Jak widać śp. Kałmyk miał talent zwłaszcza do takich lirycznych szortów jak ten z poprzedniego postu. To może dwa kolejne przykłady jego twórczości w temacie poszukiwań ropy:
ten bardzo chwilami interesujący wątek nikogo w zasadzie nic nie nauczył jaki z tego wniosek ano taki że w Polsce aż roi się od idiotów dlatego są takie rządy tuskomatołów!!!!!!
Z powyższych postów wynika, że śp. Kałmyk talent liryczny miał, ale np. niestety swoje ciężko zarobione pieniądze źle zainwestował w akcje Petrolinvest i to mogła być jedna z przyczyn jego osobistej tragedii. Zresztą był użytkownikiem tego forum i pisano o nim m.in
Przytoczyłem zaledwie fragment jego bogatej twórczości. Oczywiście wymienione w poprzednich postach utwory, są żartobliwe i prześmiewcze, ale to nie znaczy, że wszystkie jego dzieła takie były w swojej wymowie. Duża ich część zawarta została na stronie
http://kalmyk.blog.onet.pl/
i tamteż można sprawdzić, że większość z nich jest całkiem poważna, że pozwolę sobie jeden przytoczyć, jako komentarz tego co się obecnie dzieje na "cennym walorze perełki GPW".
Skądinąd chyba nie ma na GPW drugiej takiej firmy, której poświęcono by tyle utworów lirycznych. Zresztą nawet klasycy przewidywali pojawienie się na GPW Petrolinvestu Ryszarda Krauze i pisali o całym procederze drukowania bezwartościowych akcji.
Poniżej fragment FAUSTA Goethego, nawiasem mówiąc iluminaty (członka loży masońskiej Adama Weishaupta, o której również pisaliśmy w tym wątku). Cytowany fragment jak najbardziej na temat tego co robi Petrolinvest. Niczym rozmowa między Ryszardem i Bertrandem w siedzibie zarządu:
"KANCLERZ
Nadtom szczęśliwy w dniach starości mojej.
Patrzcie, ten papier. dar wielkich przeznaczeń,
Wszelką nam biedę w dobro przeinaczy.
>>Do wiadomości! Niechaj wie lud wszystek,
Że tysiąc koron wart ten oto świstek,
Bo na pokrycie dlań w ziemiach Cezara
Dóbr zakopanych leży co niemiara.
Już zarządzono, by ten skarb bogaty
Wraz wydobyty służył do wyplaty.<<
CESARZ
Fałsz tu wyczuwam, oszustwo olbrzymie!
Któż śmiał podpisać tu cesarza imię?
Bezkarnież tego puszczono urwisa?
SKARBNIK
Przypomnij sobie! Sameś to podpisał
Ubiegłej nocy. Gdyś był Wielkim Panern,
Kanclerz. podszedłszy wraz z gronem dobranem,
Rzekł ci: >>Racz, Panie, w powszechnej uciesze,
Lud uszczęśliwić kosztem kilku kresek<<.
Podpis twój dałeś - i zaraz w noc oną
Kuglarską sztuką akt ustokrotniono.
By dobrodziejstwem to dla wszystkich było,
Ostemplowaliśmy tego aż miło,
Dziesięć, trzydzieści. sto, dwieście i trzysta.
Pojęcia nie mam ile lud skorzystał.
A miasto twoje, śpiące w rdzy i pleśni,
Spójrz. czyż nie żyje w nim wszystko i nie lśni?
Choć na twe imię świat życzliwie patrzył.
Nigdy dotychczas nie mógł mu być radszy.
Dziś alfabetu liter nad etat wymienię.
W tym nadliczbowym znaku jest wszystkich zbawienie. (... )"
Wczorajszą sesję zakończyliśmy hitem zespołu Strachy Na Lachy TWOJE OCZY LUBIĄ MNIE I TO MNIE ZGUBI w którym mieliśmy do czynienia z uosobieniem akcji Petrolinvest. Jak pamiętamy ofiarami jej padli
Pan Areczek
Kozak
Kuzyn
Grabaż (który popadł w alkoholizm, ale jako jedyny ocalił życie)
Warto wspomnieć o jeszcze jednym bohaterze tego utworu czyli o
HOJNIE OBDARZONYM PRZEZ NATURĘ
>>> LONGINIE <<<
Okazuje się, że i ten koleś tragicznie skończył bo skusił się na parę pakietów akcji Petrolinvest tfu znaczy się koleżanek niejakiej IGI. Dowiadujemy się o tym z kolejnego hitu listy przebojów poświęconych akcjom Petrolinvest. Dzisiejszy NUMBER ONE to
Strachy na Lachy
i
OSTATKI - NIE WIDZISZ STAWKI
http://www.youtube.com/watch?v=R71t7JAsu4Q
To prawdziwy hit dzisiejszej sesji na GPW w odniesieniu do tego co się dzieje na Petrolinvest. Longin po robocie w cyrku, przywdziewa kolorowe fatałaszki, spuszcza z organa i z zarobionymi ciężko pieniędzmi rusza w miasto w poszukiwaniu "cennych walorów" i "perełek". Jak się dla niego kończy zabawa w inwestora widać w finale.
Ps. Longin przypomina mi CIAO tylko wielkość organu się nie zgadza, ale to może być nieporozumienie.
OSTATKI - NIE WIDZISZ STAWKI
Ostatni gasi światło
Ostatniego gryzie pies
Ostatni zawsze zostaje w matni
Jesteś ostatni
I nie masz siły biec
Nie widzisz stawki
Gdzie ten ostatni?
Nie warto...
Nie liczy się...
Po raz ostatni
To nasz ostatni raz
Ostatni taniec
Ostatnie łóżko
Wisi u szyi ostatni kamień
I łzy ostatnie schną pod poduszką
Nie warto...
Nie liczy się...
Ostatni gasi światło
Ostatniego gryzie pies
Ostatni zawsze zostaje w matni
...
Odleciały ptaki
Odpłynęły statki
Ze złotej tacki wciągam ostatki
Nie warto...
Nie liczy się...
Wow. W dniu wczorajszym ponad 400 nowych wątków na forum Petrolinvest na bankierze, a od zakończenia wczorajszej sesji do początku dzisiejszej 120. Widać, że wszyscy ciężko zarobieni łącznie z prezesem, który udaje w Pulsie Biznesu, że nie wie o co chodzi ze spadkiem kursu akcji i nie rozumie dlaczego prawdopodobnie Masashi opyla kolejne pakiety akcji po złoty z kawałkiem, które oficjalnie dostało po 10zł za sztukę, a w rzeczywistości w okolicach 1 grosza. Ale prezes już tak ma, że cały czas jest zdziwiony, tym że kurs Petrolinvest spada bo wg jego logiki przy kolejnych emisjach "cennych walorów perełki GPW" kurs powinien rosnąć. Co prawda takie myślenie nie ma nic wspólnego z logiką, a tym bardziej z prawami giełdy, ale zostawmy prezesa w jego świecie marzeń. Najdziwniejszy z tego wszystkiego jest lament tych co potracili i dalej tracą majątki, choć cały proceder jest od 10 miesięcy opisywany w tym wątku. No nic.
Generalnie Ryszard i CypRysie za pomocą kilkudziesięciu milionów darmowych akcji, które zostały wyemitowane w zeszłym i tym roku pod Eco Energy warte niewiele ponad 1 milion złotych, dokonują wymiany akcjonariatu z tego, który został już wyczyszczony z gotówki przy poprzednich emisjach i poprzez uśrednianie na spadkach, na nowy akcjonariat, który gotówkę jeszcze posiada. To znana od lat technika Ryszarda, która jest regularnie stosowana na jego spółkach typu Bioton i Petrolinvest, gdzie co chwile klepie się coraz to nowsze emisje akcji pod jakieś bzdety i następnie darmowe walory puszcza się w rynek. Ci którzy załapali się na "cenne walory" z poprzedniej emisji zostają z ręką w nocniku. Inteligentni tną straty, liżą rany i odrabiają gdzie indziej. Ci z mniejszym IQ uśredniają na spadkach szukając coraz to nowszych historycznych dołków, bo to taka wśród nich moda popierana i promowana przez biura maklerskie, które nieźle zarabiają na samych prowizjach bez względu na to, że kurs cały czas spada. Pozostają jeszcze tzw. uzależnieni, którzy bez Petrolinvest po prostu żyć nie mogą i utopią w nim każdą kasę. To tak jak uzależnieni od hazardu. W obu przypadkach wymagane jest długotrwałe leczenie i pomoc psychologa.
Do kompletu ostatnio dochodzą mniejszości romskie (sic!).
Natomiast ilość wpisów na forum świadczy o tym, że tutaj oprócz wielu umoczonych na lata jest spore grono chętnych do nabycia "cennych walorów perełki GPW" z ostatnich emisji. Czekają tylko na tzw. okazję i liczą na to że w okolicach 1zł to będzie tzw. twarde dno i mega promocja, a jeśli są chętni w tych okolicach dysponujący gotówką, to Ryszard darmowego papieru wymienianego na prawdziwą gotówkę nigdy nikomu nie pożałował i każdego napalonego prędzej czy później chętnie obdzielił.
