• A tym casem w Parkiecie... Autor: ~Gallileo [77.252.115.*]
    Ciekawy artykuł o tym, jak to deweloperzy są teraz w cenie, o tym jak mieszkania drożeją coraz szybciej, ale to nie jest żadna bańka, o tym, że zarówno wielcy gracze, jak i średniacy mają jeszcze duży potencjał wzrostu i dostrzegają to zarówno inwestorzy, jak i analitycy, o tym, że Goldman Sachs próbuje przejąć Robyga za 1mld, o tym, że niedawno fundusze odkupiły LC Corp za 480 mln zł itp. itd.

    a u nas ciągle nasze małe piekiełko
  • Re: A tym casem w Parkiecie... Autor: ~nowynamastersie [46.174.215.*]
    Nieco o Leszku

    Getin Noble Bank. Najdroższe dziecko Leszka Czarneckiego nie przestaje sprawiać kłopotów
     Z jednej strony 480 mln zł wpływów ze sprzedaży LC Corp, a z drugiej 245 mln zł odpisów na złe kredyty w Getin Noble Banku. Założyciel grupy Getin nie ma chwili spokoju, wciąż musi coś naprawiać w swoim biznesie
    Chociaż prywatnie uprawia nurkowanie, jego biznesowa część życia coraz bardziej przypomina surfing. Leszek Czarnecki stara się łapać falę i utrzymać równowagę na wzburzonych wodach rynku finansowego. Z biznesu deweloperskiego udało mu się wyjść ze sporym kapitałem, ale kłopoty wciąż sprawia flagowy Getin Noble Bank. Ratunkiem może być przelanie do niego pieniędzy z udanej inwestycji w LC Corp. Ta deweloperska spółka od początku była dla biznesmena-finansisty projektem okazjonalnym. Leszek Czarnecki chciał postawić SkyTower, swój architektoniczny pomnik we Wrocławiu, a poza tym pozbierał kilka działek z potencjałem. Akcje spółki LC Corp obejmował po 1 zł w 1997 r. We wrześniu br. sprzedał je funduszom po 2,10 zł. Na LC Corp zarobił jednak znacznie więcej już w dniu debiutu, kiedy jedną czwartą swojego pakietu sprzedał inwestorom po 6,5 zł.

    Pieniądze z LC Corp
    Był czerwiec 2007 r. i hossa nieruchomościowa w pełni. Akcji, za które zapłacił 390 mln zł, zakładając LC Corp, pozbył się w dwóch transzach. Najpierw zainkasował 689 mln zł, a teraz dodatkowe 480 mln zł. Łącznie daje to niemal potrojenie wkładu. Dziś też mamy deweloperską hossę i Leszek Czarnecki wykorzystał to do całkowitego wyjścia z pobocznej działalności, która długo ciążyła na jego reputacji – głównie ze względu na wysoką wycenę debiutu, która później nie została już osiągnięta, w 2009 roku spadła do 50 groszy, a potem oscylowała między 1–2 zł.
    A pieniądze są Czarneckiemu potrzebne, chociażby na dokapitalizowanie Getin Noble Banku. Na początku września zasilił kapitał podstawowy GNB kwotą 50 mln zł, obejmując niewielką emisję jego akcji. Rynek zastanawia się jednak, czy to już koniec dopłat do banku, który od trzech lat boryka się z portfelem kredytów hipotecznych we frankach.

