pod tym samym tytułem tj.
"Enron: The Smartest Guys in the Room"
W polskiej wersji językowej można go obejrzeć na yuotube pod tytułem:
W filmie pokazano także pewnych teksańskich nafciarzy marzących o uwolnieniu cen gazu, ropy i energii na czym zarobiliby krocie. Chodzi oczywiście o rodzinę Bushów (a o kogóż innego mogłoby chodzić), która przyjaźniła się z korporacją Enron. Enron był sponsorem pierwszej kampanii prezydenckiej George'a W. Bush'a, Bushowie wysyłali filmiki wideo z prywatnie nagrywanymi podziękowaniami do członków Enrona, a prezes Kenneth Lay miał dostać ciepłą posadkę w administracji George'a Walker'a Bush'a odnośnie deregulacji rynku energii elektrycznej.
Wspominaliśmy już o rodzinie Bushów i to kilkakrotnie m.in. w kontekście Bank of New York, którym swego czasu zarządzał Prescott Bush ojciec i dziadek prezydentów USA. Jak pamiętamy to właśnie ten bank za czasów Prescotta Busha w czasie II Wojny Światowej handlował pełną parą z nazistowskimi Niemcami i utrzymywał konta m.in. z niemieckiemu Thyssen Kruppowi, który zajmował się produkcją sprzętu wojennego dla III Rzeszy. To zrozumiałe. Niemcy nie posiadali wszystkich niezbędnych surowców i materiałów do prowadzenia wojny w związku z czym potrzebowali kupować je na rynku. Oczywiście robili to nie za marki tylko za złoto żydów mordowanych w obozach śmierci. Rodzinie Bushów krew niewinnych ofiar nie przeszkadzała i nieźle zarabiała na handlu z nazistami.
W filmie o Enronie (link w jednym z wpisów powyżej) pokazano także jak działa wolny rynek energii elektrycznej i jak pracownicy Enronu byli w stanie dogadać się z producentami i dostawcami, a następnie wyekspediować energię do sąsiedniego stanu przez co w Kalifornii zabrakło prądu, bo ją po prostu odłączono na kilka dni. Taka awaria powodowała wzrost ceny energii o 400% i normalnych ludzi już nie było na nią stać. Wtedy Enron zaczynał z powrotem sprzedawać energię Kalifornii, ale już po cenach czterokrotnie wyższych zarabiając na tym kupę kasy, podczas gdy normalni ludzie przeżywali tragedię. Enron potrafił takie akcje powtarzać regularnie, a z kolei regulatorzy odpowiedzialni za nadzorowanie rynku energii elektrycznej, udawali, że nic się nie dzieje, bo w ich szeregach zasiadali protegowani Enronu.
(to tak jak KNF i Petrolinvest)
To tak zwana
MAGIA WOLNEGO RYNKU
gdzie John D. Rockefeller powiedział, że
KONKURENCJA TO GRZECH
i sam przez całe życie działał aby utworzyć monopol w branży naftowej na rynku amerykańskim.
Warto się z tematem deregulacji cen energii zapoznać szerzej i bardziej szczegółowo, bo przynajmniej człowiek będzie przygotowany na to, co nas czeka w przyszłości, a historia działalności Enron pokazana choćby w filmie jest pięknym przykładem na to jak można się dogadać poza klientami i odbiorcami, zrobić ustawkę cen energii i zmusić wszystkich do zapłacenia za nią kilkakrotnie wyżej, żeby na tym spekulacyjnie zarobić.
Zresztą na giełdzie już mamy dwie spółki zajmujące się handlem energią. To IDEON (do niedawna Centrozap z imponującą liczbą agentów WSI na pokładzie wg. raportu z likwidacji WSI) oraz DUON (do niedawna CPENERGIA) z wykresem notowań pięknym jak ten Petrolinvest i kto wie może tamta "perełka" kupi od naszej "perełki" aktywa LPG.
Co ciekawe temat deregulacji cen energii elektrycznej jest niezmiernie popularny u nas w Polsce za czasów PO. W ogóle politycy i sympatycy Platformy Obywatelskiej strasznie ciągną do energetyki. Wiadmo, że to bezpieczna inwestycyjnie branża i chyba u nas w kraju trochę niedowartościowana (np. kurs Tauronu) więc chłopaki z PO już szukają dla siebie ciepłych posadek na przyszłość.
Najpierw stary dobry przyjaciel premiera Donalda Tuska niejaki Krzysztof Kilian (kiedyś członek KLD Donalda Tuska), zwany łącznikiem między Ryszardem Krauze, a Donaldem Tuskiem został prezesem PGE. Facet jest kompletnie zielony jeśli chodzi o branżę energetyczną i po objęciu teki prezesa dopiero się wdraża. jak taki ktoś mógł wygrać konkurs na prezesa PGE to ja nie wiem - pisaliśmy o tym szerzej na stronie 27
"Szefem Telekomunikacji był wówczas Zdzisław Nowak, uchodzący za lojalnego współpracownika ustępującego ministra łączności z rządu Suchockiej Krzysztofa Kiliana, liberała z Gdańska."
"W 1993 r. głośna stała się sprawa podpisania przez Telekomunikację Polską umowy z firmą Prokom Ryszarda Krauzego – chodziło o sprzedaż licencji na komputerowy system zarządzania. Umowę podpisano w poniedziałek po wyborach parlamentarnych wygranych przez SLD i PSL. Szefem Telekomunikacji był wówczas Zdzisław Nowak, uchodzący za lojalnego współpracownika ustępującego ministra łączności z rządu Suchockiej, którym był
KRZYSZTOF KILIAN.
Później firma PUBLIC RELATIONS
(KRZYSZTOFA) KILIANA obsługiwała Prokom.
Z firmą Ryszarda Krauzego kontrakt zawarł także RSW Prasa-Książka-Ruch (którego likwidatorem był Donald Tusk) na tworzenie systemu komputerowego dla Ruchu."
"Krzysztof Kilian (specjalista od PR) ... jako bliski współpracownik Donalda Tuska przez wielu traktowany jest jako łącznik między Prokomem a PO ... Sam Tusk przyznał niedawno, że zna Krauzego i mówią sobie po imieniu. Jego córka ... dorabiała, pracując przy turnieju Prokom Open."
