Możecie kupować i sprzedawać ale w rozrachunku ostatecznym przegracie, to ciągle jest tylko coraz tańsze. Drukarze drukują i wywalają nowe akcje. To musi spadać bo Wy my to kupowaliśmy jak zaczną handel pomiędzy sobą nie będzie im się to opłacało. To będzie obracanie własną makulaturą. Bez nas oni zginą. Dlatego zachecam nie handlujmy niech obroty będą znikome. To im się nie opłaca jedynie tyle możemy zrobić na szybkiego. Inne metody są bardzo długotrwałe. HANDEL STOP !!!!!!
Ale poranek. No kto by się spodziewał, że będzie taka głęboka penetracja i to zaraz z rana bez żadnej wazeliny na ESPI. Przecież miał być megaodpał, ale to pewnie celowe zaniżanie przed opałem.
W piątek "pasywny inwestor finansowy" czyli cypryjskie Masashi znowu popuściło
2 000 000 akcji po cenie 2,43/zł/akcje
oczywiście 6,18% poniżej kursu giełdowego, aby i słupy zarobiły na transakcjach na GPW, dzięki czemu od naszych parkietowych szejków udało się wydobyć kolejne
4 860 000zł
sprzedając im "cennego walora", którego Masashi otrzymało po
1 grosz/sztukę
za sprzedanie Petrolinvestowi udziałów w kilku koncesjach łupkowych zdobytych za kilkaset tysięcy złotych po cenie 36 milionów akcji "perełki GPW". W sumie filantropi z Masashi zgodnie z obietnicami pozyskali od naszych giełdowych krezusów i midasów na działalność Eco Energy (czytaj Petrolinvest) już
43 695 000zł.
A jezeli chodzi o nasze rozważania, to jesteśmy na etapie
Chodzi o tzw "samobójstwa" znajomych Ryszarda Krauze. Ostatnio mówiliśmy o
ANDRZEJU LEPPERZE.
Zresztą nie tylko. HANNAH powyżej wspominał ludzi, którzy odeszli niespodziewanie na tamten tamten świat, a posiadali stosowną wiedzę odnośnie tzw. afery marszałkowskiej, która dotyczy miłościwie nam panującego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Zresztą dziwne zgony w tym towarzystwie to nic nowego. Przykładowo złośliwcy przezywają naszego premiera
DONALD POWROŹNIK.
Ciekawe dlaczego?
"Poranek 23 grudnia 2009 r, dom w Głoskowie pod Warszawą. Rządowy kierowca znajduje ciało dyrektora generalnego kancelarii Donalda Tuska. Jeden z najważniejszych w kraju urzędników zawisł na kablu od odkurzacza."
"Ale dlaczego jeden z najbardziej zaufanych ludzi władzy, człowiek posiadający certyfikaty dostępu do najtajniejszych informacji
(Posiadał najwyższe certyfikaty bezpieczeństwa NATO i Unii Europejskiej),
mający za sobą wiele specjalistycznych szkoleń, zdecydował się na tak drastyczny krok? Tym bardziej że 23 grudnia 2009 r. zapowiadał się dla niego bardzo przyjemnie
(a kolejnego dnia mamy rodzinną wigilię, chyba najprzyjemniejsze święto w ciągu całego roku, myślimy o prezentach, swojej rodzinie, wybieramy się na tą kolację do teściów - kto robi coś takiego swojej rodzinie w tym czasie).
Najpierw miał być opłatek ze starymi znajomymi z Centrum Obsługi Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, a potem wyjazd nad morze do teściów, gdzie czekała na niego ukochana żona. Z planów nic jednak nie wyszło."
"Grzegorz Michniewicz, dyrektor generalny Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, popełnił samobójstwo w dniu powrotu z remontu w Samarze tupolewa o numerze bocznym 101
Prokuratura Generalna nie widzi potrzeby wnioskowania o sprawdzenie śledztwa dotyczącego tajemniczej śmierci wysokiego urzędnika z kancelarii premiera (Donalda Tuska) Grzegorza Michniewicza - informuje prokurator Maciej Kujawski.
Tymczasem w śledztwie tym nie sprawdzono billingów ani nie zbadano ważnych aspektów wynikających z dostępu urzędnika do ściśle tajnych informacji ... Michniewicz, dyrektor generalny kancelarii premiera i członek rady nadzorczej Orlenu, zmarł pod koniec grudnia 2009 roku. Śledztwo w tej sprawie trwało blisko rok i zakończyło się dwa miesiące temu umorzeniem. Stwierdzono, że najbardziej prawdopodobne jest, iż Michniewicz popełnił samobójstwo. Jednak jak się okazuje, prokuratura nie zbadała kilku istotnych kwestii, takich jak billingi z ostatnich połączeń urzędnika czy uwarunkowania wynikające z tego, iż Michniewicz miał dostęp do tajnych informacji w kancelarii premiera. Nie określono także czasu jego zgonu."
"Nie zostawił listu pożegnalnego. W wieczór poprzedzający tragedię Grzegorz Michniewicz przeprowadził trzy rozmowy telefoniczne w dziwnym, nietypowym nastroju (z żoną, pewnym urzędnikiem i ze swoim przyjacielem) oraz wysłał serię SMS-ów."
"Po rozmowie z żona (rozłączyli się przed godz. 22) Michniewicz wyszedł na godzinny spacer z psem. W tym czasie musiało się coś wydarzyć. Od razu po powrocie odebrał telefon od Pawła Gutowskiego, wieloletniego przyjaciela mieszkającego na stałe pod Londynem.
- Był już w fatalnym stanie. Prawie szlochał. W rozmowie z nim użyłem nawet określenia "wisielczy nastrój", co, niestety, okazało się prorocze - opowiada z przejęciem Gutowski."
"Przyjaciel z którym Michniewicz rozmawiał przed śmiercią przez Skype wyznał, że Grzegorz był w fatalnym stanie psychicznym, tak jakby był czymś przerażony, wręcz szlochał. Michniewicz miał dostęp do wszystkich, nawet najbardziej tajnych dokumentów premiera Tuska. Przez jego ręce przechodziła cała korespondencja do premiera - w tym prywatna."
"Z ustaleń "Wprost" wynika, że tego wieczoru Michniewicz napisał także kilka SMS-ów do swojego przełożonego, szefa kancelarii Tomasza Arabskiego. Nie wiadomo jednak, czego dotyczyły ani o której godzinie zostały wysłane. Minister nie odpowiedział na nasze pytania w tej sprawie."
Oczywiście w sprawie katastrofy smoleńskiej mamy tylko
CZTERY TRUPY EXTRA
(czyli poza samą katastrofą)
poległe głównie w wypadkach samochodowych (Michniewicz "powiesił się"). Piątemu, dziennikarzowi udało się wymigać, ale kostucha jest pamiętliwa i kto wie czy jeszcze go nie zahaczy.
"Czy ktoś mi wyjaśni te 4 wypadki samochodowe?
1. bp Mieczysław Cieślar 18.04.2010 r.
Duchowny zginął w godzinach nocnych w wypadku samochodowym.
Miał byc nastepca ks.Adama Pilcha, ktory zginal w Smolensku.
Bp Cieslar był przewodniczącym Kolegium Komisji Historycznej w sprawie inwigilacji luteran przez SB
(sprawa Zwierzchnika Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego bp Janusza Jaguckiego)
2. prof. Marek Dulinicz 06.06.2010 r.
Szef grupy archeologów, która miała wyjechać do Smolenska, po odkryciu w lesie szczątków ofiar nie zyje ... zginął w wypadku samochodowym.
Z ostatnich informacji wynika, że ich przyjazd może dojść do skutku najwcześniej jesienią.
3. Krzysztof Knyż 02.06.2010 r.
"Operator Faktów nie żyje", taka informacja pojawiłą się w serwisie TVN, bez szczegółów. Pracował z W. Baterem (tym, który pierwszego dnia podał poprawną godzinę katastrofy, co media odkryły po 10 dniach)
nagranie Batera z youtube.com
http://www.youtube.com/watch?v=_96X6s2eRvI
4. Wojciech Sumliński (przeżył) 08.06.2010 r.
Dziennikarz śledczy Wojciech Sumliński uderzył w Białej Podlaskiej samochodem w mur cmentarny. W oponie znaleziono
POZIOMO WBITY GWÓŹDŹ,
który ją przedziurawił. Dziennikarz chce złożyć do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Uratował go fakt, że planując wyjechać do Warszawy, chcąc coś załatwić jechał jeszcze po mieście. Dzięki temu prędkość w momencie pęknięcia opony wynosiła 60 km/h"
PO PROSTU PRZYPADEK, ALBO JAKIEŚ FATUM, BO PRZECIEŻ NIE MOŻE ISTNIEĆ ŻADNE RACJONALNE WYJAŚNIENIE.
JAK JUŻ TO CHYBA WIDAĆ JAKIEKOLWIEK ZWIĄZKI Z AFERAMI TO WYSOKI WSPÓŁCZYNNIK RYZYKA ZGONU I MYŚLE, ŻE UBEZPIECZYCIELE POWINNI TO BRAĆ POD UWAGĘ PRZY WYSTAWIANIU POLIS NA ŻYCIE. NO JAKAŚ KLAUZULA MAŁYM DRUCZKIEM TYPU WIESZ COŚ O JAKIEJŚ AFERZE TO AUTOMATYCZNIE UBEZPIECZENIE NIE OBEJMUJE TWOJEGO ZGONU. BRAK TAKIEJ KLAUZULI MOŻE NARAŻAĆ UBEZPIECZYCIELI NA WYSOKIE STRATY, A TEGO BYŚMY NIE CHCIELI PRZY KOLEJNYM KRYZYSIE FINANSOWYM.
ZALEDWIE LIZNĘLIŚMY TEMAT TZW. "SAMOBÓJSTW" I "WYPADKÓW SAMOCHODOWYCH" W III RP, A TU JUŻ TRUP ŚCIELE SIĘ GĘSTO JAK U SZEKSPIROWSKIEGO MAKBETA. W ZWIĄZKU Z TYM PROPONUJĘ TROCHĘ WYLUZOWAĆ.
