Za to ostatnio audytor zauważył, że w kasie Petrolinvest brakuje 170 milionów złotych, ale to nie martwi akcjonariuszy spółki, która ma przychody netto na poziomie 589 tysięcy złotych na kwartał. Przy takich przychodach kto by się martwił brakującymi 170 milionami, albo nabyciami za 800 milionów w akcjach spółek wartych niecały milion dwieście tysięcy złotych.
Przecież to normalne jest w świecie szejków nadwiślańskich z Petrolinvest.
analizującym ostatni raport finansowy Petrolinvest jest jeszcze jeden interesujący fragment:
"Ponadto w tym czasie do 1,06 mld zł zwyżkowała, skumulowana z ostatnich lat, strata netto grupy."
Czyli, krótko firma do tej przeputała ponad
1 000 000 000zł
Efekty
1 sprawny, bardzo głęboki i bardzo długo wiercony otwór na Shyraku ze złożem gazowo-kondensatowym, nieopróbowanym.
A więc 1 miliard złoty poszedł się delikatnie mówiąc walić, a efekty tej "inwestycji" są niewielkie. Dodatkowo w firmie aktualnie nie ma kasy na nowe odwierty czy budowę infrastruktury, a z jednego otworu bardzo głębokiego nie zarobią nawet na dalsze prowadzenie działalności.
WIG20 na poziomie ->>> 2020 <<<-
od teraz posiadacze Eurogeddonu Rybińskiego
zaczynają tracić kasę, bo to koniec tragedii greckiej
i prawdopodobnie koniec bessy, czas na zakupy
bo przed nami być może fala wzrostów
Ten 1 miliard złotych strat netto trzeba będzie z czegoś pokryć. Pewnie z zysku wypracowanego z lat przyszłych, tylko, że prawdopodobieństwo tego, że Petrolinvest będzie w jakiejś sensownej przyszłości przynosił zyski to marzenia ściętej głowy. Tu trzeba zainwestować przynajmniej drugi miliard złotych (jak nie dwa), żeby zacząć na skalę przemysłową ten gaz wydobywać, a kto przy zdrowych zmysłach biorąc pod uwagę dotychczasowe "sukcesy" tej firmy, dorzuci jeszcze przynajmniej miliard złotych.
Banki które nie mogą do tej pory odzyskać pożyczonych kredytów i stąd rolują zadłużenie?
A może koledzy np. Zygmunt Solorz Żak po doświadczeniach z Biotonem?
Tym bardziej, że po zainwestowaniu tych w sumie minimum dwóch miliardów złotych aby cokolwiek zarobić to trzeba będzie najpierw pokryć dwa miliardy strat z działalności w latach poprzednich.
No to pominąwszy ładnych kilka lat zanim powstaną wszystkie niezbędne odwierty i infrastruktua umożliwiająca wydobycie na skalę przemysłową oraz konieczność zainwestowania ogromnej kasy potrzebnej na początek żeby ten biznes kazachski rozkręcić to okazuje się, że potrzeba jeszcze następnych ładnych kilka lat, aby wyjść z tej inwestycji na zero. Ewentualna dywidenda jeśli wszystko pójdzie jak po maśle i nie będzie więcej potknięć typu OTG, czy nietrafionych odwiertów to tak najprędzej za kilkanaście lat.
A więc niemała kasa zostanie zamrożona na kilkanaście lat z dużym prawdopodobieństwem tego że może się nigdy nie zwrócić. To gdzie tu jakaś sensowna wysoka stopa zwrotu z inwestycji w rozsądnym przedziale czasowym?
WIG20 na poziomie ->>> 2020 <<<-
od teraz posiadacze Eurogeddonu Rybińskiego
zaczynają tracić kasę, bo to koniec tragedii greckiej
i prawdopodobnie koniec bessy, czas na zakupy
bo przed nami być może fala wzrostów
Biorąc pod uwagę cały biznes hulający w oparciu o firmy wydmuszki nic dziwnego, że filantropi z MASASHI w dwóch ostatnich raportach poinformowali, iż będąc większościowymi akcjonariuszami PETROLINVEST, a więc mając dostęp do informacji poufnych oraz wiedząc, że firma ta przynajmniej wg słów prezesa jest w przełomowym momencie opylili
27 kwietnia 2 000 000 akcji (cena na GPW 1,91zł/akcje)
16 maja 2 200 000 akcji (cena na GPW 1,46zł/akcje)
22 i 23 maja 4 000 000 akcji (cena na GPW 1,30 i 1,27zł/akcje)
w sumie opylili w ostatnim miesiącu
8 200 000 akcji
i to przy notowaniach będących na historycznych minimach. Ci to wierzą w ten biznes i jego świetlaną przyszłość, równocześnie pięknie schodząc z darmowego papiera zmniejszając swoje zaangażowanie w ten "lukratywny" i przyszłościowy byznes. No chyba, że jako insiderzy wiedzą ciut więcej od pozostałych i temu opylają PKC.
Oczywiście nie wiemy dokładnie po ile sprzedawali cypryjczycy akcje, gdyż odbywało się to poza rynkiem regulowanym, ale ci, którzy obserwowali wcześniejsze sprzedaże pakietówek przez Masashi, wiedzą, że z reguły pakiety były opylane w zakresie 3,76-8,37% czyli średnio 6% taniej niż kurs giełdowy. A więc spokojnie możemy przyjąć, że dzięki tym opylonym na prędce ponad 8 milionom akcji prawdopodobnie udało się pozyskać z rynku od FILANTROPÓW Z GPW zwanych przez złośliwców DAWCAMI KAPITAŁU prawie
11 500 000zł
twardej gotówki w zamian za papier wcześniej otrzymany prawie za darmo od Ryszarda Krauze.
WIG20 na poziomie ->>> 2020 <<<-
od teraz posiadacze Eurogeddonu Rybińskiego
zaczynają tracić kasę, bo to koniec tragedii greckiej
i prawdopodobnie koniec bessy, czas na zakupy
bo przed nami być może fala wzrostów
W sumie od początku akcji zbiórkowej rozpoczętej 28 grudnia 2011r i polegającej na opylaniu "cennych walorów perełki GPW" PO KAŻDEJ CENIE udało się już zebrać w prawdziwej gotówce ponad
68 000 000zł.
i ta kasa m.in poprzez Tabacchi (inny podmiot cypryjski, sąsiad Masashi powiązany z Silurianem i Wisentem), które prawdopodobnie jest odbiorcą pakietów od Masashi i opylającym je gawiedzi na GPW, wraca do firmy Petrolinvest. Majstersztyk.
Przy generowanych przez Petrolinvest stratach na poziomie
24 620 000zł netto w pierwszym kwartale 2012 roku
tej kasy starczy na jakieś 8 miesięcy działalności. Jak Masashi opchnie resztę to może uda się uzbierać jeszcze kasy na może rok działalności. Skąd wziąść pieniądze? Stąd co zwykle. Z GPW poprzez zasugerowaną już jakiś czas temu w spowiedzi Ryszarda w Rzepie emisję akcji. Niedużą. Tak Pi razy oko 80-100 milionów darmowych papierów. Emisja pójdzie jak świeże bułeczki. Czemu miała by nie zejść skoro poprzednie tak pięknie wyszły.
W związku z koniecznością pozyskania przez Petrolinvest jeszcze minimum 1 miliarda złotych na Kazachstan, nie mówiąc o potrzebie zainwestowania kolejnego 1 miliarda zlotych w poszukiwania gazu łupkowego w Polsce, firma Petrolinvest, która nie posiada źródeł stałych przychodów może te pieniądze pozyskać jedynie z kolejnych emisji akcji, a każda kolejna emisja akcji to coraz większe rozwodnienie kapitału i zjazd kursu na nowe historyczne minima. Te nowe emisje przy obecnych cenach akcji na rynku nie mają szans na sprzedaż w cenie 10zł za sztukę, a więc w grę wchodzi tylko zakup kolejnych firm wydmuszek wycenionych od czapki na setki miliardów złotych, ale ten numer w obecnej sytuacji może się nie udać.
WIG20 na poziomie ->>> 2020 <<<-
od teraz posiadacze Eurogeddonu Rybińskiego
zaczynają tracić kasę, bo to koniec tragedii greckiej
i chwilowo koniec bessy, czas na zakupy
bo przed nami prawdopodobnie fala wzrostów
Prywatnie obstawiam, że kolejna emisja akcji na poziomie 80-100 milionów sztuk może się odbyć i pewnie będzie miała miejsce, ale pod warunkiem obniżenia ceny nominalnej z 10zł do 1zł. Wtedy może się udać. Obniżenie kapitału zakładowego to wyjątkowo wredny sposób na obrobienie dotychczasowych akcjonariuszy, którzy do tej pory brali perłę o nominale 10zł licząc, że w przyszłości cena walora dojdzie przynajmniej do tego poziomu, gdyż potem te 10zł przy prawie trzech setkach milionów akcji będzie niemożliwe, ale to dopiero za jakiś czas i to po opuszczeniu przez Petrolinvest MWIG40.
Jeśli chodzi o łupki to z takimi daremnymi koncesjami bez możliwości wykonywania odwiertów, w tak beznadziejnych lokalizacjach i przy ogromnych potrzebnych nakładach finansowych i firmie z przychodami na poziomie niecałe 600 tysięcy złotych na kwartał od lat przynoszącej jedynie straty - sprawa jest beznadziejna, z góry skazana na porażkę i bez jakichkolwiek szans na powodzenie. No chyba, że w takiej wersji jak to ktoś pisał powyżej, że chodzi o blokowanie wydobycia dla korzyści GAZPROMU.