A teraz czytam, że kolejny polityk Platformy Obywatelskiej niejaki Aleksander Grad zostaje prezesem spółek PGE odpowiedzialnych za budowę pierwszej polskiej elektrowni jądrowej.
O tym artyście też pisaliśmy szerzej na stronie 9 w kontekście tzw.
Afery Stoczniowej,
która polegała na tym, że urzędnicy Ministerstwa w tym on sam Aleksandra Grada ustawiali przetarg dla Katarczyków (chodziło o uregulowanie zobowiązań za handel bronią Bumaru), a w końcu kluczowe składniki majątku stoczni sprzedano ludziom powiązanym z
IZRAELSKIM MOSSADEM
To pewnie było coś w stylu "nieetycznego zachowania" prezesów spółke łupkowych zależnych od Petrolinvest przy wręczaniu łapówek urzędnikom państwowym przy zdobywaniu koncesji
WARTO SIĘ ZAPOZNAĆ Z TYM MATERIAŁEM, ŻEBY MIEĆ POJĘCIE JAK RZĄD FACHOWCÓW "FACHOWO" PRYWATYZUJE POLSKIE FIRMY WCHODZĄCE W SKŁAD MAJĄTKU SKARBU PAŃSTWA.
Widać, że po rozmontowaniu Polskich stoczni i sprzedaży ich majątku ludziom powiązanym z IZRAELSKĄ AGENCJĄ WYWIADOWCZĄ MOSSAD, Aleksander Grad zasłużył się komu trzeba i teraz dostanie ciepłą posadkę prezesa spółki odpowiedzialnej za budowę pierwszej polskiej elektrowni jądrowej.
DZIWNY JEST TEN KRAJ POLSKĄ ZWANY
Naprawdę. Ja już niczemu nie dziwię się, w tym i temu, że promuje się takich "fachowców" jak Aleksander Grad. Może tu chodzi o to aby znów po wszystkim majątek elektrowni sprywatyzować ludziom z Izraela albo żeby przy budowie elektrowni zarobili ci co trzeba.
Oczyma wyobraźni już widzę jak Aleksander Grad, po doświadczeniach nabytych przy prywatyzacji polskich stoczni, będzie ustawiał przetargi dla kolesi przy budowie elektrowni jądrowej. Z pewnością jeśli chodzi o intersy tzw. grupy trzymającej władzę Aleksander Grad (kiedyś konsultant Banku Światowego, a wcześniej radny, członek zarządu i zastępca wójta gminy Pleśna) jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Co prawda na prądzie się nie zna tak jak Krzysztof Kilian, bo Aleksander Grad jest geodetą z wykształcenia , ale za to wie jak ustawiać przetargi, a to wiedza bezcenna w RP.
Dla uzupełnienia wspominaliśmy ponownie Krzysztofa Kiliana eksperta od energetyki po mechanice i prezesa PGE po znajomości z premierem RP. Padło takie określenie
"Krzysztof Kilian (specjalista od PR) ... jako bliski współpracownik Donalda Tuska przez wielu traktowany jest jako łącznik między Prokomem a PO ... Sam Tusk przyznał niedawno, że zna Krauzego i mówią sobie po imieniu. Jego córka ... dorabiała, pracując przy turnieju Prokom Open."
Chodzi m.in. o to, że Kilian zaliczył robotę u Krauzego i z jego życiorysu w wikipedii dowiadujemy się, że swego czasu doradzał także prezesowi Softbanku S.A., a Softbank to firma zależna od PROKOMU z czasów Ryszarda Krauze.
Nawiasem mówiąc warto się przyjrzeć przejęciu Softbanku przez Prokom Ryszarda Krauze bo w tym wypadku również doszło do wydymania zdolnego informatyka, tak jak kiedyś Kajkowskiego. O KAJKOWSKIM pisaliśmy na stronie 6 tego wątku
Mam na myśli oczywiście o Aleksandra Lesza i jego Softbank. Pana Lesza też pięknie wyrolowano, a wszystko przez to, że stanął on na drodze Ryszarda Krauze w zdobyciu kontraktu na informatyzację PKO BP czyli największego polskiego banku detalicznego. Kontrakt ten WSTĘPNIE szacowano na
"Wartość podstawowej umowy szacuje się na co najmniej 500 mln zł, zaś wraz z pracami serwisowymi i szkoleniami pracowników banku cały system może kosztować nawet ponad 2 mld zł."
2 000 000 000zł (słownie dwa miliardy złotych)
Sylwetka prezesa Softbanku sprzed czasów Prokomu Ryszarda Krauze jest ogólnie dostępna w internecie
"Aleksander Lesz lat 53, Prezes
Prezes Zarządu od 1989 roku początkowo w Softbank Sp. z o. o., a następnie w Softbank S.A. Pan Aleksander Lesz jest:
Absolwentem Szkoły Głównej Planowania i Statystyki Wydziału (obecnie SGH) Finansów i Statystyki oraz Wydziału Organizacji i Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego.
Od października 1966 roku do marca 1974 roku pracował w Ośrodku Obliczeniowym Przemysłu Maszynowego w charakterze pracownika technicznego, a następnie jako
programista i kierownik działu eksploatacji.
Od kwietnia 1974 roku do sierpnia 1981 roku zajmował funkcję kierownika ośrodka w Ośrodku Obliczeniowym Przemysłu Chemicznego."
>>> Od września 1981 roku do grudnia 1988 roku był zatrudniony na stanowisku zastępcy dyrektora, a następnie dyrektora Departamentu Informatyki Banku Pekao S.A."<<<
"Aleksander Lesz, prezes Softbanku, od ubiegłego roku zapowiadał, że część środków uzyskanych z emisji akcji będzie przeznaczona na przejmowanie większościowych udziałów w firmach branży informatycznej. Tymczasem Softbank przesuwa swój giełdowy debiut, co nie przeszkadza jednak w kupowaniu akcji firm programistycznych. W ciągu ostatnich dwóch tygodni Softbank SA podpisał listy intencyjne, dotyczące zakupu co najmniej 51% udziałów w trzech polskich firmach oferujących swoje rozwiązania na rynek bankowy. Ostatnim wyborem Softbanku jest Sawan-Softnet.