Aby zakończyć wątek uzdolnionego mecenasa Jana Prochowskiego i iść dalej w tym tygodniu powtórzę jeden cytat z poprzedniej strony:
"W Radzie Nadzorczej należącego do państwa Banku Pocztowego zasiada człowiek, którego prokuratura kilka lat temu oskarżyła o oszustwa. Dodatkowo Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście postawiła mu dwa lata temu kolejny zarzut – wyłudzenia pieniędzy ... państwowy Bank Pocztowy, kontrolowany przez ludzi Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego dofinansował prawie 5 milionami złotych Wielkopolski Bank Rolniczy, którego szefem Rady Nadzorczej jest Sławomir Kaczała, wiceszef wielkopolskiego ZChN. Decyzja ta, jak twierdzą finansiści nie była podyktowana względami ekonomicznymi, a politycznymi. Wymusili ją przedstawiciele Zjednoczenia w Radzie Nadzorczej Banku Pocztowego i minister łączności Maciej Srebro, członek ZChN.
Oszust w Banku
Jak udało się nam dowiedzieć, oprócz członków tej partii w skład Rady Nadzorczej wchodzi Jan Prochowski, tajemniczy biznesmen, prezydent Polskiego Związku Brydża Sportowego i bliski znajomy posła Żaka – rzecznika prasowego AWS. Dodatkowo zaprzyjaźniony z Ryszardem Krauze, właścicielem i szefem komputerowej firmy Prokom, znanej z komputeryzacji ZUS. Nie tylko przyjaźni się z Krauze, ale także prowadzi razem z nim interesy."
TO TAK ŻEBYŚMY WIEDZIELI SKĄD MOŻE POCHODZIĆ FINANSOWANIE PARTII POLITYCZNYCH NP. Z DOTACJI FIRM SKARBU PAŃSTWA ZARZĄDZANYCH PRZEZ LUDZI WYBRANYCH Z KLUCZA PARTYJNEGO WSPIERANYCH PRZEZ LUDZI NASZYCH OLIGARCHÓW
I parę informacji o co chodziło Ryszardowi Krauze gdy wchodził w Bank Pocztowy. Pomijamy sprawy prestiżowe typu Czarnecki ma banki, Gudzowaty ma Bank, Kulczyk ma spore udziały w banku, a co z Rysiem co to jedynie ma Beskidzki Dom Maklerski dzięki któremu dobrze wie kiedy karmić leszcza Petrolinvestem czy Biotonem.
"Bank Pocztowy SA (fundusze własne poniżej 100 mln zł) - bank komercyjny (rozwijany w kierunku uniwersalnym), w którym kapitał państwowy (Poczta Polska) stanowi 74,1%,
25,8% NALEŻY DO SPÓŁKI PROKOM INVESTMENTS SA,
a pozostałe 0,1% do osób fizycznych."
I NAJWAŻNIEJSZE (OPRÓCZ MOŻLIWOŚCI KREACJI PIENIĄDZA, NO WIECIE TAKA CYFROWA DRUKARNIA JAK PETROLINVEST I JEGO AKCJE)
"Bank posiada potencjalnie duże możliwości rozwoju w oparciu o sieć placówek pocztowych (ponad 8 tys. placówek) i jest to jego zasadnicza wartość."
TAK NAPRAWDĘ TO WŁAŚNIE O BANK I TE NIERUCHOMOŚCI CHODZI WSZYSTKIM TYM, KTÓRYM ZALEŻY NA PRYWATYZACJI POCZTY POLSKIEJ.
Stąd nikogo nie powinno dziwić to, że ta instytucja się sypie. Kiedyś była potrzebna bo przez nią przechodziło większość informacji (listy, pocztówki) i przesyłek, a ktoś musiał to kontrolować czyli te listy czytać i otwierać paczki czy aby tam jakieś niebezpieczne systemowo przedmioty nie wędrują.
Obecnie w dobie internetu większość informacji przechodzi między ludźmi na drodze cyfrowej i dlatego potrzebne są rządzącym przepisy typu ACTA, aby ponownie móc monitorować społeczeństwo, bo są do tyłu i sporo dzieje się poza ich plecami, a nawet nie znają dnia ani godziny kiedy uderzy taki ANONYMOUS albo ludzie zmówią się na Fejsbuku jak w krajach arabskich i może być draka.
Demontaż Poczty Polskiej jako instytucji państwowej odbywa się od lat i to zarówno od wewnątrz jak i od zewnątrz.
Przykładowo jak wchodziły firmy zachodnie zajmujące się przewozem paczek typu DHL, UPS to u nas zamiast powiększać flotę samochodową, czy działać na zasadzie umów wynajmu kierowców prywatnych z ich samochodami (tak jak m.in robiły to tamte firmy) w placówkach pocztowych montowano sklepiki z gazetami, kosmetykami i tego typu pierdołami.
Dziś wiadomo, że tradycyjny list czy pocztówka to działalność marginalna i wiedziano o tym już z 10 lat temu, ale z tym nic nie zrobiono. I tego typów przykładów zarządzania tą instytucją jest sporo.
Wydziela się różne zyskowne i intratne spółki z majątku Poczty, aby potem łatwiej to można było rozkraść, a zostawia się syf, kiłe i mogiłe. Działalność taka jest identyczna z tą którą omawiał Michalkiewicz na przykładzie spółek nomenklaturowych PRL w jednym z linków HANNAH. W tym względzie nic się nie zmieniło i w ten sposób prywatyzowano większość spółek państwowych.
Jak jeszcze rząd zmusi emerytów do założenia kont w bankach na które będzie przelewał im kasę, bo przecież głupio żeby tyle kasy szło do ludzi bez pośrednictwa i prowizji dla Banków Zachodnich, a dzięki temu możliwości kreacji przez nie pieniądza i dalszego zadłużania społeczeństwa rosną. No i rozwiązują się (przynajmniej na chwilę) kłopoty z płynnoŚcią w systemie bankowym.
Powyżej mamy opisane działania od wewnątrz, a od zewnątrz to wszechobecna krytyka tej instytucji w mediach, a wychwalanie instytucji prywatnych typu IN-POST, które wcale nie są lepsze. Ja przykładowo korzystam w korespondencji z usług Poczty, bo dzięki IN-POSTOWI większość faktur docierała do mnie z kilkudniowym opóźnieniem względem terminu zapłaty, dzięki czemu musiałem zawsze płacić odsetki karne.
Oczywiście media chwalą paczkomaty jakie to wspaniałe wynalazki są, a Poczta Polska jest be. Różnica między tymi instytucjami jest także w Kadrze Pracowniczej. Na poczcie pracują ludzie z doświadczeniem i stażem (przez co jest drożej), a w IN-POST łepki za parę groszy na ćwierć etatu (przez co jest taniej).
I w związku z tym dziś dobry kolega opowiedział mi pewną krótką historię odnośnie tego jak działa IN-POST którą pozwolę sobie przytoczyć.
Otóż odwiedził on swojego przyjaciela. Siedzą przy stole i rozmawiają, gdy wchodzi do pokoju 19-sto letni syn przyjaciela zatrudniony w IN-POST za jakieś goowniane pieniądze, bo taniej znaczy lepiej. Ojciec widząc synka pokazuje mu na komodzie wielką stertę korespondencji do rozniesienia i pyta go, co z tymi listami, które leżą już od kilka dni i dlaczego ich nie roznosi, a synek na to:
- Tato, ale ja nie wiem gdzie ci ludzie mieszkają.
I to by było na tyle jeśli chodzi o te nowoczesne wynalazki.
A jeśli chodzi o Ryszarda Krauze ostrzącego sobie zęby na majątek Poczty Polskiej to on dobrze wie, gdzie jest kasa i jakiś majątek. Przecież emeryci i renciści mają z przyzwyczajenia sporo środków finansowych na Poczcie, bo emeryci wiedzą co to znaczy oszczędzać (w przeciwieństwie do młodych tzw. konsumentów którzy umieją tylko wydawać i to pożyczone), a to daje duże możliwości finansowe w tym i tworzenia kredytów dla spółek swoich i dawnych kolegów ze służb. O nieruchomościach w każdej prawie pipidówie nie wspomnę.
# Huawei shoots for ‘fastest’ smartphone The MarketWatch WSJ
Autor | ~# midas & huawei pol [89.229.49.*] 2012-02-28 00:29
http://blogs.marketwatch.com/specialreport/2012/02/26/huawei-shoots-for-fastest-smartphone/
Huawei shoots for ‘fastest’ smartphone
February 26, 2012, 2:42 PM
Huawei, a relatively less well known Chinese mobile-phone manufacturer, on Sunday unveiled what Richard Yu, chairman of Huawei Device, called the world’s fastest smartphone.
Speaking to an audience of mobile-phone industry participants and journalists in Barcelona, Yu said that the Huawei Ascend D Quad is “49% faster than the fastest smartphone in the world.”
The Ascend D Quad, which runs Google’s Android operating system, is powered by a K3V2 quad-core 1.2GHz/1.5GHz processor.
Quad-core processors have been available for PCs for some time, but a new generation of smartphones, many of them debuting at this year’s Mobile World Congress, are starting to make use of the super-fast processing power.
One of the potential drawbacks of using quad-core technology on smartphones, analysts say, is that it can adversely affect a phone’s battery life.
However, Huawei said on Sunday that the Ascend D Quad comes with an 1800mAh battery that will last for up to two days at normal usage.
Yu did not release details about the Ascend D Quad’s pricing, although he did say that the phone would launch in China, Australia, Europe, Asia-Pacific, North and South America, as well as the Middle East, in the second quarter 2012.
Earlier on Sunday, South Korean handset manufacturer LG also showcased its new quad-core phones, including the 4X HD.
Barcelona,
Mobile World Congress,
technology,
telecoms
pisali o tym wielokrotnie, wiadomo , ze technicznie wsparcie przebite a wszystko wskazuje na to ze kurs ewidentnie w b. silnym trendzie spadkowym zmierza do okolic 1,80 -2,10
dlatego wiem ze warto go bedzie brac w okolicach 2,20 -2,30
nie naganiam, ale petrol wkrotce ( moze juz za miesiac bedzie b.atrakcyjny)
przedtem jednak niestety powinny sie pokazac jakies zle infa ( wytrzepujace ) oraz silny spadek z widelkami na duzych obrotach, zawsze tak jest przy odwroceniu b. silnego trendu
i dlatego narazie na petrolu co kto ustawi do kupna odrazu mu oddaja na kazdym poziomie
"Zanim trafił na nowe stanowisko, "rozmowę kwalifikacyjną" o swojej przyszłej pracy i informatyzacji ZUS odbył z samym Wielkim Informatykiem, jak wówczas nazywano Ryszarda Krauzego."
