Z ODPOWIEDZI NA PYTANIA SII DOWIEDZIELIŚMY SIĘ TAKŻE JAK WIELKIMI KONCERNAMI PRZEMYSŁOWYMI SĄ SILURIANY I ECO ENERGY ORAZ JAKĄ POSIADAJĄ ZATRUDNIONĄ W NICH KADRĘ FACHOWCÓW
"Na dzień dzisiejszy, w fazie po uzyskaniu koncesji, na rzecz Silurian Sp. z o.o. pracuje około 20 osób, Silurian Hallwood Plc (obecnie WISENT OIL & GAS) dodatkowo (poza osobami z Silurian Sp. o.o.) około 11 osób, na rzeczspółek Eco około 21 niezależnych osób.
Spółki z Grupy stosują znane i powszechnie wykorzystywane, a jednocześnie KORZYSTNIEJSZE formy zatrudniania jak OUTSOURCING, również w zakresie standardowym jak usługi IT, sekretarskie, administracyjne, księgowe, prawne, doradcze. Specjaliści w różnych dziedzinach świadczą usługi w ramach prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej"
A WIĘC PODOBNO MAMY TRZY POWAŻNE KONCERNY Z KAPITAŁEM MIĘDZYNARODOWYM, KTÓRE WG PREZESA WARTE SĄ 1 500 000 000ZŁ, A WIĘKSZOŚĆ KADRY TYCH FIRM TO 52 OSOBY WYNAJĘTE NA GODZINY I PRACUJĄCE W OPARCIU O
>>> SAMOZATRUDNIENIE <<<
w tym sprzątaczki, "pan złota rączka", sekretarki, księgowi, prawnicy, doradcy, informatycy no i kadra zarządzająca czyli prezesi.
"Przy takich projektach jak poszukiwania gazu łupkowego nie jest możliwe i nie byłoby zasadne zatrudnianie na umowę o pracę specjalistów, których dysponują unikalną wiedzą geologiczną w
tym zakresie. ... Biorąc te aspekty pod uwagę nie jest możliwa ocena stanu zaangażowania osób poprzez ocenę ilości osób zatrudnionych na umowę o pracę."
FAKTYCZNIE JAK W W/W FIRMACH NIE MA OSÓB ZATRUDNIONYCH NA UMOWĘ O PRACĘ FACHOWCÓW TO TRUDNO OCENIAĆ JAKIKOLWIEK STAN ZAANGAŻOWANIA W PROJEKTY ŁUPKOWE. KURCZE, PODOBNO TO JEST POLSKA CZOŁÓWKA JEŚLI CHODZI O ILOŚĆ KONCESJI, BO AŻ 13 NA OBSZARZE 9630 KILOMETRÓW KWADRATOWYCH, DO TEGO ZALEDWIE 3 LATA (OBECNIE NA NIEKTÓRYCH KONCESJACH JUŻ 2) NA PRZEPROWADZENIE PRAC ANALITYCZNYCH I SEJSMICZNYCH, ŻEBY KONCESJE NIE WYGASŁY, A PREZES NIE MA W KADRZE NA STAŁE ZATRUDNIONYCH ŻADNYCH SPECJALISTÓW OD GEOLOGII I NIE UWAŻA ABY TO BYŁO ZASADNE.
Pewnie pozostałe koncerny prowadzące już odwierty jak Exxon, PGNiG itd. czyli aktywnie uczestniczące w poszukiwaniach gazu łupkowego w Polsce, w swoich firmach też zatrudniają fachowców na godzinki.
ACH TO SPECYFICZNE POCZUCIE HUMORU PREZESA. CIĄGLE BAWI.
Nic dziwnego, że użytkownicy forum śmieją się do rozpuku, pisząc od czasu do czasu, że w miejscach siedzib tych trzech "poważnych" firm (Silurian Energy Services, Wisent Oil&Gas, Eco Energy) należących do Petrolinvest nic nie ma.
Kto wie? Może biura też są wynajmowane na godzinki. Tak jest TANIEJ i PEŁEN OUTSOURCING, a poza tym po co w ogóle jakaś siedziba tych firm jak tu jest do obadania prawie dziesięć tysięcy kilometrów kwadratowych terenu.
Posiadanie biur w takim wypadku jest zupełnie bez sensu.
Fachowców pewnie wygoniono na świeże powietrze. Dostali po numerze telefonu do prezesa jakby co znaleźli, a projekty czeszą u siebie w prywatnych domach i mieszkaniach w blokach.
Tylko, że skoro to nie pracownicy etatowi to skąd wiadomo czy oni cokolwiek robią. No może oni w międzyczasie stukają fuchy dla innych firm albo np liczą nietoperze. Do kajecików wpisują tylko płatne godzinki w Petrolinvest wzięte z sufitu, bo Prezes Petrolinvest pewnie ich nie sprawdza, a ma kasy jak lodu więc dobrze płaci. Resztę wielkości potrzebnych do projektów np. kserują z jakichś starszych opracowań np. od kumpli z PGNiG albo z hamerykańskich archiwów Exxona i czeszą na tym grubą kapuchę w Petrolinvest.
No jak sprawdzić czy tacy pracownicy cokolwiek w terenie i to tak wielkim robią. Może oni tam tylko walą piwko w cieniu drzew dla relaksu. A jak się taki fachowiec po piwku zgubi w lesie albo go jakie kleszcze pogryzą i zachoruje na boreliozę. Nie daj boże jeszcze wpadnie jakieś boroczki w bagno i się potopią tak jak ten kibic irlandzki ostatnio. Nie ma żartów. Przecież z tego może znowu być jakaś afera. Tym razem o jakieś wysokie odszkodowania. I po co nam to. I tak od cholery jest już roboty z poprzednią aferą. No wiecie tą co to o niej nie wypada głośno mówić. No dobra napiszę szyfrem, żeby się nikt z nowych nie kapnął. Chodzi o tą
ŁA puff K. r SKO mmm.
To może stąd też była ta cała łapówkowa wpadka. No trochę głupio wyszło, ale ile to uciechy było w prasie i tu na forum jak się okazało, że ci "fachowcy" z firm należących do Petrolinvest, zatrudniani na godzinki nie byli w stanie sklecić prawidłowo projektów i w związku z czym trzeba było dodatkowo na extra godzinki zatrudnić nieoficjalnie czy też wynająć za łapówki (prasa tak pisała) urzędników państwowych odpowiedzialnych za wydawanie koncesji, aby te projekty sprawdzili, poprawili i uzupełnili, aby w ogóle była jakaś szansa na to, że te dokumentacje przejdą i uda się otrzymać jakiekolwiek koncesje. Na szczęście udało się, a koncesje obejmują zaledwie prace analityczne i badania sejsmiczne, bez możliwości wykonywania odwiertów w związku z czym poza Petrolinvestem nikt inny ich nie chciał.
JACY ZATRUDNIENI FACHOWCY TAKIE KONCESJE I DO TEGO NA DOKŁADKĘ AFERA ŁAPÓWKARSKA. DOBRZE, ŻE PRESTIŻ I WIARYGODNOŚĆ PETROLINVEST JAKO FIRMY NOTOWANEJ NA GPW NIE UCIERPIAŁ.
Nie no w sumie to ma sens. W końcu większość twierdzi, że tu nie chodzi o poszukiwania i wydobycie gazu tylko o działalność wydawniczą na polu upłynniania coraz to nowszych serii „cennych walorów perełki GPW”. W ten sposób to jakby nie patrzeć rzeczywiście wychodzi taniej i fachowcy na stałe czy jakieś wynajęte biura nie są potrzebne. Po co się narażać na dodatkowe koszta. Na cóż jakieś szanowne fachury fatygować przy takim modelu biznesowym. Raz za kiedy można ich wezwać np. do zdjęcia z Prezesem czy z Przewodniczącym RN, aby było co pokazać w galerii na stronach www w/w firm. Ot co.