W ten sposób warszawska spółka zamierza utworzyć wokół siebie grupę firm działających na rynku systemów dla bankowości. Najprawdopodobniej kolejnym etapem - według przedstawicieli Softbanku - będzie zakup udziałów w spółkach zajmujących się szkoleniami i serwisem. Do tej pory firma Aleksandra Lesza poszukiwała przede wszystkim producentów rozwiązań niszowych. Przed dwoma tygodniami Softbank zapowiedział przejęcie firm Novum Sp. z o.o. z Łomży i Saba Sp. z o.o. z Bydgoszczy, działających na rynku bankowości spółdzielczej. Krakowski Sawan-Softnet Sp. z o.o. oferuje usługi związane z budową systemów wspomagania zarządzania i hurtowni danych.
"Jest to znakomite uzupełnienie naszej oferty o rozwiązania, których nam dotąd brakowało. Widzimy, że już wkrótce rynek dla tego typu systemów będzie w Polsce rozwijał się bardzo szybko. Banki coraz bardziej zdają sobie sprawę, że poprawę efektywności można osiągnąć nie poprzez większą liczbę klientów i produktów, ale lepsze zarządzanie" - mówi Aleksander Lesz, prezes Softbank SA.
Wśród klientów Sawan-Softnetu znajdują się m.in. Narodowy Bank Polski, Bank Rozwoju Eksportu, Bank Handlowy czy Bank Przemysłowo-Handlowy. Firma jest autoryzowanym partnerem SAS Institute, producenta rozwiązań do budowy hurtowni danych. W roku ubiegłym jej przychód ze sprzedaży wyniósł 2,4 mln zł, a w tym ma wzrosnąć do 3,5 mln zł.
Aleksander Lesz poinformował również, że w ciągu najbliższych dni Softbank zamierza podpisać umowę z angielskim Global Financial Systems na zakup wszystkich praw do systemu Diamond na rynek polski i krajów ościennych. Według zapewnień przedstawicieli spółki, w ciągu sześciu miesięcy, na bazie tego oprogramowania, powstanie scentralizowany system do wspomagania działalności banku. Przeznaczony on będzie dla średnich i małych instytucji. "Szacuję, że w Polsce jest ok. 30 potencjalnych klientów dla tego typu rozwiązania. Chcemy jednak zaoferować ten produkt także na rynkach wschodnich, głównie na Ukrainie" - mówi prezes Softbanku. Do roku 2000, jego zdaniem, 50% przychodów spółki pochodzić będzie z eksportu oprogramowania.
Najprawdopodobniej w maju br. Softbank podpisze kontrakt z drugim zachodnim producentem oprogramowania bankowego - firmą Alltel. Tym razem będzie on dotyczyć sprzedaży systemu Systematics, przeznaczonego dla dużych banków, pracującego na platformie mainframe. Alltel, o czym już wcześniej informowaliśmy, prowadzi rozmowy o sprzedaży swojego oprogramowania Grupie Pekao SA."
Gołym okiem widać, że Aleksander Lesz znał się jak mało kto na robocie (nie to co naczelny informatyk RP Ryszard Krauze) i specjalizował się jako jeden z nielicznych w tym kraju właśnie w informatyce bankowości. Firma Softbank założona przez Lesza, jak sama nazwa wskazuje posiadała odpowiednie oprogramowanie, specjalistów i spore doświadczenie w tej branży w przeciwieństwie do Prokomu, który w kwestii informatyzacji banków był kompletnie zielony. Stąd wszyscy specjaliści w branży IT byli przekonani, że przetarg na PKO BP wygra bez problemu Softbank, bo firma Aleksandra Lesza (prezes i właściciel Softbanku) była wg ekspertów murowanym zwycięzcą. Za GW
"PKO BP: Sensacyjna krótka lista na dostawę systemu IT
Bank PKO BP ogłosił wczoraj wieczorem krótką listę ofert, z których zostanie wybrany dostawca nowego systemu informatycznego. Wśród wybrańców banku
>>> nie ma faworyzowanych <<<
ofert ComputerLandu i
>>> Prokomu. <<<
(Uuuuu. Bardzo nieładnie, żeby tak Ryśkowy Prokom i to na dodatek >FAWORYZOWANY< odrzucać już we wstępnym etapie)
Z "wielkiej trójki" przez eliminacyjne sito przeszedł tylko Softbank!
Na ten komunikat czekały z niecierpliwością wszystkie wielkie polskie firmy informatyczne. Budowa scentralizowanego systemu informatycznego w PKO BP to największy planowany na ten rok kontrakt w branży IT. Wartość umowy szacuje się nawet na 2 mld zł. Przedstawiciele największych firm informatycznych nie mają wątpliwości, że kto wygra walkę o ten, będzie tegorocznym zwycięzcą w branży."
"Softbank w opinii części specjalistów ma duże szanse na wygranie kontraktu w PKO BP, wartego wraz z wdrożeniem do 2 mld zł. Spółka Aleksandra Lesza, która startuje do przetargu w konsorcjum razem z firmą konsultingową Accenture, jest jednym z trzech oferentów wytypowanych na krótką listę. Pozostałe konsorcja tworzą firmy FNS oraz Temenos. Według Lesza konsorcjum Softbanku i Accenture może przygotować ostateczną ofertę dla banku w ciągu kilku tygodni od sprecyzowania wymagań systemu"
Następne info z GW
"Informatyzacja PKO BP: wyłączność dla Softbanku
Konsorcjum Softbanku i Accenture dostało wyłączność na negocjacje w sprawie wartego ok. 500 mln zł kontraktu na wdrożenie nowego systemu informatycznego w PKO BP
O udział w informatyzacji PKO BP - i zarazem o największy kontrakt informatyczny w tym roku - poza Softbankiem i Accenture ubiegały się dwa inne konsorcja: australijski FNS wspólnie z polską firmą Uni-Lab oraz Temenos razem z IBM. Wcześniej w wyścigu o informatyzację PKO BP odpadli dwaj faworyci: ComputerLand oraz
>>> Prokom."<<<
"Softbank zrobi system dla PKO BP
PKO BP podpisał z konsorcjum firm Accenture, Alnova i Softbank umowę na dostawę centralnego systemu informatycznego. Wartość kontraktu 442 mln zł netto. System, dzięki, któremu klienci PKO PB będą mogli korzystać ze wszystkich oddziałów banku, będzie gotowy dopiero za ponad trzy lata.