Trzeba dodać jedno, że na razie wszyscy traktują 1zł jako pewną barierę psychologiczną i wierzą że poniżej 1zł nie spadnie albo niewiele. To w większości obecni twardojajeczni akcjonariusze, którym prawdopodobnie poniżej 1zł w końcu popuszczą zwieracze oraz reszta obecnych strasznie napalonych, których gotówka aż parzy w łapki i zrobią wszystko aby wejść w ten krociowy biznes i zostać nadwiślańskimi szejkami naftowymi. I dlatego tu na forum mamy taki tłum, a wszyscy są zarobieni.
Jestem ciekaw co zrobią nowi chętni jak Ryszard ich uszczęśliwi i się nachapią pod sam korek, a kurs zejdzie grubo poniżej zeta, tym bardziej, że poniżej bardzo mocnej psychologicznej bariery 1zł to w zasadzie nie wiadomo kiedy farsa i legenda gdyńskiego "potentata naftowego" współpracującego ze światowymi gigantami (Tabacchi, Masaschi, Swiss Petroleum IH, Conwell) oraz dramat akcjonariuszy się skończy. Podejrzewam, że tam to dopiero rozpocznie się jazda bez trzymanki i ostateczne odleszczanie papiera, gdyż nikt z akcjonariuszy mniejszościowych nie będzie wiedział gdzie zaplanowano kompletne dno. Powyższe oczywiście nie dotyczy spółdzielni z Petrolinvest grającej pod sensacyjne infa i upłynnianie darmowych akcji w zamian za kasę potrzebną na dalszą działalność.
No i należy pamiętać o tym o czym pisałem gdy Ryszard zwiększał zaangażowanie w Petrolinvest po 2zł z groszami, a równocześnie zapowiedział, że dąży do osiągnięcia 25% udziału w akcjonariacie, a równocześnie była przed nami nowa emisja akcji. Oczywistym już wtedy było, o czym zresztą także pisałem w tym wątku, że ponieważ Ryszard musi w odkupienie kilkudziesięciu milionów akcji zaangażować duży kapitał, którego za bardzo nie posiada, to będzie wchodził nie po 10, 7, 5, 3, 2zł tylko dużo, dużo niżej. Pytanie brzmi czy też jak wszyscy napali się na 1 zł, czy też jednak będzie wolał zaoszczędzić sporo gotówki i wejść po 50 groszy za sztukę. W tym drugim przypadku inwestuje połowę mniej kasy, którą może przeznaczyć na inne inwestycje.
Nawiązując do poprzedniego postu parę nie moich zdań w temacie:
irfy:
"... Interesujące jest tu w zasadzie już tylko to, w jaki sposób będą to dalej rozgrywać. Z jednej strony pozyskiwanie co kwartał kilkudziesięciu milionów PLN bez prowadzenia jakiejkolwiej dochodowej działalności operacyjnej to imponujące osiągnięcie i niejedna firma by tak chciała, z drugiej jednak widać, że rynek jest już na granicy wytrzymałości. Widać to było wczoraj, kiedy "ktoś" sypnął był akcjami, wcale nie tak znowu bogato, a kurs walnął z miejsca o prawie 7%. Jeszcze z pięć czy sześć takich podsypań i mamy złotówkę, a moim zdaniem jest to niezwykle ważny psychologiczny poziom. Epicki wręcz jak na firmę nie znajdującą się w upadłości likwidacyjnej. Może się nawet zdarzyć, że pichcone w tajemnicy "wspaniałe info", pewnie na temat współpracy z Totalem na Koblandach (na jakimś złożu - krasnoludku) może nie przynieść zamierzonego efektu (to znaczy ci, co powinni nie zdążą wszystkiego wysypać). Zobaczymy.
i jeszcze parę rozważań które były na poziomach 2zł bo zostają aktualne dla poziomu 1zł:
"Nawet nie chcę myśleć co będzie się działo jak przekopie 2 zł ... , kiedyś barierą psychologiczną było okrągłe 10 zł a teraz ?
irfy:
"Nic się nie stanie. Pod warunkiem, że Masaschi albo inny podmiot posiadający spore ilości akcji nie będzie nimi sypał bez opamiętania. Dzisiejszy wolumen to około 2 milionów akcji. Sądzę, że właśnie wypchnięta została ta ostatnia, bodaj przedwczorajsza pakietówka. Skoro więc ok. 2 milionów akcji każdorazowo zbija kurs o mniej więcej 7%, można dosyć łatwo wyliczyć co się stanie, jeśli największy akcjonariusz będzie próbował pozbyć się 56 milionów.
Oczywiście po drodze pewnie będą jakieś "pozytywne infa" bądź próby podciągnięcia kursu, ale w końcowym rozrachunku wyjdzie na jedno.
Na szczęście dla nich samych drobni akcjonariusze nie są w stanie znacząco wpłynąć na obniżenie się kursu. Mogą go podpompować, nawet sporo, do czego dochodziło już tutaj wielokrotnie, ale nigdy go nie zdołują. Powód jest prosty -
większość obecnych (a pewnie i przeszłych) amatorów błyskawicznego naftowego bogactwa prawdopodobnie nie stawia stop lossów. Dzieki temu ci stratni o 5, 10 czy nawet 20% nie kwapią się ze sprzedażą bo "a nuż odbije?", zaś cała reszta nie sprzedaje, "bo już się nie opłaca, a kiedyś przecież odbije!". W ten sposób coraz to nowe rzesze marzycieli pozostają z drukowanymi w tempie geometrycznym, coraz bardziej bezwartościowymi papierami, umożliwiając rozgrywającym kolejne, coraz większe emisje. I tak dalej, aż do groszówek. Chyba że wcześniej dojdzie do bankructwa, co też jest możliwe."
Prezes także robi co może i podtrzymuje wiarę w narodzie, opisując swoje marzenia w jego ulubionym czasopiśmie plotkarskim. Chwali się jak to zmyślnie i sprytnie likwiduje działalność LPG oraz sprzedaje jedyne aktywa za które może jeszcze dostać gotówkę czyli Profit i potwierdzone złoża EMBY, które jeszcze w zeszłym roku planował wydobywać opowiadając o tym wszem i wobec we wszystkich możliwych mediach, a pozostawiając w firmie PETROLINVEST jedynie
POTENCJAŁY I PERSPEKTYWY
To czym prezes pewnie po raz kolejny uwiódł akcjonariuszy Petrolinvest to kolejna informacja o planowanym debiucie na giełdzie Silurian Hallwood. No niestety znów mu się termin debiutu tej "super" nadmuchanej wirtualnie spółki przesunął. Tym razem mowa o drugim kwartale 2013r. Czyli klasycznie jak to w przypadku Petrolinvest bywa, wkrótce tzn. w przyszłym roku jak co roku.
Także możemy być spokojni. Wyprzedaż majątku trwa, a umowa z Totalem tuż tuż. Tak jak Bioton z Actavisem podpisywali gotową umowę chyba ponad rok, chodzi badali się dotykali itd. Jedno co cieszy to to, że prezes nadal jest w niezłej formie. Chodzi po zaprzyjaźnionych mediach i opowiada niestworzone historie. Najlepsze jest to, że w tym wszystkim jest nie do ruszenia.
Art. 286. § 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
irfy:
"Nie da rady pociągnąć ich z artykułu 286 kk. Sam przez jakiś czas, zupełnie hobbystycznie ale dosyć wnikliwie studiowałem formę każdej wypowiedzi tamtejszych decydentów właśnie pod kątem "przyszycia" im dwieście osiemdziesiątki szóstki i poniosłem sromotnę klęskę. Oczywiście zabawne byłoby ujrzeć szanownego prezesa w dybach, ale nic z tego. On powiedział tak:
"Poprzez spółki, w których posiadamy udziały, kontrolujemy obecnie 13 koncesji na poszukiwania gazu łupkowego w Polsce. Jestem przekonany, że pierwsze wiercenia ruszą w 2012 r."
I tak za każdym razem. "Jestem przekonany", "prawdopodobnie wkrótce", "mamy nadzieję że", "być może już w w tym roku", "planujemy odwierty". Żadnych konkretów, same gdybania i "byćmożenia". Nikt też nigdy nie powiedział o pewności co do wzrostów, zawsze tylko o "potencjale". Wybronią się nawet bez adwokata.
Tutaj nie da się w zasadzie zrobić już nic. Możliwość zablokowania tej farsy miał KNF, jakieś dwa, trzy lata temu, kiedy zaczęło stawać się jasne, że nic z tego biznesu nie będzie. Wystarczyło nie dopuścić kolejnej emisji do obrotu. Zabrakło jednak odwagi albo chęci.
Teraz więc muszą ciągnąć to dalej i udawać ślepych, głuchych bądź niedorozwiniętych. Gdyby bowiem któraś z kolejnych emisji została niedopuszczona, zaczęłyby padać kłopotliwe pytania - dlaczego akurat ta? Co skłoniło szacowne grona do działania akurat w tym momencie? Ponadto włodarze spółki, na czele z Wielkim Drukarzem mogliby podnieść larum, że oto państwo walczy z jednostką i wspaniały, perspektywiczny biznes jest na naszych oczach zarzynany przez wraże organy, w przeddzień odkrycia gigantycznych złóż ropy.