PONIEWAŻ INFORMATYZACJA ZUS TO TEMAT RZEKA, TO MYŚLĘ ŻE JESZCZE DO NIEGO KIEDYŚ WRÓCIMY, ALE DO LUDZI RYSZARDA KRAUZE W ZUS CZYLI IRENEUSZA FĄFARY I "PUŁKOWNIKA SŁUŻB" MECENASA JANA PROCHOWSKIEGO NALEŻY DOŁĄCZYĆ JESZCZE JEDNEGO CZŁOWIEKA, KTÓREGO JUŻ PARĘ RAZY WYRÓŻNIŁEM W POWYŻSZYCH WPISACH. CHODZI O
ADAMA KAPICĘ
m.in. takim cytatem:
"Znali się (z Prochowskim) z czasów, gdy Kapica był dyrektorem BGŻ, a należący do Prochowskiego Interlex otrzymywał z banku intratne zlecenia."
CO DALEJ?
"Adam Kapica był w latach 1998-2001 wiceprezesem Zakładu Ubezpieczeń Społecznych odpowiedzialnym za informatyzację ZUS.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych, podobnie jak wiele innych firm (PZU – major Z. Montkiewicz, komandor K.Głowacki) był zamrażarką ludzi z PRL, realizacją "pakietu ochronnego", jak mówił Jaruzelski i smacznym kąskiem dla wielu osób, które współpracowały ze służbami specjalnymi.
Adam Kapica powołany na wiceszefa ZUS za czasów prezesa Stanisława Alota, odwołanego w 1999 r. - podpisał aneks do umowy ZUS z firmą Prokom na komputeryzację ZUS. Samą umowę, wartości ok. 750 mln zł, zawarła w październiku 1997 r. Anna Bańkowska z SLD, ówczesna prezes. ZUS-owskie konta komputerowe utworzono w styczniu 1999 r., jednak dopiero od 2003 r. składki wpływają regularnie na konta ubezpieczonych.
NIE UMIESZCZONO W NIM DOKŁADNYCH ZOBOWIĄZAŃ WYKONAWCY, TERMINÓW ORAZ SANKCJI WOBEC NIEWYKONANIA ZADAŃ, NATOMIAST ZNALAZŁ SIĘ ZAPIS, ŻE ZA ZERWANIE UMOWY ZUS PŁACIŁBY BARDZO WYSOKIE KARY.
Sytuacja stała się patowa, szkoda że nie pisze o niej rzecznik ZUS, ponieważ systemem informatycznym w ZUS administrują pracownicy Asseco (dawny Prokom -R.Krauzego), a informatycy ZUS nie znają kodów dostępu do systemy KSI, które należą do Asseco (dawny Prokom Software Ryszarda Krauze) i zdeponowane są w banku PKO BP.
(I W TEN SPOSÓB USTANOWIONO MONOPOL PROKOMU NA OBSŁUGĘ ZUS PRZEZ LATA)
- Gdybyśmy mieli kody źródłowe, potrzebowalibyśmy co najmniej roku, by nauczyć się KSI. Jeśli weźmiemy do tego możliwe zmiany prawne w systemie emerytalnym, to proces ten może się jeszcze bardziej przedłużyć - twierdzi przedstawiciel jednej z dużych firm informatycznych.
To oznacza, że jeśli ZUS oddałby opiekę nad systemem innej niż Asseco firmie, to ta potrzebowałaby około roku, by faktycznie zacząć pracę. Przez ten czas nad systemem nie panowałby nikt."
PRZY INFORMATYZACJI ZUS ŚMIECHU W ŚRODOWISKACH FACHOWCÓW BYŁO CO NIE MIARA.pOZWOLĘ SOBIE PRZYTOCZYĆ 1 PRZYKŁAD"
"Opowieść o Pogromie Płatnika
By czynności spisowe usprawnić, postanowiono pójść z postępem: przygotowano komputerowy "Program Płatnika" (czasem zwany po prostu "Płatnik") i obiecano, że wyniki jego działania będzie można dostarczyć w formie elektronicznej. Tak obiecywano...
Już w drugim tygodniu (po 12.01.99) wprowadzania reform ubezpieczeń społecznych, czyli po prostu ZUS-u, zaczęła działać kolejna wersja "Programu Płatnika", dzieło firmy "Prokom Software SA". To wcale nie znaczy, ze w ogóle działały wszystkie zapowiadane funkcje, to znaczy tylko, ze program zaczął raczej przyjmować wpisywane dane i raczej drukować arkusze zgłoszeniowe. Czyli przez 2 pierwsze tygodnie reform firmy mogły zachwycać się wyłącznie kilkudziesięcioma stronami instrukcji obsługi programu i jego teoretycznymi wymaganiami sprzętowymi...
Właściciele komputerów z Windows NT (zwykle dużych firm, zatrudniających dużo obiektów spisu powszechnego), czekali jeszcze ponad tydzień dłużej na wersję dla swoich maszyn, co doskonale podgrzewało emocje księgowych i informatyków. Pod koniec stycznia 1999, po wielu informacjach o padłych systemach ukazała się dobra rada Prokomu, że przed zainstalowaniem "Programu Płatnika" na takim komputerze, należy najpierw odinstalować wszystkie "service packi" i zainstalować je potem od nowa. Zakładowi informatycy i księgowi byli oczywiście wniebowzięci, a terminy i grzywny 5000 złotych nagliły do pośpiechu.
"Program Płatnika" jest niby darmowy, ale objęty prawem autorskim, czyli na przykład autorskim zakazem przerabiania go, pewnie nawet w celu skłonienia go do pracy. Kod źródłowy nie jest udostępniony, mimo, że jest zrobiony za publiczne pieniądze i powinien być własnoscią publiczną (przynajmniej public domain). Nikt nie może programu poprawiać, mimo że wiadomo, że błędów w nim jest tyle, ile maku w makowcu. Tylko Prokom Software ma dostęp i do "Płatnika", i do decydentów, czyli i do pieniędzy.
Na początku program udostępniono do sciągnięcia z internetu lub sprzedawano w cenie nośnika 20 zł (też bym chciała dostarczać nośnik za taką cenę, hehe...), Chociaż, po dwóch miesiącach wymian wadliwych wersji chyba się okazało, że skalkulowano wielokrotną wymianę nośnika i rozdawnictwo wadliwych, ale za to wytłoczonych w nadmiarze lutowych płyt w maju.
Wydaje się, że "Program Płatnika" zawiera jeszcze jedną tajemnicę, że Prokom wbudował ogólnie dostępna bibliotekę szyfrowania, freeware, SSLeay, a właściwie darmowy program z otwartym kodem źródłowym, której autor poprosił o wyraźną wzmiankę o swojej osobie w każdym programie stworzonym z wykorzystaniem tego modułu i jego materiałach promocyjnych. W zamian zezwala na bezpłatne używanie i dystrybucję programu nawet do celów komercyjnych.
Kolejne sekrety, czyli numerów NIP, PESEL i REGON też są ogólnie dostępne. Zresztą te z "Programu Płatnika" są dość marne, bo odrzucają jako błędne dane ludzi, którzy dostali swoje świadectwa udziałowe, to znaczy zostali dokładnie sprawdzeni ze swoim PESELem. Tak jest z moją koleżanką dorabiającą sobie korepetycjami.
A gdzie wersje dla DOS, Win3.1x, Unix, Linux, OS/2 i innych bardziej egzotycznych platform, z PlayStation czy Nintendo włącznie? Przecież dokumenty są tworzone w jezyku SGML niezależnym od platformy sprzętowej czy programowej!
Szyfrowanie też jest prawie niezależne od platformy!
JAK NIE WIADOMO O CO CHODZI TO CHODZI O PIENIĄDZE,
(ewentualnie o kobiety lub władze).
"Czy to było wykonane w zmowie z Microsoftem, który w ten sposób zmusi ileś firm do sprawienia sobie przynajmniej jednego komputera z tym paskudztwem? Produkty Microsoftu w Polsce są popularne, ale polska księgowość w większości używa starego MS DOS-a lub ewentualnie Windows 3.x, a wielkie firmy siedzą na UNIX-ach. Ksiegowa, z ktora pracuję twierdzi, że ma miejsce na stole na komputer i papiery, ale nie na pałętającą się mysz, podkładkę czy kabel.
Na dodatek komputer pracujący w DOS-ie lub terminal znakowy kosztuje 10-15% ceny komputera dla Windows 95 dostosowanego do "Programu Płatnika". Czy tak ma wyglądać napędzanie koniunktury firmom dostarczającym sprzęt? Firmy sprzedające sprzęt komputerowy przyznają, że reforma ZUS napędziła im klientów na początku roku, kiedy zwykle jest martwy sezon, po okresie gorączkowych zakupów gwiazdkowym lub wykorzystywania końcówek budżetów, by się nie "zmarnowały".
Jeden dowód jest na stronach wiadomości prasowych Prokomu: jest tam informacja z dnia 09.10.98 o porozumieniu strategicznym Microsoftu i Prokomu. Porozumienie miało miejsce po zawarciu kontraktu z ZUS-em na kompleksową obsługę reform ubezpieczeń I i II filaru.
Drugi dowód, to obietnica niezrobienia "Programu Płatnika" na inne platformy.
To się nazywa mocne wejście Microsoftu na polski rynek korporacyjny!
Tym naprawdę mogłyby się zająć tym służby zajmujące się bezpieczeństwem państwa, a nie głupotami lustracyjnymi.
Dalej się pytam, czy to tylko bezmyślność rządu, czy wysługiwanie się za darmo lub raczej za wynagrodzeniem najbogatszemu człowiekowi na świecie, właścicielowi praw do 80% komputerów osobistych w świecie?