PKO BP, jako jedyny z największych polskich banków, nie rozpoczął jeszcze instalowania centralnego systemu. Bez niego nie można m.in. odmiejscowić rachunków bankowych, co osłabia jakość obsługi klientów. Nie mogą być obsługiwani we wszystkich oddziałach banku tak, jak w placówce, w której mają konto osobiste. Bank nie może też przesyłać w czasie rzeczywistym informacji o transakcjach dokonanych w poszczególnych placówkach. Podpisana w poniedziałek umowa ma to zmienić...."
Przetarg właśnie wygrał murowany faworyt Softbank Aleksandra Lesza. Nic dziwnego.
Forbes
"Nadzieją korporacji był Bank Światowy, finansujący komputeryzację m.in. sektora bankowego. Skończyło się na sieciach i sprzęcie do ich budowy, bo założony przez Aleksandra Lesza Softbank "napadł" na bank, a właściwie na wszystkie banki, by uświadomić im konieczność wykorzystania na masową skalę komputerów i wdrożenia odpowiednich systemów.
W 1990 r. firma Lesza zorganizowała pierwsze i jedyne do dziś szkolenie dla prezesów wszystkich dziewięciu polskich banków. W Kellogg School of Management w USA uczyli się nie tylko obsługi komputera, ale też tego, na czym polega nowoczesna bankowość i jak się czyta notowania w "The Wall Street Journal". Do dziś znani bankowcy, jak choćby Maria Pasło-Wiśniewska (kierowała m.in. Pekao), wpisują to szkolenie do swoich CV."
Informatyka bankowa była ... trampoliną do sukcesu w biznesie IT ... Softbanku skoncentrowanego na bankowości i kluczowych kontraktach z Pekao oraz PKO BP"
, a z kolei
odpadł PROKOM Ryszarda Krauze.
To skandal jest. Niemożliwe, żeby kontrakt na dwa miliardy złotych z banku zarządzanego przez Skarb Państwa wygrywał ktoś inny poza Ryszardem Krauze.
No cóż eksperci ekspertami, a dwa miliardy złotych dwoma miliardami.
"Dlaczego akcje Softbanku straciły aż 30 proc. w ciągu tygodnia?
O ponad jedną trzecią staniały w ciągu zaledwie półtora tygodnia akcje Softbanku. W opinii analityków to skutek paniki panującej na rynku oraz obaw inwestorów o pogorszenie kondycji finansowej spółki w tym roku.
Jeszcze w poniedziałek przed tygodniem za papiery Softbanku płacono 33 zł. Wczoraj, po przekraczającym 7 proc. spadku, rynek wycenił spółkę już tylko na 25,5 zł, a w czasie sesji kurs spadł nawet do 25 zł. To prawdziwe załamanie, bo choć ostatnie dni były dla spółek informatycznych wyjątkowo nieudane, a indeks TechWIG od poniedziałku przed tygodniem obniżył swą wartość o ponad 13 proc., to tak głębokiego spadku nie zanotowała żadna inna spółka z giełdowej "pierwszej ligi"...."
TAK TAK SOFTBANK BYŁ SWOJEGO CZASU NOTOWANY W WIG20
Aleksander Lesz na miarę swoich możliwości próbuje się bronić przed wrogim przejęciem
"Softbank – A.Lesz się okopuje?
W transakcjach pakietowych właściciela zmieniło 1,48 mln akcji Softbanku, co stanowi 8,5% kapitału zakładowego spółki. Za jedną akcję nabywca zapłacił 25 zł.
Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest fakt, ze akcje kupował prezes i główny akcjonariusz spółki A.Lesz (28,5% akcji i głosów). Najprawdopodobniej odkupił on skupione wcześniej na rynku akcje spółki od pośrednika (wymienia się tu Creditanstalt). Wzmocniłby tym samym swą pozycję przed WZA zwołanym na 14 września br., na którym mają nastąpić zmiany w statucie dające możliwość akcjonariuszowi posiadającemu co najmniej 25% akcji wybór 2 z pośród 3 członków rady nadzorczej. Jednak do podjęcia tych zmian będzie potrzeba 3/4 głosów, co będzie wymagało przekonania innych akcjonariuszy do tej koncepcji.
Mniej prawdopodobne wydaje się aby akcje skupował Prokom, który zdementował ostatnio plotki aby był zainteresowany przejęciem Softbanku, a decyzje w tej sprawie mają zapaść do końca br."
"Softbank – Lesz się okopuje (bez pytajnika)
Zarząd Softbanku wezwał akcjonariuszy spółki, aby na NWZA 14 września br., poparli zmiany w statucie zakładające m.in. zmiany w sposobie powoływania członków rady nadzorczej.
Liczba członków rady nadzorczej wg projektu uchwały na NWZA, ma zostać zmniejszona z 5-7 członków do trzech. Wybór dwóch spośród nich ma zagwarantowany akcjonariusz (nie grupa) posiadający co najmniej 25% głosów na WZA. Jedynie prezes A.Lesz posiada pakiet pozwalający zdominować radę nadzorczą - 28,5% akcji i głosów. Jak wynika z wypowiedzi i działań podjętych przez prezesa A.Lesza trudno będzie go przekonać do ewentualnej fuzji."