Na dzień dzisiejszy można więc jedynie czekać, aż cały ten cyrk doszczętnie się zbiotonizuje, wyparuje jakakolwiek płynność i wszyscy, poza stratnymi po prostu o tym biznesie zapomną, tak samo jak zapomnieli o Biotonie:)"
I odrobinę o sytuacji ogólnej Petrolinvest w tym i o słynnych obligacjach zapowiadanych w zeszłym roku przez Prezesa:
irfy:
"Nie no, informacje szampańskie. Kolejne zrolowanie kredytów, które miały zostać spłacone pod koniec zeszłego roku. O banku kazachskim ani mru mru. Tam też zrolowali? A jeśli tak, to na jakich warunkach? "Pozyskanie" kapitału przez Silurian. Faktycznie, pozyskali poważne kwoty. Aż 37 milionów PLN! No, za taką kasę to już mozna pohulać, szczególnie że branża niekosztowna. Wydobywcza przecież. Wbijasz łopatę i leci. A łopat można za to nabyć pokaźną ilość. Do tego sprzedaż gruntów, żeby mieć na chociaż symboliczną spłatę długów krótkoterminowych no i pewnie ropę do samochodów, zanim nie wydobędą sobie własną. Bo przecież rychło wydobędą przy takich świetnych perspektywach. Emisje też sie pewnie skończą. Ostatnio na innej perle w koronie - Biotonie dostrzegłem interesujący twór o nazwie "obligacje zamienne na akcje". Wszak czcigodny prezes zapowiadał emisję. Obligacji! Pewnie takie właśnie wyemitują. Więc faktycznie pachnie przełomem, jak nic. Nic tylko brać i jeszcze raz brać. Może i trendem ruszy?"
"W przeciwieństwie do polskich banków, ten z Kazachstanu nie będzie się patyczkował, tylko im ten zastaw zabierze. Dogadanie się z Kazachami jest więc kluczowe dla całego projektu... wydobywczego.
Zresztą prawdę mówiąc to oni nawet tutaj wiele już nie wyfedrują. Akurat tyle, żeby wegetować i karmić ulicę kolejnymi bajkami, co jest z kolei niezbędne, żeby nie wybuchła jakaś grubsza afera. Bo jakby się nagle okazało, że w Kazachstanie nie ma ropy, albo jest, tyle że mało albo tak upchnięta, że nie opłaca się jej wydobyć, to mógłby się podnieść straszny rwetes, który w obecnej sytuacji mógłby okazać się wręcz groźny. Gdyż komuś u steru władzy mógłby wpaść do głowy pomysł, żeby jakoś odwrócić od siebie gniew ludu, wywołany pogarszającą się sytuacją gospodarczą, rzucając tłuszczy na pożarcie na przykład jakiegoś powszechnie znienawidzonego oligarchę, będącego niemal uosobieniem przekrętów i kumoterstwa. Projekt więc trwa i trwał będzie:)"
A jak poruszać się po stronach poprzednich powyżej nr 8 opisane jest na pierwszej stronie bodajże posty nr 4 i 5. A my kontynuujemy rozważania z poprzedniej strony i na początek nowej strony może jeszcze parę wpisów nie moich.
irfy:
"O pięciu złotych możesz zapomnieć. Co do analizy technicznej, moim zdaniem ma ona zastosowanie w przypadku spółek prowadzących działalność operacyjną i uzyskującą stałe przychody. Tutaj może ona zadziałać tylko i wyłącznie na zasadzie umiejętnego sterowania kursem. Bo posiadacze największej ilości akcji do rozdysponowania też przecież znają się na AT, mogą więc sztucznie sprawić, żeby faktycznie "się sprawdziła". Ot, rzucą jakiś ochłap tak jak dzisiaj i skupią trochę waloru "na rozruch". Potem następuje owczy pęd a technicy poważnie kiwają głowami i mruczą
"O, to było przecież oczywiste i jasno wynikało z kresek".
Jeśli chodzi o dalszy los kursu, na razie widać, że głównym sprzedawcom wyraźnie nie w smak pozbywanie się bezcennych walorów poniżej 1 PLN i wyłażą ze skóry, żeby utrzymać kurs w ryzach. W obecnej sytuacji jest to nie lada sztuką, gdyż wszyscy, włącznie z najzagorzalszymi wyznawcami "miliardów z ropy" widzą już, że wszystko to jest zwykłą hucpą obliczoną na jak najdłuższe przetrwanie i wyszarpnięcie z ulicy jak największej ilości gotówki.
Nawet hucpę trzeba jednak rozgrywać umiejętnie i z uwzględnieniem tego, że ulica rozpracowała już stosowany z takim powodzeniem mechanizm i coraz trudniej ją nabrać."
"Co tu bowiem mamy? Gigantyczne zadłużenie. Jest prawdopodobne, choć nie pewne, że jeszcze tym razem uda się spłacić banki, bądź wycyganić od nich jakąś krótką prolongatę terminu spłaty. Co dalej? Spółka jest bez grosza, nie posiada też jakichkolwiek pozaemisyjnych źródeł dochodów, ani zabezpieczeń dla potencjalnych pożyczkodawców.
Będzie więc musiała, zgodnie z zapowiedzią prezesa ponownie
"nabyć aktywa o znacznym potencjale wzrostowym",
bo inaczej nie starczy nawet na pensje dla sprzątaczek. Wcale nie zdziwiłbym się, gdyby tym razem weszli w posiadanie wiejskiego wychodka, "o wysokim prawdopodobieństwie występowania poważnych złóż metanu", bo niedługo nawet pół miliona na jakieś bezwartościowe koncesje poszukiwawcze pod Górną Bździną może być zbyt trudne do skombinowania. Takie nabycie sraczyka, przekształconego na potrzeby chwili w jakiś
"Bio Design 2012",
lub coś w tym duchu, za... dajmy na to 80 milionów nowych akcji pozwoli spółce na dalszą wegetację.
I to wszystko, tak jakby. Nikt już nie zrzuci się na infrastrukturę wydobywczą, przy założeniu, że mieliby co wydobywać, w co ja osobiście nie wierzę, wg mnie mają figę z makiem, gdyż firma jest wręcz legendarnie niewiarygodna."
No i na koniec coś ode mnie na łikend, gdyż moją uwagę zwróciła jeszcze jedna rzecz z artykułu w Pulsie Biznesu gdzie prezes dziś bryluje na 1 stronie opowiadając o PARADOKSACH.
Otóż niby nic a tymczasem i cichaczem Silurian Hallwood zmienia nazwę. Od teraz będzie się nazywał
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
>>> WISENT OIL & GAS <<<
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
No śmiech na sali. Widać, że w siedzibie wszyscy zarobieni są, że ho, ho. Ktoś by pomyślał, że chodzi o poszukiwania i wydobycie węglowodorów, tudzież poszukiwanie środków finansowych na pokrycie brakujących w kasie 170 milionów złotych, które nie wiadomo gdzie wyparowały i żaden urząd skarbowy czy KNF się tym nie przejmuje. Tymczasem poważniejsze sprawy zajmują głowy włodarzy Petrolinvest jak np. zmiany nazw spółek
Nie no to w sumie jest bardzo ważna inicjatywa prezesa z przewodniczącym. Po tych wszystkich kompromitacjach związanych z Silurianem który wcześniej zaczynał jako Willa Modra, a obecnie mamy do czynienia z Wisent Oil & Gas
Najwidoczniej dłużej nie dało się już ukryć całego przekrętu i afery związanej z Silurianami, które posiadają jedynie kilka koncesji łupkowych kupionych średnio po 155 tysięcy złotych za sztukę, na których to koncesjach Ministerstwo Środowiska nie wydało nawet zgody na wykonywanie wierceń, ale za to wycenionymi przez księgowych Petrolinvest od czapki na setki milionów złotych tylko po to aby można było wykonać kolejne emisje akcji w dziesiątkach milionów sztuk za wirtualnie napompowane aktywa i rozdawać darmowe akcje cypryjskim partnerom biznesowym z Tabacchi i Masaschi, które je opychają gawiedzi na GPW.
Jak dołożymy do tego, że Hallwood Energy to amerykański bankrut który splajtował na branży łupkowej w USA (trzeba być zdolnym, żeby tam w tej branży popłynąć), a Siluriany, zresztą podobnie jak i Eco Energy to sami fachowcy pokroju prezesa Wiesława Skrobowskiego po kursach geologicznych dla biznesmenów w USA, którzy jako jedyni w całej Polsce zdobywali koncesje i to bez możliwości wykonywania na nich odwiertów (sic!) poprzez wręczanie łapówek urzędnikom aby ci sprawdzali i poprawiali projekty, a następnie je przepychali w Ministerstwie, to faktycznie okazuje się, że zmiana nazwy jest niezbędna.
Oczywiście tego typu rebranding na szybko, który obecnie prawie nic nie kosztuje (nowa strona www i wpisy do ksiąg) ma tylko jedno na celu tj. ukrycie przed potencjalnymi przyszłymi inwestorami całego opisanego w tym wątku przekrętu i powiązanego z nim procederu rozdawnictwa darmowych akcji dla podmiotów cypryjskich Tabacchi i Masashi.
To tak jak TVN który po wybuchu afery łapówkarskiej zamieścił oświadczenie prezesa, że to nie Petrolinvest. No faktycznie to nie Petrolinvest tylko wszystkie zależne od Petrolinvest firmy z branży łupkowej, ale o tym to już telewizja nie wspomniała bo jeden z członków rady nadzorczej tej telewizji to były prezes Petrolinvest (Gricuk). Ale to już taka specyficzna telewizja, która zwaliła całą sprawę na niedobrych urzędników państwowych. Jakoś inne firmy z branży łupkowej w tym kraju dały radę bez łapówek zdobyć koncesje, ale to dziennikarzy TVN nie interesowało. Ważne było aby podejrzenia odsunąć od Petrolinvest. I udało się. Skądinąd mieliśmy wtedy do czynienia z piękną manipulacją mediów, łącznie ze znikaniem ze strony TVN wcześniej podanych odniesień mogących łączyć aferę łapówkarską z Petrolinvest.