Dla przypomnienia 4 Polskie firmy PGNiG, PGE, TAURON i KGHM założyły konsorcjum, aby ogromne koszty poszukiwań gazu łupkowego rozbić aż na 4 podmioty, których przychody łączne w pierwszym kwartale to:
3 586 151 000zł (ponad trzy i pół miliarda złotych)
Nie muszę nadmieniać, że lokalizacje PGNiG są w o wiele lepszych lokalizacjach, firma ta ma za sobą gotowe odwierty, wierci z i na sprzęcie Halliburtona - światowy potentat w dziedzinie szczelinowania hydraulicznego (nie mylić z amerykańskim partnerem Petrolinvest - bankrutem Hallwood Energy) i wchodzi w skład w/w konsorcjum dysponującego praktycznie nieograniczonymi środkami finansowymi.
Petrolinvest ze swoimi przychodami i osiąganymi zyskami to sobie może podłubać przy łupkach, a i owszem, ale palcem w nosie.
od teraz posiadacze Eurogeddonu Rybińskiego
zaczynają tracić kasę, bo to koniec tragedii greckiej
i prawdopodobnie koniec bessy, czas na zakupy
bo przed nami być może spora fala wzrostów
od teraz posiadacze Eurogeddonu Rybińskiego
zaczynają tracić kasę, bo to koniec tragedii greckiej
i prawdopodobnie koniec bessy, czas na zakupy
bo przed nami być może spora fala wzrostów
Powyższy wtręt po raz ostatni. Wiem, wiem - kompromitacja. Wiem, także, że sporo ludzi umoczyło swoje majątki na Petrolinvest. Jeśli cokolwiek jest w treści wtrętu to chciałem jedynie przypomnieć, że wkrótce w WIG20 najwyższe dywidendy w stosunku do obecnej ceny akcji będą wypłacały KGHM, TP SA, TAURON i JSW, ale to i tak nic nie warta informacja, bo tu tylko same ynwestory liczące na 1000% stopy zwrotu z najpopularniejszej firmy na GPW słynącej z wypłat mitycznych i legendarnych dywidend. No ale jak ktoś się uprze, że zostanie milionerem na kolekcji firm wydmuszek to na takiego typa nie ma rady. Kiedyś na takie egzemplarze, mówiło się
UPARTY JAK OSIOŁ.
Jak to ktoś słusznie zauważył
"Najwyższa pora na opłacony artykuł w pb i podbitkę pod nowych graczy i głupców. "
Ewentualnie jak nie w PB to na Parkiecie. Prezes będzie opowiadał o tym jak jest super, jak pozyskał inwestora strategicznego na OTG i jaka przed posiadaczami "cennego walora" świetlana przyszłość. Artykuł najlepiej puścić na weekend, tak żeby to to wisiało na sobotę i niedzielę.
Witam serdecznie. Wczorajszy kompromitujący wtręt na razie się sprawdza, ale dziś już nie będziemy o tym wspominać. Do wczorajszej kolekcji jeszcze PGE i Synthos planują sute dywidendy, ale kto by się tym przejmował gdy na Petrolinvest można zostać z dnia na dzień milionerem. I to wkrótce, no może najpóźniej w przyszłym roku. I tak co roku.
Jedno na co należy zwrócić uwagę to to że Ryszard Krauze potrzebuje tanio kupić jeszcze ponad 22 miliony akcji i warto to mieć na uwadze, bo w jego wypadku warto kupować po niskiej cenie. Im niższej tym dla niego lepiej, tym bardziej, że kasę na tanie walory może zorganizować sprzedając darmowe akcje CYPRYSIÓW z Tabacchi i Masashi co skutacznie uwala kurs. Dzięki temu on sprzedaje na wyższych poziomach, a odkupi w swoim czasie na dużo niższych. Schemat ten sam co z akcjami pożyczanymi różnym Ulrichom, GEMom, Prokomom itd. To taka gra na krótko, tyle że znaczonymi kartami, bo to Ryszard Krauze steruje podawanymi informacjami i gra tylko i wyłącznie pod siebie. Akcje opisane w tym wątku służyły wydymaniu i ograbieniu z majątku drobnicy i to się udało.
Niestety ale zabawa w ropę to zabawa nie dla każdego. Jeszcze nie spotkałem firmy z tej branży, która do celu nie szła by po trupach. Zresztą samą ropę zawdzięczamy ogromnej tragedii ze śmiercią w tle.
Organiczna teoria pochodzenia ropy stworzona m.in. przez Polaka B. Radziszewskiego, a także przez niemców K. Englera, H. Höfera, a także J.E. Hackforda, D. White'a zakłada, że ropa naftowa powstała przez przeobrażenie szczątków roślinnych i
>>> ZWIERZĘCYCH <<<
nagromadzonych wraz z drobnymi okruchami mineralnymi w osadach morskich. Czynnikami powodującymi przejście substancji organicznych w bituminy są prawdopodobnie: środowisko redukujące, odpowiednia temperatura i ciśnienie, działalność bakterii, oddziaływanie pierwiastków promieniotwórczych i innych.
A więc aby ropa naftowa mogła powstać na świecie musiało dojść w przeszłości do ogromnej tragedii i wielkiego cierpienia, gdzie swoje
>>> ŻYCIE <<<
musiało oddać wiele istot i być może dlatego akurat ten surowiec jest skażony na zawsze ogromnym złem. Ropa naftowa - olej skalny, czarne złoto niektórzy zwą ją także olejem Walpurgii ale w tym wypadku musielibyśmy zacząć zgłębiać tajniki Satanizmu (może kiedyś).
Do dziś ta czarna maź powoduje, że ludzie tracą zdrowy rozsądek oślepieni chciwością. Pewnie ten sam cel ma i Ryszard Krauze - zdobyć ropę za wszelką cenę, nie licząc się z nikim i z niczym oraz idąc po trupach do celu. Pewnie wielu ludzi straciło majątki swojego życia na inwestycji w Petrolinvest. Z forum znane są i przypadki rozbitych rodzin czy ludzi, którzy popełnili samobójstwo. A więc ten akurat biznes Ryszarda Krauze na który wciąż jest tylu napalonych, co grupa cwaniaków skrzętnie wykorzystuje, również jest skażony ogromnym ludzkim cierpieniem.
Natomiast Ryszardowi Krauze, który na tym ludzkim cierpieniu zbija majątek chciałem powiedzieć tylko tyle, że ta kasa wyciągnięta od drobnicy i tak nie da mu satysfakcji, bo na Petrolinveście stracił godność osobistą, honor, poważanie wśród ludzi i wiele innych cennych rzeczy ważniejszych w życiu niż pieniądze, które przecież już wcześniej posiadał. Chciałbym mu zadedykować poniższe powiedzenie starożytnego greckiego komediopisarza
Arystofanes:
NAJWIĘKSZĄ SATYSFAKCJĄ W ŻYCIU JEST ŚWIADOMOŚĆ, ŻE SIĘ NIKOGO NIE SKRZYWDZIŁO.
No to może łagodnie przejdźmy na kolejną stronę wątku.
Tradycyjnie link do strony poprzedniej z ciekawymi rozważaniami nt. byznesu spod marki Petrolinvest. To tak, żeby łatwiej się poruszać wśród naturalnych ograniczeń forum bankiera.
Rzucam okiem na forum i cóż widzę? Znów mamy na pokładzie nowych mitomanów mamiących kolejną planowaną do kupienia firmą wydmuszką szwajcarskich nafciarzy-prawników ze
SWISS PETROLEUM INVESTMENT HOLDING AG.
Czyżby na dniach jakieś fascynujące info w tej sprawie typu:
Ja prezes hojnie obdarzony przez Ryszarda darmowymi akcjami Petrolinvest z poprzedniej emisji, przekazuję szwajcarsko-polskim prawnikom z kantonu ZUG, pozostałe brakujące do klepniętej ostanio emisji 15 milionów akcji, tak żeby w sumie wyszło te obiecane akcjonariuszom 60 baniek puszczone w rynek dla zbicia kursu "perełki GPW". To wszystko w znanej już szerzej stałym bywalcom tego wątku formie potrącenia wierzytelności stworzonych podczas owocnej współpracy naszych wspólnych znajomych księgowych w zamian za założoną w zeszłym roku w siedzibie szwajcarskiego adwokata spółkę wydmuszkę. Obaj prawnicy w tym jeden papuga z Gdynii już się cieszą na świeżą dostawę darmowych "cennych walorów". Pozdrawiam serdecznie tych co brali po ponad 200zł za papier w ofercie pierwotnej.
Nie no widać, że po raz kolejny tęgie głowy zbierają się na papierze, który przechodzi w zamian za real cash w "silne ręce". Już myślałem, że faktycznie jakaś odmiana idzie, a tu dalej pełno "ynwestoruff".
