...to kpina nie tylko z wnioskodawcy ale i ze wszystkich poza Jankiem akcjonariuszy. Cuchnie dalszym dołowaniem kursu a przynajmniej trzymaniem bieżącego poziomu i wezwaniem po niskiej średniej i wycofaniem z obrotu. Ewidentnie nie chcą dzielić się zyskiem nie tylko z dużym akcjonariuszem (byłym kolegą) ale ogólnie z nikim. Takich spółek należy unikać. Stąd wiadomo czemu nie rośnie od dawna. A skoro ktoś z ukrytego wywala akcje tuż poniżej 5 zł to wiadomo po ile będzie ogłoszone wezwanie i ewentualnie przymusowy wykup. Jedyna nadzieja w tych dwóch dużych że nie dogadają się pod stołem na rozliczenie i nie sprzedadzą swoich akcji w wezwaniu. Już sobie wyobrażam wtedy peany TFI nt. wezwania, ceny i dobrego kierunku obranego przez zarząd. Chyba że zagrają twardo lub ktoś zacznie kupować akcje z rynku.
Zmieniłem zdanie nt firmy. Scenariusz widzę taki jak napisałem powyżej. Zignorują nas w białych rękawiczkach jeśli można tak powiedzieć. Teoretycznie dwóch dużych ma za dużo żeby zrobić kodeksowy wycisk ale uważam że po cichu i nieformalnie się dogadają. Jak ostatnio na Nowej Gali. Jeszcze po cichu liczę że w styczniu walne okaże się bezprzedmiotowe (bo w jakiś sposób zrealizują uczciwie skup po dużo wyższej niż obecna cena), ale to chyba bardziej moje nadzieje niż realna perspektywa (teoretycznie tak można interpretować fakt zwołania walnego dopiero na późny styczeń, ale tylko teoretycznie bo to raczej wyraz złośliwości Janka i jego marionetek w zarządzie).
Tyle ile zarobisz? Niecałe 10 procent plus jakaś redukacja w wezwaniu. A okazje uciekną na większy zarobek. Dużo firm ma obecnie dobre ceny w perspektywie góra paromiesiecznej-Libet, JHR, na większym ryzyku WSE. Takich firm z takim właścicielem jak Toya trzeba po prostu unikać-minimalne obroty będą wówczas o niej najodpowiedniej świadczyć.