Dobre recenzje na wszystkich stronach branżowych. Natomiast wśród zwykłych graczy średnio. Jak ktoś miał normalne oczekiwania i nie spodziewał się Wiedźmina 3 i miliardowych zysków po kilku godzinach od premiery to chyba można być zadowolonym. Kurs to kurs. Ta nasza giełda zachowuje sie dziwnie. A porannego TKO 0,01 grosz to już nie wiem jak skomentować bo musiałbym czynić zarzuty kryminalne. Po czymś takim mam ochotę całkowicie wycofać się stąd i zająć jakimś stabilniejszym biznesem. Może giełda jest nie dla mnie a może ta nasza to jakaś totalna farsa po prostu :).
Bez znaczenia są wszystkie recenzje skoro gra nie sprzedaje się na Steam i leci w sellerach na łeb na szyję. Jutro będzie już na 5 stronie. Po prostu nie podoba się - tak samo jak nie spodobało się Agony. Proste jak budowa cepa. Wtopa po całości.
W tej recenzji, tak jak w wielu innych autor podkreśla niesamowitą grywalność PD. Trzeba sie tylko przebić przez pierwsze 2-3 godziny rozgrywki. To jest moim zdanie źródłem słabszych ocen na steam, szczególnie wystawianych po przejściu samouczka. Jak tytuł trochę okrzepnie na steam to oceny zaczną rosnąć a gra będzie się stabilnie sprzedawać przez długie miesiące. Nie ma też się co dziwić dość niskiej obecnie pozycji na steam. Tutaj działania marketingowe ruszyły bardzo późno i tak mała grupa followersów nie jest w stanie utrzymać gry w TOP 10. Za to uważam, że w TOP 50 gra będzie dość długo.
Odpowiedź przynajmniej co do róznicy w opiniach fachowców i zwykłych graczy masz w opinii bechmacka
Złe miłego początki Zanim jednak weźmiemy się za chwalenie Phanom Doctrine zacznijmy od wady samej gry - jej pierwszych dwóch-trzech godzin. Początek rozgrywki i samouczki wprowadzające w tajniki rozmaitych mechanik są całkiem solidne, ale po nich lądujemy na mapie świata i… robimy w kółko to samo, do tego niespecjalnie wiedząc, co się właściwie dzieje. Mamy bazę, która czeka na rozbudowanie, treningi dla agentów i tajne akta do rozszyfrowania, ale wszystko zdaje się toczyć powoli przez cały akt pierwszy. Ten początek potrafi trochę zburzyć entuzjazm, jaki Phantom Doctrine buduje w pierwszej chwili w graczu, ale gdy tylko przejdziemy przez wprowadzenie do szpiegowskiej historii, całość od razu wskakuje na czwarty bieg. Po wlokącej się rozgrywce nie zostaje ani śladu, bo mapa świata eksploduje rzeczami do zrobienia, wróg zaczyna spiskować i poszukiwać Kliki, czyli prowadzonej przez gracza organizacji, a nasi agenci lądują na zmianę w szpitalu i u fałszerza, gdzie zdobywają nowe dokumenty porzucając spalone tożsamości. Słowem - dzieje się.
Czyli prości gracze znudzeni poczatkiem gry oceniaja ją negatywnie bo trzeba się duzo naczytac na poczatku samouczków itp Fachowcy oceniaja gre dobrze bo to specjaliści i przechodza cała grę od deski do deski a potem wydaja werdykt a wielu kupców nastawionych na prosta rozgrywke jest zawiedziona trudnościami na poczatku w opanowaniu gry.