Dla przypomnienia o Swiss Petroleum pisaliśmy szerzej w tym wątku i jeszcze stosowne linki gdyby ktoś chciał sobie sprawę odświeżyć:
Zaczęliśmy na stronie 19 tego wątku od historii firmy SPIH (należy zaznaczyć, że bardzo krótkiej) i tym czym ona się zajmuje czyli prawami do "różnych śmisznych rzeczy" ale nic dużego co by się nie nadwerężać finansowo
"PETROLINVEST OPOWIADAŁ O DUE DILLIGENCE I ZOBOWIĄZAŁ SIĘ DO ZAKUPU FIRMY ZA W SUMIE 80 MILIONÓW $,ALBO W PRZELICZENIU NA ZŁOTÓWKI ZA 240 MILIONÓW ZŁ KTÓRA FORMALNIE JESZCZE NIE ISTNIAŁA."
WillWrocl:
"Panie i Panowie mamy nowy rekord świata ! Kupuje się udziały w nieistniejących jeszcze spółkach ! Gratulacje dla tęgich głów z Petrola !"
Było także o gigantycznym kapitale tej firmy na poziomie 100 tysięcy franków i o ekipie zarządzającej czyli o szwajcarskim prawniku Danielu Fischer
Było też o drugim ważnym czowieku ze Swiss Petroleum Investments Holding AG, czyli o naszym rodaku i również prawniku Aleksandrze Kotłowskim specu od załatwiania spraw swoim znajomym np. w przeszłości politykom AWS
WYGLĄDA NA TO, ŻE OBU ZARZĄDZAJĄCYCH TĄ FIRMĄ WYDMUSZKĄ TO ZWYKLI FIGURANCI NIE MAJĄCY ZIELONEGO POJĘCIA O BRANŻY NAFTOWEJ, NO MOŻE POZA TANKOWANIEM BAKU W SWOIM SAMOCHODZIE, ALE TUTAJ TAKICH SZPENIÓW JEST WIELU
Skoro mamy już piątek i zbliża się weekend to w takim razie proponuję 1 artykuł odnośnie ekonomii światowej oczywiście z ropą w tle. Artykuł o tyle ciekawy, że wiąże się z pewnymi aspektami, które omawialismy w swoim czasie w tym wątku:
Prawdziwy powód ataku na Iran
I. Ekonomia imperiów
Państwo narodowe opodatkowuje własnych obywateli; imperium opodatkowuje inne państwa narodowe. Historia imperiów, od hellenistycznego i rzymskiego po osmańsko-tureckie i brytyjskie, poucza nas, że ekonomicznym fundamentem każdego bez wyjątku imperium jest opodatkowanie innych narodów. Zdolność imperium do narzucania podatków zawsze opiera się na lepszej i silniejszej gospodarce, a w konsekwencji - na lepszym i silniejszym wojsku. Część podatków ściąganych od poddanych szła na podnoszenie stopy życiowej obywateli imperium; część zaś służyła dalszemu wzmacnianiu dominacji militarnej niezbędnej do egzekwowania owych podatków.
Historycznie rzecz biorąc, kraje podporządkowane składały daniny w rozmaitych formach - zwykle w złocie i srebrze tam, gdzie kruszce te miały walor pieniądza, ale nieraz także w postaci niewolników, żołnierzy, ziemiopłodów, bydła czy innych produktów i surowców naturalnych, w zależności od tego, jakich dóbr gospodarczych imperium żądało a kraj podwładny był w stanie dostarczyć. Dawniej opodatkowanie na rzecz imperium miało zawsze formę bezpośrednią: państwo podporządkowane przekazywało te dobra gospodarcze wprost do imperium.
W XX wieku, po raz pierwszy w historii, Ameryce udało się opodatkować świat nie wprost - za pośrednictwem inflacji. Zamiast bezpośrednio domagać się podatku, jak czyniły to wszystkie poprzednie imperia, USA rozprowadziły po świecie, w zamian za towary, własną walutę bez pokrycia - dolary - z zamiarem późniejszego doprowadzenia do ich inflacji i dewaluacji. To z kolei umożliwiało odkupienie każdego następnego dolara za mniejszą ilość dóbr - właśnie owa różnica [między ilością dóbr importowanych a eksportowanych] stanowiła imperialny podatek spływający do Stanów Zjednoczonych. A oto, jak do tego doszło.
W początkach XX wieku gospodarka USA uzyskała dominującą pozycję w świecie. Dolar amerykański był wówczas ściśle związany ze złotem, toteż jego wartość ani nie rosła, ani nie malała, lecz była wciąż równa tej samej ilości złota. Wielki Kryzys, z poprzedzającą go inflacją w latach 1921 - 1929 oraz napęczniałymi deficytami budżetowymi w latach następnych, pokaźnie zwiększył ilość waluty w obiegu - dalsze utrzymywanie jej pokrycia w złocie stało się niemożliwe. To skłoniło Roosevelta do zniesienia w 1932 r. sprzężenia między wartością dolara a wartością złota. Aż do tego momentu USA mogły co prawda dominować w gospodarce światowej, ale, w sensie ekonomicznym, nie były jeszcze imperium. Stała wartość dolara i jego wymienialność na złoto nie pozwalała Amerykanom ekonomicznie wykorzystywać innych krajów.
Amerykańskie imperium w sensie ekonomicznym narodziło się w Bretton Woods w 1945 r. Wprawdzie dolar nie był już w pełni wymienialny na złoto, ale ową wymienialność na złoto zagwarantowano rządom innych państw - i tylko im. Tym samym dolar stał się walutą rezerwową całego świata. Było to możliwe, ponieważ w czasie II wojny światowej Stany Zjednoczone zaopatrywały aliantów żądając zapłaty w złocie, dzięki czemu zgromadziły u siebie znaczną część światowych zasobów tego kruszcu. Imperium nie mogłoby zaistnieć, gdyby, zgodnie z postanowieniami z Bretton Woods, podaż dolara pozostała ograniczona i nie przekraczała wartości dostępnego złota. Umożliwiałoby to pełną wymianę dolarów z powrotem na złoto. Jednak polityka "armaty i masła" z lat sześćdziesiątych miała typowy charakter imperialny: podaż dolara zwiększano nieustannie, żeby finansować wojnę w Wietnamie i projekt "wielkiego społeczeństwa" L. B. Johnsona. Większość owych dolarów trafiała za granicę w zamian za towary sprzedawane do USA bez szans na odkupienie ich po tej samej cenie. Wzrost zasobów dolarowych zagranicy wywoływany przez nieustanny deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych był równoznaczny z opodatkowaniem - z klasycznym podatkiem inflacyjnym nakładanym przez dany kraj na własnych obywateli, tyle że tym razem był to podatek inflacyjny nałożony przez USA na resztę świata. Kiedy zagranica zażądała w latach 1970-1971 wymiany posiadanych dolarów na złoto, 15 sierpnia 1971 rząd USA ogłosił niewypłacalność. Wprawdzie opinię publiczną karmiono frazesami o "zerwaniu więzi między dolarem a złotem", ale w rzeczywistości odmowa spłaty w złocie była aktem bankructwa rządu Stanów Zjednoczonych. W gruncie rzeczy USA ogłosiły się wtedy imperium. Wyciągnęły z reszty świata ogromną ilość dóbr, nie mając zamiaru ani możliwości ich zwrócić, a bezsilny świat musiał się z tym pogodzić - świat został opodatkowany i nic nie mógł na to poradzić.
Od tego momentu, aby Stany Zjednoczone mogły utrzymać status imperium i nadal ściągać podatki, reszta świata musiała w dalszym ciągu akceptować - jako zapłatę za dobra ekonomiczne - stale tracące na wartości dolary. Musiała też gromadzić ich coraz więcej. Trzeba było więc dać światu jakiś powód do gromadzenia dolarów, a powodem tym stała się ropa.
Gdy coraz wyraźniej było widać, że rząd USA nie zdoła wykupić swych dolarów płacąc za nie złotem, zawarł on w latach 1972-73 żelazną umowę z Arabią Saudyjską: USA będą wspierać władzę królewskiej rodziny Saudów, a w zamian za to kraj ten będzie sprzedawał ropę wyłącznie za dolary. Śladem Arabii Saudyjskiej miała podążyć reszta państw OPEC. Ponieważ świat musiał kupować ropę od arabskich krajów naftowych, utrzymywał rezerwy dolarowe, aby mieć czym za nią płacić. Świat potrzebował coraz więcej ropy, a jej ceny szły stale w górę, toteż popyt na dolary mógł tylko wzrastać. Wprawdzie dolarów nie można już było wymienić na złoto, ale za to stały się one wymienialne na ropę naftową. Sens ekonomiczny wspomnianej umowy sprowadzał się do tego, że dolar miał pokrycie w ropie naftowej. Dopóki tak było, świat musiał gromadzić coraz większe sumy dolarów, ponieważ były one niezbędne, aby móc kupić ropę. Tak długo jak dolar był jedynym dopuszczalnym środkiem płatności za ropę, miał on zagwarantowaną dominację w świecie, a amerykańskie imperium mogło dalej ściągać podatki z całego świata. Gdyby dolar, z jakiegokolwiek powodu, stracił pokrycie w ropie naftowej, amerykańskie imperium przestałoby istnieć. Trwanie imperium wymagało więc, aby ropa była sprzedawana wyłącznie za dolary. Wymagało ponadto, aby rezerwy ropy pozostawały rozproszone pomiędzy osobne, suwerenne państwa nie dość silne politycznie bądź militarnie, żeby móc żądać zapłaty za ropę w jakiejś innej formie. Gdyby ktoś zażądał innej zapłaty, należało go przekonać do zmiany zdania - poprzez naciski polityczne albo środkami militarnymi. Człowiekiem, który faktycznie zażądał za ropę zapłaty w euro był, w 2000 r., Saddam Husajn. W pierwszej chwili jego życzenie zostało wyśmiane, później było lekceważone, ale kiedy stawało się coraz jaśniejsze, że jego zamiary są poważne, zaczęto wywierać na niego polityczną presję, aby zmienił zdanie. Kiedy również inne kraje, takie jak Iran, zażyczyły sobie zapłaty w innych walutach, przede wszystkim w euro i w jenach, dolar znalazł się w realnym niebezpieczeństwie. Taka sytuacja wymagała akcji karnej. W Bushowskiej operacji "Szok i Przerażenie" w Iraku nie chodziło o nuklearny potencjał Saddama, o obronę praw człowieka, o propagowanie demokracji, ani nawet o zagarnięcie pól naftowych; chodziło o obronę dolara, a tym samym - amerykańskiego imperium. Chodziło o pokazanie światu, że każdy kto zażąda zapłaty za ropę w walucie innej niż dolar USA, będzie przykładnie ukarany.
