Sprawa będzie ciągnąć się latami, sąd odmówił likwidacji (nie ma podmiotu, który zmuszony byłby za to zapłacić, a majątku ta spółka nie ma, chyba, że dostanie jakieś stare należności), przy czym jedyną nadzieją dla drobnych akcjonariuszy byłby "inwestor strategiczny" , który kupiłby większość akcji za 1zł i starałby się o anulowanie długów (np. układ za 1%).
Wybaczcie moją niewiedzę, czyli dopóki nie pojawi się ewentualny inwestor strategiczny, to te akcje wiszą niejako zamrożone na wieczne nigdy?I realnie patrząc, trzeba przyjąć jako stratę?
Tak, jest to tzw. Spółka Zombie, polskie przepisy, które były nowelizowane bodajże w 2015 r. dalej nie są zbyt dobrze przygotowane na taki rozwój sytuacji...