Pytam się, czy decydenci dostali prowizję od Microsoftu za pośrednictwem Prokomu za efektywną działalność marketingową na rzecz tej firmy? Jeśli tak, to domagam się ujawnienia, jaka jest cena naszych skór i decyzji urzędnika? Ile dostał pan (były już) prezes ZUS Stanisław Alot za stwierdzenie, że dzięki "Płatnikowi" teraz każda firma kupi legalny, nowy system? Ile dostał za stwierdzenie, ze "Program Płatnika" zawiesza tylko pirackie kopie Windows? A może pan prezes Alot też wysługuje się najbogatszemu człowiekowi w świecie za darmo?!
Mechanizm działania systemu jest prosty:
* Pomysły decydentów znają oni sami, a ujawniane są tylko firmie Prokom. Przypadkowe społeczeństwo dowiaduje się o nich dopiero po ich wejściu w życie. Tylko o karach jest informowane z odpowiednim wyprzedzeniem.
* Firma Prokom ma całkowitą władze nad wykonaniem informatyzacji reform ZUS-u, ona ustala standarty wymiany danych i formularzy, zatwierdzane rozporządzeniami Ministerstw Finansów oraz Pracy i Polityki Socjalnej.
* Prokom znajduje się pod ścisłą ochroną władz państwowych, za co odwdzięcza się dostarczając do systemu swoje knoty zgodnie z harmonogramem produkcji knotów rządowych i umową, która jest tajemnicą handlową. No, bo przecież nie trzasną pięścią w stół premiera, że w takich warunkach takiego bałaganu nikt uczciwy takiej pracy uczciwie nie wykona! Na osłodę zorganizuje małą, niezobowiązującą imprezkę rozrywkową dla wybranych za jedyne 5 milionów złotych, pewnie w celu poprawy stosunków i umocnienia więzi międzyludzkich.
* Firma Prokom ma porozumienie strategiczne z Microsoftem, którego głównym celem jest wyeliminowanie z rynku konkurencyjnych systemów operacyjnych, włączając w to i swoje archaiczne wersje. Każdy słyszał o procesach sądowych przeciwko Microsoftowi.
* Księgowość przedsiębiorstw jest domeną maszyn uniksowych, ewentualnie skansenem DOS-u. Jest to dla Microsoftu nisza rynku do wzięcia. To takie "Złoto dla zuchwałych 1999".
* Powiązania miedzy rządem, ZUS-em a Microsoftem, sa wyraźne, ale ich skala jest nieujawniana przypadkowemu społeczeństwu. Może przyjdzie kiedyś deawuesacja... Obrzydlistwo...
"Jakim prawem zmusza się obywateli do nagłych decyzji niezgodnych z jakimkolwiek zdrowym rozsądkiem? Nowy komputer dla prostej bazy danych, kalkulatora, obsługi drukarki, modemu i szyfrowania? Kompletny bezsens dla użytkownika - ofiary zmowy, ale czysty pieniądz i dodatkowe procenty udziału w rynku dla Microsoftu.
Policzmy:
1,8 miliona płatników,
z tego kilkaset tysięcy samodzielnie walczy z księgowością, z tego, niech 100000 (tylko) zaczęło używać "Programu Płatnika", niech 50000 (tylko) kupiło z tego powodu nowy komputer, i niech 25000 (tylko) kupiło z tego powodu nowy Windows za 360 zł (najtańsza legalna wersja), który jest zwykle od razu wbudowany w nieco bardziej "markowe" składaki. Robi się z tego 9.000.000 obrotu, i niech połowa z tego idzie na koszty sprzedaży, i wynika z tego, ze okrągły milionik dolarów z groszami ląduje w kieszeni monopolisty, czyli tak zdobywa się "Złoto dla zuchwałych 1999". Może Microsoftowi ten milionik nie jest już mocno potrzebny do przetrwania na rynku, ale nowymi procentami udziału w polskim rynku korporacyjnym napewno nie pogardzi.
Program reklamowany autorytetem rządu i ZUS-u jako "użytkowy" zniszczył wiele dysków, wykasował wiele danych i kosztował wiele godzin bezużytecznej pracy nad błędami programistów Prokomu.
Skargi na błędy już nieco ucichły, bo płatnicy nauczyli się korzystać z arkusza kalkulacyjnego czy zwykłego kalkulatora do kontroli wyczynów PP. Z drugiej strony stracili złudzenia, ze coś pozytywnego się stanie w dającej się przewidzieć przyszłości.
Nie życzę sobie stosowania względem mnie żadnych przymusów dobrowolnych, polegających na wyborze między zdrowym rozsądkiem a komputerem 2000 zł (składak), z monitorem 15" 800 zł, drukarką laserową 1500 zł, Windows 9x (wolnorynkowy) 20 zł,
razem 4320 zł,
czyli jednak mniej niż 5000 kary za niezłożenie kwitów na czas. Nie wiem jednak nadal, czy kara jest na osobę niezgłoszoną, czy na pracodawcę, ryczałtem, bez wnikania, czy to 1, czy 1000 pracowników nie zostało zgłoszonych. Pewnie - po uważeniu karających...
Nam władcy tylko wygrażają karami 5000 zł za niedostarczenie papierów, a knot jest nadal knotem. Czy ktoś słyszał, by Prokomowi wygrażano karami za to, że program źle działa, dopiero w lutym zaczęto tworzyć sieć do przesyłania danych (po co?) a skanery zaczęły pracę w kwietniu? (Bo się opóźniły dostawy sprzętu z powodu protestów po tzw. "przetargach")
Instrukcje do "Programu Płatnika" to poezja urzędniczo - informatyczna. Przykładowe pytanie z instrukcji za sto punktów:
Co to jest aspekt programu?
Wystarczy?
Jak to 01.02.99 stwierdziła pani Anna Knysok (wtedy wiceminister zdrowia) to sprawa przygotowania mentalnego. Tak, to prawda, ale płatnik - pracodawca lub jego księgowa nie muszą studiować mentalności pani Knysok i jej towarzyszy, ponieważ od studiowania mentalności są psycholodzy i socjolodzy. Nawet mentalnie nieprzygotowany pracodawca ma być w stanie wypełnić papiery a pani Knysok ma mu to umożliwić, bez wyciania wszystkich lasów w Polsce, a dodatkowo tajgi syberyjskiej i dżungli tropikalnej. To on swoimi podatkami płaci na pensję pani Knysok, a nie ona mu wyświadcza jakąkolwiek łaskę, strasząc go karą 5000 złotych za niewypełnienie stosu papierów i obiecując ewentualne odstąpienie od kary, bo naprawdę jest nieco trudno dla osób mentalnie nieprzygotowanych.
Prokom na zamówienie rządu polskiego spiracił darmowe oprogramowanie (SSLeay), umieszczając wzmiankę o wykorzystanej bibliotece SSLeay niezgodnie z licencją.
Podsumowanie:
"Program Płatnika" stał się prawdziwym pogromem płatnika składek ubezpieczeniowych ZUS. Mimo, że był pozornie dostępny za darmo, kosztował nas potworne pieniądze i potworną ilość zmarnowanego czasu na wykrywanie i udowadnianie wad tego paskudztwa. Stał się motorem napędowym zwiększenia zysków właścicieli Microsoftu i innych firm komputerowych, ale ile kosztował gospodarkę na początku roku 1999, tego nikt nie wie.
Podejrzewam, że cały system informatyczny ZUS, w tym i "Program Płatnika" jest własnością Prokomu i nikt inny nie ma dostępu do jego źródeł, ani nikt inny nie wie, co tak na prawdę w nim siedzi. O ile Prokom ma prawo do zmowy z Micro$softem - w końcu to są dwie firmy prywatne, to ZUS, jako instytucja publiczna nie ma do tego prawa. To jest kryminał, i tyle.
Z dziką ochotą bym dowiedziała się oficjalnie, czyją własnością są kody całego systemu. To znaczy, czy cała polska gospodarka już jest pod kontrolą Prokomu, czy jeszcze nie jest?"
http://www.jastra.pl/anty-zus/platnik.htm
JAK WIDAĆ INFORMATYCY BYĆ MOŻE SĄ ZŁOŚLIWI, ALE TEŻ POTRAFIĄ LICZYĆ.
Witam serdecznie w kolejnym dniu na Petrolinvest. Po wczorajszym infie, dziś z rana
GRUPA UCIESZNYCH
zrobiła
INTERES ŻYCIA
i nakupiła
"CENNEGO WALORA"
PKC z samiuśkiego rana po 2,67-2,74/zł za akcję i już wszem i wobec krzyczą, że będą bogaci. Wspomniane Info na Espi dotyczyło zwiększenia zaangażowania w
"PEREŁCE GPW"
przez Ryszarda Krauze.
Dla przypomnienia
28 grudnia w historycznym dołku Wielki Drukarz kupił sobie od filantropów z Masashi 9 345 794 sztuki akcji po 2,14zł/walor, a w dniu wczorajszym zakupił 3 400 000 akcji po cenie 2,38zł/walor od nie wiadomo kogo. Oczywiście akcje nabył poniżej ceny na GPW z niedużym dyskontem rzędu 6,66%. Kurcze ten to zawsze łapie okazje. W sumie ma już 12 745 794 sztuki i poinformował, że ma umowę na drugie tyle.
W międzyczasie (od 28 grudnia 2011r) filantropi z Masashi prawdopodobnie pozbyli się już 18 845 794 sztuk akcji i zostało im z początkowych 36 390 654 sztuk mniej niż połowa. Ci to wierzą w ten interes. A
SZCZĘŚLIWCY
co kupowali z rana PKC nabywali drożej względem Wielkiego Drukarza o jakieś 12,2-15,1%. To się nazywa interes. Tak trzymać Panie i Panowie.
Pozdrowienia dla szejkanatu znad Wisły.
Nie wiem czy ktoś zwrócił na to uwagę, ale na Espi Petrolinvestu najwięcej inf ma w tytule:
1. ZMIANA STANU POSIADANIA
2. ZAWIADOMIENIE O TRANSAKCJI OSOBY ZOBOWIĄZANEJ
3. WPROWADZENIE AKCJI DO OBROTU NA GPW
Powyższe tytuły najdobitniej świadczą o podstawowym profilu działalności Petrolinvest, czyli branży handlowo-wydawniczej i poszukiwawczej finansowania.