Wielu krytykowało Busha za to, że wszczął wojnę, aby zająć irackie pola naftowe. Krytycy ci jednak nie potrafili wytłumaczyć, dlaczego Bushowi zależało na zajęciu owych złóż - przecież mógł po prostu wydrukować puste dolary i uzyskać za nie tyle ropy, ile tylko mu było potrzeba. Musiał więc mieć inny powód do inwazji na Irak.
Historia uczy, że imperium ma dwa uzasadnione powody do toczenia wojen:
(1) w obronie własnej;
albo
(2) aby uzyskać poprzez wojnę jakieś korzyści.
W każdym innym wypadku, co po mistrzowsku wykazał Paul Kennedy w "The Rise and Fall of the Great Powers", wysiłek wojenny wyczerpie jego zasoby ekonomiczne i przyczyni się do jego rozpadu. Mówiąc językiem ekonomicznym, aby imperium wszczęło i prowadziło wojnę, korzyści muszą przewyższać koszty militarne i społeczne. Korzyści z opanowania irackich złóż ropy z trudem usprawiedliwiają długofalowe, rozłożone na wiele lat koszty operacji wojskowej. Bush musiał natomiast uderzyć na Irak, aby bronić swego imperium. Potwierdzają to fakty: w dwa miesiące od momentu inwazji, program "Ropa za żywność" został wstrzymany, irackie konta prowadzone w euro przestawione z powrotem na dolary, a ropa znów była sprzedawana wyłącznie za walutę USA. Przywrócono globalną supremację dolara. Bush triumfalnie zstąpił z myśliwca i obwieścił pomyślne zakończenie misji - udało mu się obronić dolara, a wraz z nim - amerykańskie imperium.
"Menedżerowie z wrocławskiego WDM, którym prokuratura postawiła zarzuty wyłudzenia mienia znacznej wartości, twierdzą, że zarzuty są nieuzasadnione
Wrocławski WDM, w opublikowanym w piątek komunikacie odniósł się do tekstu, który ukazał się w środowym „Parkiecie" pod tytułem "Wrocławski WDM pod lupą śledczych". Z jego treści wynikało, że Wrocławska Prokuratura Okręgowa zdecydowała o przedstawieniu zarzutów czterem osobom, które zasiadały lub zasiadają we władzach firmy. Jej zdaniem, Wojciech G., Tadeusz G, Adrian D. oraz Michał H. dopuścili się wyłudzenia mienia znacznej, czyli popełnili czyn z artykułu 286 § 1 kodeksu karnego. Grozi im kara pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do ośmiu lat. Sprawa dotyczy nieprawidłowości w spółce Centrum Funduszy Inwestycyjnych freeFund. WDM był w przeszłości właścicielem tej spółki. Zainwestował w nią 0,5 mln zł. Następnie sprzedał jedną trzecią udziałów inwestorom (w ramach pre-IPO) za 5,1 mln zł. Firma nigdy nie rozpoczęła działalności.
„Z uwagi na fakt, iż w przedmiotowej sprawie czujemy się niesłusznie posądzani, z niecierpliwością oczekujemy na dalsze działania prokuratury wzmiankowane w prasie i definitywne zakończenie tego postępowania przez niezawisły sąd" – czytamy w oświadczeniu. Podpisani pod nim liczą, że w procesie będą mogli ostatecznie udowodnić, że wycena spółek, w szczególnie start-upów, w okresie hossy i bardzo dobrej koniunktury gospodarczej nie opiera się tylko i wyłącznie na ich wartości księgowej. Ich zdaniem oferujący nie odpowiada za konsekwencje drastycznych zmian w postrzeganiu ich wartości, wynikające ze zdarzeń na rynku kapitałowym takich jak te, które miały miejsce w przełomowym 2008 roku. Spodziewają się, że sąd wyda wyrok uniewinniający. Liczą się jednak z tym, że ze względu na to, że samo postępowanie w prokuraturze zajęło trzy lata, finał sprawy w sądzie nie nastąpi szybko.
parkiet.com"
Jakoś TVN, Polsat, KNF, Urząd Skarbowy, Zarząd Giełdy itd itp nie interesują się kosmicznymi wycenami od czapki firm wydmuszek zależnych od Petrolinvestu i robionymi pod te "super okazje" emisjami akcji. No nic.
Kontynuacja artykułu z postów powyżej
II. Irańska Giełda Naftowa
Władze Iranu w końcu opracowały ostateczną broń "jądrową", która może błyskawicznie unicestwić system finansowy leżący u podstaw amerykańskiego imperium. Tą bronią jest Irańska Giełda Naftowa, której inaugurację planowano na marzec 2006 [otwarcie giełdy opóźniło się, ale ma nastąpić w najbliższym czasie - przyp. red.]. Ma ona być oparta na mechanizmie handlu ropą rozliczanym w euro. W kategoriach ekonomicznych projekt ten stanowi znacznie większą groźbę dla hegemonii dolara niż wcześniejsze posunięcie Saddama. W ramach transakcji giełdowych bowiem każdy chętny będzie mógł kupić albo sprzedać ropę za euro, bez żadnego pośrednictwa dolara. Możliwe, że w takiej sytuacji prawie wszyscy chętnie przyjmą system rozliczeń w euro. Europejczycy, zamiast kupować i trzymać dolary, aby zabezpieczyć swe płatności za ropę, będą mogli płacić własną walutą. Przejście na rozliczenia w euro w transakcjach naftowych nadałoby euro status światowej waluty rezerwowej - z korzyścią dla Europejczyków, z niekorzyścią dla Amerykanów. Chińczycy i Japończycy będą szczególnie zainteresowani nową giełdą, gdyż umożliwi im drastyczne zmniejszenie swych ogromnych rezerw dolarowych i ich dywersyfikację, co będzie dla nich ochroną przed następstwami deprecjacji dolara. Część posiadanych dolarów będą chcieli nadal zatrzymać; drugiej części być może w ogóle się pozbędą; trzecią część zachowają na pokrycie dolarowych płatności w przyszłości, tym razem już bez odnawiania tych rezerw, a przechodząc stopniowo na rezerwy w euro.
Rosjanie mają żywotny interes ekonomiczny w przejściu na euro - większość wymiany handlowej prowadzą właśnie z krajami europejskimi, z krajami - eksporterami ropy naftowej, z Chinami oraz z Japonią. Przejście na rozliczeniach w euro natychmiast uwidoczni się w handlu z pierwszymi dwoma blokami, a z czasem także ułatwi handel z Chinami i Japonią. Ponadto Rosjanie, zdaje się, z niechęcią trzymają dolary, które tracą na wartości, skoro ich nowym objawieniem jest rozliczanie się w złocie. Poza tym, w Rosji odżył nacjonalizm, i jeśli przejście na euro miałoby być dotkliwym ciosem dla Ameryki, z przyjemnością go zadadzą i będą z satysfakcją się przyglądać, jak imperium krwawi. Arabskie kraje eksportujące ropę chętnie będą przyjmować euro jako środek dywersyfikacji ryzyka wobec piętrzących się gór dewaluujących się dolarów. Te kraje także, podobnie jak Rosja, handlują przede wszystkim z krajami Europy, a zatem będą preferować walutę europejską, zarówno ze względu na jej stabilność, jak i dla ograniczenia ryzyka walutowego, nie mówiąc już o motywie ideologicznym - dżihadzie przeciwko Niewiernemu Wrogowi.
Tylko Brytyjczycy znajdą się między młotem a kowadłem. Ze Stanami Zjednoczonymi łączy ich wieczne strategiczne partnerstwo, ale równocześnie naturalnie ciążą ku Europie. Jak dotąd mieli wiele powodów, aby trzymać z tym, który wygrywa. Kiedy jednak zobaczą, że ich blisko stuletni partner upada, czy będą wytrwale trwać u jego boku, czy też go dobiją? Nie należy jednak zapominać, że obecnie dwie wiodące giełdy naftowe to nowojorski NYMEX i londyńska Międzynarodowa Giełda Ropy Naftowej (International Petroleum Exchange - IPE), obie praktycznie w rękach Amerykanów. Bardziej prawdopodobne wydaje się, że Brytyjczycy będą musieli pójść na dno razem z tonącym okrętem, w przeciwnym bowiem razie strzeliliby sobie w nogi, szkodząc własnym interesom na londyńskiej IPE. Warto zauważyć, że bez względu na retorykę objaśniającą powody utrzymania funta szterlinga, Brytyjczycy nie przeszli na euro najprawdopodobniej właśnie dlatego, że sprzeciwiali się temu Amerykanie: gdyby tak się stało, londyńska IPE musiałaby się przestawić na euro, tym samym zadając śmiertelną ranę dolarowi i strategicznemu partnerowi Wielkiej Brytanii. W każdym razie bez względu na to, co postanowią Brytyjczycy, jeśli Irańska Giełda Naftowa nabierze tempa, liczące się siły interesu - europejskie, chińskie, japońskie, rosyjskie i arabskie - z zapałem przyjmą w rozliczeniach euro, a wówczas los dolara będzie przypieczętowany.