TO JAK TO Z TYMI KONCESJAMI NA PRACĘ ANALITYCZNE I BADANIA SEJSMICZNE, BEZ MOŻLIWOŚCI ROBIENIA ODWIERTÓW BYŁO WG PREZESA:
"W przypadku 9 koncesji należących do Silurian i Silurian Hallwood, gdzie Petrolinvest był inwestorem strategicznym, obie spółki samodzielnie wystąpiły o
>>> KONCESJE, O KTÓRE NIKT INNY SIĘ NIE UBIEGAŁ." <<<
Taki to cenny towar był na rynku, że nikt inny go nie chciał. Nic dziwnego skoro wszystko co miało sens wykupiono w latach 2007-2010, gdy Silurianów i Eco Energy jeszcze nie było na świecie. Wtedy poszło wszystko co najlepsze na rynku i o co walczyły koncerny światowe. W 2011r. zostały tylko ochłapy, których nikt już nie chciał. Temu też tanio się udało je kupić. Przynajmniej prezes w tym fragmencie jest szczery do bólu.
Chociaż już w innym fragmencie wraca do swojej najwyższej formy (kto wie może i radziecki błękitny proszek był zarzuconY i popity jakimś produktem CEDC'a)) i klasycznie dobrze ściemnia, bo o tych samych koncesjach na które nie było chętnych, a które w ostatnim raporcie państwowego instytutu geologii określono jako
"OBSZARY O NIEOKREŚLONYM LUB NIŻSZYM POTENCJALE WYSTĘPOWANIA GAZU ZIEMNEGO W ŁUPKACH..."
PREZES MÓWI ŻE
"Ilość koncesji i ich rozlokowanie, w najbardziej perspektywicznych miejscach na terytorium Polski ..."
No patrzcie państwo. Najbardziej perspektywiczne miejsca na terytorium polski i nikt ich nie chciał. Chevron, Exxon, Conoco, Eni, Pgnig, Orlen czy Lotos. Wszyscy znani, lubiani i znający się na robocie odpuścili najlepsze miejsca w całym kraju Petrolinvestowi i nawet nie zgłosili się po nie do przetargu. Nic dziwnego. taka prestiżowa firma, to nie wypada wchodzić w paradę, bo człowiek wychodzi na buraka co mu słoma i siano wystaje z butów. No jak to tak w kolejce wejść przed prezesa i przewodniczącego. Wstyd by był na całą Polskę jak cholera. A może i na cały świat.
Poza tym Skarb Państwa te najbardziej perspektywiczne lokalizacje w Polsce zostawił dla Petrolinvest specjalnie na sam koniec, jak już wszystkie inne były zajęte. Mało tego cenę też dla Petrolinvest spuszczono. Podczas gdy inne te „gorsze” wcześniejsze lokalizacje chodziły średnio po 500 000zł za sztukę i więcej to dla Petrolinvest była na samym końcu promocja po 155 000zł za sztukę. No nic dziwnego w tym nie ma. Naprawdę. Prawdziwi potentaci i giganci międzynarodowi oraz nasze spółki z wig20 wcześniej wypyrtkowały się z kasy na jakieś kiepskie lokalizacje i to drogo kupowane bo za minimum pół bańki od sztuki no i potem na końcu nie stykło już im pieniędzy na te najbardziej perspektywiczne. Skoro chętnych na te najlepsze lokalizacje co je udostępniono na końcu nie było to i cenę trzeba było spuścić. Ale ten nasz Skarb Państwa zrobił w konia amerykanów i swoje spółki zostawiając to co najlepsze na sam koniec na deser specjalnie dla Petrolinvest. Dobrze, że prezes był na miejscu i w ostatniej chwili wychwycił razem z przewodniczącym i cypryjczykami te okazje.
UHM. TAK TAK PANIE PREZESIE. WIERZYMY PANU. NA PEWNO WŁAŚNIE TAK BYŁO.
Następnie ta wielka korporacja za 133 tysiące złoty nabywała koncesje na gaz łupkowy. W raporcie nr 66/2011 z 13.07.2011r można przeczytać, że do spółki Silurian Energy Services trafiły cztery koncesje tj. Lidzbark Warmiński, Węgorzewo, Kętrzyn i Gołdap o całkowitej powierzchni 2333,56km2. Prasa podała, że akurat te 4 koncesje zdobyto w Ministerstwie Środowiska za kwotę 488 tysięcy złotych, czyli po 122 tysiące zł za jedną, podczas gdy inne sprzedawano średnio po 500 tysięcy i więcej. Daje to nam pojęcie w temacie jakie to te koncesje po sto tysięcy z kawałkiem są perspektywiczne, zresztą sam prezes Bertrand Le Guern potwierdził, że innych chętnych na te lokalizacje nie było
Gdzie moge znalesc zródło tej wypowiedzi prezesa i gdzie powiedział ze jego koncesje sa najbardziej perspektywiczne.dzieki
Wpisy na tej stronie wątku jak i poprzedniej dotyczą odpowiedzi jakich prezes udzielił na 40 pytań SII. Wszystkie cytaty w cudzysłowach pochodzą właśnie z tego dokumentu. Akurat fragment o tym, że bardzo tanie koncesje Petrolinvest, których nikt inny nie chciał są zlokalizowane
"w najbardziej perspektywicznych miejscach na terenie Polski"
znajduje się w odpowiedzi na pytanie nr 3 strona 4.
DALEJ Z KOLEI PREZES PISZE DOŚĆ PRECYZYJNIE O CO TAK NAPRAWDĘ CHODZIŁO Z TYMI ŚMISZNYMI TANIMI KONCESJAMI BEZ MOŻLIWOŚCI ROBIENIA ODWIERTÓW.
"Pod względem marketingowym jest bardzo ważne i już zauważalne ... że Grupa Petrolinvest posiada 13 koncesji i dzięki temu jest drugą spółką po PGNiG..."
I O TO CHODZI. O TO CHODZI.
WYWOŁAĆ WRAŻENIE POD WZGLĘDEM MARKETINGOWYM.
LICZYŁA SIĘ ILOŚĆ POSIADANYCH KONCESJI, A NIE JAKOŚĆ
(DENNA LOKALIZACJA I BRAK MOŻLIWOŚCI WYKONYWANIA ODWIERTÓW).
A WSZYSTKO PO TO, ABY MÓC SIĘ PORÓWNYWAĆ DO PGNIG I INNYCH WIELKICH. DZIĘKI TEMU MA SIĘ LEPSZE SAMOPOCZUCIE i można
ODPOWIEDNIO OSZOŁOMIĆ
potencjalnych nabywców „cennego walora perełki GPW”, a ci łykają głodne kawałki prezesa, ŻE HEJ. DZIĘKI CZEMU PODSTAWOWA DZIAŁALNOŚĆ WYDAWNICZA CIĄGLE PRZYNOSI DOCHODY I JEST KASA NP. NA PODWYŻKI PENSJI DLA ZARZĄDU, JAK TO BYŁO W ZESZŁYM ROKU.
"13 koncesji, które posiada Petrolinvest w swojej grupie kapitałowej powoduje, że Spółka jest dostrzegana przez największe firmy z branży energetycznej oraz banki inwestycyjne w Polsce i na świecie. Akwizycja Eco Energy buduje wraz z koncesjami Silurian na tyle duży potencjał, że otwiera dla całej Grupy Petrolinvest możliwości prowadzenia rozmów z partnerami obecnymi w branży oil&gas na światowym poziomie."
DODAĆ NALEŻY, ŻE OBIE "NAJWIĘKSZE FIRMY ENERGETYCZNE I BANKI INWESTYCYJNE W POLSCE I NA ŚWIECIE, BĘDĄCE PARTNERAMI PETROLINVEST Z BRANŻY OIL&GAS NA ŚWIATOWYM POZIOMIE" AKTYWIE JUŻ WSPÓŁPRACUJĄ OD DŁUŻSZEGO CZASU Z GDYŃSKIM GIGANTEM I POTENTATEM.