Dodatkowo Ryszard Krauze w Rzepie dziś przeprasza. Nie dokładnie powiedział za co, ale przeprasza. Więc możemy tylko pogdybać za co.
Może przepraszać np. za to co robi akcjonariuszom, którzy mu zaufali. Przez
CIĄGŁY DODRUK AKCJI
Ci ludzie prawdopodobnie nigdy nie odzyskają wsześniej zainwestowanych pieniędzy, bo przy takim rozwodnieniu cena już nigdy nie wróci na poziomy kilkaset złotych za sztukę. A więc sorry Panowie i Panie, ale życie jest ciężkie, każdy chce jakoś zdobywać profity, a ponieważ są stada coraz to nowszych akcjonariuszy chętnych do kupowania "cennych walorów" po niższej cenie to Wam już dziękujemy, ale obecnie kolegujemy się z nowymi inwestorami. Z nimi się kolegujemy tak długo, aż ich podobnie jak Was wykolegujemy, także nie martwcie się, nie będziecie osamotnieni w Waszych stratach finansowych.
Może przepraszać za to, że jak wcześniej jakiekolwiek akcje "cennych walorów" posiadał to te
AKCJE POŻYCZAŁ SWOIM ZALEŻNYM SŁUPOM I POWIĄZANYM FIRMOM SZWAJCARSKO-CYPRYJSKIM
typu Advastor Services Ltd, Nihonswi AG, Transcontinental Fund Ltd, Landsgate Marketing Ltd., Raycliffe Resources Ltd., Tabacchi Enterprises Ltd., Masashi Holdings Ltd. oraz zabawiał się z chyba największymi szujami GPW typu GEM, a te sprzedawały je szybciutko nabyte akcje Po Każdej Cenie, bo wiedziały z góry, że będzie dodruk i papiery zawsze będzie można dokupić taniej. Oczywiście kurs leciał na pysk i dzięki temu z 840zł za sztukę spadł na 2 z groszami, a akcjonariusze mniejszościowi potracili majątki życia.
Zdecydowanie pewnie przeprasza za to, że po okresie upłynniania walorów Po Każdej Cenie i uwalania kursu, przyszedł czas na zwiększenie swojego zaangażowania, aby bajka mogła trwać podobnie jak działalność wydawnicza. W związku z tym zaczął drukowanie akcji pod koncesje łupkowe, które ludzie Ryszarda Krauze nabywali w Ministerstwie Środowiska po cenie 155 tysięcy złoty za sztukę, a on odkupował je od nich w zamian za dodrukowane akcje po cenie wynoszącej na dzień dzisiejszy 600 milionów złotych. Dzięki temu jego kolesie mogli zdobyć akcje po 1 grosz za sztukę, a on teraz jako dobry kolega może je tanio nabywać w transakcjach poza rynkiem regulowanym. Oczywiście tego typu transakcje muszą się odbywać poza parkietem, bo w przeciwnym wypadku kurs na takich zakupach mógłby podskoczyć, a Misiowi Pysiowi chodzi o to, żeby walora nabywać tanio, a nie dawać zarabiać akcjonariuszom mniejszosciowym na GPW.
W wywiadzie Ryszard Krauze twierdzi także, że jest źle bo
TO BYŁ ATAK NA NIEGO.
"Przecież dzisiaj nikt nie ma już wątpliwości, że uderzenie we mnie, właśnie wtedy, nie było przypadkiem. Nie szukam jednak usprawiedliwień. Jeśli zdarzało mi się później popełniać jakieś błędy, to przepraszam, choć zastanawiam się, kto by ich nie popełniał w tak dramatycznej sytuacji. Przecież mogło być znacznie gorzej. Walczę i staram się nie tylko odbudować wartość moich firm, lecz przede wszystkim stworzyć im szansę dalszego, stabilnego rozwoju.
Raczej nie, choć potem zaskoczyła mnie skala szkód, które nam wyrządzono. Nam, czyli wszystkim akcjonariuszom spółek z naszej grupy."
W ogóle nie ma jego winy w finansowaniu oszustów King&King w Kongo przez co znajomi politycy musieli uchwalić LEX KRAUZE, a ile zachodu z tym było. Albo afera przeciekowa, składanie fałszywych zeznań w prokuraturze i wyjazd na wszelki wypadek do Szwajcarii, do czasu zmiany rządu, aby można było wrócić.
MAŁO TEGO TO BYŁ ATAK NA JEGO BIZNESY.
On z dobrego serca drukował, żeby rosło i żeby każdy w kraju miał po kilka sztuk na łebka, a tu ciągle spadało, co jest bardzo dziwne, bo przecież miało rosnąć wbrew znanym ludzkości prawom ekonomii, ale za to po myśli Ryszarda Krauze. A tu taka przykra niespodzianka. No coś nieprawdopodobnego. Nie do wiary. Jak to się w ogóle mogło stać?
Zresztą ten nieustanny dodruk akcji przez Ryszarda Krauze to nie był tylko atak na niego. O nie.
TO BYŁ TAKŻE ATAK NA DROBNYCH AKCJONARIUSZY JEGO SPÓŁEK
kupujących w dobrej wierze "cenne walory" Biotonu i Petrolinvestu na GPW.
Widzicie jacy to niedobrzy ludzie nie wiadomo skąd uderzyli w niego, jego spółki i w Was akcjonariuszy jego "perełek GPW".
To chyba byli jakieś Czarne Ninja albo co najmniej Marsjanie. Albo nie daj Boże Krasnoludki wyposażeni w Czapki Niewidki. Ci potrafią być wyjątkowo wredni. A co jeśli Czarni Ninja i Marsjanami współpracowali z Krasnoludkami w Czapkach Niewidkach. Przecież to mogła być wtedy jakaś międzynarodowa zmowa mająca na celu wyrządzenia znacznej szkody finansowej Ryszardowi Krauze i jego firmom, a także dziesiątkom tysięcy akcjonariuszy. Zaatakowali Was i Jego znienacka, uwalili kursy spółek Bioton i Petrolinvest i teraz siedzą gdzieś ukryci i się śmieją. Może do tego ciągle kombinują żeby było jeszcze gorzej. A co jeśli to właśnie Czarne Ninja z Marsjanami i Krasnoludkami w Czapkach Niewidkach nadrukowały tyle jakichś fałszywych akcji i wpuściły to wszystko w rynek jakimiś backdoorami bez wiedzy Sobolewskiego. No jak tak można, żeby takie straty porobić ludziom w portfelach i to w biały dzień na GPW. Myślę, że służby specjalne powinny tą możliwość szczegółowo zbadać, a przede wszystkim przesłuchać na tą okoliczność Ryszarda Krauze bo on coś w tym temacie wie.
"Przecież mogło być znacznie gorzej.
Walczę i staram się ..."
(Drukuję ile wlezie. Na więcej na razie maszyny nie pozwalają, ale pracujemy nad zwiększeniem możliwości produkcyjnych)
Jak to dobrze, że macie takiego człowieka w Radach Nadzorczych Biotonu czy Petrolinvestu. To taka alternatywna wersja średniowiecznego Robin Hooda. Metody te same, z tym, że tu łupi się z kasy biednych. Rozdaje się zaprzyjaźnionym swoim podmiotom akcje za bezcen, żeby mogli zarobić łupiąc gołodupców na GPW.
Ale teraz już jest dobrze. Po uwaleniu kursów Ryszard Krauze drukuje za przysłowiowego 1 grosza i kupuje akcje za bezcen dla siebie w historycznych dołkach poprzez deale z Masashi czy np. Troqueera Enterprises na Biotonie. W oparciu o ten sam schemat akcji drukowanych za darmo, On już widzi dla siebie dobre perspektywy.
"I chyba dlatego, w nagrodę, los dał mi drugie biznesowe życie ..."
Ja bym na jego miejscu nie był taki skromny i podziękowałbym jeszcze znajomym politykom ekipy rządzącej za zmienianie prawa na jego korzyść czy KNF-owi za nic nie robienie w sprawach numerów z koncesjami łupkowymi i ciągłymi dodrukami akcji na te same od lat cele, których firma nie realizuje, a kasa jakoś dziwnie się rozchodzi.
CHOCIAŻ Z DRUGIEJ STRONY NALEŻY BYĆ OSTROŻNYM, BO NASZ PUPIL JEST OBECNIE NA DZIWNYM ETAPIE W SWOIM ŻYCIU.
>>> WSZĘDZIE WIDZI JAKIEŚ ATAKI <<<.
NA NIEGO. NA JEGO BIZNESY I NA AKCJONARIUSZY.
WSZYSTKO Z ZASKOCZENIA. CZŁOWIEK NIE ZNA DNIA ANI GODZINY A TU ŁUP I CZARNE NINJA Z MARSJANAMI I KRASNOLUDKAMI W CZAPKACH NIEWIDKACH SPUSZCZAJĄ KURSY W OTCHŁAŃ I DRUKUJĄ LEWE AKCJE. NIE ZAZDROSZCZĘ ŻYCIA Z TAKIM PRZEŚWIADCZENIEM, POMIJAJĄC ABSURDALNOŚĆ TYCH TWIERDZEŃ.
WIECIE JAKI TO MUSI BYĆ STRES JAK CZŁOWIEK GDZIE SIĘ NIE OBRÓCI TO WIDZI NIEUSTANNIE TE ATAKI. JAKIEŻ TO MUSI BYĆ CIĘŻKIE ŻYCIE Z WYIMAGINOWANYM PRZEŚWIADCZENIEM O CIĄGŁYM ZAGROŻENIU. DOBRZE, ŻE W TYM ZNOJU DNIA CODZIENNEGO, A W ZASADZIE NALEŻAŁOBY POWIEDZIEĆ KOSZMARZE, DA SIĘ WYCISNĄĆ TROCHĘ KASY OD NAIWNIAKÓW NA GPW, ŻEBY JAKOŚ SOBIE OSŁODZIĆ I UMILIĆ
A więc Ryszard Krauze powiedział przepraszam. I co wy na to? Rysiu nie ma sprawy. Nie gniewamy się. Dorzuć jeszcze 60 milionów papiera i jakoś to bedzie. Razem pociągniemy ten wózek.