Także zmiana nazwy z
SILURIAN HALLWOOD
na
WISENT OIL & GAS
była niezbędna skoro o całej sprawie nawet w telewizji mówili i jest pełno artykułów w gazetach i na portalach internetowych gdzie jak byk pisze, że chodziło o Siluriany i Eco Energy należące do grupy Petrolinvest. No kto zainwestuje w firmę mającą kilka beznadziejnie zlokalizowanych koncesji z niewielkimi szansami na odkrycie złóż gazu, bez możliwości wykonywania na nich odwiertów, zdobytych za kilkaset tysięcy złotych i to tylko i wyłącznie dzięki łapówkom wręczanym urzędnikom państwowym i do tego współpracującą z amerykańskim partnerem bankrutem.
No chyba nikt normalny.
A tak zmienia się nazwę i nowi potencjalni akcjonariusze się nie połapią i nie pokojarzą, że to ten sam syfek, kiłka i mogiłka zdobyta za paręset tysięcy złotych tylko że teraz występująca już pod inną nazwą i nadmuchana wirtualnie do kilkuset milionów złotych. Ostatecznie dzięki temu numerowi przez niektórych nazywanym
NAJWIĘKSZYM PRZEKRĘTEM W HISTORII GPW
w koncu uda się wyciągnąć kasę od jakichś naiwniaków. Czyli czeka nas powtórka z rozrywki, bo to ten sam numer co z Petrolinvest.
Nazwa firmy uległa zmianie ale przekręt pozostaje przekrętem.
Teraz z ważnych rzeczy mogących zaważyć nad przyszłością Petrolinvest proponuję prezesowi nie zajmować się szukaniem zaginionych 170 milionów złotych tylko zmienić nazwę Petrolinvest bo powszechnie się żle kojarzy. Mówisz Petrolinvest, a wszystkim na myśl od razu przychodzi przekręt. To w sumie wypadałoby zmienić nazwę na PRZEKRĘT s.a., ale to się źle kojarzy. No to może na przykład na
POLISH PARADOX GAS & OIL COMPANY
Może zmiana nazwy coś pomoże w obecnej sytuacji i nikt już nie będzie wiązał PARADOX'u ze starym Petrolinvestem, który trudni się jedynie działanością wydawniczą na polu kolejnych emisji akcji dymając wszystkich akcjonariuszy mniejszościowych. Zaproponowana nazwa wydaje jak najbardziej adekwatna, bo paradoksem jest istnienie tej spółki, więc czemu tego nie wykorzystać
Pozdrawiam serdecznie wszystkich obecnych i potencjalnych przyszłych posiadaczy "cennych walorów perełki GPW" zarobionych tu na forum. Kurcze ależ wy jesteście cwani, że tak wyczuliście dołek. Łącznie z CIAO. Najbardziej mnie fascynuje to, że wygląda na to iż wyczuliście historyczny dołek nie mając dostępu do informacji poufnych. Nie to co Ryszard Krauze, który wie gdzie, kiedy i jakie info czy stosowny artykuł pójdzie w eter i planuje dobrać jeszcze ponad 22 000 000 sztuk akcji aby osiągnąć upragnione 25% w akcjonariacie spółki i pewnie marzy o tym aby te akcje akurat od Was odkupić na wyższych poziomach, czyli żeby jego gotówka popłynęła w Wasze ręce a nie odwrotnie jak to było do tej pory.
Ale zrobiliście go w konia. Same spryciarze dookoła. Zobaczymy co na to powie Ryszard. Czy faktycznie dał się zrobić w konia napalonym nadwiślańskim szejkom naftowym, którzy w historycznym dołku zebrali mu tzw. "tanie" papiery sprzed nosa i teraz zmuszą go do odkupienia na wyższych poziomach mimo tego, że Masashi ma jeszcze do wywalenia 50 milionów darmowych papierów.
Kurcze może Wy też byliście jakiś czas temu u jasnowidza Jackowskiego i stąd wiecie, że 1,11zł/sztukę to było historyczne dno, które się nie powtórzy. W przypadku CIAO to mnie nie dziwi, bo wokół niego pewnie pełno kobiet trudniących się wróżbiarstwem i stąd kasa na inwestycje w Petrolinvest, ale reszta? A może tu pozostały same wróżki i jasnowidze.
Dla cwanych spryciarzy stosowny komentarz:
irfy:
"JEDNO JEST PEWNE. POKAŹNA PORCJA AKCJI ZOSTAŁA DZIŚ (i w piątek) ZAPARKOWANA W "MOCNYCH RĘKACH". BO NIE WIERZĘ, ŻEBY DZISIEJSI INWESTORZY NABYWALI BEZCENNE WALORY ZA ŚRODKI WYPRACOWANE GŁOWĄ."
To może jeszcze parę komentarzy w temacie "inwestycji" Petrolinvest, czyli ku przestrodze szczęśliwych nabywców "cennych walorów perełki GPW":
WatchDog
"Z całą pewnością ludzie nie lubią tracić. Ale jeśli ktoś ma pretensje, to oznacza niezrozumienie zasad gry. W 2007 czy 2008 roku można było mówić o ropie. Ale w 2010 czy 2011 dowodzi to nie przygotowania do zajęć. Petrola można traktować wyłącznie jak Lotto, w którym zasadą jest strata 100% kapitału przy najbliższym losowaniu. Od razu lepiej, nie? Ewentualnie rozgrywać technicznie, bo było nie było, nawet przy złotym z czymś jest to nadal całkiem płynna spółka.
Patrzę sobie w notowania sprzed tych czterech-pięciu lat i nawet jeśli ktoś nie kupował na kompletnym szczycie tj. powyżej 800 zł, tylko licząc na ropę wszedł sobie powiedzmy o te bezpieczne 50% poniżej ceny otwarcia na debiucie, czyli gdzieś tak w kwietniu 2008 r. po 195 zł, to ma do dzisiejszego zamknięcia stopę zwrotu -99,38%.
Dla lepszej ilustracji dla długoterminowców, z każdych 100 tys. zł wtedy hipotetycznie włożonych w te akcje (cena auta średniej klasy na dużym wypasie), dzisiaj zostało 615 zł, czyli dwa tankowania niezbyt dużego zbiornika. Na upartego jeszcze utracone korzyści: procent prosty z lokaty na 4% netto dałby 16000 zł.
Co warto jeszcze zauważyć, że na Oilu praktycznie ani razu nie było pump, cały czas trwa jedno wielkie dump."
i taki oto dialog z forum Bankiera:
mer:
"Krauze pięknie "wyleczyl" Niektórych - z Mercedesów, Beemek i podmiejskich posiadlości! Teraz trzeba powrócić do pracy! Przykre ale prawdziwe!"
Jeans:
"Doktor z Gdyni. Kleptoman leczy innych ... Oni nie tylko lecza krowy na Biotonie. Znajomy stary bankowiec na gpw od dnia pierwszego polozyl dom w Wilanowie na bioton. Dobrze ze mial drugi do dzis na slowo bioton reaguje drgawkami. A bardzo spokojny byl czlowiek."
Obserwator:
"Obawiam się,że nie wszyscy przetrzymali tą kuracje...Są też i tacy co dzisiaj latem nocują w kartonowych pudełkach a zimą w sieciach ciepłowniczych a dawniej przed inwestycją w Petrpl mieli normalne domy, rodzinę..To dzięki nim Francuz i Rycho się wzbogacili..."
irfy:
"Dziwna sytuacja. Patrząc z boku wygląda to na jakiś totalny chaos, wszyscy się pogubili i nikt nad niczym nie panuje. Oczywiście wiadomo kto wywala, ale czemu akurat w ten sposób? Zagadka. ...
Wstyd.
Chciałem się nawet pokusić o jakąś analizę behawioralną sytuacji na mojej ulubionej spółce, ale nic z tego, bo nie mam danych i mieć nie będę, biorąc pod uwagę fakt, że główny akcjonariusz lekceważy obowiązek informacyjny, ogłaszając transakcję pakietową i zmniejszenie angażowania z niemal półtoramiesięcznym opóźnieniem. Więc na dobrą sprawę nie wiadomo nic, oprócz tego że głupio sypią w głupim momencie.
Chyba że to już koniec i właśnie gaszą światło, co też jest możliwe biorąc pod uwagę to, co przeczytałem w raporcie. Spółka de facto zaprzestała jakiejkolwiek działalności. Nie handlują LPG... Nie produkują żadnego prądu z wiatraków (mają w ogóle jakieś?). Nie rozpoczęli prac poszukiwawczych na tych słynnych koncesjach łupkowych, prace w Kazachstanie też zamarły. Zobowiązania krótkoterminowe - ponad 300 milionów PLN. Nadal nie wiadomo, gdzie wyparowało 170 milionów aktywów. Hmm... Alarmująco to wygląda.
żadnej opłacalnej ropy nie ma, a w tej chwili jej decydenci grają na przetrzymanie i rozejście się tematu po kościach. Masashi nie puszcza pakietówek, bo podczas paru przeprowadzonych ostatnio symulacji
(nazwijmy je opróbowaniem złoża:)
okazało się, jak bardzo spuszcza kurs milion akcji i więcej.