ŻE CO?
ŻE PIERWSZY RAZ O NICH TERAZ SŁYSZYCIE?
ŻE NIBY NIC O NICH NIE WIECIE?
ZE NIE WIECIE SKĄD POCHODZI TEN GIGANTYCZNY KAPITAŁ?
NIC?
NO CO WY?
WEŹCIE NIE ŻARTUJCIE.
TO JAK WY INWESTUJECIE NA GIEŁDZIE.
PRZECIEŻ SAM PREZES O NICH MÓWIŁ.
TAK, TAK.
TO CYPRYJSKIE TABACCHI I MASASHI.
WŁAŚNIE SPRZEDAJĄ WAM KOPY DARMOWYCH AKCJI WARTYCH NA PAPIERZE NOMINALNIE 900 BANIEK, ŻEBY Z WASZYCH KONT PRZELAĆ PETROLINVESTOWI 170 MILIONÓW NA DALSZĄ DZIAŁALNOŚĆ WYDAWNICZO-POSZUKIWAWCZĄ.
TRZYMAM ZA NICH KCIUKI BO JAK NA RAZIE DOBRZE IM IDZIE.
Po zachowaniu leszczyny widać ze ten watek nie wywarł na nich zadnego wrazenia,i jaki a tego wniosek ? będą mięsem armatnim do konca istnienia gpw. w tym anormalnym kraju!
A instrukcja jak znaleźć się na dowolnej stronie mimo pewnych ograniczeń systemu znajduje się na stronie 1 (wpisy 4 i 5). Na poprzednich dwóch stronach dużo miejsca poświęciłem odpowiedziom prezesa Petrolinvest na pytania SII. Miało to związek ze zbliżającym się WZA na które podobno Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych się podobno wybiera, żeby dopytać o szczegóły na które prezes CELOWO nie odpowiedział. Taka zapowiedź pojawiła się w momencie publikacji wiekopomnego dzieła prezesa. Krótkie podsumowanie tego dokumentu.
1. Jeśli chodzi o partnerów cypryjskich i tajemnicze pochodzenie ich kapitału, to Prezes sporo wie ale nic nie powie na ten temat ponieważ nie jest to w interesie Ryszarda Krauze i Masashi+Tabacchi jako największych akcjonariuszy Petrolinvest.
"Odpowiednie zarządzanie informacją o wewnętrznych sprawach Spółki leży nie tylko w interesie samej Spółki, ale także jej akcjonariuszy."
"Zarząd ... nie posiada wiedzy na temat akcjonariuszy Spółki, ich wzajemnych relacji i prowadzonej przez nich działalności."
2. Prezes opisał system działania firmy polegający na nabywaniu aktywów szybko zyskujących na wartości u księgowych Petrolinvest po kolejne emisje akcji
"Prosimy o uważne zapoznanie się z wytłumaczeniem istoty elementów strategii prezentowanych w tym liście. SZERSZY KONTEKST POZWOLI NA ŁATWIEJSZE ZROZUMIENIE PREZENTOWANYCH ODPOWIEDZI oraz sposobu realizacji strategii Spółki ..."
"Zarząd nabywa aktywa w zamian za akcje, co jest jedyną drogą na tym etapie rozwoju Spółki."
"Taki model transakcji, daje Zarządowi większe możliwości wykorzystania zgromadzonego majątku."
3. Prezes wyjaśnił także, że ten złodziejski proceder jest na rękę Ryszardowi Krauze i CypRysiom
"Szanowni Inwestorzy
model budowania wartości Spółki poprzez pozyskiwanie aktywów w zamian za akcje ... stanowi jedyną racjonalną drogę rozwoju i jest akceptowane przez większość akcjonariuszy Spółki."
Zresztą cytat powyżej jest zapowiedzią, że rozwój firmy, będzie kontynuowany właśnie w ten sposób, bo firma nie ma przychodów z innych źródeł, a Rysio i CypRysie mają w tym żywotny interes gdy otrzymują akcje z nowych emisji prawie za darmo, a sprzedają je np. po 1zł "szczęśliwcom", pozyskując tym samym prawdziwą kasę na życie z ulicy.
4. Prezes przy obecnej wyprzedaży majątku, który posiada jakąś wartość zapowiedział także sprzedaż aktywów wiatrowych. To się fachowo nazywa restrukturyzacja, bo emisja pod nabycie farm wiatrowych już była i kasę pozyskano to po co teraz komuś budowanie jakichś farm wiatrowych skoro kapitał już pewnie się rozszedł.
"W PRZYSZŁOŚCI, SPÓŁKA PLANUJE SPRZEDAŻ PROJEKTÓW WIATROWYCH, NIE WYKLUCZA RÓWNIEŻ SPRZEDAŻY INNYCH, MNIEJ STRATEGICZNYCH AKTYWÓW"
5. Prezes uświadomił także akcjonariuszy mniejszościowych, że jak komuś nie podoba się rozdawnictwo akcji za aktywa szybko zyskujące na wartości u księgowych Petrolinvest pod kolejne emisje akcji wpuszczanych PKC w rynek oraz wyprzedaż majątku to
"W ostateczności, gdyby żadna z tych dróg nadal nie była przez kogokolwiek do zaakceptowania, wówczas pozostaje zmiana obiektu inwestycyjnego."
Ładnie podziękował tym, którzy brali w debiucie po 227zł za walor marząc o Kazachskiej ropie, a teraz rozwadnia się ich kolejnymi emisjami bez prawa poboru pod jakieś pierdoły i na końcu mówi im się, że jak im się nie podoba to "pozostaje zmiana obiektu inwestycyjnego". To taka nowoczesna forma "serdecznie dziękujemy Państwu za współpracę". Widać bezczelność prezesa z przewodniczącym nie zna granic.
6. Prezes tłumaczył także, że emisja akcji o nominale 10zł to nie ma nic wspólnego z pozyskaniem 10zł gotówki dla firmy za każdy egzemplarz, tylko jest robiona pod możliwość druku darmowego papieru. Słynne potrącanie wierzytelności polega na robieniu kosmicznych wycen aktywów kupionych np za 4 miliony, a zaksięgowanych na 1,5 miliarda złotych, dzięki czemu można robić gigantyczne emisje akcji.
"...dopuszczalne jest umowne potrącenie wierzytelności przysługującej emitentowi z wierzytelnością lub wierzytelnościami przysługującymi subskrybentowi. Oznacza to, że określenie "wkład pieniężny" nie zawsze musi wiązać się z "bezpośrednią wpłatą gotówki do Spółki".”
Także wpis do prospektu emisyjnego, że akcje będą obejmowane za wkłady pieniężne nie ma nic wspólnego z tym, że ktokolwiek da za te akcje 10zł w gotówce. Firma w zamian za akcje chętnie przyjmuje aktywa wyceniane z przebitką np. 37500% względem ich realnej wartości (1,5milarda/4miliony=375*100%).
7. Prezes tłumaczył także, że rozdał akcji nominalnie za 900 milionów, aby z ulicy pozyskać 170 baniek i te 170 baniek odpowiada brakującej kwocie wykazanej przez audytora przy badaniu raportu finansowego za rok 2011. Stąd wynika, że 170 milionów od Cyprysiów zostało zaksięgowane już w zeszłym roku.
8. Było o tym co prezes czyta w wolnych chwilach i że kosmiczne wyceny aktywów są ŚCIŚLE TAJNE ze względu na interesy Ryszarda Krauze i Cyprysiów
"... Jednak nawet gdyby posiadała pełne prawa do ich wykorzystania, nie rozpowszechniałaby tej wiedzy ze względu na interes realizowanej strategii, a w konsekwencji interes Spółki i jej akcjonariuszy."