Niestety przy zakupach po 25 złotych na akcje Lesz wypyrtkował się z całej kasy, a kurs poleciał duuużo niżej. Ostatecznie udało mu się z 25% dojść aż do 33% udziału w akcjonariacie Softbanku. Całkiem sporo. Ale to za mało dla Ryśka z Gdynii (miał wtedy coś około 9% Softbanku) i jego międzynarodowych kumpli. Być może Lesz popełnił błąd taki jak akcjonariusze mniejszościowi Petrolinvest tj. kupował na spadkach próbując łapać spadające noże, ale nie ma mu się co dziwić, bo próbował ratować i odzyskać dzieło swojego życia. Kurs akcji w krótkim czasie poleciał z 33zł aż na 11,8zł za walor i spadł o 65%, a do wykupu Softbanku zabrali się
1. Ryszard Krauze
2. Marcel Rapaport z Nihonswi AG (stary dobry kumpel Ryśka z Gdyni odpowiedzialny za przepływ gotówki na trasie Polska-Szwajcaria-Izrael)
3. Bank of New York (tak, tak ten powiązany z rodziną Bushów, po dziadku prezesie tego banku Prescocie Bushu robiącym deale z niemieckimi nazistami; do dzisiaj ludzie powiązani z tym bankiem pomagają Bushom w ich szemranych interesach np. z saudyjczykami)
Rysiek z Gdyni wie z kim nalezy robić interesy i kto ma zarabiać. We trójkę dysponowali prawie nieograniczonymi środkami. W krótkim czasie firmę Lesza przejęto, a jego po jakimś czasie wywalono. W ten właśnie sposób przetarg na informatyzację PKO BP, największego polskiego banku wygrał Prokom Ryszarda Krauze z Softbankiem na pokładzie i dwa miliardy złotych trafiły na te właściwe konta.
Jak zakończyła się sprawa wieloletniej informatyzacji PKO BP. Tradycyjnie.
"Śledztwo ws. informatyzacji PKO BP - Prokom i Softbank odpierają zarzuty
Od 19 lipca Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi śledztwo ws. informatyzacji PKO BP - poinformował rzecznik tej prokuratury Maciej Kujawski.
Piątkowy "Dziennik" napisał, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego sprawdza, czy w banku PKO BP nie doszło do korupcji. Wątpliwości budzi kontrakt na rozbudowę systemu informatycznego o wartości kilkunastu mln złotych. Minister koordynator służb specjalnych Zbigniew Wassermann powiedział PAP, że podejrzenie dotyczy narażenia banku na "szkodę majątkową wielkich rozmiarów, w kwocie nie mniejszej niż 4 mln zł". Przypomniał, że wysokość szkody wpływa to na kwalifikację prawną czynu. Dodał, że śledztwo wszczęto z art. 296 paragraf 1 i 3 k.k., więc przestępstwo zagrożone jest karą do 10 lat pozbawienia wolności.
Minister Wassermann nie wyklucza także poważniejszych zarzutów.
"Trzeba zadać sobie podstawowe pytanie w tej sprawie, czym kierował się ten, kto bez przetargu podjął rażąco niekorzystną decyzję, która - wszystko na to wskazuje - narażała jego bank na szkodę w tak ogromnej kwocie" - powiedział PAP.
"Logika wskazuje, że jeżeli podejmuje się tak nieracjonalną decyzję, to ona czymś musi być motywowana, musimy zakładać wersję korupcyjną. Taka wersja będzie w śledztwie również wyjaśniana jako jeden z głównych wątków" - dodał.
Kujawski powiedział, że są już wytypowane osoby, które prokuratura zamierza przesłuchać, będzie gromadzona dokumentacja. - W pierwszej kolejności będą przesłuchane osoby zatrudnione w centrum informatyki PKO BP i decydujące o zakupie serwerów na potrzeby rozbudowy systemu informatycznego" - zaznaczył rzecznik Prokuratury Okręgowej.
"Dziennik" napisał, że służby specjalne sprawdzają kontrakt zawarty przez PKO BP w 2005 r., kiedy chciano rozbudować o nowe funkcje system zainstalowany wcześniej w banku przez firmę Computerland. Jak pisze gazeta, firma Computerland oszacował koszt zmian na 16,5 mln zł;
szefowie Centrum Informatycznego PKO BP nie zdecydowali się jednak na tę ofertę, ale, bez przetargu, wybrali propozycję droższą, przygotowaną przez konsorcjum, w skład którego wchodziła firma Sun Microsystem Asseco Poland (Asseco Poland jest kontrolowana przez grupę Prokom, należącą do Ryszarda Krauzego), która wystawiła rachunek na 20,5 mln zł - pisze "Dz".
Według gazety przy okazji śledztwa w PKO BP prokuratorzy będą też weryfikowali informacje dotyczące innych przedsięwzięć, które firmy Krauzego prowadziły dla banku.
PAP dowiedziała się również, że Prokuratura Okręgowa w Warszawie już prowadziła śledztwo związane m.in. z informatyzacją PKO BP. Zostało ono wszczęte 7 lipca 2005 r. na wniosek posła Pawła Poncyljusza (PiS) i zakończyło się umorzeniem 28 czerwca br.
Kujawski potwierdził informacje PAP. Dodał, że zawiadomienie w tej sprawie było złożone w związku z odpowiedzią ministerstwa skarbu na interpelację poselską w sprawie prywatyzacji PKO BP.
Dotyczyło podejrzenia o wyrządzenie "znacznej szkody majątkowej" w związku z niewyegzekwowaniem przez zarząd banku obniżonego wynagrodzenia za opóźnienia we wdrażaniu zintegrowanego systemu informatycznego, na podstawie umowy z sierpnia 2003 r.
Prokom Software stanowi jednostkę dominującą największej informatycznej grupy kapitałowej w Polsce, w skład której między innymi wchodzą Softbank, Spin, Comp, ABG Ster-Projekt oraz Postdata. Prokom posiada blisko 35 proc. akcji Softbanku."
Wcześniejsze przejęcie Softbanku przez Ryszarda Krauze, Marcela Rapaporta i Bank of New York było nieźle zgrane w czasie. Pytanie brzmi: co było przyczyną spadku kursu o 65% w krótkim czasie,skoro firma wygrała tak intratny kontrakt na 2 miliardy złotych? Wpływ miało kilka czynników, które niby przypadkiem wystąpiły w tym samym czasie.
Tym razem Polityka:
"... o Ryszardzie Krauze konkurenci mówią: Wielki Brat. Nienawidzą go i się boją. W środowisku mówi się, że nikt nie ma szansy wygrać, gdy do publicznego przetargu startuje spółka z grupy Prokom. A ponieważ ten rynek żywi się głównie publicznymi pieniędzmi, Wielki Brat coraz bardziej odrywa się od peletonu.
- Po co mam tracić czas i pieniądze na przygotowanie oferty, skoro i tak wygra Prokom? - pyta jeden z konkurentów.