I jeszcze w Pudelku Bezsensu na podstawie tego wywiadu piszą, że Ryszard Krauze się zna i wie lepiej od Exxona, który w przeciwieństwie do niego wykonał już dwa próbne otwory w Polsce z których niewiele wypływa, nie mówiąc o działalności w USA, gdzie zjadł zęby. Zresztą PGNiG z Halliburton, (nie mylić z bankrutami Hallwood z którymi współpracuje Petrolinvest) też ma odwiert, który jest nieopłacalny w wydobyciu. Ale Ryszard Krauze twierdzi, że ma na swoich pobocznych koncesjach kupionych za horrendalne pieniądze morze gazu łupkowego i istne
Eldorado Błękitnego Złota.
Skąd on to wie skoro nie wykonał jeszcze żadnych odwiertów?
To proste. On w to wierzy i to wystarczy, a wyznawcy Wielkiego Drukarza też muszą w to wierzyć, bo jak guru coś powie to to automatycznie jest dogmat i prawda objawiona. Wiara czyni cuda i stosowny gaz nawet jak go nie ma w tej chwili to się pewnie pojawi w sposób nadprzyrodzony.
No kto na przykład wierzył przy debiucie Petrolinvest na GPW, że dojdzie do takiego rozmnożenia akcji tej firmy. Chyba nikt. A jednak stało się. W takim razie był to cud za wstawiennictwem samego Ryszarda Krauze. Mało tego cud trwa i kolejne 60 000 000 akcji jest już w drodze.
Jeszcze mimochodem wspomniał o próbnym wydobyciu ropy w Kazachstanie, które to tradycyjnie (czyli jak od zawsze) jest planowane już tuż tuż za jakieś bagatela 9-15 miesięcy.
Jutro Bajki z Mchu i Paproci na Podłodze. Jak widać nagonka w prasie na akcje jest zsynchronizowana i trwa w najlepsze.
Jestem ciekaw czy Ryszard Krauze przyniesie jutro (dziś) do redakcji ze sobą odpowiedzi na ostatnie 40 pytań Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. Bądź co bądź spece od PR siedzą w Petrolinveście nad nimi już od dłuższego czasu i tworzą pewnie jakieś niesamowite historie typu pisaliśmy o tym w raporcie nr XX/XXXX z dnia XX.XX.XXXXr. czego nie kumacie. Nie znacie fachowej terminologii służącej do druku kolejnych akcji to uczyć się, a nie zadawać pytania. Zresztą prezes Bertrand powiedział, że może, ale nie musi na te pytania odpowiadać.
A my czekamy na stosowne i
WŁAŚCIWE
info od Masashi bo od 21 lutego prawdopodobnie są lżejsi o kolejne 3 000 000 akcji, ale to dopiero pewnie w piątek po sensacjach prasowych, tak na weekend, zeby była niespodzianka.
Witam. Dziś mam pewne spóźnienie, ale jestem z Wami. Oczywiście cieszymy się z ostatniego info na Espi. Zgodnie z przewidywaniami Masashi Holdings Limited popuścił kolejnego kleksa i 3 000 000 akcji poszły w świat. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Oni zarobili na tym ponad 7 milionów złotych, a nasi milusińscy na GPW pewnie "perełkę GPW" nabyli. Wymiana była dla cypryjczyków udana, bo wymienili praktycznie bezwartościowy papier i to w formie cyfrowej co go otrzymali po 1 grosz za sztukę od Petrolinvestu na żywą gotówkę, a więc Oni zrobili niezły biznes, a Ci co mają "perełkę" no to już może być różnie.
Ryszard Krauze wylądował na Podłodze i oświadczył, że nadal będzie nabywał niesamowite i fascynujące aktywa w transakcjach bezgotówkowych, czyli jak przez większość zeszłego roku, a chłop słowny jest więc ja mu wierzę, że tak będzie.
Ostatnio powątpiewaliście w zdolności menadżerskie ekipy zawodowców (i słusznie) gdy kupowali za 600 milionów złotych w akcjach zaledwie udziały w 13 koncesjach łupkowych, które wcześniej firmy opylające im ten badziew zdobyły za w sumie 2 miliony złotych, a więc Petrolinvest za te udziały (w jednym z Silurianów i Eco Energy 2010 mają poniżej 50% całości) zapłacił kilkaset razy więcej (tak Pi razy Drzwi z 300 razy więcej). Co więcej Petrolinvest ma gest i dlatego za te udziały zapłacił więcej niż wszystkie firmy w Polsce zajmujące się gazem łupkowym (w tym prawdziwi potentaci krajowi i zagraniczni) za wszystkie koncesje łupkowe jakie w tym kraju wydano za cenę w sumie poniżej 40 milionów złotych.
Ja myślę, że tu nawet nie chodziło o cenę, ale o prestiż. No sami powiedzcie, co by było gdyby Petrolinvest powiedział, że za kilkaset tysiecy kupił udziały w 13 koncesjach i teraz będzie je rozwijał dzięki czemu być może kiedyś w odległej przyszłości one osiągnęłyby jakąs wartość rzędu kilkuset milionów. To to jest aktywo, ale jak to brzmi na początku. Jakieś marne kilkaset tysięcy. No nie bądźmy śmieszni. W przypadku Petrolinvest nie może być mowy o kilkuset tysiącach. A jak się napisze wydaliśmy 600 milionów to jak to brzmi. Czujecie tą subtelną różnicę. Kilkaset milionów. Jaki to niesie ze sobą przekaz. Ale jesteśmy bogaci skoro nas stać żeby tak drogo kupować. Ile to my kasy nie mamy ... do oddania.
Po oszałamiających sukcesach na polu wydobycia ropy naftowej w Kazachstanie (zamontowaną z oszczędności cienką rurkę zmiażdżyło pod wpływem ciśnienia i cała ciężka robota wraz z kasą poszła z piz..., ale za to jakie doświadczenie zostało zdobyte) oraz po podobnych niebywałych osiągnięciach na polu wydobycia gazu w branży łupkowej (jako jedyni z kilkudziesięciu firm w Polsce, które brały koncesje na łupki swoje projekty przeciskali płacąc łapówki urzędnikom państwowym, aby Ci im zapoewnili przepchnięcie wniosków - inne firmy dały radę bez pomocy) nie wspominając o energii wiatrowej (te hektary farm wiatrowych, których w rzeczywistości nikt nie widział - to może być taka pomorska odmiana fatamorgany dla klimatu chłodnego) przyszedł czas na
SUPER-HIPER-ULTRA-NIEWIADOMOCO
oczywiście z branży naftowo-gazowej.
To
SUPER-HIPER-ULTRA-NIEWIADOMOCO
jest już niesamowicie cennym aktywem. Skąd o tym wiemy? A no od Ryszarda Krauze, bo o nim napomknał, a jak wiecie on ma nosa do wynajdywania perełek w branży nafciarskiej tybu Hallwood, Tabacchi, Masashi, Swiss Petroleum Investments Holding, Conwell itd. Taki nos to skarb choć niektórzy złośliwcy na forum piszą, że to nie nos tylko organ węchu o niesamowitych zdolnościach zbliżonych do tego, który posiadają świnie używane do znajdowania trufli pod ziemią.
Aktywo prawdopodobnie już jest rejestrowane w jakimś raju podatkowym, aby później mogło być, tak jak przy łupkach rozdmuchane do granic możliwości, na zasadzie uroczych i trochę zabawnych porównań spółek Petrolinvestu do BP, Chevron, Exxon itp.
Generalnie musi być mowa przynajmniej o GIGANTACH tego rynku albo o POTENTATACH tego rynku super-hiper-ultra-niewiadomoczego, bo inaczej numer nie przejdzie i drukowanie kolejnych nowych "cennych walorów" może się nie powieść, bo ludziska się połapią i nie kupią. Oczywiście terminy GIGANCI i POTENTECI można używać zamiennie, a oba terminy wcale nie muszą być prawdziwe. Patrz choćby taki gigant i potentat,o którym pisalismy w tym wątkuczyli Hallwood Energy borykający się ze sprawą ogłoszenia bankructwa).
W każdym razie to musi być z wizją. Coś a la Kosmos, a zyski potencjał i perspektywy powinny być wręcz niewyobrażalne. To powinno być coś co przekracza ludzkie pojmowanie, a podane liczby muszą powodować przynajmniej zawrót głowy, jeśli nie omdlenia. Ja nie wiem np. czy takie EBC co druknęło ostatnio 1 bilion euro (drukowanie i pożyczanie to dla przeciętnego zjadacza chleba duża różnica, ale dla bankierów pożyczymy i wydrukujemy to w zasadzie synonimy) byłoby w stanie wejść w ten DEAL z Petrolinvest, chociaż pewnie kwota BILION euro i dwanaście zer to już z lekka mile łechta próżność Rady Nadzorczej Petrolinvest. Przy takich sumach to oni ewentualnie mogą rozpatrzyć jakieś propozycje ciekawych inwestycji pod warunkiem, że transakcja odbędzie się bezgotówkowo, za wydrukowane za darmo akcje.
Oczywiście przy takich ogromnych sumach jest jedna wada całego tego dealu z super-hiper-ultra-niewiadomoco. Otóż, ten cały kosmos finansowy i prawie wszystkie pieniądze świata, a może i galaktyki to będą niestety nie od razu z dnia na dzień, bo tak się nie da, ale dopiero za jakiś czas. Kiedy to dokładnie będzie nie wiadomo (może ECB wprowadzi LTRO III pod ten deal, aby grubasy mogły też choć trochę wejść), ale będzie to
WKRÓTCE
Dlaczego wkrótce? Bo wkrótce to taki pojemny termin określający czas i takie wkrótce to może trwać kilkadziesiat lat. Zależy w jakiej perspektywie czasowej to wkrótce rozpatrujemy. No na przykład jak weźmiemy millenium to te kilkanaście czy kilkadziesiąt lat to jest takie wkrótce jak prawie mrugnięcie oka.
