Nie ma czegoś takiego jak odpowiedzialność kontrahenta za upadłość, która zresztą już się dokonała.
Za upadłość odpowiedzialne są zarządy upadłego, które doprowadziły go do stanu niewypłacalności np. zawierając umowy, których upadły nie był w stanie wykonąć albo nie reagując odpowiednio wcześnie na brak zapłaty faktur itp.
Poza tym pamiętajcie, że sprawa Orlenu to tylko gwóźdź do trumny Elektrobudowy. Problem jest daleko głębszy i jest wiele innych wątków. Elektrobudowa nie upadła przez jeden nawet fatalny kontrakt. Jest wiele innych wątków i przyczyn. Nawet roztrzygnięcie 100% na korzyść Elektrobudowy tego arbitrażu nie wystarczy na spłatę wszystkich poszkodowanych wierzycieli.
Wiem, że to głos wołajacego na puszczy ale co mi tam gdy w tym szaleństwie nie ma już jakiejkolwiek merytorki.
Powodzenia na kursie i ścieżce matki wszystkich afer. To gra o sumie zerowej.