9. Prezes przyznał, że przy wycenach firm-wydmuszek (np. Eco Energy) powoływał się na jego własny wcześniejszy deal z Silurian Hallwood Plc czyli że powołuje się na swoje własne wcześniejsze wyceny od czapki, żeby mieć nowe wyceny tym razem z sufitu. Ładny luzak. Mnie to nie dziwi. Taki ekspert po awiacji to się z pewnością zna na łupkach jak mało kto.
Wszystkie wyceny odbywają się w magicznym przeliczniku
TANIO KUPIŁEM W PRZELICZENIU NA KILOMETRY KWADRATOWE
zwanym
PRZYSPIESZENIEM KSIĘGOWYCH PETROLINVEST W WYCENACH AKTYWÓW ŁUPKOWYCH NA POTRZEBY KOLEJNYCH EMISJI AKCJI.
10. Trochę było nauczania i mentorstwa prezesa po awiacji oraz obrażania inteligencji innych ludzi w tym akcjonariuszy mniejszościowych, dziennikarzy i SII:
"Warto w tym miejscu pokreślić, że branża poszukiwawcza jest mało znana i rynek, w tym inwestorzy a także komentatorzy rynku dopiero uczą się tego biznesu."
"Spółka nie odnosi się do doniesień prasowych, które, z uwagi na przyjęte UPROSZCZENIA, nie pokazują pełnego kosztu pozyskania koncesji i SĄ MAŁO REALNYMI SPEKULACJAMI BIZNESOWYMI...Jednak w tym przypadku
SPOSÓB PISANIA PRZEZ DZIENNIKARZA spowodował, że mimo iż w tekście zaznaczył, że są to opłaty koncesyjne to POZOSTAWIŁ BŁĘDNE WRAŻENIE WŚRÓD ODBIORCÓW – W TYM I SII –
11. Prezes podał jakie to są te koszty pozyskania tych aktywów szybko zyskujących na wartości pod kolejne emisje akcji
"Obok opłat administracyjnych, należy doliczyć wszelkie koszty związane z organizacją takiego przedsięwzięcia, w tym zbudowanie odpowiednio wykwalifikowanego zespołu kierującego tym przedsięwzięciem (fachowcy wynajmowani na godzinki w tym i urzędnicy przydzielający koncesje za łapówki), pozyskanie stosownych danych geologicznych, przeprowadzenie szeregu ekspertyz odnoszących się do obszaru koncesyjnego, koszty natury organizacyjnej i eksperckiej związane z prowadzeniem przedsięwzięcia. Do tego należy dodać koszty związane z udzieleniem koncesji na poszukiwania złóż ropy naftowej i gazu ziemnego, na które składają się: koszty przygotowania i złożenia wniosku koncesyjnego, koszty projektu geologicznego do wniosku i pozostałych analiz służących do wyboru i oceny obszaru koncesyjnego."
tylko oczywiście CELOWO nie podał ile gotówki na to wydał, bo wtedy sprawa by się rypła. Jedyne co podał to, że
>>> OPŁATY KONCESYJNE ORAZ OPŁATY Z TYTUŁU UŻYTKOWANIA GÓRNICZEGO WYNOSIŁY ŚREDNIO OKOŁO 170 TYS. ZŁ NA JEDNĄ KONCESJĘ, <<<
o reszcie wydatków na pozyskanie tych 13 koncesji, które wg raportów Petrolinvest (zakup SES) mogły wynieść góra kolejne 2,2 miliona złotych prezes nie wspomina, bo to pewnie jest ŚCIŚLE TAJNE i nie jest w interesie Ryszarda Krauze i CypRysiów.
12. Wiemy także, że Petrolinvest w spółkach wartych wg księgowych prezesa 1,5 miliarda złotych, na zakup których wydał 4 bańki, zatrudnienie odbywa się w oparciu o SAMOZATRUDNIENIE, a prezes twierdzi że:
"Przy takich projektach jak poszukiwania gazu łupkowego nie jest możliwe i nie byłoby zasadne zatrudnianie na umowę o pracę specjalistów, których dysponują unikalną wiedzą geologiczną w
tym zakresie."
13. Prezes nadmienił także co nieco o samych koncesjach łupkowych Petrolinvest, które wg raportu Państwowego Instytutu Geologii określono jako
"OBSZARY O NIEOKREŚLONYM LUB NIŻSZYM POTENCJALE WYSTĘPOWANIA GAZU ZIEMNEGO W ŁUPKACH..."
stąd nie było chetnych na ich zakup poza Petrolinvest
"...spółki samodzielnie wystąpiły o KONCESJE, O KTÓRE NIKT INNY SIĘ NIE UBIEGAŁ."
Nic dziwnego skoro prasa podała, że na tych koncejsach nie ma na razie możliwości robienia odwiertów, ale za to wg prezesa to nawet lepiej bo w jego skromnym mniemaniu inżyniera po awiacji to są najlepsze koncesje w tym kraju
"Ilość koncesji i ich rozlokowanie, w najbardziej perspektywicznych miejscach na terytorium Polski ..."
i dlatego nikt inny ich nie chciał. Przecież to logiczne i oczywiste. Dlatego też były jednymi z najtańszych dostępnych na rynku.
A dlaczego te one koncesje łupkowe Petrolinvest są najlepsze w Polsce? To też wiemy. Po pierwsze to koncesje Petrolinvest, a więc już samo to je nobilituje. W końcu trafiły do firmy z przychodami rzędu 600 tysięcy złotych na kwartał i stratami rzędu 25 milionów na kwartał. Także to o czymś świadczy, tym bardziej że ta firma ma zobowiązań na ponad siedemset milionów złotych i stara się, żeby te zobowiązania wzrosły do 900 milionów złotych dzięki kolejnemu kredytowi od EBOiR. Przy takich przychodach spłata zobowiązań zajmie Petrolinvest jakieś 375 lat i to pod warunkiem, że nie narosną odsetki, a cały przychód pójdzie do banków. Także gołym okiem widoczne są potencjały i perspektywy na to, że
obecnych inwestorów odrobią straty i wyjdą na zero.
Po drugie koncesje łupkowe były bardzo tanie, po trzecie nikt poza Petrolinvest ich nie chciał (może temu, że były tanie i beznadziejnie zlokalizowane), po czwarte na tych kncesjach nie ma możliwości robienia odwiertów poszukiwawczych, a jedynie mowa o pracach analitycznych i badaniach sejsmicznych i wreszcie po piąte i najważniejsze - od początku nie chodzi o koncesje i poszukiwanie czegokolwiek, ale o marketing na potrzeby kolejnych emisji akcji bez PP:
"Pod względem marketingowym jest bardzo ważne i już zauważalne ... że Grupa Petrolinvest posiada 13 koncesji i dzięki temu jest drugą spółką po PGNiG..."
I to by było na razie na tyle. Jak widać odpowiedzi na 40 pytań SII (stosowny link na poprzedniej stronie wątku) to jest bardzo ciekawy dokument. Zobaczymy czy SII faktycznie pofatyguje się na WZA Petrolinvest, żeby dopytać o szczegóły zawarte choćby i w powyższych 13 punktach, bo na większość pytań prezes celowo nie odpowiedział lub odpowiadał w taki sposób, żeby konkretnej odpowiedzi nie udzielić, a cały obraz postronnym widzom zamydlić.
PS.
O to jak prezes pozyskuje finansowanie na projekty łupkowe nie trzeba pytać, bo wszyscy czytający ten wątek bardzo dobrze wiedzą w jaki sposób to się odbywa, gdy z ofiarowanych Cyprysiom akcji za 900 milionów złotych w nominale do kasy firmy ma trafić 170 milionów złotych w gotówce. Stąd oba podmioty Tabacchi i Masashi sprzedają PKC "szejkom nadwiślańskim", bo im się opłaca opylanie po 1zł, a nawet po kilka groszy za sztukę. Zaczęli sprzedaż na dużo wyższych poziomach i opchnęli ulicy już ponad połowę tego darmowego papieru.