    Pod tym względem szczególnie niepokojące są wyniki za II kwartał. Jeszcze na początku września analitycy oczekiwali 23 mln zł zysku, ale bank pokazał 68 mln zł strat. Głównie ze względu na odpisy na złe kredyty, które sięgnęły 245 mln zł.
    – To stary portfel, sprzed 2010 roku i jego stan był znany od dawna. Zarząd zdecydował się na poważniejsze rezerwy, bo po stratach pierwszego kwartału uznał, że nie ma co rozciągać w czasie odpisów. Jeśli chodzi o wyniki, 2017 rok i tak jest stracony. Lepiej sobie więc wyczyścić przedpole, aby w 2018 roku pokazywać już nieobciążone wyniki – mówi były menedżer GNB, prosząc o niepodawanie nazwiska.
    Czy Getin Noble Bank wyjdzie na prostą?
    Obecny szef GNB Artur Klimczak potwierdza, że w przyszłym roku bank chce powrócić na ścieżkę zysków. Istotna jest też koincydencja zdarzeń – tydzień przed ogłoszeniem feralnych wyników KNF zaakceptowała aktualizację programu naprawczego Getin Noble Banku, przedłużając jego ważność z 2019 do 2021 roku. – Aktualizacja programu postępowania naprawczego została dokonana właśnie ze względu na skalę odpisów: tzw. dorezerwowania były głębsze, niż pierwotnie zakładaliśmy – mówi Artur Klimczak. Nie jest to jednak tylko zabieg biurokratyczny. Dodatkowe dwa lata restrukturyzacji GNB oznaczają dodatkowe dwa lata zwolnienia z podatku bankowego. Dla grupy Leszka Czarneckiego to spore oszczędności, sięgające 220 mln zł rocznie – ponad połowa zysku osiągnięta w najlepszym 2013 roku. Obecnie nie ma zresztą bezpośredniego zagrożenia, że bank będzie potrzebował nowego kapitału.

    z publikatorów na jego temat:
    – W wynikach pozytywnie odbieram wskaźniki wypłacalności z płaskim współczynnikiem kapitału podstawowego Tier 1, co udało się dzięki zmniejszeniu aktywów ważonych ryzykiem (w ciągu roku portfel kredytów skurczył się z 50 do 45 mld zł – red.) oraz łącznym współczynnikiem kapitałowym (TCR), który rośnie dzięki emisji obligacji podporządkowanych – mówi Michał Konarski, analityk DM mBanku. Zagrożeniem dla banku Leszka Czarneckiego pozostaje natomiast prezydencka ustawa frankowa. Jeśli przejdzie w proponowanym kształcie, GNB będzie musiał dokładać co kwartał do Funduszu Restrukturyzacyjnego 57 mln złotych. Portfel frankowy ciąży zresztą podwójnie, bo KNF regularnie zwiększa obciążenie funduszy własnych banków kredytami walutowymi, co może spowodować, że współczynniki kapitałowe GNB będą zbyt niskie. – Ewentualne niespełnienie minimalnych wymogów kapitałowych z narzutami kapitałowymi na kredyty walutowe może potrwać kilka kwartałów i będzie to dotyczyć okresu po 2017 roku – mówi szef GNB i zapewnia, że pokryje to z bieżących zysków, a na razie nie ma mowy o emisji akcji.
    A jednak przez najbliższe kwartały bank wciąż pozostanie na granicy kapitałowego głodu i każde nadzwyczajne zdarzenie – np. jakaś duża upadłość w sektorze spółdzielczym lub SKOK-ów – może zmusić Leszka Czarneckiego do kolejnej zrzutki. Dlatego dziś bardzo zależy mu na poprawie wyceny GNB i liczy na poprawę bieżących wyników. Mimo że kurs oscyluje wokół 1,30 zł, on emisję akcji obejmuje po 2,73 zł, bo taka jest cena nominalna akcji. Wrześniowe dokapitalizowanie 50 mln zł w dniu rejestracji akcji na papierze z miejsca przyniosło mu ponad połowę straty na inwestycji. Dlatego przy notowaniach GNB z przodu wolałby widzieć „dwójkę”.