Mamy klasyczny pat. Wszystkie próby podbijania kończą się smutno, najwyższy "wyskok" to 19%, natychmiast zasypany przez podaż tego samego dnia. W takich warunkach nie da się prowadzić udanej dystrybucji, bo bardzo szybko kurs dotarłby do złotówki a następnego dna szukałby chyba gdzieś w otchłani odwiertu Shyrak.
...
Czy to nie ten sam Wielki Drukarz, który doprowadził do tego, że kurs innej jego wspaniałej perełki zleciał z ponad 3 PLN do aktualnych ośmiu/dziewięciu groszy, a niżej spaść nie chce tylko z powodu zerowego popytu? Czy to nie ten sam milusiński, który posiadając inną spółkę, z branży budowlanej, dopuścił żeby kurs zleciał z ponad 300 PLN w okolice 13? A tamto to podobno "uczciwy" interes, albo usiłuje za taki uchodzić.
...
FACET NIE LICZY SIĘ Z NICZYM I Z NIKIM.
Zdaje się, że akcje firmy farmaceutycznej nabywał Z.S.Ż (Żygmunt Solorz Żak), inny szczęśliwy oligarcha. Po ile on je tam? 30? 60 groszy? Czy ktokolwiek będzie z takim człowiekiem robił interesy? Zaryzykowałbyś? Niestety, nasz milusiński cierpi na samotność w tłumie, jak wszyscy niedocenieni "geniusze".
Co do jednego masz rację. Spółkę należy obserwować, bo odrobina zdrowego śmiechu jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a od patrzenia jeszcze nikt kasy nie stracił, chyba że wgapiał się w cudowne cycki anielskiej piękności tańczącej na rurze w mafijnej spelunce. Ale tam, w dalekim Kazachstanie, rury ponoć inne:)"
No to skoro w ostatnim wczorajszym poście (powyżej) padło pewne stwierdzenie odnośnie Ryszarda Krauze, mówiące o tym że
FACET NIE LICZY SIĘ Z NICZYM I Z NIKIM
to jestem ciekaw czemu taki koleś miałby się dzielić zyskami z ropy z ulicą i borokami z GPW, skoro zdolny jest do tego, żeby zrobić w konia nawet swoich bardzo dobrych kolegów? Jestem ciekaw czy jacyś koledzy oligarchowie porzyczą mu kiedykolwiek jakąkolwiek kasę skoro nawet ich roluje.
irfy:
"No dobrze. Spróbujmy więc z innej strony... Pokuszę się o teorię spiskową.
Na jej potrzeby... przyjmijmy, że w odwiercie Shyrak 1 faktycznie jest dobrej jakości ropa, w ilości dokładnie takiej, jak przewidział to Mac Daniel, nadająca się do przemysłowego wydobycia tuż po formalnym przekwalifikowaniu. Właścicielem koncesji jest Oil, firma o sytuacji fundamentalnej takiej, jaką widać, z zadłużeniem takim, jakie widać w raportach i powszechnie znaną, ujemną wręcz wiarygodnością.
Czołowym rozgrywającym jest w niej sympatyczny, misiowaty osobnik, którego na potrzeby teorii nazwiemy sobie Wielkim Drukarzem. To miły facet, z ambicjami, z wizją, z Orderem Uśmiechu nawet, ale pechowy. Nie udało mu się w interesach, szajka zawistnych karłów odcięła go od kolejnych państwowych zamówień, pozostałe interesy jakie prowadzi idą jak po grudzie. Pech. Ma jednak smykałkę do wymyślania przeróżnych sposobów na pozyskiwanie gotówki od innych, więc głodem nie przymiera, ale widzi i czuje, że dawna chwała zgasła już dawno temu. Na dodatek wszyscy się z niego śmieją, obdarzając różnymi mniej lub bardziej cenzuralnymi przezwiskami oraz epitetami na wszelkich możliwych forach.
On ma to oczywiście gdzieś, bo co go obchodzi szczekanie jakiejś ciemnej tłuszczy, ale mimo wszystko pewnie boli. Bo czego właściwie może chcieć taki oligarcha. Domów? Jachtów? Wycieczek do dalekich krajów? Odrzutowców? Dzieł sztuki? Panienek? Ma to wszystko i tak, nawet wymieszkać, wypływać, wybyć, wypatrzeć, przelecieć (to o odrzutowcach!!) i skonsumować nie zdoła, bo życia nie starczy. Więc pewnie zależy mu na prestiżu, ale z kolei skąd prestiż, jak biznes idzie słabo, kumple po fachu nie ufają a za plecami stroją sobie podśmiechujki, lud prosty ujada i nienawidzi. To gdzie tu prestiż?
O innych mówią "doktor Jan", albo "Pan Roman Karkosik" a o nim? Szkoda gadać po prostu. A widoki marne. Ma jednak w zanadrzu asa. Czarnego konia. Całkowicie skompromitowaną firmę z gigantyczną górą długów, zerową wiarygodnością i odwiertem, w którym tkwi gigantyczne złoże ropy. Nasz bohater wie, że powinien je odkryć cztery lata temu, za środki z pierwszej emisji akcji. Wtedy kolejne mógłby przeznaczyć na infrastrukturę i nikt nie powiedziałby złego słowa. Gdyby tak się stało, dziś zasiadałby zapewne na pierwszym miejscu listy najbogatszych i samym splendorem zatykał usta wszystkim zawistnikom.
Ale nie odkrył. Odkrył je dopiero teraz, po wszystkich tych latach i cierpliwym znoszeniu obelg. Co zrobi? Ma dwie możliwości. Może zdobyć gdzieś środki na ostateczne, formalne potwierdzenie wartości złoża, potem na infrastrukturę wydobywczą, ewentualne dalsze odwierty, rozpocząć je i powoli zacząć sprzedawać wydobyty urobek. Co zyska? Na pewno uciszy wszystkich niedowiarków, kurs akcji jego firmy gwałtownie wzrośnie, może nawet o tysiąc procent i po tym wzroście wynosił będzie całe pięć, albo nawet sześć złotych! Ile realnie zarobi? Sporo, jak na normalnego śmiertelnika. Jednak po odjęciu zadłużenia i kosztów związanych z infrastrukturą i wydobyciem będzie to kwota, która co najwyżej pozwoli mi na utrzymanie pozycji "kieszonkowego oligarchy".
Czy tego właśnie chce? Nie sądzę. W tym punkcie już był i dążył dalej.
Może więc spróbować po prostu pozbyć się balastu, jakim jest skompromitowana spółka wydobywcza i spuścić go na dno razem z całym jej smrodem i awanturującym się drobnym akcjonariatem. Jak to zrobić? Można na ten przykład zwołać NWZA w celu zatwierdzenia nowej emisji, o jakiejś absurdalnej wysokości. Walne się zbiera, pomimo szumnego pospolitego ruszenia na wszystkich forach przybywa na nie 86 drobnych akcjonariuszy, dysponujących łącznie 8% głosów, wniosek przechodzi więc gładko, wpływają jednak trzy albo cztery zażalenia, które... zostają uwzględnione! Emisja nie dochodzi więc do skutku, czcigodny prezes zalewając się łzami tłumaczy w dramatycznym, telewizyjnym wywiadzie, że spółka została przyparta do muru i w celu utrzymania płynności finansowej musi zacząć wyprzedawać srebra rodowe, wśród których znajduje się niestety nieszczęsne złoże Shyrak.
"Tak, zamierzamy poważnie ograniczyć naszą działalność w Kazachstanie, koncentrując się na rodzimym rynku gazu łupkowego itd., bla bla bla".
Na złoże szybko znajdzie się nabywca, który kupi je za cenę kilkunastu milionów dolarów i odtrąbiony zostanie sukces i świetny deal. Wszak za całkiem pokaźną sumkę sprzedano piach z sześciokilometrową dziurą w nim. Biznes życia. Kupiec jest jakąś nikomu nieznaną firemką z Amsterdamu czy Kopenhagi, posiadaną przez dwóch czy trzech facetów, o których nikt nigdy nie słyszał. Kazachstan daleko, mija pół roku, dawnej spółki matki zapewne nie ma już wśród żywych, zaś na kazachskich stepach panuje wzmożony ruch, gdyż "krzak" być może we współpracy z jakimś silniejszym podmiotem rozpoczyna właśnie budowę infrastruktury wydobywczej, która wkrótce zaczyna działać i... wydobywać.
Któż jest prawdziwym właścicielem firmy? A czy to ważne? Grunt, że przynosi ona gigantyczne środki, które mogą zapewnić "drugie biznesowe życie". To oczywiście tylko przykład, w rzeczywistości można wymyślić wiele podobnych sposobów. Co chcę przez to powiedzieć?
A to mianowicie, że czcigodny Wielki Drukarz raczej nie będzie dzielił się zyskami z warszawską ulicą, bo mu się to zwyczajnie nie opłaca... Zresztą to tylko zabawa. Igraszka. Bo ropy tam nie ma:)"
Rabbit
"Szuka pieniędzy bo nie ma innego wyjścia. Miał perspektywiczne tereny, zrobił emisję i dostał kasę.Niestety nie wyszło, wszystko utopił w drogich odwiertach.
TA INWESTYCJA BYŁA ZBYT RYZYKOWNA JAK NA SPÓŁKĘ KTÓRA NIE MA ŻADNYCH AKTYWÓW I PERSPEKTYW.