Zresztą ostatnio jeden profesor ekonomii też o to pytał w artykule pod znamiennym tytułem
"Na warszawskiej giełdzie są równi i równiejsi. Kierunek Zimbabwe?
Zasadniczym problemem warszawskiej giełdy jest jakość rynku. Nie chodzi tutaj o jakość samych spółek, ale o relacje między uczestnikami rynku, czyli o obowiązujące standardy. Mówiąc krótko, na rynku są równi i równiejsi.
Obok niezgodnego z prawem wykorzystywania informacji poufnych (nader często kursy akcji silnie rosną jeszcze przed ujawnieniem korzystnych informacji w systemie ESPI lub pikują przed ukazaniem się niekorzystnych) dotyczy to wykorzystywania przez dominujących inwestorów swojej pozycji względem inwestorów mniejszościowych, co - o dziwo - okazuje się być legalne.
Przykładów pierwszej z wymienionych praktyk można by podać setki albo i tysiące. Skazanych za jej uprawianie da się policzyć na palcach. Ciekawszy jest jednak drugi problem leżący w samym centrum zainteresowania ładu korporacyjnego, czyli relacje między akcjonariuszami dominującymi a mniejszościowymi. Najbardziej wyrazistego w ostatnim czasie przykładu panującej tu nazwijmy to "swobody" dostarcza Petrolinvest. Chodzi mianowicie o ostatnią emisję akcji.
Nie mogę się nadziwić, że Komisja Nadzoru Finansowego nie reaguje."
"W grudniu zeszłego roku Petrolinvest za 40 proc. udziałów w spółce Eco Energy 2010 zapłacił swoimi akcjami 366 mln zł, co daje wycenę 100 proc. udziałów na poziomie 915 mln zł. Główny majątek tej spółki to cztery koncesje na poszukiwanie gazu łupkowego, które nabyła ona od Ministerstwa Środowiska za 673 tys. zł, czyli niemal 1360 razy mniej, niż zostały one wycenione w transakcji z Petrolinvestem.
Zakładając oczywiście krystaliczną uczciwość dominującego akcjonariusza pana Ryszarda Krauzego, czyli brak jakichkolwiek jego powiązań z tymi spółkami, zrobił ich dotychczasowym właścicielom prezent na setki milionów złotych. Nie mam nic przeciwko hojności kogokolwiek, jednak pan Krauze kontroluje obecnie jedynie ok. 14 proc. kapitału Petrolinvestu, czyli za ów prezent zapłacili głównie drobni akcjonariusze, co - jak pokazało zachowanie kursu - odbyło się wbrew ich woli. Mamy więc ewidentny przypadek wykorzystywania pozycji przez dominującego właściciela. Co ważne, sąd ową emisję akcji zarejestrował, czyli jego zdaniem wszystko odbyło się zgodnie z prawem.
Jednak tu się problem nie kończy. Dzięki tym zakupom Petrolinvest stał się pod względem liczby posiadanych koncesji drugim graczem na rynku poszukiwania gazu łupkowego Polsce. Ma tych koncesji 13. Największy gracz, PGNiG, ma ich niewiele więcej, bo 15. Jednak gdy porównamy potencjał obu tych firm określający ich zdolność finansowania badań i odwiertów, to widzimy przepaść. Wydaje się, że Petrolinvest, jeśli zechciałby sfinansować odwierty poszukiwawcze, nie wspominając już o wielokrotnie bardziej kapitałochłonnym wydobyciu, skazany byłby na kolejne emisje akcji. Pojawia się więc pytanie, kto je kupi.
Odpowiedź można odnaleźć w niedawnej wypowiedzi głównego akcjonariusza, że jedynym sposobem na rozwój Petrolinvestu jest gromadzenie jak największej ilości atrakcyjnych aktywów.
Jak widzimy, nie ma tu mowy o finansowaniu odwiertów i ewentualnego wydobycia, lecz o kupowaniu kolejnych aktywów."
"Biorąc pod uwagę brak w kasie Petrolinvestu gotówki na takie zakupy, jedynym wyjściem wydają się być kolejne emisje akcji dla właścicieli owych aktywów. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby powtórzyć patent z potrąceniem wzajemnych należności, który umożliwił zakup udziałów w Eco Energy 2010 bez dokonywania niezależnej rynkowej wyceny aktywów. Emisje można powtarzać tak długo, jak cena akcji Petrolinvestu jest większa od zera. Hojnie obdarowani akcjami, chcąc pozyskać gotówkę i spodziewając się kolejnych megaemisji, będą skłonni sprzedać na rynku otrzymane akcje lub ich część, podobnie jak uczynił to właściciel Eco Energy 2010, od którego Petrolinvest kupił udziały. Przy każdej kolejnej emisji na skutek silnego rozrzedzania kapitału traciliby dotychczasowi akcjonariusze, a korzystaliby nowi, hojnie obdarowywani akcjami.
Nie wiem, czy tak będzie, ale praktyka pokazała, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby tak było. Spółka może produkować kolejne miliony akcji, którymi ostatecznie "karmieni" będą dotychczasowi akcjonariusze mniejszościowi. Istne perpetuum mobile.
A co będzie, jeśli któreś z "atrakcyjnych" aktywów okaże się faktycznie żyłą (czarnego) złota? Najbardziej logiczne z punktu widzenia dominującego akcjonariusza byłoby jak najszybsze przeprowadzenie skupu i wycofanie spółki z publicznego obrotu na wzór Elektrimu. Inwestorzy, którzy kiedyś wierzyli w optymistyczne prognozy czy szacunki wartości złóż Petrolinvestu, drogo zapłacili za swoją wiarę, więc nauczeni doświadczeniem wierzyć już są mało skłonni, więc i tym razem nie uwierzą. I nie zarobią.
W mojej ocenie zewnętrzni akcjonariusze mniejszościowi są tu
bez szans,
to dawcy kapitału
"by design".
Nie mniej ciekawe (i kontrowersyjne) mechanizmy "współpracy" stosuje najmodniejszy obecnie gracz Mariusz Patrowicz kontrolujący takie spółki jak Resbud, Friends Capital, FON czy Atlantis. Kierunek przepływu kapitału między nim a inwestorami mniejszościowymi także łatwo określić. Kilka dni temu został on szefem nowej komisji BCC, która ma się zająć "poprawą funkcjonowania rynku kapitałowego".
Aż strach się bać. Kierunek Zimbabwe?"
* Dr Lesław Pietrewicz z Instytutu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk. Zajmuje się głównie strategiami giełdowymi przedsiębiorstw, ładem korporacyjnym, finansami przedsiębiorstw i strategią rozwoju GPW. Prywatnie inwestor giełdowy."
To może jeszcze szybka odpowiedź dla Jeans'a bo pytał na poprzedniej stronie o to, że mają jakieś koszty związane z kolejnymi emisjami akcji.
Jeśli chodzi o koszty emisji to są zawsze. No przecież trzeba kolejny wniosek do sądu złożyć i opłacić zmiany statutu w związku z kolejnym zwiększeniem ilości akcji. Sędzia może jakieś pytania gUpie zadawać to i papuga się przydaje, żeby lekko poszło i bez nieprzyjemności. Dziwie się, że od razu nie wpiszą docelowo 2 albo 3 miliardy akcji, tylko się z tym cackają po trochu. Znoszą te wnioski do sądu co chwila i zawracają gitarę sędziom, a ci jak wiadomo zawsze są zajęci. Zupełnie bez sensu. Nie można by tak raz, a dobrze napisać, że kiedyś będzie parę miliardów i mieć to z głowy, a nie łazić po tych sądach jak jakaś menda.