Amerykanie nie mogą do tego dopuścić, i użyją, jeśli zajdzie konieczność, szerokiego wachlarza strategii, aby powstrzymać lub zahamować funkcjonowanie planowanej giełdy:
Sabotaż giełdy - mógłby polegać na wprowadzeniu wirusa komputerowego, ataku na sieć, system łączności lub serwery, rozmaitych naruszeniach bezpieczeństwa serwerów, albo też na zamachu bombowym na główne i pomocnicze obiekty giełdy w stylu 11 września.
Zamach stanu - zdecydowanie najlepsza strategia długoterminowa, jaką dysponują Amerykanie.
Wynegocjowanie takich warunków i ograniczeń prowadzenia giełdy, które będą do przyjęcia dla USA - inne znakomite rozwiązanie dla Amerykanów.
Oczywiście, rządowy zamach stanu jest strategią wyraźnie preferowaną, gdyż zagwarantowałby, że giełda wcale nie będzie funkcjonować, a więc niebezpieczeństwo dla amerykańskich interesów będzie zażegnane. Gdyby jednak próby sabotażu czy zamachu stanu się nie powiodły, wówczas negocjacje byłyby z pewnością najlepszą dostępną opcją.
Wspólna rezolucja wojenna ONZ - tę będzie bez wątpienia trudno uzyskać, zważywszy na interesy wszystkich pozostałych państw członkowskich Rady Bezpieczeństwa. Gorączkowa retoryka o tym, jak to Irańczycy opracowują broń jądrową niewątpliwie ma na celu utorowanie drogi do tego typu działań.
Jednostronne uderzenie nuklearne - to byłby straszliwy wybór strategiczny, z tych samych względów, co strategia następna - jednostronna wojna totalna. Do wykonania tej brudnej roboty Amerykanie prawdopodobnie posłużyliby się Izraelem.
Jednostronna wojna totalna - to jawnie najgorszy możliwy wybór strategiczny. Po pierwsze, zasoby wojskowe USA zostały już nadwerężone przez dwie poprzednie wojny. Po drugie, Amerykanie jeszcze bardziej zraziliby do siebie inne silne narody. Po trzecie, państwa posiadające największe rezerwy dolarowe mogłyby się zdecydować na cichą zemstę w postaci pozbycia się swoich gór dolarów, tym samym utrudniając Stanom Zjednoczonym dalsze finansowanie ich ambitnych wojowniczych planów. Po czwarte wreszcie, Iran ma strategiczne sojusze z innymi silnymi narodami, co mogłoby doprowadzić do ich zaangażowania się w wojnę; mówi się, że Iran ma takie przymierze z Chinami, Indiami i Rosją, znane pod nazwą Szanghajskiej Grupy Współpracy, a także osobny pakt z Syrią. Bez względu na to, która strategia zostanie wybrana, z czysto ekonomicznego punktu widzenia można stwierdzić, że o ile Irańska Giełda Naftowa nabierze rozpędu, główne potęgi gospodarcze z zapałem zaczną z niej korzystać, a to pociągnie za sobą zgon dolara. Upadanie dolara dramatycznie przyspieszy amerykańską inflację i stworzy presję na dalszy wzrost długoterminowych stóp procentowych w USA. W tym momencie Bank Rezerwy Federalnej znajdzie się między Scyllą a Charybdą - między groźbą deflacji a hiperinflacji - i będzie musiał pospiesznie albo zażyć swoje "klasyczne lekarstwo" deflacyjne, polegające na podniesieniu stóp procentowych, co wywoła poważną depresję gospodarczą, zapaść na rynku nieruchomości oraz załamanie się rynku obligacji, akcji i walorów pochodnych, a w następstwie - totalny krach finansowy, albo, alternatywnie, wybrać wyjście weimarskie, czyli inflacyjne, a więc utrzymać na siłę oprocentowanie obligacji długoterminowych, odpalić "helikoptery" i "zatopić" rynek powodzią dolarów, ratując przed bankructwem liczne fundusze długoterminowe (LTCM) i wywołując hiperinflację.
Austriacka teoria pieniądza, kredytu i cykli gospodarczych uczy nas, że pomiędzy ową Scyllą a Charybdą nie ma rozwiązania pośredniego. Prędzej czy później system monetarny musi się przechylić w jedną lub w drugą stronę, co zmusi Rezerwę Federalną do podjęcia decyzji. Głównodowodzący Ben Bernanke (nowy prezes Fed - przyp. red.), renomowany znawca Wielkiego Kryzysu i wprawny pilot śmigłowca "Black Hawk", bez wątpienia wybierze inflację. "Helikopterowy Ben" nie pamięta wprawdzie America's Great Depression Rothbarda, ale dobrze zapamiętał lekcje płynące z Wielkiego Kryzysu i zna niszczycielskie działanie deflacji. Maestro nauczył go, że panaceum na każdy problem finansowy jest wywołanie inflacji, choćby się paliło i waliło. Uczył on nawet Japończyków własnych niekonwencjonalnych metod zwalczania deflacyjnej pułapki płynności. Podobnie jak jego mentorowi, marzy mu się przezwyciężenie "zimy Kondratiewa". Żeby nie dopuścić do deflacji, ucieknie się do drukowania pieniędzy; odwoła wszystkie helikoptery z 800 zamorskich baz wojskowych USA; a jeśli będzie trzeba, nada stałą wartość pieniężną wszystkiemu, co mu się nawinie. Jego ostatecznym dokonaniem będzie hiperinflacyjna destrukcja amerykańskiej waluty, z której popiołów powstanie nowa waluta rezerwowa świata - barbarzyński relikt zwany złotem.
http://www.tmpw.com.pl/iran.php
A Ryszardowi Krauze jeszcze raz dla przypomnienia z poprzedniej strony wątku powiedzenie starożytnego greckiego komediopisarza Antyfanesa:
NAJWIĘKSZĄ SATYSFAKCJĄ W ŻYCIU JEST ŚWIADOMOŚĆ, ŻE SIĘ NIKOGO NIE SKRZYWDZIŁO.
Witam serdecznie w nowym tygodniu. Słyszałem, że prezes Bertrand Le Guern zwany także Dyziem Marzycielem i Pinokiem w telewizji był ze swoim legendarnym show pt. "Wszędzie widzę miliardy dolarów".
Podobno pięknie opowiadał, że znów będzie wiercił i oczywiście planuje
PRÓBNE WYDOBYCIE NA GAZOWO-KONDENSATOWYM SHIRAKU
Oczywiście wiercenie i wydobycie planowane jest w przyszłym roku - jak co roku.
Z tym Shirakiem to prezes też pięknie bajdurzy. Nawet McDaniels wycenił tą koncesję w oparciu o ceny GAZU na świecie, a firma po dowierceniu się do końca spalała GAZ na flarze. A jednak prezes jest luzak i będzie stamtąd ropę ciągnął. No i jeszcze trzeba dodać, że nie ma tam żadnej infrastruktury potrzebnej do wydobycia, a w firmie obecnie brak kasy na takie inwestycje. Dobry jest skurczybyk. Wali ściemę bez mrugnięcia okiem.
No i ostatnio nasz prezes pochwalił się umową z Totalem, z tym, że ta umowa to jest ostateczna, przy czym nie wchodzi w życie bo coś tam, coś tam np. ze względu na zastaw na koncesji.
Odnośnie TOTALA i EBOiR jedna z wypowiedzi z innego forum:
irfy:
"To też pic na wodę, tylko że sprytnie podany. Nie chce mi się grzebać w historii spółki, bo szkoda czasu, mam jednak wrażenie, że hece z Totalem zaczęły się niedługo po tym, kiedy na prezesem został czcigodny BleG. Stawiam więc tezę, że "podpisywacz" od strony Totala jest jakimś komplem z podwórka, albo ze studiów naszego niestrudzonego gaduły i po prostu dogadali się przy lampce wina. Z punktu widzenia Totala takie szopki są zupełnie nieszkodliwe, bo nic nie kosztują, do niczego go nie zobowiązują, a można się wręcz wewnętrznie pochwalić jakimiś wyimaginowanymi sukcesami - szefostwo doceni "aktywność" i może nawet jakaś premia skapnie?
Identyczna sprawa jest zresztą z EBOiRem. Tutaj z kolei obstawiałbym na jakiegoś koleżkę samego prześwietnego Wielkiego Drukarza, a schemat ten sam. Podpisują kawałek srajtaśmy, opatrzony warunkami zawieszającymi w stylu "damy środki, kiedy politycy przestaną łgać" i gra muzyka. Koszt operacji po obu stronach: długopis, dwie kartki papieru, kubek wody mineralnej."