Krauze chyba się przeliczył,albo nie przemyślał tej inwestycji i zatrudnił niezbyt wykwalifikowaną kadrę. Do Kazachstanu powinien wybrać się z co najmniej miliardem dolarów, a nie kieszonkowym.
Poczytaj trochę o Kaszagan i o tym ile tam utopiono dolarów (inwestycja jest na ukończeniu) To nie wyjątek a Kazachstan to ciężki teren. Na dzisiaj potrzebują ok 200 mln USD żeby to rozkręcić, pod warunkiem, że testy będą pozytywne a do czasu wyników testów nie ma co pisać o tej inwestycji.
Łupki to wielki kit. Wszedł w nie po to żeby zrobić emisje po 10 pln z 1 akcję. Masz jakis inny pomysł żeby nadrukować akcję po nominale i spieniężyć po 2-3 pln żeby wszystko było zgodne z prawem? To tak jak wyłudzenie kredytu z banku. Bierzesz go na samochód używany (złom) warty 10 tys a wyceniasz jako nówkę na 50 tys i bank ten kredyt daje. Na łupki potrzebują więcej pieniędzy niż na Kazachstan, taką kasę może wypłacić tylko Gazprom żeby zablokować 14 koncesji. Niestety łupki Oila są pod lipą i taki wałek nie przejdzie.
Gdyby Petrolinvest był spółką perspektywiczną RK wyłożył by kilkadziesiąt milionów na dokończenie inwestycji i byłby miliarderem. Ma kontrole nad dużą ilością akcji i mógł by to zrobić.
DLACZEGO TEGO NIE ROBI?
>>> WIDOCZNIE WIE ŻE TO SĄ UTOPIONE PIENIĄDZE. <<<
A GDZIE 170 MILIONÓW PLN?
Co do ludzi z jego otoczenia i ich opinii to na początku rozmowy niech pokażą Tobie swoje rachunki w DM. Pamiętam takiego pana Krzysztofa M. który miał wielu przyjaciół (na forach i na czatach) a później znajomi (nawet rodzinka) z jego otoczenia wystawiali swoje samochody na Allegro. O biedaku Macieju N. nie wspomnę. Więcej tego jest na GPW."
Szutnik
"CYPRysio, podobnie jak Kulczyk, to 2 ofiary (jest ich dużo więcej) atmosfery z lat 2007-2008 na rynku ropy. Obaj uwierzyli, że ropy za chwilę na świecie będzie poważnie brakować (kupili teorię Peak Oil), jej cena szaleje z powodu braku podaży, więc wystarczy coś znaleźć i...eldorado gwarantowane.
Obaj, nie będąc fachowcami w branży, za to dysponując pieniędzmi napalili się na tę wizję. Podeszli do tematu nieco inaczej. CYPRysio uznał się za wielkiego fachmana od ropy, stworzył spółkę na 1 konkretny projekt i jak hazardzista, postawił na ten projekt wszystko (błąd i to spory! Firmy poszukiwawcze zazwyczaj dywersyfikują ryzyko finansowe na konsorcjum, a ryzyko powodzenia na kilka różnych lokalizacji).
TO, CO DZIŚ DZIEJE SIĘ Z PETROL'EM TO PROSTA KONSEKWENCJA HAZARDOWEGO PODEJŚCIA CYPRYSIA NA POCZĄTKU PRZYGODY Z ROPĄ.
Kulczyk podszedł do tematu nieco mądrzej. Nie uznał się za speca, więc wolał sobie speców wynająć. Kupił więc spółkę z różnymi lokalizacjami poszukiwań, ryzykując znacznie mniej niż CYPRysio. Niestety nie są to jakieś super lokalizacje do poszukiwań - to wyciskanie resztek z tubki pasty po kimś, kto był tam wcześniej. To biznes na przetrwanie i przy odrobinie szczęścia niewielki rozwój, na pewno nie na miarę oczekiwań Kulczyka, który, jestem przekonany, liczył na "wielką ropę" i kolejny wielki skok w górę na liście Forbes'a.
Problem w tym, że jeśli gdzieś jeszcze na Ziemii jest nieodkryta "wielka ropa" w konwencjonalnych złożach, to tylko na obszarach głębokomorskich. Spółki, które tam szukają, są poza zasięgiem finansowym Kulczyka (British Petroleum, Shell itd), a sam proces poszukiwawczy jest niesamowicie kosztowny. Tam siedzą wielkie konsorcja finansowe. Oczywiście, zawsze Kulczyk może zostać jednym z udziałowców takiej firmy, ale jemu przecież nie chodzi tylko o posiadanie akcji. On ma większe ambicje..."
irfy
"Osobiście uważam, że w Kazachstanie nie ma złóż nadających się do opłacalnego, przemysłowego wydobycia. Coś tam pewnie jest, może trochę gazu, ale to wszystko. Gdyby było inaczej, firma już dawno by wydobywała, choćby dla psychologicznego efektu, a jednak tego nie robią. Na żadnej z posiadanych przez siebie koncesji. Takie wydobycie nie wykluczałoby przecież kolejnych przejęć "podmiotów o wysokim potencjale wzrostu", bo można je sobie tworzyć i wyceniać dowolnie, a akcje sprzedawane przez nie za powiedzmy pięć czy osiem złotych przynoszą więcej zysków, niż w chwili kiedy sprzedawane są po dwa złote i niżej. Wystarczy zresztą prześledzić historię innych spółek poszukiwawczo wydobywczych. Choćby nawet KOV, który nie jest przecież żadną perłą. Ale tamci przynajmniej coś wydobywają, mają jakieś dochody i co kwartał nie wypuszczają nowych emisji bez PP...
Fundamentalnie firma jest dnem. Potrójnym. Zadłużenie rolowane jest tylko i wyłącznie dlatego, że w razie jego niezrolowania banki tracą szansę na odzyskanie czegokolwiek, do tego parszywie wyglądałoby to w sprawozdaniu. Kupują więc czas i liczą na cud, zaś ich szefowie na to, że mleko wyleje się za kadencji kogoś innego. To nie rozwiązywanie problemu tylko jego przesuwanie w czasie.
"Pozyskania środków" przez firmę Silurian nawet nie ma co komentować. W branży poszukiwawczej nie wystarczą one dosłownie na nic. Zresztą wcale nie widać, żeby choćby zaczęli czegoś szukać, pomijając już fakt, że koncesje posiadane przez
TĘ ŚMIESZNĄ WYDMUSZKĘ
są jedynie poszukiwawcze, bez prawa do robienia odwiertów. Sprzedaż gruntów konieczna była natomiast do chociaż częściowej spłaty Zadłużenia, bo takie warunki postawiły pewnie banki.
Reasumując - ta spółka nie ma nic, poza gigantycznym zadłużeniem, którego obsługa pochłonęłaby dużą część środków z potencjalnego wydobycia ropy, nawet w przypadku jej znalezienia i wydobywania. Nie ma środków ani na wybudowanie jakiejkolwiek infrastruktury, ani na dalsze odwierty, ani na dalsze poszukiwania, ani nawet na obsługę zadłużenia krótkoterminowego.
TO BANKRUT, UTRZYMYWANY NA POWIERZCHNI JEDYNIE DZIĘKI MARZENIOM DZIECI I PROSTACZKÓW, SIŁĄ ROZPĘDU ORAZ KONEKSJAMI POLITYCZNYMI JEGO GŁÓWNEGO DECYDENTA."
robroy
"Generalnie wszystko się zgadza. Szczególnie to co pisze Irfy zawsze ma ręce i nogi. Tylko zastanawiam się po co on (ryży) to zrobił? Jeszcze powiedzmy 10 lat temu był jednym z 3 najpotężniejszych biznesmenów w Polsce (Kulczyk, Solorz, Krauze). Nie tylko miał mnóstwo pieniędzy ale i szacunek. Wiadomo, że zdobyty na państwowych zleceniach, ale jednak stworzył wielką firmę (Prokom), przynoszącą bardzo duże zyski i będącą liderem rynku. Notowaną na GPW, szanowaną przez inwestorów (ha, nawet płacącą dywidendę !!!). Po co więc mu to było ? Być może on zarabia na tym finansowym majstersztyku, który ma miejsce na Petrolu masę kasy, pływa sobie jachtem po morzu śródziemnym i spokojnie pije najlepsze alkohole, ale co z tego? Przecież on miał to wszystko już wcześniej!!! A do tego jeśli nie szacunek to przynajmniej poważanie.
A teraz?
WIĘKSZOŚĆ INWESTORÓW NIE TYLKO PETROLA ALE I BIOTONU CZY POLNORDU SPLUNĘŁA BY MU Z CHĘCIĄ W TWARZ! W BIZNESIE JEST SPALONY.
Być może w interes z nim wejdzie jakiś Kulczyk czy ktoś w tym stylu bo to jego kolega, a kolegów się podobno nie kiwa, ale żaden fundusz ani tzw. ulica nie wejdzie już w żaden jego biznes.
WIZERUNKOWO I WIARYGODNOŚCIOWO TEN KOLEŚ NIE ISTNIEJE.