Trzeba też złożyć wniosek do KNF, żeby rozpatrzył pozytywnie kolejną emisję bez PP, a potem żeby przymykał oko, że nic dziwnego się nie dzieje. No niby wiadomo, że tam chyba koledzy, skoro nic nie widzą, nie słyszą i na donosy akcjonariuszy nie reagują, ale jednak każdy z nich pewnie coś chce, bo dzieci ma i do garnka też potrzebuje coś włożyć, a i fury nie są coraz tańsze, zwłaszcza jeśli chodzi o najnowsze modele. Sam wiesz. Także taki nic nie widzący kolega z KNF to skarb i trzeba go jakoś wspomóc i się nim opiekować. Może być i nawet coś w stylu prace na umowę zlecenie czy cuś a la Wiesław Skrobowski i koledzy prezesi Siluriana, Wisenta i Eco Energy w staraniach o koncesje łupkowe. Przecież wg przewodniczącego RN Petrolinvest to było tylko niemoralne i nieetyczne zachowanie biznesowe z tymi łapówkami dla urzędników państwowych.
Potem Ludwig z GPW też pewnie musi coś dostać, że do systemu wpuszcza i nie wywala na alerty "cennego walora".
Ale czy ryszard k ksiegowal tez lapowki i "prezenty".
Kiedys jak bylem tuz po studiach moglem przyjomowac prezenty do 350 euro bez pytania szefa. Powyzej on musial wyrazic zgode. To oficjalnie.
Po kolacjach byly pytania dlaczego zamawialem np zielonego Walkera zamiast czarnego.
Taki rzeczy sa legalne do pewnej kwoty.
Sprzedali embe i profit?
czy masashi bedzie na walnym? Albo upowaznia kogos do wystepowania.
No i cały PR w Pudelku Bezsensu na Podłodze, w Radio podaj nam swój pin, Tefałen Sjenbisi czy w portalach internetowych też kosztuje.
Przecież te wszystkie wywiady, autografy, opowieści o miliardach dolarów w potencjałach i perspektywach to też nie może byle patafian pisać. Nie, nie to musi być, że niby z sensem i z takim werwem, aby leszcza odpowiednio zanęcić. A te artykuły to nie pojedyncze tylko cała seria, że ktoś tam coś, a inny zrobił, a ten powiedział, no i się okazało. To przynajmniej trzy artykuły na tydzień muszą być z tagiem gaz łupkowy, a to wszystko kosztuje i to całkiem sporo.
No i nie należy zapominać, że sam prospekt emisyjny też kosztuje. Przecież taki prospekt to muszą być same superlatywy i kury znoszące złote jajka a nie firmy wydmuszki i koncesje w jakichś pipidówach bez możliwości robienia odwiertów. Stąd z tym jest roboty od cholery i cały sztab ludzi musi pracować nad inteligĘtnym opracowaniem treści i koloryzowaniem aktywów żeby walory się sprzedały.
Do tego również papugi są potrzebne co by treść sprawdziły w zakresie użytego słownictwa, a by potem nie było, że tam same bujdy na resorach w tym prospekcie, a nie potencjały i perspektywy.
No i jeszcze czasem też trzeba wynająć jakiegoś ERNESTA, DELOTTA czy ANDRUSA albo Hansa Christiana Andersena, (a oni tani nie są) żeby było, że niby posprawdzali i potwierdzili bujdy na resorach w prospekcie emisyjnym np. że to są prawdopodobne potencjały i perspektywy, a nie nieprawdopodobne i faktycznie jak się znajdzie odpowiednią bardzo dużą liczbę naiwnych to wtedy kiedyś za 100 czy 200 lat to może być 2 biliony zielonych albo trzy i pięć a nawet osiem. Z tym, że przy takich dodrukach jak obecnie robi Bernanke, to pewnie każdy z nas będzie bilionerem.
Nie no z taką emisją to roboty jest od cholery i cały sztab ludzi musi ciężko pracować, to i premie się należą stąd i koszty nie małe, ale szybko się zwracają bo ulica chętnie odbiera darmowy papier.
No proszę. Niby nic, a dzisiaj już 50 nowych wątków na forum. Cisza jak przed gigantycznym odpałem. Oczywiście Gruby Rysiek znany filantrop pozwala się wszystkim obkupić po złotówce z groszami, żeby potem mogli mu drożej sprzedać, bo on tak woli zarabiać.
Ale żeby nie było, że tylko się przypieprzamy do tego, że działalność Petrolinvest głównie koncentruje się na sprzedaży Po Każdej Cenie akcji z coraz to nowszych emisji, gdzie dla przypomnienia już raz przewinęliśmy cały alfabet, a obecnie jadąc po nim po raz drugi doszliśmy do literki E, a wiec do Z jest jeszcze trochę emisji przed nami, przy czym poprzednie też jeszcze nie zostały objęte w całości, są też koncepcje pozytywne rozwoju tej firmy.
Po udanych emisjach akcji pod plany uruchomienia wydobycia na Embie czy wejścia w pozyskiwanie energii wiatrowej (Pomorskie Farmy Wiatrowe) poza pozyskaniem gotówki z ulicy nic nie zrobiono, a aktywa te są na sprzedaż. Takie zachowanie może z zewnątrz wyglądać na dymanie leszcza połączone z powolnym zwijaniem tego interesu, tym bardziej, że jedyne co się tej spółce udaje to pozyskiwanie kapitału z ulicy nie do końca wiadomo pod co (jakieś firmy-wydmuszki horrendalnie wyceniane pod emisje akcji), a kasa prędzej czy później się rozchodzi.
Z tego wynika, że jedyne co się udaje to pozyskiwanie kapitału z ulicy, a
Petrolinvest
to w sumie fajna nazwa, która nie ma zbyt wiele wspólnego z poszukiwaniem czy wydobyciem gazu, a bardziej kojarzy się z poszukiwaniem i wydobyciem kasy z portfeli akcjonariuszy mniejszościowych na opowieściach o ropie za siedmioma morzami, za siedmioma górami i za siedmioma lasami.
potwierdzone złoża EMBA są na sprzedaż
koncesje PROFIT są na sprzedaż
aktywa wiatrowe są na sprzedaż
segment LPG jest na sprzedaż
połowa OTG idzie do Totala,
a Total ma spore szanse na otrzymanie jeszcze 30% OTG
na dodatek
odwierty i poszukiwania ropy stoją w miejscu
opróbowanie jedynego sprawnego otworka stoi w miejscu
bo w kasie firmy kiepsko z gotówką
obecne zobowiązania sięgają ponad 700 milionów złotych
po nowym kredycie z EBOiR wzrosną do 900 milionów złotych
przychody w I kwartale wyniosły niecałe 600 tysięcy złotych
a straty osiągnęły 25 milionów złotych
A moze by tak nowa emisja pod spalarnie smieci szczegolnie w azji.
To znamy i umiemy robic jak nikt inny. Po co sie brac za cos innego i babrac w brudnej ziemii.
Szlaki przetarte, polaczenia miedzynarodowe troszke mniej skomplikiwane niz afera FOZZ ale daja rade. Taka zapora firewall.
No niby można śmieci, PETy i inne cuda na kiju pod emisje akcji z tym, że to wymaga na początek cashu, czasu i zysków za X lat i nie ma to nic wspólnego z nazwą
Ja tak sobie kombinuję, że nazwa Petrolinvest to jest w sam raz, ale dla funduszu hedgingowego inwestującego na rynku kontraktów na ropę i gaz, kto wie może nowa odnoga biznesowa by się przydała. Zresztą historia powiązań Petrolinvest z różnymi podejrzanymi funduszami grającymi akcjami na krótko (chodzi o pożyczanie akcji i wywalanie ich w rynek przez pożyczkobiorcę celem zbicia kursu, aby potem taniej móc je odkupić i zarobić na różnicy kursów) jest znana i bogata. Pisaliśmy o tym szerzej na stronie 35 tego wątku. Link
Cały ten interes spod szyldu Petrolinvest wygląda od debiutu na jedną wielką grę na krótko darmowymi akcjami z kolejnych emisji, a więc fundusz hedgingowy jak się patrzy.