(fajny ten wolny rynek w RP z równym dostępem każdego kto chce do przetargów, gdzie dziwnym trafem zawsze wygrywa Krauze)
Na rynku robi się gorąco, gdy pojawia się intratne zamówienie z państwowego PKO BP.
"Nagle okazało się, że żaden bank tej dużej spółce giełdowej (Softbank notowany w WIG20) nie chce udzielić kredytu. A po mieście rozchodzi się plotka, że Olka mają aresztować, bo trwająca właśnie kontrola z urzędu skarbowego wykryła aferę.
Lesz walczył osiem miesięcy. A potem się poddał. Pakiet kontrolny Softbanku kupuje spółka Krauzego. Po 12 zł za akcje. Dwa miesiące wcześniej akcje były po 25 zł.
>>> Dziś są po 50. <<<
(a więc po zwale i przejęciu przez Ryszarda, ceny akcji dziwnie szybko wróciły na właściwe poziomy)
Lesz nadal był prezesem, tyle że Softbank nie należał już do niego.
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
>>> Kontrola skarbowa żadnej afery nie wykryła. <<<
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
- ... ING Bank Śląski odmówił nam zwykłego kredytu obrotowego – twierdzi Aleksander Lesz. - To było zdumiewające. Zwłaszcza że zabezpieczała go należność dużej duńskiej firmy Tele Denmark w wysokości 130 mln zł. Pożyczyć chcieliśmy tylko 20 mln. Bez kredytu nie da się funkcjonować. Ich klientem byliśmy od 12 lat.
Marian Czakański, ówczesny prezes ING Banku Śląskiego, nie chce rozmawiać o powodach odmowy pożyczki swojemu długoletniemu klientowi. Zabrania mu tego bankowa pragmatyka.
Połknięcie Softbanku było największym przejęciem Krauzego. Od tamtej pory Wielki Brat sieje w branży strach."
TO SĄ JAJA. CHODZI FACET WŁAŚCICIEL FIRMY NOTOWANEJ W
>>> WIG20 <<<
OD BANKU DO BANKU W POLSCE POKAZUJĄC PORĘCZENIA NA 130 MILIONÓW ZŁOTYCH I NIKT, NAWET PARTNER BIZNESOWY PKO BP NIE CHCE MU UDZIELIĆ KREDYTU NA 20 BANIEK CZYLI
>>> 1% WAROŚCI CAŁEGO KONTRAKTU, <<<
A RYŚKOWI NA PIĘKNE OCZY I BAJKI O ROPIE OD RĘKI DALI 100 MILIONÓW DOLARÓW CZYLI
340 000 000ZŁ,
Z KTÓRYCH SPŁATĄ RYSZARD DO DZIŚ SIĘ NIE KWAPI
(ostatnio obiecał 5 milionów polisz zloty do 6 lipca i jeszcze 5 baniek 20 lipca, ale się wysilił, żeby mu żyłka nie poszła, to by dopiero akcjonariusze mieli zmartwienie).
DO TEGO W TYM SAMYM CZASIE PRZYTRAFIA SIĘ LESZOWI KONTROLA SKARBOWA, A W ŚWIAT WYPUSZCZANE SĄ ODPOWIEDNIO SPREPAROWANE PLOTKI O MOŻLIWOŚCI ARESZTOWANIA PREZESA SOFTBANKU ZA JAKIEŚ PRZEKRĘTY.
NIBY PRZYPADKIEM WSZYSTKO TO MA MIEJSCE RÓWNOCZEŚNIE.
NIC DZIWNEGO, ŻE KURS AKCJI SOFTBANKU LECIAŁ NA PYSK I FIRMA ZOSTAŁA WYKUPIONA ZA BEZCEN PRZEZ GRUBEGO RYŚKA Z GDYNI I JEGO KOLESI.
Jak Ryszardowi Krauze w raporcie finansowym za 2011r. audytor wykazał braki w aktywach na sumę 170 000 000zł to pies z kulawą nogą ani żaden urząd skarbowy do dziś się tym nie zainteresował. Ciekawe. Widać w tym kraju są równi i równiejsi.
Witam serdecznie po weekendzie. Prezes na weekend rzucił ochłap w którym po raz kolejny pytany przez SII o to ile w rzeczywistości wydał na nabycie koncesji łupkowych wyliczył wszystkie możliwe koszty tylko nie podał ile w rzeczystości wydał na nie w sumie kasy. Zasłania się
TAJEMNICĄ HANDLOWĄ
Oczywiście nikt prezesowi nie każe opisywać szczegółowo wydatków z rozbiciem na poszczególne koszty tylko chodzi o podanie zsumowanej kwoty i tutaj przy tylu różnych wymienionych kosztach tajemnica handlowa nie ma kompletnie znaczenia, ale my już wiemy, że to jest
SCIŚLE TAJNE
gdyż nie jest to w interesieobecnych akcjonariuszy większościowych czyli Ryszarda Krauze i Masashi/Tabacchi. Szerzej tymi wszystkimi poniesionymi przez Petrolinvest kosztami zajmowaliśmy się na stronie 36 tego wątku
i podawaliśmy je na przykładzie zakupów Silurian Energy Services gdzie koszt nabycia tej firmy wraz z
"wszelkie koszty związane z organizacją takiego przedsięwzięcia, w tym zbudowanie odpowiednio wykwalifikowanego zespołu kierującego tym przedsięwzięciem, pozyskanie stosownych danych geologicznych, przeprowadzenie szeregu ekspertyz odnoszących się do obszaru koncesyjnego, koszty natury organizacyjnej i eksperckiej związane z prowadzeniem przedsięwzięcia. Do tego należy dodać koszty związane z udzieleniem koncesji na poszukiwania złóż ropy naftowej i gazu ziemnego, na które składają się: koszty przygotowania i złożenia wniosku koncesyjnego, koszty projektu geologicznego do wniosku i pozostałych analiz służących do wyboru i oceny obszaru koncesyjnego."