Więc moje pytanie brzmi: po co mu to było? Irfy..."
irfy
"Trudno mi wejść w skórę miliardera oligarchy... Być może od tego co miał, chciał jeszcze więcej. Być może nie satysfakcjonowała go pozycja w tryumwiratach, może chciał zostać niekwestionowanym liderem wśród bogaczy. Albo wejść do ligi bogaczy światowych? Bo czego może chcieć taki bogacz, który codziennie staje się jeszcze bogatszy a mimo to dalej męczy się z interesami, zamiast popijać Dom Perignon w towarzystwie panienek, gdzieś w ciepłych krajach? Ja bym pieprznął wszystko w diabły i popijał, otoczony haremem godnym króla Dariusza:) Możliwe więc, że naszego bohatera zżerała ambicja. Kto wie, może doszły do tego pierwsze oznaki schyłku świetności? Przecież działał już wtedy Bioton, na który mnóstwo ludzi patrzyło z nadzieją, ale on jako właściciel wiedział lepiej i go to gnębiło. Być może Oil był formą ucieczki do przodu, ryzykownego ruchu który w przypadku powodzenia wydawał się gwarantować nie tylko przywództwo w lidze lokalnej, ale i wejście do ligi co najmniej okręgowej.
A później pewnie przytrafiło mu się to samo, co spotyka bohaterów kronik policyjnych zatytułowanych
"księgowy lecznicy zdefraudował 700 tysięcy złotych".
Wymyślił sposób, "podebrał" tylko trochę, bo przecież się zwróci, przecież odda, jak tylko biznes wypali. Potem kolejne podebranie i kolejne. Tym, bardziej kuszące, że przecież niezabronione. I nagle okazało się, że cały biznes już na tym podbieraniu polega, ale przestać nie idzie, bo to jak kasyno. "Odegram się!". Tragizm sytuacji polega na sile rażenia tych snów o potędze.
w każdym normalnym kraju taki przekręt jak petrol czy bioton nie miał by prawa zaistnieć a jego mocodawca już dawno by siedział za kratami z bardzo długim wyrokiem,ale to polska właśnie
Takie to ciekawe rozważania i analizy zawarte w postach powyżej toczą się na forach internetowych poświęconych przesławnej firmie Petrolinvest. Co ciekawe w tych komentarzach dość często pojawia się określenie (nie moje), że:
>>> PETROLINVEST TO FIRMA WYDMUSZKA. <<<
ang. shell companies, bust companies
To może dla początkujących krótki opis tego co to oznacza w żargonie giełdowym termin firma wydmuszka tak np. jak to powyżej niektórzy piszą o Petrolinvest.
Na początek stosowny fragment artykułu z Bankiera:
"Rynek nie lubi wydmuszek
Bycie wydmuszką może się opłacić tylko w czasie Świąt Wielkiej Nocy. Jednak zarządzający niektórymi firmami, kiedy decydują się na działania z zakresu kształtowania wizerunku, zdają się o tym zapominać. Dobrze zrobiona wydmuszka na pierwszy rzut oka przypomina do złudzenia jajko. Po bliższym jej obejrzeniu wychodzi na jaw, że to oszukane, puste i bezwartościowe coś, co jajko tylko przypomina. Kupiłbyś drogi czytelniku wydmuszkę mając apetyt na jajko?
Recepta na wizerunkową wydmuszkę, czyli firmę, której wizerunek nie odpowiada rzeczywistości, jest prosta. Zatrudniamy pseudo PRowców, pozorujemy działanie lub mówimy o tym, co dopiero zamierzamy zrobić (choć tak naprawdę nie planujemy spełnić nawet części z deklarowanych obietnic), w sposób zbliżony do przyjętych standardów informujemy o naszym działaniu media i cieszymy się publikacjami.
Wracając do naszego porównania problem zaczyna się wtedy, gdy wydmuszka pęka, czyli ktoś (najczęściej dziennikarz), chce "jajko" obejrzeć z bliska. To z kolei kończy się zjawiskiem określanym zwykle jako kryzys lub medialna sytuacja kryzysowa. Dodam tylko, że dla "wydmuszek" sytuacja kryzysowa to koszmar i często ostatni epizod z życia firmy..."
W tym wątku pisaliśmy już dość sporo o firmach wydmuszkach powiązanych z Ryszardem Krauze i o aferach jakie z działalnością tych pseudofirm się wiązały. Wspominaliśmy m.in.
CHEMISKÓR (Jacek Merkel, ponoć z tych Merkli) i poznańską wirówkę,
czy choćby prześwietnych KING&KING działających w Kongo.
Sam Petrolinvest również regularnie angażuje się w
INWESTYCJE W FIRMY WYDMUSZKI
na potrzeby kolejnych emisji akcji, o czym nieustannie piszemy w tym wątku. Dla przypomnienia z ostatniego półtora roku mamy do czynienia z takimi wydmuszkami jak:
SWISS PETROLEUM INVESTMENT HOLDING AG
WILLA MODRA -> SILURIAN ENERGY SERVICES
no i najnowszy wynalazek prezesa
WISENT OIL & GAS
utworzony z SILURIAN HALLWOOD, żeby zlikwidować smród wokół firmy i zatrzeć ślady po aferze łapówkarskiej.
Oczywiście wspominamy SILURIAN i WISENT OIL & GAS, bo to jedne z najpiękniejszych przykładów FIRM WYDMUSZEK, kupionych za kilka i kilkadziesiąt tysięcy, wyposażonych za łapówki w koncesje łupkowe za kilkaset tysięcy złotych, ale za to wycenionych przez księgowych pi razy drzwi po kilkaset milionów złotych za sztukę. Podobnie wygląda sprawa zakupu kolejnej niesłychanej i od lat niewidzianej okazji jaką są szwajcarscy nafciarze ze SWISS PETROLEUM INVESTMENT HOLDING AG
I pewnie jeszcze parę firm wspomnimy w przyszłości, ale najważniejsze do zapamiętania jest to że.
>>> FIRMA WYDMUSZKA TO SPÓŁKA NIE POSIADAJĄCA ISTOTNEGO MAJĄTKU OPRÓCZ NAZWY <<<
Jak ktoś czyta raporty finansowe Petrolinvest to jest świadomy tego, że i ta firma wygląda na wydmuszkę.
Może jeszcze parę opisów znaczenia terminu FIRMA WYDMUSZKA:
"FIRMA WYDMUSZKA - firma bez majątku, podstawiana przez inną firmę, zlecającą wykonanie prac o dużej wartości, która po zakończeniu prac ogłasza UPADŁOŚĆ, by OSZUKAĆ kontrahentów."
""Wydmuszka" albo "skorupa" w języku giełdowym oznacza słabą spółkę o tanich akcjach, którą przejęła inna firma i wykorzystała, aby bez zbędnych formalności wejść na giełdę."
oraz
"W surowym jajku robimy dwie dziurki. Wysysamy zawartość. Pozostaje wydmuszka - pusta skorupka, która jajko przypomina tylko z daleka. Dzieci bawią się w robienie wydmuszek coraz rzadziej. Do gry w wydmuszki wzięli się za to inwestorzy - pisze Witold Gadomski
Pomysł jest równie prosty. Kupujemy zadłużoną spółkę. Dług sprawia, że spółka jest tania i możemy ją przejąć za niewielkie pieniądze. Potem tworzymy drugą spółkę, do której przenosimy ze starej wszystko, co jest wartościowe. W starej zostają tylko długi.
W KAŻDYM RAZIE NORMALNYM INWESTOROM NA WIDOK TERMINU
>>> SPÓŁKA WYDMUSZKA <<<
ZAPALA SIĘ CZERWONE ŚWIATEŁKO.
I JEST TO JAK NAJBARDZIEJ PRAWIDŁOWA REAKCJA ORGANIZMU. OCZYWIŚCIE POWYŻSZE NIE DOTYCZY
"INWESTORUFF"
AKUMULUJĄCYCH "CENNE WALORY PEREŁKI GPW". W ICH PRZYPADKU NA WIDOK TERMINU FIRMA WYDMUSZKA POJAWIAJĄCEGO SIĘ PRZY KAŻDEJ NAJNOWSZEJ "SUPER" INWESTYCJI PREZESA I PRZEWODNICZĄCEGO W TZW.
"AKTYWA SZYBKO ZYSKUJĄCE NA WARTOŚCI"
(termin nie istniejący w przyrodzie)
CZY POŻYCZKI AKCJI DLA FIRM WYDMUSZEK TYPU ULRICH, ZAPALA SIĘ
>>> ZIELONE ŚWIATEŁKO <<<
I ZACZYNAJĄ AKUMULOWAĆ BEZWARTOŚCIOWY PAPIER, KTÓRZY POWIĄZANI Z RYSZARDEM KRAUZE CYPRYSIE DOSTALI ZA PRZYSŁOWIOWEGO GROSZA. ALE TA SŁYNNA NA GPW GRUPA >>> INWESTORUFF <<< TO BARDZO SPECYFICZNA ELITA FILANTROPÓW SŁYNĄCA Z ROZDAWNICTWA POSIADANEGO KAPITAŁU I PÓŹNIEJSZEGO BIADOLENIA I BECZENIA, ŻE KASĘ PODAROWALI, ALE TERAZ TO ONI CHCIELI BY JĄ ODZYSKAĆ. NIESTETY W FILANTROPII TAK SIĘ DA, POMIJAJĄC FAKT, ŻE JAK KTOŚ COŚ PODAROWAŁ A POTEM CHCE TO Z POWROTEM, TO CZŁOWIEK WYCHODZI NA BURAKA, KTÓRY PRAWDOPODOBNIE MA SIANO ZAMIAST MÓZGU I PEWNIE DLATEGO WYSTAJE MU SŁOMA Z BUTÓW.