No przecież na terminie - wkrótce rozpoczynamy wydobycie ropy - już prawie okrągłe 5 lat udaje się drukować i rozprowadzać kolejne emisje akcji i bajka wciąż trwa. Obecne kolejne wkrótce mówi o wydobyciu zaledwie próbnym za jakieś 9-15 miesięcy. Tak jak w przypadku terminu giganci-potentaci, termin wkrótce również ma swój odpowiednik, czyli wyraz niebawem.
Na razie tylko jedno jest pewne. Możemy się spodziewać, że to
SUPER-HIPER-ULTRA-NIEWIADOMOCO
będzie wielkie. Tak jak pewnie kolejna emisja akcji pod to coś. No chyba nikt sobie nie wyobraża, że kolejna emisja pod niesamowity deal rozliczany bezgotówkowo, będzie mniejsza. To jest przecież wbrew tradycji Petrolinvestu, gdzie każda kolejna emisja dymająca poprzednich akcjonariuszy była zawsze większa. No to powinno być przynajmniej 80-100 milionów papieru.
Ja myśle, że nowy niesamowity
SUPER-HIPER-ULTRA DEAL
to jest dobra wiadomość
dla
Ryszarda Krauze,
bo pod ten najnowszy super-hiper-ultra DEAL będzie można dodrukować kolejne porcje "cennego walora", co może podtrzymać rynek urządzeń drukujących, bo ostatnio w Pulsie Biznesu straszyli, że w tym segmencie rynku IT jest ciężko.
Także jest dobrze, a dla neofitów skrót wyrazów do zapamiętania na przyszłość:
SUPER-HIPER-ULTRA-NIEWIADOMOCO
albo my sami albo z nami
- GIGANCI i POTENTACI -
rynku naftowo-gazowego.
W nawiązaniu do wczorajszej wypowiedzi Wielkiego Drukarza i złożonej przez niego obietnicy odnośnie nabywania kolejnych "cennych aktywów o dużym potencjale wzrostu" cytat z samego guru czyli Ryszarda Krauze:
"NASZA STRATEGIA POWINNA BYĆ ZROZUMIAŁA - NA OBECNYM ETAPIE ROZWOJU PETROLINVEST NIE MA INNEJ DROGI DO OSIĄGNIĘCIA SUKCESU, JAK TYLKO GROMADZIĆ AKTYWA O BARDZO DUŻYM POTENCJALE WZROSTU."
No i chłop słowny jest. Kupił kolejną część firmy kogucik pod nazwą Eko Energy 2010 bezgotówkowo za akcje Petrolinvest. Kolejne 44% udziałów w tej firmie, która nabyła w Ministerstwie Środowiska wszystkie cztery posiadane przez siebie koncesje łupkowe za
673 000 zł. (słownie sześćsetsiedemdziesiąttrzytysiącezłotych)
tym razem 44% spółki,
co stanowi 1,76 koncesji,
gdzie 1 koncesja to
koszt około 168 000zł,
a więc z majątkiem na kilkaset tysięcy złotych prezes Bertrand Le Guern w porozumieniu z Przewodniczącym Rady Nadzorczej Ryszardem Krauze mając
STOSOWNY GEST ZWIĄZANY Z OGROMNYM PRESTIŻEM NA RYNKACH FINANSOWYCH JAKIM CIESZY SIĘ FIRMA PETROLINVEST OD WIELU LAT
wydali na ten zakup który wstępnie wyceniono na
118 003 200zł
czyli jakieś 175 razy więcej niż Masashi w zakupach od Ministerstwa Środowiska. Oczywiście transakcja była bezgotówkowa z zwanym pieszczotliwie przez ludzi z Petrolinvestu
PASYWNYM PODMIOTEM FINANSOWYM
który jest wiernym partnerem biznesowym "perełki GPW". On tak kocha ten biznes i akcje Petrolinvest, że jak tylko je dostaje to od razu je wywala. No poprostu dzieli się z wszystkimi chętnymi na zakupy "cennego walora". Stąd my ich tu pieszczotliwie nazywamy filantropami bo mają akcje z nominałem 10zł, a wywalają po 2 z groszami.
Jak to bywa z transakcjami bezgotówkowymi w Petrolinvest te
118 003 200zł
wyceniono na
44 529 509 sztuk
wyemitowanych nieodpłatnie warrantów subskrypcyjnych. Oczywiście według ostatnio uchwalonych zasad nowej emisji. Masashi za każdy Warrant otrzyma 1 akcję Petrolinvest z nowej emisji E.
W sumie Masashi za 4 poboczne koncesje łupkowe kupione za 673 tysiące złotych otrzyma ponad
80 000 000 akcji Petrolinvest czyli wg nominału
800 000 000zł.
No Panie Ryszardzie Pan to ma gest. Widać żeś Pan bogaty. Stać Pana na takie zakupy. Tak trzymać, choć niektórzy mogą myśleć, że takie bezsensownie drogie zakupy, to jest próba puszczenia firmy z torbami. Jestem ciekaw czy mniejszościowi inwestorzy coś z tym fantem zrobią.
O planowanych bonusach dla Masashi za udaną współpracę na polu upłynniania cennego walora, lepiej nie wspominać. W najnowszym raporcie Masashi potwierdziło, że opchnie zdobyte praktycznie za darmo akcje, które nominalnie są warte 445 milionów złotych
PO KAŻDEJ CENIE
i w ten sposób uzyska 30 milionów złotych finansowania dla Petrolinvest (jego spółek zależnych). To jest interes sprzedać 445 milionów tak żeby uzyskać chociaż 30 baniek. To wychodzi na to że aby wywiązać się z umowy opłaca im się opylać te akcje, aż do poziomu 67 groszy za akcje i to średnio, a więc cena na końcu może być sporo poniżej tej umownej granicy.
Także to słynne
PRZEPRASZAM
w Rzeczpospolitej dwa dni temu to nie były przeprosiny za to co zrobiono inwestorom mniejszościowym tylko to było coś w stylu
SORRY, ALE DALEJ BĘDZIEMY WAS DYMAĆ GŁĘBOKO NA KASĘ CZYLI PRZYSŁOWIOWO ROBIĆ WAS W >>> C I U L A <<< .
DLACZEGO?
BO MOŻEMY, GDYŻ NIKT W TYM KRAJU, ŁĄCZNIE ZE SŁUŻBAMI PORZĄDKOWYMI I ORGANAMI MAJĄCYMI NADZOROWAĆ UCZCIWOŚĆ HANDLU NA GPW NAM NIE PODSKOCZY. ONI SĄ NASI KOLEDZY A NIE WASI. ZROZUMIANO
Pomijam fakt, że chyba jakąś sporą dewaluacje mieliście, skoro wczoraj koledzy Ryszarda otrzymali za absurdalnie wycenione na 118 milionów zł koncesje łupkowe, prawo do akcji za w sumie wg ich obecnego nominału 445 295 090zł.
SPOTKAŁA WAS DEWALUACJA NA POZIOMIE 73,5% CZYLI ZBLIŻONA DO TEJ NA BIAŁORUSI.
Także widać, że tymi akcjami, a przynajmniej ich nominałem można sobie dupkę podetrzeć. Wehikuł Finansowy Ryszarda Krauze działa. Z nowej emisji 3/4 akcji poszło właśnie do "pralni" (jak to niektórzy na forum porównują) na Cypr. Zostało jakieś 15 milionów akcji, co nie pozwoli na obskoczenie bierzącej działalności zbyt długo nie wspominając o nowych niesamowitych zakupach czyli planowanym dealu z
SUPEP-HIPER-ULTRA-NIEWIADOMOCO.
Kolejna emisja jest niezbędna i to szybciutko. Przecież w poście powyżej zacytowałem Ryszarda Krauze gdzie jasno stwierdził, że kolejne zakupy będą nie za pieniądze tylko za przez niego prywatnie drukowaną bez opamiętania walutę zwaną
AKCJA PETROLINVEST O NOMINALE 10ZŁ.
Coś tak czuje, że kolejna emisja to będzie coś koło 100 milionów akcji. Oczywiście płynność w obrocie akcjami tej spółki już zaczyna być niska i po kolejnej emisji dalej mocno spadnie w związku z czym najprawdopodobniej pożegnamy wkrótce MWIG 40, bo do tego to zmierza.
Potem, żeby tak głupio nie wyglądały kolejne zakupy "cennych aktywów o bardzo dużym potencjale wzrostu", gdy za jakieś pierdoły czy goowniane aktywa za kilkaset tysięcy złotych płaci się miliardy złotych w nominale akcji czeka Was bardzo nieprzyjemny zabieg.
Otóż aby dalej móc drukować trzeba będzie zmniejszyć kapitał zakładowy o jakieś 90%, a nominał posiadanych przez Was akcji zmniejszyć z 10zł na każdym egzemplarzu do 1zł i nie mylić tego zabiegu ze splitem. Ten drugi zabieg nie powoduje zmniejszenia kapitału zakładowego podczas gdy ten pierwszy jest prawnie usankcjonowanym złodziejstwem.
To może jeden wpis z sąsiedniego forum (nie mój) wyjaśniający o co chodzi z tym
ZWIĘKSZANIEM UDZIAŁU W SPÓŁCE PRZEZ RYSZARDA KRAUZE PO 2,14 I 2,39ZŁ/AKCJE
bo niektórzy odczuwają nieodpartą potrzebę zakupu "cennego walora" czy "perełki GPW" i to kilkanaście lub kilkadziesiąt procent drożej niż nasz pupilek, jak tylko usłyszą, że Misio Pysio zwiększa zaangażowanie. Niektórzy po prostu tak mają i nie wiadomo jak sobie z taką dziwną przypadłością radzić. Prawdopodobnie współczesna medycyna w tym i psychiatria nie mają na to jakiegoś skutecznego leku, ale spróbujmy poniższym fragmentem wyjaśnić o co biega (przynajmniej Ryszardowi Krauze)
irfy:
"Moim zdaniem (a mogę się mylić, bo nieomylny nie jestem) celem "zwiększenia" udziału jest upieczenie kilku pieczeni przy jednym ogniu.
Przede wszystkim gołym okiem widać że czcigodny "główny udziałowiec", światowej sławy firma Masashi straciła chyba melodię do posiadanych obecnie akcji i postanowiła pozbyć się resztek udziałów w tym perspektywicznym przedsięwzięciu. Być może w ogóle jej się znudziło, a może chce zrobić w portfelu miejsce na nowe, tańsze walory (BINGO). W praktyce oznacza to upłynnienie poprzedniej emisji w celu zrobienia miejsca na następną.