wg raportu Petrolinvest wyniósł 1 milion złotych (2 x więcej niż sama opłata koncesyjna). W tym spółka posiadała już 4 koncesje no i eksperta Skrobowskiego i jego know-how na pokładzie. Skoro prezes podaje, że wydał na opłaty koncesyjne średnio po 170 tysięcy złotych to wszelkie możliwe w/w koszty poniesione przez prezesa na nabycie koncesji łupkowych mogły wynieś
13 x 170 000 x 2 = 4 420 000zł
I to by było na tyle. A dlaczego cały proceder musi być ściśle tajny i w czyim interesie jest to żeby pozostał ściśle tajny to też już pisaliśmy przy okazji odpowiedzi prezesa na 40 poprzednich pytań SII na stronie 35
Jedno co nas nie interesuje to koszty zorganizowania przyszłego finansowania, gdyż są one akcjonariuszom mniejszościowym dobrze znane i prezes w tym aspekcie nie musi się wysilać. Wszyscy już dobrze wiedzą, że wyemitował ponad 90 milionów "cennych walorów perełki GPW" wartych nominalnie 900 000 000zł, żeby z ich sprzedaży PKC czym zajmują się CypRysie Tabacchi/Masashi, uzyskać 170 baniek real cash. Akcjonariusze mniejszościowi do dziś odczuwają skutki tej najnowszej strategii inwestycyjnej Petrolinvest. Skutki te nie dotyczą CypRysiów obdarowanych praktycznie darmowymi akcjami i Ryszarda Krauze, który dzięki tym akcjom tanio zwiększa zaangażowanie.
PRZY OKAZJI RESTRUKTURYZACJI PETROLINVESTU PRZEZ PREZESA BERTRANDA LE GUERNA POLEGAJĄCEJ NA WYPRZEDAŻY MAJĄTKU WARTO ZAPOZNAĆ SIĘ M.IN. Z TYM ILE PETROLINVEST ZAROBIŁ NA EMBIE, ZE TERAZ JĄ TAK KORZYSTNIE SPRZEDAJE.
Sprawozdanie finansowe za 2011r
"Zarząd PETROLINVEST w dniu 16 stycznia 2008 roku podpisał umowę inwestycyjną, zmienioną aneksem podpisanym w dniu 12 września 2008 roku, dotyczącą nabycia pakietu 50% kapitału zakładowego spółki EmbaJugNieft...
W wyniku wykonania umowy inwestycyjnej PETROLINVEST S.A. ostatecznie stał się właścicielem 79% udziałów w TOO EmbaJugNieft.
Do dnia 31 grudnia 2011 roku
Spółka (Petrolinvest) przekazała EmbaJugNieft
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
> 62 200 000 USD <
173 100 000złotych
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
tytułem pożyczek na sfinansowanie wydatków inwestycyjnych. Pod koniec 2010 roku Zarząd Spółki, oceniając Kontrakt Emba jako niestrategiczny na tle potencjału poszukiwawczowydobywczego Kontraktu OTG, podjął działania celem pozyskania partnera w formule farm out lub ewentualnego odsprzedania udziałów w TOO Emba Jug Nieft.
W dniu 16 grudnia 2011 roku Spółka podpisała z Conwell Oil Corporation B.V. z siedzibą w Holandii, umowę zobowiązującą do sprzedaży 79% udziałów w spółce TOO EMBA JUG NIEFT z siedzibą w Republice Kazachstanu, podmiocie Grupy PETROLINVEST S.A.
Cena zbycia Udziałów EMBA ustalona została na 35 mln USD, przy czym cena ta będzie pomniejszona o zobowiązania EMBA (w tym zobowiązania podatkowe oraz zobowiązania publicznoprawne, z wyłączeniem zobowiązań dotyczących nakładów inwestycyjnych wynikających z Kontraktu EMBA nr 976 z dnia 29 czerwca 2002 roku).
Zarząd Spółki szacuje, że wysokość pomniejszenia ceny nie przekroczy 4 mln USD.
CZYLI PETROLINVEST WYDAŁ W SUMIE NA EMBAJUGNIEFT
62 000 000 $
A MARZĄ O TYM ŻEBY ODZYSKAĆ
31 000 000 $
CZYLI PLANOWANA STOPA ZWROTU Z TEJ INWESTYCJI WYNOSI
>>> -50% <<<
A PO DRODZE POSZŁO W PIZ...
31 000 000 $
CO WG KURSU 3,4ZŁ/USD DAJE STRATĘ W WYSOKOŚCI
>>> 105 400 000 ZŁ <<<
JESZCZE RAZ GROMKIE BRAWA DLA ZARZĄDU. TAKIE DEALE TYLKO NA PETROLINVEST. DLA NICH PRZY PRZYCHODACH RZĘDU NIECAŁE 600 TYSIĘCY NA KWARTAŁ TO PEWNIE DROBNE NA PAPIER DO DRUKAREK AKCJI WIĘC NIE MA SIĘ CZYM PRZEJMOWAĆ. CO TO JEST STO MILIONÓW ZŁOTYCH PRZY OPOWIEŚCIACH PREZESA O MILIARDACH DOLARÓW (słynne HWP Enronu).
Takie deale jak ten opisany wyżej na EmbaJugNieft to nie pierwszyzna jeśli chodzi o Petrolinvest. Kiedyś zajmowaliśmy się sprzedażą koncesji w Rosji pewnemu Rosyjskiemu oligarchowi. Pisaliśmy o tym na stronie 26
Należy się pewne sprostowanie gdyż przyjęliśmy, że Petrolinvest zainwestował w Komi 27,5 miliona dolarów a sprzedał to za 2,3 tysiąca (tak tak tysiąca) dolarów. Swego czasu GW podała trochę więcej na ten temat
"Kosztowne wyjście Petrolinvestu z Rosji
Petrolinvest Ryszarda Krauzego wycofuje się z poszukiwania ropy w Rosji. Jak informuje "Gazeta Wyborcza", spółka za symboliczne 2340 dol. sprzedaje udziały w rosyjskich firmach naftowych, w które zainwestowała prawie
Jak przypomina dziennik na zakup prawie 60 proc. udziałów w spółkach Siewiergeofizyka, Nieftiegofizyka oraz Peczora-Petroleum Petrolinvest wydał 27,5 mln dol., a także dofinansował je pożyczką 37,3 mln dol. W połowie roku spółka podpisała umowę w sprawie sprzedaży tych udziałów za 2340 dol. trzem prywatnym inwestorom z Rosji.
