Jakiś czas temu pisałem, że odbieram nowego prezesa neutralnie, jednak co raz bardziej przychylam się do odbierania tej zmiany negatywnie. Tam jest potrzebny lider, który posprząta i postawi całą spółkę do pionu, a nie kolejny magik który kocha swoje gry.
Nie rozumiem co w tym twicie jest takiego dyskredytujacego ?
Zwykla branzowa rozmowa nt. rekrutacji i osob ktore teraz zglaszaja sie do pracy na stanowisko w branzy.
Takie informacje czesto dostaje od znajomych ktorzy sa dyrektorami lub czlonkami zarzadu spolek z segmentu IT.
Przekaz jest prosty, osoby, ktore sa na rynku dluzej, nie moga sie nadziwic, ze kiedys bylo trudno o prace, to pracownik sie staral i byly nizsze wymagania finansowe.
Teraz to praca szuka czlowieka, wiec wiecej takich kwiatkow, z wybujalymi wymaganiami finansowymi i zerowym doswiadczeniem.
dla mnie przekaz twitta: Szukam ludzi do pracy, bo mam nowy projekt i potrzebuje wiecej pracownikow. Najlepiej jak sam zajme sie rekrutacja, bo przyjme takich, ktorym bede wiedzial za co place.
Faktycznie można się zdziwić, że osoba rekrutowana nie wie co to takiego "Phantom Doctrine", ubiegając się o pracę w CFG. To pokazuje, że nie chciało się poświęcić nawet 5 minut na zapoznanie z potencjalnym pracodawcą.
Bylbym daleki od nazywania szczyla w koszulce Farcry "człowiekiem z branzy"
Jeżeli chce gdzies pracować poswiecam pare minut i robie research...
Po to jest proces rekrutacji ,żeby odsiewać takie jednostki " z branzy ".
Oczywiście, wszystko jeszcze zależy od CV i dotychczasowych doswiadczen/umiejetnosci. To akurat nie zostało poruszone w twicie, bo nie o to w tym chodzilo.
Podejrzewam, ze to historia jakich wiele : Zaplac mi Pan 15k miesięcznie, bo skonczylem administracje w Pcimiu Dolnym i jestem w trakcie 5h kursu programowania online.
Jacy "ludzie z branży"? W kolejnym twitcie napisane jest: "[...] To add insult to injury: 1. the dude rode all the way from a distant city 2. has no gamedev experience, applied for junior position 3. went past a big-ass game logo on his way into the interview room [...]"
Ewidentnie żaden "człowiek z branży" tylko gość, który przyszedł nieprzygotowany na rozmowę