To jeszcze jeden krótki wpis o naszym prezesie, który z zawodu jest inżynierem awiacji i być może dzięki temu kurs Petrolinvest tak pięknie pikuje w dół od swojego debiutu, a prezes opowiada, że będzie wydobywał ropę ze złoża gazowo-kondensatowego. Najlepsze jest to, że mimo takich gaf naszego eksperta od awiacji, regularnie wypowiadającego się w kwestiach branży naftowej i łupkowej (to pewnie jego hobby) nadal są rzesze chętnych na "cenne walory perełki GPW",chyba temu, że on tak pięknie opowiada.
irfy:
"Czcigodny prezes Le Guern coraz bardziej zaczyna mi przypominać tego faceta, który był rzecznikiem Saddama podczas drugiej wojny w Zatoce. Ten nawet widząc z okna amerykańskie czołgi przekonywał wszystkich, że to wesołe miasteczko i taka karuzela, robiąc to z podobnym zapałem jak prześwietny pan prezes. Szkoda, że ilość satrapów, a więc i potencjalnych przyszłych pracodawców (po ostatecznym... sukcesie Oila) maleje w ostatnich czasach w tak zastraszającym tempie, gdyż przemiły ten człowiek z pewnością znalazłby u nich godną posadę. Autentycznie lubię jego wystąpienia.
Ostatnio miały miejsce także wydarzenia bardzo smutne dla prezesa z przewodniczącym jak i akcjonariuszy PETROLINVEST. Mam na myśli poniższy artykuł.
http://www.pb.pl/foto/2596000,83568,41319,2196
z którego wynika, że przedstawiona wycena McDaniels dla złóż gazowo-kondensatowych z którymi mamy do czynienia na Shiraku jest o kant doopy potłuc, bo panowie zakładają w nim cenę gazu na poziomie 5$/tysiąc stóp sześciennych, a tym czasem cena gazu spadła do
>>> 2 USD <<<
a więc cały Shyrak z jego pojedynczym bardzo głębokim otworkiem, którego wykonanie było bardzo drogie i niezmiernie długotrwałe jest warty na dzień dzisiejszy 40% ceny podawanej przez prezesa. A więc jak to mawiał Stanisław Anioł oglądając świerszczyki Jana Winnickiego
Kiepsko Miećka.
Prezes jakoś do tego faktu nie nawiązał w ostatnim wywiadzie w TVNCNBS, a szkoda, bo to dość istotny fakt. Może jego to nie martwi, skoro podstawą działalności jest branża wydawnicza.
Do tego na Shyraku trzeba wykonać jeszcze przynajmniej kilkanaście otworków aby wydobycie było opłacalne i to sprawnych, a z tym różnie bywa, bo raz się trafi, a raz nie. Otworki muszą być bardzo głębokie i co za tym idzie bardzo drogie, a tu z kasą krucho, a ceny gazu niskie, ale przed nimi jest jeszcze potencjał do spadków.
Także coś tak czuję, że Shyrak też prędzej czy później pójdzie na sprzedaż, bo Petrolinvest nie stać na taką długoterminową inwestycję, przy obecnych zobowiązaniach krótkoterminowych na poziomie ponad 300 milionów złotych. Nawiasem mówiąc Petrolinvest zaczynał działalność z dziewięcioma koncesjami na poszukiwanie ropy, a po sprzedaży Emby i Profitu będzie posiadał już tylko dwie. Na moje oko to wygląda na to, że Petrolinvest wychodzi z branży poszukiwawczej na terenach Rosji i Kazachstanu.
Fotka z Pulsu Biznesu z poprzedniego postu oprócz tego, że spędza sen z powiek prezesa i przewodniczącego, gdyż okazało się, że na dzień dobry mają
>>> NA SHYRAKU 60% MNIEJ KASY Z POTENCJAŁU i PERSPEKTYW <<<
i mogą się tymi swoimi kosmicznymi wycenami McDanielsa podetrzeć w toalecie, ma jeszcze jeden wydźwięk. Otóż przy tak niskich cenach gazu rynku wydobycie niekonwencjonalne czyli z łupków jest po prostu
NIEOPŁACALNE,
a co za tym idzie
BEZSENSOWNE
bo koszty przekraczają potencjalne zyski. Można się w to bawić i badać złoża jak się ma bardzo dużo kasy z zysków z działalności bieżącej (a nie długów do spłacenia) licząc na jakieś profity w bardzo odległej przyszłości, a Petrolinvest po prostu na to nie stać, bo jest do tego za cienki nie mówiąc o pustkach w kasie no i brakujących 170 milionach, którymi nikt w tym kraju się nie przejął.
Także podsumowując, biorąc pod uwagę beznadziejne lokalizacje koncesji łupkowych Petrolinvest, brak możliwości wykonywania na nich odwiertów oraz niskie ceny gazu na rynku (na poziomie 2$/tysiąc stóp szesciennych, a nie 5$ jak to prezes podaje w infach na ESPI) powodują, że wydobycie tego surowca z łupków przez Petrolinvest nie dość, że jest kompletnie nierealne to na dodatek obecnie jest całkowicie nieopłacalne. Prezes spokojnie o tym biznesie może zapomnieć na kilka lat. No chyba, że w formie show dla zachwyconych posiadaczy "perełki GPW". Być może temu nawet się nie zająknął dzisiaj podczas wywiadu w sprawie słynnego sprzętu do odwiertów co to wg komunikatu na espi z zeszłego roku miał przyjechać w I kwartale 2012, ale nie dotarł.
marhabal:
"... mieliśmy tu ciekawą dyskusję w temacie czy oila powinno się utylizować przez twory typu KNF itp. czy pozwolić rynkowi oczyścić atmosferę zabierając na dno całą tę łajbę wraz z pasażerami... Jednak teraz zmieniam zdanie na rzecz titanica. Jak czytam że po ogłoszeniu ostatnich wyników w którym perła powaliła rynek na kolana przychodami ktoś "zbiera po taniości" drugi wróży odpał "bo rychu zaniża kurs żeby skupić" trzeci "ładuje pod korek bo taniej juz nie będzie" to jedyne co sie nasuwa orkiestro graj bez żadnej taryfy ulgowej."
irfy:
"Wszystko pięknie, nie bierzesz jednak pod uwagę tego, że wszyscy ci wyznawcy "zaniżań przed odpałem" albo teorii że "Rychu zaniża, żeby zebrać po taniości" mogą być albo zwykłymi żartownisiami, którzy tak sobie cynicznie piszą dla hecy, albo dziećmi, które nie mają pojęcia o giełdzie a w Oil "zainwestowały" kieszonkowe z zeszłego miesiąca, albo też ludźmi którym płacą za taką bazgraninę, bo z tego co widzę spółce zostaje już tylko taki szeptany marketing, skoro we wspaniałe "infa" nikt już nie wierzy:)
Można więc pozwolić tej firmie po prostu zatonąć, jednak samo istnienie takich wynalazków jak Oil czy Bioton, że nie wspomnę już o innych, jest w obecnych warunkach zwyczajnie demoralizujące zarówno dla akcjonariuszy, jak i firm, dając im niespotykany komfort i bodziec do lenistwa. No bo po co się szarpać, skoro i tak zawsze można sobie nadrukować nowych akcji i puścić je w rynek, który jak wiadomo wszystko wchłonie, bo tworzą go naiwni jak dzieci krezusi, nie mający co począć z workami pieniędzy. Coś takiego stwarza potwornie niezdrową tendencję do emitowania ratunkowego, zamiast inwestycyjnego i wypacza całą podstawę obrotu giełdowego.."
marhabal:
"... z drugiej strony nie można tworzyć jakiegoś klosza ochronnego dla marzycieli którym nawet nie chce się spojrzeć w raport i wyciągnąć wnioski choćby z takich pozycji jak przychody koszty i zysk netto. Do tego nawet wielkiej wiedzy nie trzeba. Jakbyś im zaproponował wejście na wspólnika w sklep spożywczy z przychodem 1000 zł miesiecznie to by cię wyśmiali zaraz by się zaczęło a Zus a czynsz a wynagrodznia daj spokój. A tu zbierają nawet w tych cenach aż miło a potem ola boga rychu oszust rychu złodziej. Może jestem idealistą któremu się marzy cofając się do czasów gdy oil był po 10 zł i prezes wyskakuje z emisją bez pp a wtedy arkusz pustoszeje do 1 zł tam leży kilka pozycji na kupno i każde sypnięcie sprowadza oila do pozycji biotonu. Game over dla rysia i jemu podobnych. Ale wiem to trochę nie w temacie raczej do działu fantastyka."
irfy:
"Co do pozwu zbiorowego - jestem tradycyjnie już sceptyczny w ogóle, a szczególnie jeśli chodzi o tę ostatnią, wybitnie amatorską, jeśli nie wręcz gimnazjalną inicjatywę. Tutaj po prostu w sporze cywilnym wygrać się nie da, chyba nawet w pierwszej instancji, trafiając na wyjatkowo przychylnego sędziego. Tym ludziom nikt nie wciskał akcji na siłę i nikt nie gwarantował zarobków. To tak jakby pozywać kościół o to, że modlitwy nie działają."