Prezes wypowiedział się w kwestii zaginionych 170 milionów złotych w aktywach Petrolinvest na co w sprawozdaniu rocznym za 2011r zwrócił uwagę audytor. Prezes stwierdził, że
"Spółka uzyskała od partnerów kazachskich dokumenty potwierdzające, w opinii Zarządu, fakt prawidłowej wyceny tych pożyczek w księgach Petrolinvest.
Dokumenty te jednakże nie spełniały, według opinii audytora, formalnych wymogów nakładanych przez przepisy Ustawy o rachunkowości oraz Międzynarodowych Standardów Sprawozdawczości finansowej"
Fajne te papiery na pożyczki udzielone Kazachom, skoro nie spełniają wymogów nakładanych przez przepisy Ustawy o rachunkowości oraz Międzynarodowych Standardów Sprawozdawczości finansowej. Niby pożyczka międzynarodowa zawarta przez firmę notowaną na GPW, a dokumenty nie spełniają żadnych norm związanych z rachunkowością.
Może to było spisane w jakiejś knajpie przy piwie na serwetce, że pan Kazek panu Mietkowi pożycza, a jakby Pan Mietek coś nie ten teges z kasą to Pan Kazek ma prawo do dwóch łopat i taczek opisanych jako sprzęt do poszukiwania ropy i temu teraz tak to wygląda. Mam nadzieję, że serwetka się przy okazji dealu nie zalała piwem, a atrament się nie rozmazał. A może to było spisane atramentem sympatycznym czyli niewidocznym i teraz nie wiadomo jakich środków użyć żeby zapisy umowy odczytać, a równocześnie przez przypadek tak ważnego dokumentu nie zniszczyć.
"... Przysługująca Spółce wierzytelność z tytułu udzielonych pożyczek zabezpieczona jest m.in. zastawami na udziałach w spółkach poszukiwawczo-wydobywczych prowadzących działalność w Kazachstanie, umowami gwarancji udzielonymi przez spółki poszukiwawczo-wydobywczych prowadzące działalność w Kazachstanie oraz umowami cesji wierzytelności przysługujących tym spółkom."
No to przyjrzyjmy się choć trochę bliżej tym Kazachskim gigantom
11.01.2008r
"Petrolinvest wyemituje nowe akcje na przejęcie udziałów kazachskich
spółek
Spółka paliwowa Petrolinvest podpisała trzy listy intencyjne dotyczące zakupu pakietów 48% i 50% udziałów w kazachskich spółkach wydobywających ropę naftową, w których Petrolinvest ma już po 50% udziałów, a także 100% akcji w kolejnej spółce, w zamian za akcje nowej emisji polskiej spółki, podał Petrolinvest w komunikacie w czwartek.
...list został podpisany z firmami Pruner Group Limited, Mars International Worldwide Inc. i Munivac Global Ventures Inc. i dotyczący nabycia
100% akcji w Capital Energy, spółce prawa British Virgin Islands,
(kolejny raj podatkowy czyli Brytyjskie Wyspy Dziewicze)
w zamian za max. 964.190 akcji nowej emisji. Capital Energy jest właścicielem większościowych pakietów udziałów w czterech spółkach prawa kazachskiego, posiadających koncesje na poszukiwania i eksploatację ropy naftowej: BMB Munai LLP (75% udziałów), Bolz LLP (65% udziałów), Maksat-Munai LLP (100% udziałów) i Erkin Oil LLP (50% udziałów). Petrolinvest nie podał, czy ma już udziały w tych spółkach.
Strony przewidują, że wiążące umowy inwestycyjna zostaną zawarte
>>> do końca stycznia tego roku (2008). Dla celów ustalenia liczby emitowanych akcji przyjęto, że wartość jednej akcji Petrolinvestu wynosi 320 zł..."
To było w czasach Petrola hulającego w setkach złotych za walor. Kto z obecnych akcjonariuszy jeszcze o tym pamięta. Potem okazało się, że z tym do końca stycznia to tak tylko sobie opowiadali, żeby odpowiednio zanęcić leszcza, a ponieważ cena walora leciała na pysk cenę za walor w transakcji obniżono, ale za to zwiększono ilość darowanych akcji, żeby ostateczna kwota, jaką Kazachowie uzyskają ze sprzedaży "cennych walorów perełki GPW" PoKażdejCenie ulicy się zgadzała
Początkowo była mowa o ponad 300 milionach złotych
(964190 akcje x 320zł = 308 540 800zł)
Potem
"Petrolinvest obniżył cenę akcji w emisjach na przejęcia kazachskich spółek
Warszawa, 15.09.2008 (ISB) - Spółka paliwowa Petrolinvest podpisała aneksy do umów inwestycyjnych z właścicielami kazachskich spółek naftowych, w których zgodziła się na zwiększenie liczby i obniżenie ceny emisyjnej akcji emitowanych na pokrycie udziałów w przejmowanych spółkach - do 225 zł z 320 zł, podała spółka w komunikacie w weekend.
Petrolinvest zmienił też umowę z Pruner Group Limited, Mars International Worldwide Inc. i Munivac Global Ventures Inc., dotyczącą nabycia 100% akcji Capital Energy S.A., spółce prawa British Virgin Islands.
"Aneks do umowy inwestycyjnej III zmienił liczbę akcji spółki, które mają być wyemitowane w zamian za 100% akcji CE lub, wedle wyboru:
1. 50% udziałów w spółce Erkin Oil LLP i/lub
2. 100% udziałów w spółce Maksat Munai LLP i/ lub
3. 65% udziałów w spółce Bolz LLP i/lub
4. 75% udziałów w spółce InvestTechno Group LLP albo 75% udziałów w spółce BMB Munai LLP" - głosi komunikat.
Po dokonanej zmianie spółka zobowiązała się wyemitować 1.371.292 akcji, po cenie emisyjnej 225 zł za jedną akcję..."
1 371 292 akcji x 225zł = 308 540 700zł
Takie to zakupy były w Petrolinvest. Zresztą do dzisiaj kupuje się tutaj firmy wydmuszki Silurian Energy Services, Wisent Oil&Gas czyli dawny Silurian Hallwood oraz Eco Energy 2010 w setkach milionów złotych za darmowe walory z kolejnych emisji