Szanowny Pan RK do zwiększenia udziałów zmuszony jest więc niejako przez okoliczności. Tuż za miedzą czai się bowiem nowa, olbrzymia emisja. Po jej objęciu, zapewne przez jakiś równie światowy podmiot jak firma Masashi, a kto wie czy nawet nie przez nią samą, jego udział w firmie siłą rzeczy zmalałby mocno, co musiałby oficjalnie ogłosić, wywołując popłoch wśród pozostałej części akcjonariatu, w wielu przypadkach nie zaliczającej się do szczególnie wybitnych myślicieli:)
Taki komunikat mógłby mieć katastrofalny wpływ na kurs, co nie jest teraz potrzebne, bo i tak znajduje się on już niebezpiecznie blisko psychologicznych, groszowych poziomów. Postanowiono więc zażegnać potencjalne kłopotliwą sytuację a jeśli się da, to nawet przekuć ją w sukces. Ogłoszono więc "zwiększenie udziału" w spółce przez prześwietnego R.K., a zaraz ogłoszą pewnie kolejne, tak żeby po objęciu nowej emisji nie podpadł on pod uciążliwy obowiązek zakomunikowania o spadku udziałów:) Można to wyliczyć, ale szkoda mi na to casu.
TAKIE POSUNIĘCIE SPOWODUJE ZROZUMIAŁE PORUSZENIE WŚRÓD TZW.
>>> "ULICY" <<<,
KTÓRA ZNÓW ZACZNIE MNIEMAĆ, ŻE
>>> "COŚ JEST NA RZECZY" <<<.
Kto wie, może nawet uda się opylić resztę akcji Masashi po wyjątkowo okazyjnej cenie?:) Równie możliwe jest też to, że ulica zmądrzała nieco, sądząc po obecnym TKO. Być może zmusi to spółkę do ogłoszenia jakiegoś soczystego komunikatu?:)
I jeszcze dwa wpisy tego samego użytkownika. Co prawda sprzed kilku dni, ale pasują jak ulał do obecnej sytuacji:
"Spółka zeszła na psy - w sensie rozrywkowym, nad czym zresztą boleję:) Uważam, że tym razem Wielki Drukarz ciutku przechytrzył.
W OBROCIE, ALBO POTENCJALNYM OBROCIE JEST BARDZO, BARDZO DUŻO BARDZO DROGICH AKCJI.
Rynek, nawet ulica, boją się je ruszać, w komunikaty spółki (za wyjątkiem tych o nowych emisjach) nikt już nie wierzy, sytuacja kursu jest więc patowa, ze wskazaniem na spadkową kiszonkę.
GORZEJ Z SYTUACJĄ FIRMY.
Prawdopodobnie udało jej się jednak zgromadzić środki na spłatę transzy zadłużenia krótkoterminowego, ale to jak na razie jedyny potencjalny pozytyw. Bo poza tym
GDZIE NIE SPOJRZEĆ, TAM WIĘKSZA NĘDZA.
W Kazachstanie
NAWET JAKBY ZNALEŹLI WIĘKSZE ZŁOŻA, KTÓRE OPŁACAŁOBY SIĘ EKSPLOATOWAĆ, TO I TAK
>>> NIE MAJĄ ZA CO <<<.
Te 60 milionów nowych akcji (teraz zostało 15 milionów) starczy im na parę miesięcy utrzymywania status quo, to wszystko. Pod warunkiem, że je sprzedadzą. Bo jak zaczna to robić przez jakieś cypryjskie słupy (i właśnie to zrobili), to kurs zjedzie w diabły i może się okazać, że nawet 60 mln PLN nie wyciągną (już wiemy że nie wyciągną).
A przecież są jeszcze te "inwestycje" w łupki. Koncesja są poszukiwawcze,
NAWET JAKBY TO BYŁA NORMALNA FIRMA, KTÓRA FAKTYCZNIE ZAMIERZA COS WYDOBYWAĆ, PIERWSZE POWAŻNE ZYSKI MOGĄ SIĘ POJAWIĆ NAJWCZEŚNIEJ ZA KILKA LAT.
NA RAZIE NATOMIAST TRZEBA MIEĆ ZA CO... POSZUKIWAĆ:)
Aha, jest jeszcze słynna współpraca z Totalem. Który teraz patrzy raczej na Libię i ma czas.
Jakby mu bardzo zależało, kupi Oilowe koncesje od syndyka:)
I tyle. Mam jednak nadzieję, że mimo tej wiedzy czcigodni włodarze spółki uraczą nas jeszcze jakimś komunikatem, smakowitym a zabawnym, śmiesznym i strasznym zarazem:)
.....
LUDZIE MOŻE I DURNI, ALE W KOŃCU SIĘ CZEGOŚ UCZĄ. A CI, CO SIĘ NIE NAUCZYLI SĄ JUŻ DAWNO BEZ KASY.
Spółka więc może sobie publikować komunikaty o złotych górach, a rynek i tak będzie widział 60 milionów akcji nowej emisji, tylko czekające na to, żeby zostać mu sprzedane i kolejne 24 miliony, będące w posiadaniu
SZANOWNEGO GŁÓWNEGO AKCJONARIUSZA, FIRMY WIDMO MASASHI, O KTÓREJ WIADOMO PRZECIEŻ, ŻE JEST WUJCIEM NIEZWYKLE DOBROTLIWYM, KTÓRY NAJPIERW POŻYCZA OILOWI GÓRY SZMALU (PEWNIE MA KOPALNIĘ PIENIĘDZY, STĄD TAKI NADMIAR), NASTĘPNIE OBEJMUJE AKCJE PO 10 PLN W RAMACH "ROZLICZENIA WIERZYTELNOŚCI", PO TO TYLKO, ŻEBY ZA CHWILĘ OPCHNĄĆ JE ZA CENĘ PIĘCIOKROTNIE NIŻSZĄ OD CENY OBJĘCIA.
NIE SĄDZĘ, ŻEBY KTOKOLWIEK POSIADAJĄCY CHOĆ SZCZĄTKI MÓZGU CHCIAŁ TERAZ NABYWAĆ TE BEZCENNE WALORY, W IMIĘ STWORZENIA KOLEJNEGO FROGA:) "
Ponieważ zbliża się weekend, a my tutaj jesteśmy po tak emocjonującym tygodniu, a na forum sami kulturalni ludzie, to proponuję cytat z literatury naszej krajowej. Być może ktoś rozpozna ten cytat, bo pochodzi z książki która jest o jednym z tematów, a w zasadzie krajów o których pisałem w tym wątku. Ten cytat ma pewną ciekawą właściwość bo dobrze opisuje dlaczego Ryszard Krauze na Petrolinvest robi to co robi akcjonariuszom oraz równocześnie opisuje dlaczego ludzie tak chętnie tracą tu pieniądze co może być przyczyną tragedii:
Oto ten cytat
"Nafta rozpala niezwykle emocje i namiętności, ponieważ nafta jest przede wszystkim wielką pokusą. Jest pokusą łatwych i olbrzymich pieniędzy, bogactwa i siły, fortuny i potęgi. Jest to brudna i cuchnąca ciecz, która ochoczo tryska w górę, a potem opada na ziemię w postaci szeleszczącego deszczu pieniędzy. Ktoś, kto odkrył i posiadł źródło ropy, czuje się tak, jakby po długiej wędrówce w podziemiach napotkał nagle skarbiec królewski. Nie tylko stał się bogaczem, ale nawiedza go nieco mistyczne przekonanie, że jakaś wyższa siła spojrzała na niego łaskawym okiem, że szczodrobliwie wyniosła go ponad innych i obrała swoim faworytem.
Zachowało się wiele fotografii, na których utrwalona jest chwila, kiedy z szybu następuje pierwszy wytrysk ropy: ludzie skaczą z radości, padają sobie w objęcia, płaczą. Trudno by wyobrazić sobie robotnika, który wpada w euforię po wkręceniu kolejnej śrubki na taśmie montażowej, lub uznojonego chłopa, który skacze z radości idąc za pługiem. Bo też ropa daje złudzenie życia zupełnie odmiennego, życia bez wysiłku, życia za darmo. Ropa jest surowcem, który zatruwa myśli, mąci wzrok, demoralizuje.
Ludzie z biednego kraju chodzą i rozmyślają: Boże, żebyśmy mieli ropę! Myśl o nafcie doskonale wyraża odwieczne ludzkie marzenie o bogactwie osiągniętym przez szczęśliwy przypadek, przez łut szczęścia, a nie drogą wysiłku, potu, męki, katorgi. W tym sensie ropa jest bajką i jak każda bajka - jest kłamstwem.
Ropa napełnia człowieka taką pychą, iż zaczyna wierzyć, że może łatwo zburzyć tak oporną i nieustępliwą kategorię, jaką jest czas. Mając ropę, mawiał ostatni szach, w ciągu jednego pokolenia stworzę drugą Amerykę! Nie stworzył. Ropa jest silna, ale ma też słabe strony - nie zastępuje myślenia, nie zastępuje mądrości.
Jedną z kuszących zalet ropy, która najbardziej pociąga panujących, jest to, że ropa umacnia władzę. Ropa daje wielkie zyski, ale pracuje przy niej niewielu ludzi. Ropa jest społecznie mało kłopotliwa, bo nie wytwarza licznego proletariatu ani licznej burżuazji, a więc rząd nie musi z nikim dzielić się dochodami i może nimi swobodnie dysponować wedle własnych pomysłów i chęci.
Spójrzmy na ministrów z krajów naftowych - jak wysoko unoszą głowy, jakie mają poczucie siły, oni, energetyczni lordowie, którzy zdecydują, czy jutro będziemy jeździć samochodem, czy chodzić piechotą. A nafta i meczet? Ile wigoru, ile blasku i znaczenia dodało to nowe bogactwo ich religii - islamowi, który przeżywa okres wzmożonej ekspansji zdobywając ciągle nowe tłumy wiernych."
Jestem ciekaw czy ktoś zgadnie pochodzenie cytatu.