Dlatego szansą jest Nasdaq a nie nasza GPW. USA to raj dla takich firm, nie musze pisać o spółkach zza oceanu o mega kapitalizacjach a zyskach.. 0:) tu są zyski i możliwości.
Dzień dobry. Spółka nie ma w planach pozyskania inwestora branżowego, ani dodatkowego kapitału. Zgodnie z wcześniejszymi wypowiedziami, naszą ambicją jest w przyszłości być notowanym na jednej z giełd w USA, które są dla nas największym rynkiem i gdzie notowane są spółki porównywalne do nas. Niestety w tym momencie nie możemy powiedzieć więcej o ewentualnej perspektywie czasowej, ale jeśli pojawią się konkrety na pewno będziemy o nich informować w naszych raportach.
Jakby to wyglądało od strony technicznej dla nas, polskich akcjonariuszy?
Zostalibyśmy, jak zwykle, wydymani. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Nikt nie traktuje serio drobnych na GPW. Ta reguła dotyczy wszystkich spółek, nie tylko LVC.
Dnia 2020-02-11 o godz. 22:23 ~Hmmm napisał(a): > Xyz pytał: „ Jakby to wyglądało od strony technicznej dla nas, polskich akcjonariuszy?”. To mu odpowiedziałem.
Zgadza się, natomiast Twoja odpowiedź była od rzeczy. W jakim sensie "wydymani"? Co Twoim zdaniem stało by się z LVC notowanym na GPW? Rozwiń wypowiedź po prosty.
Moim zdaniem byłoby to info zdecydowanie na plus. Samo notowanie w USA to już spory plus dla samego prestiży spółki a za tym idą pieniądze.
Tak jest, przy wchodzeniu na Giełdę do USA nikt akcjonariuszy nie wydyma. Właściciele mogą albo zdecydować się na tzw. dual listing i wtedy akcje byłyby równolegle notowane na GPW i np. na Nasdaq. Byłoby to rozwiązanie najprostsze a dla akcjonariuszy z GPW zdecydowanie najatrakcyjnieniejsze, akcje moznaby równolegle kupić i sprzedać na obu giełdach a ich kurs na obu giełdach byłby ten sam (tyle że w USA notowany w USD a u nas w PLN). Biorąc pod uwagę że spółki typu Livehat w USA mają wycenę giełdową kilka razy większą w stosunku do LVC (biorąc pod uwagę wskaźniki), to cena Livechata szybko skoczyłaby do góry.
Innym rozwiązaniem byłoby zdjęcie Spółki z GPW i wejście tylko na Nasdaq. Przy takim rozwiązaniu ktoś musiałby ogłosić wezwanie i wykupić wszystkich akcjonariuszy. W takim wypadku cena musiałaby być atrakcyjna, żeby akcjonariusze zdecydowali się sprzedać akcje (a ponad 50% akcjonariatu jest rozproszona), no i musiałby ktoś wyłożyć te pieniądze, a pamiętajmy że założyciele posiadający ok 48% są to osoby fizyczne i póki co nie planują oddawać kontroli nad Spółką. Tak wiec ten wariant jest wg mnie dużo mniej prawdopodobny ale też nie jest dla akcjonariuszy mniejszościowych niekorzystny na ten moment (cena w wezwaniu musiałaby być sporo większa niż obecna rynkowa).
W obu wariantach nie widzę wydymania akcjonariuszy, co nie zmienia faktu że dla nas najlepszym wariantem byłby wariant pierwszy. Pozdrawiam Inwestorów :)
Dzięki mistrzu :) szacunek za normalne podejście do tematu, a nie "chęć wydymania" twierdząc, że wejście do USA to lipa :)
Przecież najlepiej jak spółka nie ma zysków itd itp wtedy kupujmy :)
Panowie, za bardzo odjechaliście i liczycie zyski z wyimaginowanego wejścia na Nasdaq. Tematu giełdy w USA nie ma od półtora roku i gdyby było coś na rzeczy, to uwierzcie, że Insiderzy kupowaliby teraz po 70, a wy nie wiedzielibyście co się dzieje. Przede wszystkim to właśnie mam na myśli, pisząc że drobni zostaną wydymani. Druga sprawa, to sposób wejścia na rynek równoległy. Emisja po $10? Żeby Wuj Sam od razu 50% zarobił?
Jest jeszcze opcja "dodrukowania" serii akcji, które zostaną zaoferowane tylko na Nasdaq. Nie twierdzę, że tak się stanie ale nikt tutaj o tym wcześniej nie wspomniał.