To może warto po wyprzedaży większości majątku i wychodzenia z tego interesu akcjonariuszy większościowych (np. Masashi mógł już mieć ponad 80 milionów walorów, ale wolał 50 milionów "cennych walorów perełki GPW" sprzedać i robił to na wyścigi z akcjonariuszami mniejszościowymi, dzięki czemu jesteśmy na kolejnych historycznych minimach) na wypadek bankructwa zrobić z Petrolinvest fundusz hedgingowy żeby wszyscy którzy mają jakieś walory czuli się no może jeśli już nie
Nadwiślańskimi Szejkami Naftowymi
to chociaż
Grubymi Rybami
na rynku kontraktów terminowych na ropę Crude, Brent czy Natural Gas. To znaczy wiadomo, że tu tylko cienkie leszcze, ale choćby dla pozorów warto by o tym pomysleć prezesie, bo głupio po tylu wcześniejszych emisjach, i po planowanej wyprzedaży większości majątku zostawiać na końcu ludzi z niczym.
I znów niby wszyscy wiedzą, że na surowcach jest bessa, ceny ropy spadły o ponad 20%, a gaz jest tak tani (a więc gazowo-kondensatowy Shyrak również już jest tani, nie mówiąc o nieopłacalności wydobycia gazu z łupków), że nawet amerykanie z Exxona (ci co po odwiertach i obadaniu złóż odpuścili sobie polskie łupki) biadolą iż ceny gazu są tak niskie, że muszą dokładać do tego interesu.
"Exxon Mobil nie zarabia na gazie ziemnym w USA, pisze The Wall Street Journal przytaczając wypowiedzi prezesa największego na świecie koncernu naftowego Rex’a Tillersona.
Powodem jest to, że ceny gazu w USA spadły poniżej kosztów produkcji. Dopóki ceny nie wzrosną, twierdzi Tillerson, spółki naftowe nie będą w stanie kontynuować odwiertów.
- Tracimy naszą koszulę - powiedział szef Exxon Mobil.
Tillerson powiedział, że
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
USA mają rezerwy gazu i ropy, które
>>> wystarczą,<<<
aby zapewnić paliwa dla krajowej gospodarki
>>> do końca stulecia.<<<
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
Podkreślił, że mówienie iż Ameryka jest uboga w źródła energii całkowicie mija się z prawdą."
Wyobrażacie sobie coś takiego. Szef Exxona (dawniej Standard Oil Company należący do Rockefellerów najlepszych kumpli Rotschildów, łączą ich biznesy i rodziny
a razem z Carnegimi, Morganami, Warburgami, Schiffami ponoć decydują o losach tego świata)
stwierdza, że
>>> mają zapasy ropy na najbliższe 100 lat. <<<
To pewnie na gwałt potrzebna im ta ropa od Ryśka z Gdyni, żeby mieli zapasy na 200 lat albo aby ceny tego surowca jeszcze bardziej spadły na rynkach światowych.
Tymczasem prezes Petrolinvest firmy z przychodami 600 tysięcy złotych i stratami 25 milionów na kwartał, przy planowanym zadłużeniu na 900 milionów wraz z przewodniczącym Grubym Ryszardem nadal twierdzą, że tryliardy dolarów i w ogóle dobrze się czują, a u nich w domach za wasze pieniądze jest naprawdę super.
Nawiązując do wczorajszych spraw może parę zdań o powstaniu Exxona a w zasadzie o rodzinie Rockefellerów
Jak pamiętamy ojciec twórcy amerykańskiego giganta Exxon stworzonego przez Johna D. Rockefellera, czyli niejaki William Avery Rockefeller zwany "Big Bill" był oszustem, który udając lekarza cudotwórcę, sprzedawał eliksir własnej produkcji rzekomo leczący raka.
Ze swoja pierwszą żoną Elizą Davison Rockefeller, z którą ożenił się w 1837 roku miał sześcioro dzieci ... w 1856 roku ożenił się z Margaret Allen w Norwich (Ontario), będąc nadal żonatym ze swoją pierwszą żoną. John Rockefeller nigdy publicznie nie wyjawił prawdy o swoim ojcu jako bigamiście.
To powyżej z wikipedii polskiej, a w angielskiej
"first a lumberman, then a traveling salesman, billed himself as a "botanic physician" and sold elixirs. The locals referred to the mysterious but fun-loving man as "Big Bill" and "Devil Bill". He was a sworn foe of conventional morality, who had opted for a vagabond existence and who returned to his family infrequently. Throughout his life, William Avery Rockefeller gained a reputation for shady schemes rather than productive work."
"gained a reputation for shady schemes rather than productive work."
pasuje jak ulał do naszego przewodniczącego Ryszarda Krauze i o dziwo tenże również posiada ciekawe ksywki. Przykładowo zaprzyjaźnieni politycy załatwiający mu różne ciekawe sprawy w sejmie np. żeby nie poszedł siedzieć (patrz likwidacja paragrafu z KSH w związku z pożyczkami dla aferałów z King&King) wołają na niego m.in.
"NAJLEPSZY PŁATNIK - to określenie nie bardzo nam się podoba, bo jest za bardzo sugestywne i skłania do niepotrzebnych refleksji. Najlepszy płatnik? Ale komu i za co płaci? I co najważniejsze: ile? Za mało konkretów, za dużo domysłów.
TEN, CO SAMOLOTEM LATA - wydaje nam się, że to wyrażenie jest trochę za długie. Używanie go w awaryjnej i nagłej sytuacji byłoby co najmniej niewygodne. W dodatku należy zwrócić uwagę na szybki rozwój krajowej komunikacji lotniczej. Miliony Polaków latają samolotami, a liczba prywatnych maszyn rośnie. To mogłoby być przyczyną nieporozumień."
"JEDEN DUŻY FACET (prawie jak "Big Bill") - Dość interesujące i konkretne. Od razu wiadomo, że rozmówcy chodzi o jednego dużego faceta, a nie o dwóch dużych facetów. Albo jednego małego, chudego i z platfusem. Nie ma jednak ani słowa o Ryszardzie, Gdyni i prezesurze, a to duży minus.
MISTRZ GRUBY - To nam się podoba. Takie krótkie, a jaki wyraźny przekaz!
PAN RYSIEK Z GDYNI - proste, zgrabne i przyjemne dla ucha. Określenie "pan Rysiek" wprowadza atmosferę familiarności i zażyłości. Mówiący ma miłe poczucie, że dobrze zna "pana Ryśka" i nie musi się do niego zwracać per "panie Ryszardzie". Wyrażenie "z Gdyni" uściśla, o jaką postać chodzi. W dodatku nie od dziś wiadomo, że wszystkie Ryśki to fajne chłopy."
Innych określeń używają z kolei na forum akcjonariusze mniejszościowi. O Ryszardzie Krauze mówią m.in.:
WIELKI DRUKARZ - krótko i na temat, podkreślono wielkość Ryszarda i to co mu najlepiej wychodzi na jego spółkach notowanych na GPW czyli drukowanie "cennych walorów perełki GPW" pod "aktywa szybko zyskujące na wartości". Oczywiście oba stwierdzenia w cudzysłowach nie dotyczą w rzeczywistości spółki Petrolinvest a jedynie wpisów jej księgowych. W określeniu widać jeszcze odrobinę szacunku do Przewodniczącego RN Petrolinvest, przyznaję się, że od czasu do czasu również używam tego określenia
GRUBY RYCHU - to pewnie połączenie ksywek MISTRZ GRUBY i PAN RYSIEK Z GDYNI a więc i za DESERem krótki opis:
"to nam się podoba. Takie krótkie, a jaki wyraźny przekaz! ... proste, zgrabne i przyjemne dla ucha."