"problem polega jednak na tym, że wszelkie pozwy z miejsca rozbiją się o monolit zasady nullum crimen sine lege. Innymi słowy nic, co zostało tu zrobione nie nosi znamion dającego się udowodnić przestępstwa... Inne wybryki, w stylu masowych dodruków też są dozwolone."
"No i ostatnia kwestia. Powiedzmy, że sąd jednak dopatruje się tu jakiegoś naruszenia prawa i przyznaje wszystkim skarżącym odszkodowania. Któż ma je zapłacić? Przecież nie Wielki Drukarz, bo on jest tylko akcjonariuszem. Płaci spółka. Która jest bankrutem i nie ma z czego. Cześć i czołem. Odzyskaliby figę z makiem:)"
dolarman
"Tak irfy, ja też nie wierzę że pozew zbiorowy może przynieść jakikolwiek skutek.
A tak na marginesie, to na co tu się skarżyć? Że ropy nie ma? A no nie ma, ale spółka dywersyfikuje przedmiot działalności; łupków szukają, śmieci przetwarzają no a najlepiej drukarnia funkcjonuje - zyski generuje, a nakład druku większy niż we wszystkich dziennikach razem wziętych. Słowem starają się.
A w sądzie co? Odszkodowanie? Dla kogo? Przecież sąd może uznać, że Petrol to spółka bardziej szkoleniowa aniżeli wydobywcza i że każda poniesiona strata to koszt uzyskania wiedzy - wiedzy przyszłościowej i niezbędnej do prawidłowego funkcjonowania na rynkach, z opisem "czego nie robić aby zarobić".
Trzeba się jeszcze będzie dorzucić, bo koszt funkcjonowania takiej spółki szkoleniowej jest niewspółmierny do kosztów samego szkolenia. Ileż to słupów trzeba wynagrodzić, ile dziennikarzy politycznie wyprostować, tak aby każde nowe info o zwęszeniu pokładów węglowodorów wyszkoliło kolejne rzesze giełdowych prawiczków. Poza tym wzrasta też koszt pozyskania samych uczestników na szkolenie, bo coraz mniej takich, co go jeszcze nie przeszli..
Generalnie gdyby każdy - kto coś na Petrolu umoczył - dorzucił stówkę do wspólnego kotła, to jak nic uzbiera się na drugi kapitał zakładowy analogicznej firmy. Tyle, że tym razem stricte szkoleniowej. Będzie zajmowała się szkoleniem pracowników platform wiertniczych."
Przedwczoraj trochę pisałem o słynnym raporcie McDaniel & Associates Consultants Ltd. odnośnie sporej pomyłki, bo ostatnio dochodzącej aż -60% w wycenie wartości
ZŁOŻA GAZOWO-KONDENSATOWEGO NA SHYRAKU
Pominąwszy samą błędną na dzień dzisiejszy wycenę koncesji SHYRAK w dokumencie tym jest także kilka istotnych fragmentów, na które nawet McDaniel zwrócił uwagę mimo że to podmiot podobno „niezależny”. Oczywiście w naszych rozważaniach pomijamy kwestię tego co zauważył jeden z użytkowników forum, a mianowicie, że McDaniel to taki specyficzny niezależny konsultant branży naftowej, którego Petrolinvest zawsze wyciąga z rękawa jak kurs spółki pikuje w dół, aby powstrzymać falę spadkową. No, ale pikowanie kursu i infa Petrolinvest mające powstrzymać spadki już tak niestety mają, że są szyte wg potrzeb.
Pominąwszy ten drobny aspekt warto zwrócić uwagę na samą treść raportu, bo wszyscy siedzący na papierze są zachwyceni opisanymi w nim wielkościami, a zwłaszcza miliardami dolarów. Co ciekawe prezes Bertrand Le Guern dostęp do tych mitycznych i legendarnych miliardów dolarów ostatnio bardzo tanio sprzedał francuskiemu Totalowi. W końcu w tym magicznym dokumencie mowa o ponad dwóch miliardach dolarów, do których udział na poziomie 50% prezes oddał francuzom za 70 milionów.
Uuu. To tanio. Ale akcjonariusze i tak się cieszą. Grunt, że jest mowa o miliardach dolarów, bo to cieszy i pozwala szejkom nadwiślańskim na akumulację „perełki GPW”.
Czemu tak tanio to do końca nie wiadomo, ale prezes jest po awiacji i praktyce zawodowej w TP, Netii czy Canal+ więc niekoniecznie musi się znać na branży naftowej. Skoro tak tanio to można przypuszczać, że nasz gdyński „potentat i gigant” naftowy nie byłby w stanie tego nigdy i w żaden sposób zagospodarować. W związku z czym trzeba było 50% udziałów oddać Po Każdej Cenie ludziom, którzy się na ropie znają i którzy prędzej czy później Petrolinvest wykolegują.
Tymczasem w tym dokumencie zwrócono także uwagę na pewne problemy, z którymi Petrolinvest sobie nie poradzi i to nawet z Totalem. Na początek
"Trudno przewidzieć, jak będą się kształtowały przyszłe ceny gazu ziemnego, które mogą mieć zastosowanie do złóż gazu odkrytych w ramach Kontraktu OTG. Obecnie pewną presję na poziom cen gazu ziemnego w regionie wywiera fakt, że
DOSTĘP DO RYNKÓW EKSPORTOWYCH JEST MOŻLIWY TYLKO POPRZEZ
>>> ROSJĘ. <<<
MIĘDZYNARODOWE PLANY BUDOWY NOWYCH GAZOCIĄGÓW MOGĄ ZMIENIĆ TEN STAN RZECZY, JEDNAK OKREŚLENIE PRAWDOPODOBIEŃSTWA REALIZACJI TYCH INWESTYCJI, ICH RAM CZASOWYCH I WPŁYWU NA POZIOM CEN GAZU ZIEMNEGO NIE JEST PRZEDMIOTEM NINIEJSZEGO OPRACOWANIA."
Oczywiście chyba nikomu nie trzeba nadmieniać, że Rosji w ogóle nie zależy na tym aby zachodnie firmy operujące w Kazachstanie, który jest nadal w strefie wpływów rosyjskich, zarabiały a już zwłaszcza na gazie, który jest podstawowym surowcem eksportowym i dzięki któremu Rosja jeszcze może się uważać za mocarstwo i w zasadzie trzyma w szachu całą Europę Zachodnią. Bez gazu to w obecnej sytuacji nawet nie załapali by się do G8. Także o gazociągu z Kazachstanu do Europy można zapomnieć i w związku z czym gaz kazachski będzie drogi, bo nie ma go jak stamtąd wywieźć, a przy niskich cenach gazu na świecie to już w ogóle nie ma o czym mówić.
Jedynie co pozostaje Petrolinvest to Shyrak opróbować i komuś opylić, za 10-20% wartości bo drożej nikt nie kupi (patrz deal z Totalem na OTG gdzie podobno 2,3 miliarda dolarów sprzedano w połowie Francuzom za 70 baniek), gdyż każdy pozbierany wie jaka jest sytuacja w Kazachstanie (brak infrastruktury i dyktator na tronie).
Petrolinvest prawdopodobnie nigdy tego nie zagospodaruje, bo nie wybuduje gazociągu z Kazachstanu do Europy, a już zwłaszcza w oparciu o firmy wydmuszki szwajcarsko-polskich prawników zajmujących się na co dzień robieniu dobrze znajomym politykom (Aleksander Kotłowski z Sopotu) i walczeniu o odszkodowania dla żydów za straty poniesione w aferach finansowych (Daniel Fischer). Obaj panowie są kompletnymi zerami w dziedzinie branży naftowej, a firma Swiss Petroleum Investment Holdnig AG, która mieści się w siedzibie firmy prawniczej Daniela Fischera, została oficjalnie założona później niż Petrolinvest podał w INFO na ESPI (sic!), że ją kupuje za 250 milionów złotych, choć kapitał założycielski tej perełki wyniuchanej przez Ryszarda to 100 tysięcy franków.
Jedno co można powiedzieć o tej firmie to, to o czym pisaliśmy na poprzedniej stronie wątku, czyli, że najprawdopodobniej
>>> SWISS PETROLEUM INVESTMENT HOLDING AG <<<
TO
>>> FIRMA WYDMUSZKA <<<
stworzona na prędko w celu upłynnienia kolejnej porcji darmowych akcji Petrolinvest objętej przez ten świeżo założony (wrzesień 2011r) podmiot gospodarczy jako potrącenie wierzytelności stworzonych na prędko przez księgowych obu firm.
Czyli klasyczne aktywa „szybko zyskujące na wartości” u księgowych Petrolinvest. Oczywiście w przyrodzie takie cuda nie występują, a tu na Petrolinvest to normalka i chleb powszedni. Nawet nie jakiś tam wyszukany croissant. Kto wie, być może uda się nabyć tą kolejną „perłę” w kolekcji firm wydmuszek Ryszarda Krauze jeszcze z walorów ostatniej emisji, bo zostało tam ok 15 milionów do podarowania jakimś znajomym. To czemu by ich nie podarować szwajcarsko-polskim prawnikom nie mającym zielonego pojęcia o branży naftowej. Dzięki temu wianuszek firm wydmuszek włącznie z firmą matką czyli Petrolinvest znów się powiększy, a akcjonariusze nadal będą ogromnie bogaci na papierze.