FIRMA WYDMUSZKA JAKICH WIELE NA TYM ŁEZ PADOLE, JEST WARTA TYLE ILE WIARA W NIĄ JEJ WYZNAWCÓW.
I pewnie znalazłoby się spore grono wiernych wyznawców duetu Wielki Drukarz i Pinokio, którzy siedząc na papierze będą polemizować do upadłego,że to nie prawda, że
PETROLINVEST TO FIRMA WYDMUSZKA,
ale niestety
FAKTY SĄ BEZLITOSNE.
Fragment z jednego z ostatnich artykułów w Parkiecie:
"Ciekawych informacji dostarcza analiza bilansu grupy. Wynika z niej, że od końca grudnia do końca marca
wartość firmy, rozumiana jako pozycja aktywów grupy Petrolinvest wzrosła z 37,9 mln zł do 262,1 mln zł.
>>> CO CIEKAWE ROK TEMU BYŁA BLISKA ZERA. <<<
Do zmian doszło w wyniku przejęcia Eco Energy 2010 (firma posiada koncesje poszukiwacze dotyczące gazu łupkowego w Polsce) w zamian za akcje nowej emisji Petrolinvestu. W raporcie okresowym podano, że w wyniku tych transakcji
>>> ROZPOZNANO <<<
wartość firmy w wysokości 224,2 mln zł. W efekcie, w pierwszym kwartale wzrósł również kapitał podstawowy giełdowej spółki z 1,29 mld zł do 1,73 mld zł."
Firma Eco Energy posiada kapitał zakładowy w wysokości 550 000zł i zasłużyła się tym, że dzięki łapówkom wręczanym urzędnikom państwowym posiada 4 nietypowe koncesje łupkowe, na których nie ma możliwości wykonywania odwiertów (po ko komu takie koncesje? - no chyba, że pod emisje "cennych walorów perełki GPW"), na co wydała 620 tysięcy złotych.
Ten wpis będzie nietypowy jak na ten wątek. Już tłumaczę o co chodzi. W grudniu 2011r. przed świętami gdy zaczynała się kolejna faza wzrostów na GPW powiedzmy że otrzymałem w nietypowy sposób informację iż poziom 2100 to jeszcze nie dołek obecnej bessy i choć potem były spore wzrosty to jednak nie zdecydowałem się na wejście na GPW mimo, że były niezłe okazje do zakupów i zarobku. Szczerze mówiąc ta ostatnia fala wzrostów zjadła mi sporo nerwów, bo cały czas plułem sobie w brodę, że nie zainwestowałem.
Po 5 miesiącach okazało się że jednak informacja była prawdziwa i paradoksalnie rzecz biorąc spółki które biorę pod uwagę są naprawdę na historycznych minimach (jakie to już moja prywatna sprawa) . W każdym bądź razie wtedy w grudniu się zobowiązałem, że jeśli faktycznie WIG20 dojdzie do tego poziomu co wtedy i później wydawało się niemożliwym to o tym napiszę co niniejszym czynię. I w związku z tym ponieważ obiecałem że się zbłaźnię i czas na kompromitację to mimo wszystko napiszę, to na co się zobowiązałem:
WIG20 na poziomie 2020
od teraz posiadacze Eurogeddonu Rybińskiego
zaczynają tracić kasę, bo to koniec tragedii greckiej
i prawdopodobnie koniec bessy, czas na zakupy
bo przed nami być może czas na serię wzrostów
To tyle jeśli chodzi o moją kompromitację i zobowiązania. Bynajmniej nie namawiam do zakupu wiecie czego choć i tu może być przez jakiś czas nieźle.
Natomiast jeszcze w dniu dzisiejszym jeszcze włodarze Petrolinvest będą musieli mnie jakoś znieść bo rozważania trzeba zakończyć.
Nikomu chyba nie muszę nadmieniać, że wymieniona w cytacie z ostatniego mojego wczorajszego postu firma ECO ENERGY to również FIRMA WYDMUSZKA jeśli weźmiemy pod uwagę jej aktywa i porównamy z wartością ROZPOZNANĄ przez prezesa PETROLINVEST. Wracając do rozważań z poprzedniego postu, Prezes Pertolinvest
ROZPOZNAŁ
w kwocie 550tyś.zł + 620tyś.zł = 1 170 000zł
aż
224 200 000zł
i w związku z tym postanowił podarować cypryjczykom w sumie ponad 80 milionów akcji wartych nominalnie
800 000 000zł
Dobre nie, a co najważniejsze akcjonariusze Petrolinvest twierdzą, że to jest logiczne. To normalny handel jest, gdy za bańkę z hakiem rozdaje się akcji za 800 milionów. I jeszcze się z tego cieszą. Nic dziwnego w tej radości nie ma. W końcu to jeden z lepszych dowcipów prezesa. Należy się spokojnie nominacja do dowcipu roku. Widać, że chłop się dobrze bawi. Szkoda, że nie za swoje pieniądze (bo akcji "perełki GPW" nie posiada) tylko za Wasze.
PREZES ROZPOZNANIA MA ZAJEB ISTE
Należy się cieszyć z tego, że prezes nie jest lekarzem, bo jakby zaczął ludziom ROZPOZNAWAĆ jakieś schorzenia to lepiej nie myśleć co by się działo. Jeden lekarz w firmie Petrolinvest wystarczy. Oczywiście mam na myśli Ryszarda Krauze skutecznie leczącego ludzi marzeń o beemkach, mercach i willach podmiejskich, ale za to zmuszającego ich do chwycenia się uczciwej roboty. Także pozytywne aspekty działalności tego lekarza jednak są.
PS.
W związku z moją kompromitacją, o której pisałem w poprzednim moim poście w dniu dzisiejszym oraz ze względu na podjęte przeze mnie zobowiązanie do dzisiejszych postów będę dokładał poniższy dopisek:
WIG20 na poziomie ->>> 2020 <<<-
od teraz posiadacze Eurogeddonu Rybińskiego
zaczynają tracić kasę, bo to koniec tragedii greckiej
i prawdopodobnie koniec bessy, czas na zakupy
bo przed nami być może czas na serię wzrostów
>>> TO PRZYKŁAD DOMNIEMANEGO CUDU ROZMNOŻENIA PIENIĘDZY. <<<
Bardzo rzadki to przypadek, ale jak widać zdarzył się i to akurat w Petrolinvest. Dzięki temu cudownemu rozmnożeniu pieniędzy akcjonariusze są "bardzo bogaci" na papierze, a w rzeczywistości są posiadaczami
FIRMY WYDMUSZKI >>> PETROLINVEST <<<
ROK TEMU WARTOŚĆ PETROLINVEST BYŁA ZBLIŻONA DO ZERA
(zgodnie z w/w artykułem w Parkiecie)
do tego akcjonariusze posiadają na dokładkę kilka już kupionych ciekawych podmiotów gospodarczych jak:
FIRMA WYDMUSZKA >>> SILURIAN ENERGY SERVICES <<<
FIRMA WYDMUSZKA >>> WISENT OIL & GAS <<<
(do czasu wykrycia afery łapówkarskiej SilurianHallwood)
FIRMA WYDMUSZKA ECO ENERGY
W planach prezes z przewodniczącym mają zamiar jeszcze kupić za kolejne 100 milionów złotych
FIRMĘ WYDMUSZKĘ SWISS PETROLEUM INVESTMENT HOLDINA AG
(szwajcarscy prawnicy-nafciarze)
Akcjonariusze są dumni z tego że są posiadaczami kolekcji FIRM WYDMUSZEK i cieszą się jak dzieci, choć czasem trochę się dziwią, dlaczego akcje PETROLINVEST od debiutu cały czas lecą na pysk i końca spadków nie widać.
Podziękować należy prezesowi, że w taki magiczny sposób dzięki
FIRMIE WYDMUSZCE KUPUJĄCEJ INNE FIRMY WYDMUSZKI
robi Was "bogaczami" i nadwiślańskimi szejkami. Czujecie jak Wam puchnie i rośnie Wasza ulubiona spółka. Kurcze blade ile to wy nie macie miliardów zlotych na papierze. W zeszłym roku na kupowaniu udziałów w firmach wydmuszkach wzrosło Wam o ponad 900 milionów złotych (800 milionów dla Masashi za Eco Energy i 100 milionów dla Tabacchi za udziały w SilurianHallwood czyli obecnym WISENT OIL & GAS), bo kupiliście spółkę Eco Energy wartą w rzeczywistości niecałe 1,2 miliona złotych i dwa Siluriany za niecałe 1,5 miliona złotych.
>>> Cuda Panie. Cuda na kiju <<<
Samo rośnie. Takie jaja tylko na Petrolinvest.
WIG20 na poziomie ->>> 2020 <<<-
od teraz posiadacze Eurogeddonu Rybińskiego
zaczynają tracić kasę, bo to koniec tragedii greckiej
i prawdopodobnie koniec bessy, czas na zakupy
bo przed nami być może fala wzrostów
od teraz posiadacze Eurogeddonu Rybińskiego
zaczynają tracić kasę, bo to koniec tragedii greckiej
i prawdopodobnie koniec bessy, czas na zakupy
bo przed nami być może fala wzrostów
od teraz posiadacze Eurogeddonu Rybińskiego
zaczynają tracić kasę, bo to koniec tragedii greckiej
i prawdopodobnie koniec bessy, czas na zakupy
bo przed nami być może fala wzrostów