Same superlatywy i na dodatek również dość zbliżone do "Big Bill".
POZOSTAŁE OKREŚLENIA (NIE MOJE) ZACZERPNĄŁEM Z TEGO FORUM:
>>> RUDY KNUR <<<
Niezbyt uprzejme. Jeśli chodzi o określenie RUDY to wiadomo, że chodzi o niegdysiejszy kolor włosów Ryszarda Krauze (obecnie dominuje siwizna). Zresztą Polacy mają słabość do rudych np. wybrali sobie na Pana i Władcę Jego Ekscelencje Słońce Peru, który również posiada ten szlachetny typowo polski kolor włosów. Natomiast określenie KNUR prawdopodobnie wiąże się ze słusznymi gabarytami jak przystało na biznesmena tej klasy i Przewodniczącego RN Petrolinvest żyjącego z kasy innych tzw. dawców kapitału wsód których dominuje twierdzenie, że są filantropami. No i oczywiście KNUR kojarzy się z niesamowitym nosem do wynajdywania partnerów biznesowych bez stron WWW, założonych kilka miesięcy wcześniej w różnych rajach podatkowych całego świata, ale za to na starcie dysponujących niesamowitymi aktywami szybko zyskującymi na wartości u księgowych Petrolinvest, którzy po sprzedaży darmowych akcji z kolejnych emisji PKC dzielą się kasą z Ryszardem Krauze. Zresztą o niesamowitymm nosie Pana Ryśka z Gdyni sporo pisaliśmy w tym wątku.
KOLEJNE OKREŚLENIE (NIE MOJE) POCHODZI RÓWNIEŻ Z TEGO FORUM
(bodajże użytkownik ~Irek i paru innych go używa):
>>> UBECKIE BYDLE <<<
Oj tu już bardzo niegrzecznie. Trochę wstyd Panowie, żeby w taki sposób zwracać się do takie "szanowanego" i uwielbianego przez polityków biznesmena. No nie wypada Panowie. Nie wypada, żeby w takim kuRtuLarnym towarzystwie takie epitety stosować. No nic. Prawdopodobnie używającym tego określenia w zakresie UBECKIE chodzi o przypomnienie korzeni rodziny Ryszarda Krauze, która świetnie sobie radziła w czasach PRL. Tata pułkownik wywiadu PRL siedzący w RFN, a mama w robocie w Polservice naszpikowanym agentami WSI, sam Ryszard dzięki Polservice wyjechał na zachód do tatusia w poszukiwaniu dutków na swoje byznesy. Do tego Krauze to bardzo popularne nazwisko na liście Wildsteina (to ta lista od konfidentów i potencjalnych Tajnych Współpracowników SB). No i UBECKIE można powiązać z zamiłowaniem Ryszarda Krauze do zatrudniania w swoich biznesach ludzi mających coś wspólnego ze służbami specjalnymi PRL np. WSI.
Zresztą jak pamiętamy Ryszard Krauze sądził się z dziennikarką Anitą Gargas, w sprawie jego miłości i przeszłości do służb specjalnych PRL. Anita Gargas w TVP puściła swój film dokumentalny o tych nietypowych i wręcz perwersyjnych zamiłowaniach. Oczywiście Ryszard zbulwersowany tym materiałem podał ją do sądu, że to oszczerstwa, że nie prawda itd. itp. Finał sprawy już miał miejsce i Ryszard Krauze sam od siebie wycofał się. Zresztą podobną sprawę wygrał ze zbulwersowanym Ryszardem Krauze Janusz Korwin Mikke
http://www.youtube.com/watch?v=8y162-MH3e8
Także wygląda na to iż przymiotniki UBECKIE czy ESBECKIE mogą mieć dużo wspólnego z rzeczywistością.
Jeśli chodzi o określenie BYDLE (no znowu, czy nie można by Panowie jakoś tak bardziej pieszczotliwie) to po raz kolejny ma to pewnie związek ze słusznymi rozmiarami naszego pryncypała, tudzież być może chodzi o sposób w jaki traktuje się akcjonariuszy mniejszościowych Petrolinvest kolejnymi emisjami akcji bez PP pod "aktywa szybko zyskujące na wartości" u księgowych Petrolinvest. Mówiąc wprost - zgodnie z prawem, przy kompletnej niemocy KNF, puszcza się akcjonariuszy mniejszościowych z torbami na golasa w samych skarpetkach.
OSTATNIO NA FORUM POJAWIŁY SIĘ TAKŻE KSYWKI (NIE MOJE, m.in. ~bull) TYPU:
>>> CHYŻY RUJ albo CHUDY RUJ <<<
czy coś w tym stylu. Trzeba przyznać, że to ostatnie to nie dość, że z błędem ortograficznym to jeszcze nie wiadomo o co chodzi z tym rojem. Tak jakby tu pszczoły były czemukolwiek winne. Przecież pszczoły z reguły są niezmiernie pracowite i robią to dla dobra ogółu. Tymczasem Ryszard Krauze działa po to żeby dobrze było głównie jemu no i zaprzyjaźnionym politykom tudzież mniejszościom żydowskim rozsianym po całym świecie, a więc autorzy chyba mają na myśli jakąś formę trutnia*.
* - Truteń - trutnie pojawiają się w ulu na wiosnę i są usuwane przez robotnice na jesieni. Średnio w ulu jest ich ok. 2,5 tys. Do czasu lotu godowego pozostają zupełnie bezczynne,
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
>>> nie pełnią żadnych funkcji społecznych. <<<
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
Ich jedyną funkcją jest dostarczenie królowej nasienia. Trutnie żyją w lecie 2-3 miesiące.
(jakbym czytał krótkie streszczenie historii RP i polskich oligarchów po 1989r. wraz z radami co należy zrobić aby kiedyś żyło się lepiej)
W ksywce CHYŻY RUJ albo CHUDY RUJ mowa o tym
ŻE NIBY TAKI SZYBKI, A PRZY TYM SZCZUPŁY.
ale to nie całkiem się zgadza. Fakt faktem, że akcje z nowych emisji obejmowane przez podmioty z rajów podatkowych całego świata w zamian za jakieś popierdółki są SZYBKO sprzedawane gawiedzi na GPW, ale z kolei Ryszard Krauze nie jest SZCZUPŁY. No chyba, że chodzi o skakanie z kwiatka na kwiatek, ale nic mi o tym nie wiadomo, tak samo jak o szybkości i szczupłości w tych sprawach. No chyba żeby podciągnąć pod to Kajkowskich pierwotnych właścicieli Procom'u gdzie żona Kajkowskiego po rozwodzie ze swoim mężem podarowała firmę komputerową przystojnemu Ryszardowi, bo mu ładnie z oczu patrzyło. Pisaliśmy kiedyś o tym trochę szerzej w tym wątku na stronie 6
Także te ksywki CHYŻY RUJ albo CHUDY RUJ wyglądają mi na kompletną abstrakcję i sam za bardzo nie wiem o co w nich chodzi. Pieron wie, może to jakiś rebus czy cuś i np. trzeba poprzestawiać jakieś litery. Pies go drapał. Pewnie w sprawie tych określeń musiałby się szerzej wypowiedzieć ich autor.
LOL,...LOL,...LOL :-)
Ubawiłem się co nie miara ;-)
Dobry jesteś "PD"....Naprawdę Dobry.
Faktem jest że rzadziej tu zaglądam ale zagrywki na biotonie czy petrolu stały się już tak powszechne i powszechnie znane że nie ma w tym odrobiny adrenaliny.
No chyba że kogoś fascynują "tanie" akcje ;-)