Może jeszcze kilka zdań z tego „przełomowego” raportu McDanielsa. W końcu po jego publikacji byli na forum szczęśliwcy, którzy piali z zachwytu, że zdążyli kupić po 2,40zł/walor i obwieszczali całemu światu, że są przekonani iż zarobią krocie. Do dziś zarobili 50% straty i dalej zarabiają. Na początek poniższe stwierdzenie McDanielsa
"NA POTRZEBY NINIEJSZEJ OCENY PRZYJĘTO STAŁĄ CENĘ GAZU W UJĘCIU REALNYM NA POZIOMIE 5,0 USD/TYS. STÓP SZEŚC."
i na tym realu McDaniels pięknie się przejechał, bo później cena spadła poniżej 2USD/tysiąc stóp sześciennych, a wycena Shyraka spadła w ciągu kilku dni o 60% podsumowując opowieści prezesa o miliardach dolarów.
W raporcie jest jeszcze sporo innych interesujących fragmentów np.:
"EKONOMICZNE OCENY ZASOBÓW PERSPEKTYWICZNYCH SPORZĄDZA SIĘ RZADZIEJ I SĄ ONE OBARCZONE ZNACZNIE WIĘKSZĄ NIEPEWNOŚCIĄ."
"... NINIEJSZY RAPORT ZOSTAŁ SPORZĄDZONY Z WYKORZYSTANIEM UPROSZCZONEJ METODY, ..."
"ZASTOSOWANIE TAKIEJ METODY ... NIE POZWALA NAWET ORIENTACYJNIE OCENIĆ ZAKRESU NIEPEWNOŚCI SZACUNKÓW ..."
"WYNIKI ZOSTAŁY RÓWNIEŻ ZSUMOWANE W ZWYKŁY ARYTMETYCZNY SPOSÓB, BEZ ZASTOSOWANIU STATYSTYCZNYCH PROCEDUR SUMOWANIA, ..."
Każde z powyższych stwierdzeń powinno u normalnej osoby jak i akcjonariusza Petrolinvest zapalić
>>> CZERWONE ŚWIATŁO <<<
Jak się komuś nie zapaliło to ma na dzień dzisiejszy 50% kapitału w plecy.
"Niniejszy raport sporządziliśmy bazując na zakresie i charakterze wszystkich przekazanych nam informacji i przyjęliśmy te informacje tak, jak zostały przedstawione,
>>> BEZ NIEZALEŻNEJ WERYFIKACJI. <<<
Polegaliśmy na złożonych przez Petrolinvest oświadczeniach dotyczących kompletności i dokładności przekazanych nam danych oraz stwierdzających, że wszelkie przekazane nam dane zostały uzyskane zgodnie z prawem. "
Czyli dane do raportu otrzymali od najbardziej szanowanych i wiarygodnych osób w Polsce w tym i na GPW. Skład personalny gremium przekazującego dane MacDonaldsom mógł wyglądać mniej więcej tak:
prezes (zwany Pinokio)
przewodniczący (Wielki Drukarz)
ludzie powiązani z WSI
księgowi od aktywów szybko zyskujących na wartości
personel pomocniczy.
Kolejny fragment
"Spółka McDaniel & Associates Consultants Ltd. sporządziła niniejszy raport na wyłączny użytek Petrolinvestu. Petrolinvest zobowiązuje się nie wykorzystywać niniejszego raportu na potrzeby transakcji na papierach wartościowych bez uprzedniej pisemnej zgody McDaniel & Associates Consultants Ltd..."
Mam nadzieję, że McDaniel wydał stosowną zgodę na upłynnianie cennych walorów perełki GPW, bo inaczej to mogłaby być jakaś rozprawa sądowa i kara za złamanie umowy, a wszyscy wiemy, że stosowna podbitka i wywalanko darmowych walorów miało miejsce.
Jeszcze podsumowanie zawartości raportu przez samego McDanielsa:
>>> ZASTRZEGAMY SOBIE PRAWO ZMIANY KAŻDEJ PRZEDSTAWIONEJ W NINIEJSZYM RAPORCIE OPINII, <<<
jeżeli jakiekolwiek istotne dane istniejące przed sporządzeniem niniejszego raportu nie zostały udostępnione lub jeżeli jakiekolwiek przekazane nam dane okażą się błędne.
I wszystko staje się jasne odnośnie wartości tego dokumentu. Podsumowanie na jednym z for internetowych
irfy:
"Przyznaję jednocześnie, że dałem się dziś nieźle zaskoczyć. Dzień senny, chłodnawy, deszczowy, na giełdzie padaka i niepewność, nie ma gdzie się ustawić. Prawie wszystko na czerwono. Siedzę, podsypiam. Otworzyłem okno z innymi notowaniami, minęlo trochę czasu, wracam do okna z Oilem, a tam - widły górne a wzrost dobija powoli do 20%. Patrzę jeszcze raz, z bliska, czy mi się nie przewidziało, bo bezpośrednio pod tym mam kurs PBF-u i tam takie cuda to normalka, ale nie, Petrol.
Klikam więc na komunikaty ESPI, patrzę, faktycznie, jest "info". Klikam, czytam. Pięć razy czytam, kątem oka patrzę na kurs, nic nie rozumiem. Toż już B.le G. trąbi o tym od roku co najmniej, teraz pewnie poszedł do Mac Danielsa, wyłożył gotówkę i powiedział
- Napiszcie mi, ile byłaby warta ta ropa, gdyby tam przypadkiem była, w stanie rozpoznanym i wydobywalnym.
No to Daniels wziął gazetę, zerknął na ceny ropy i gazu, wziął kalkulator, przemnożył, wydrukował, dał. Najłatwiejsza kasa na świecie.
I TAKA, ZA PRZEPROSZENIEM - SZMATA WINDUJE KURS O PRAWIE 20% NA WYSOKICH OBROTACH?
Poczułem się mały i durny. Na szczęście widzę, że powoli wszystko wraca do normy:)"
Wszystko wróciło do normy, a kurs "perełki GPW" spadł po podbitce o kolejne 50%.
(to chyba jakaś nowa gra RPG na PC i konsole w klimatach postapokaliptycznych - kiedyś trochę pykałem w Fallout, brzmi podobnie, więc może to o to chodzi)
Niestety (dla akcjonariuszy) Ryszard Krauze w dalszym ciągu nie zwiększył swojego zaangażowania w Petrolinvest do 25% udziału co może wróżyć dalsze spadki, bo jemu (jeśli ma cokolwiek zarobić na Petrolinvest) na rękę jest uwalenie kursu, aby kilkadziesiąt milionów akcji, które jeszcze potrzebuje, kupić tanio. Najlepiej bardzo tanio, a głupi nie jest żeby kupować drogo.
Najbardziej niezwykła inicjatywa na forum to ta, aby nie handlować i nie sprzedawać wcześniej nabytych "cennych walorów perełki GPW". Nie do końca tą ideę łapię, bo przypomina mi to wołanie klasyków forum pt.
TRZYMAĆ PAPIER, NIE POPUSZCZAĆ MIĘTKIE PYTY
Wszystko pięknie fajnie, ale CypRysie mają walory po 2 grosze za sztukę i jeśli mają Ryszardowi Krauze uwalić kurs, aby on mógł tanio dokupić to ci co trzymają na upartego papier i nim nie handlują pięknie umoczą.
Poza tym Ryszard Krauze, aby móc ewentualnie wywindować kurs potrzebuje ciszy i spokoju na papierze, a tu dalej wokoło tabuny potencjalnych szejków naftowych, którzy wsiądą do pociągu przy pierwszej lepszej podbitce. A jak już wszyscy w Polsce wsiądą do tej "rakiety" to kto będzie odkupował "cenne walory perełki GPW" na wyższych poziomach.
Kazachowie? Francuzi? Marsjanie?
Na najpopularniejszym papierze na giełdzie nie da się długotrwale zarabiać. I to dotyczy nie tylko Petrolinvest.
Na razie, przynajmniej pod względem koniecznej do wzrostów ciszy na papierze, sytuacja wygląda tragicznie, ale za to jest spory potencjał do wykonania kolejnej emisji akcji. No bo skoro wokół tylu chętnych to czemu tego nie wykorzystać. Tym razem proponuję minimum 100 milionów darmowych papierów, ale o nominale 1zł, bo po 10zł nikt nie weźmie, a numery z zakupami firm wydmuszek mogą z 10zł akcjami nie nieprzejść. Co innego z walorami o nominale 1zł.
Z takiej emisji mamy same korzyści.
Przede wszystkim schodzimy z ceną poniżej ostatniej psychologicznej bariery na poziomie 1zł. Szerzej o barierze 1zł pisałem pod koniec strony 31 tego wątku. Link:
Ostatni twardojajeczni wymiękają, bo poniżej nie ma kolejnych barier i można uwalać kurs np do 89gr, 55gr, 34gr, 21gr, 13gr, 8gr, 5gr itd.
I tak dalej i tak dalej, a dopóki nadal są chętni na "cenne walory perełki GPW" można ciągle drukować. Skoro udało się drukować akcje z nadrukiem 10zł i sprzedawać po 1zł i kilkanaście groszy, to czemu miało by się nie udać drukowanie z napisem 1zł i sprzedawanie do poziomu kilkanaście groszy za walor.
Zmniejszenie nominału sprawia, że kupowanie kolejnych firm wydmuszek nie wyglada tak absurdalnie jak z EcoEnergy i jego aktywami na poziomie 1,2 miliona kupionymi za 800milionów w akcjach.