    Miliarder Leszek Czarnecki chce sprzedać wszystkie swoje akcje w deweloperskiej grupie LC Corp. Za pakiet prawie 230 mln udziałów może dostać blisko 470 mln zł.
    "Open Finance przyłączył się do konsorcjum podmiotów sprzedających akcje LC Corp po 2,05 zł za walor" - podała spółka w komunikacie. Tym samym przyznała, że toczą się negocjacje w sprawie podpisania umowy na sprzedaż akcji LC Corp poprzez giełdę.
    Sprzedającym jest formalnie konsorcjum, na które składają się Leszek Czarnecki, LC Corp BV, Getin Noble Bank i Open Life TU Życie łącznie z Open Finance.
    Drugą stroną negocjowanej właśnie umowy jest konsorcjum domów maklerskich, które miałyby zająć się formalną stroną transakcji sprzedaży akcji. Składają się na nie: Mercurius Dom Maklerski, mBank i Trigon Dom Maklerski.
    Na sprzedaż mają iść wszystkie akcje posiadane przez sprzedających. Łącznie jest to prawie 230 mln udziałów, które stanowią 51,17 proc. ogólnej liczby głosów w LC Corp. Według bieżącej wyceny akcji na giełdzie cały pakiet jest warty około 506 mln zł.
    Propozycja sprzedaży zakłada nieco niższą minimalną wartość udziałów.
    "Umowa będzie przewidywać, że akcje LC Corp będą sprzedawane przez konsorcjum na GPW w Warszawie w drodze transakcji pakietowych po cenie sprzedaży nie niższej niż 2,05 zł za jedną akcję" - czytamy w komunikacie.
    LC Corp to deweloper, który stoi za budową między innymi wrocławskiego Sky Towera. Biurowiec jest jednym z symboli stolicy dolnego śląska. Wieża jest najwyższym budynkiem w Polsce w kategorii "wysokość do dachu".

    Oprócz biurowców i lokali usługowych LC Corp buduje też zwykłe mieszkania. Nieruchomości dewelopera powstają w sześciu największych miastach Polski - Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Katowicach, Gdańsku i Łodzi.
    W 2016 roku grupa LC Corp wypracowała 113 mln zł zysku notując ponad pół miliarda złotych sprzedaży.
    Sam Leszek Czarnecki to numer sześć listy najbogatszych Polaków. Jego majątek jest wyceniany na ponad 3,5 mld zł.

    Czy Getin Noble Bank upadnie? Kolejna upadłość znanego banku wisi w powietrzu? Przez ostatnie tygodnie prawie codziennie pytacie mnie czy całkowicie wycofać środki z Getin Banku i spółek powiązanych z Panem Leszkiem Czarneckim. W tym kontekście pojawiają się także pytania o bezpieczeństwo waszych depozytów w Idea Banku.
    Zagrożenie jest poważane, a wasze pytania uzasadnione. Co takiego złego dzieje się w Getin Noble Banku, że mówi się o bankructwie?
    Poznaj najważniejsze zagrożenia dla Getin Banku, o których żadna gazeta nie napisze. Te zagrożenia mogą stać się przyczynami bankructwa GNB oraz przyczyną dużego kryzysu gospodarczego w Polsce.
    [dropcap]1[/dropcap] Getin Bank jest jednym z najbardziej utopionych w kredyty frankowe bankiem w Polsce.
    Oficjalne dane Raiffeisen Banku z 2015 roku mówią o tym, że kredyty frankowe stanowią:
    • 39% portfela kredytowego Banku Millennium,
    • 29% w Getin Noble Banku,
    • 26% w mBanku,
    20% w PKO BP (przez przejęcie Nordea Banku).

    Czyja to wina? Wina jak zwykle leże gdzieś pośrodku.
    Z jednej strony mamy nieodpowiedzialnych i chciwych „frankowiczów”, którzy teraz udają, że są amebami umysłowymi tłumacząc, że nie widzieli, że jak kurs franka wzrośnie to rata kredytu też wzrośnie. Dziwne, ze wiedzieli co się dzieje jak frank spadał.
    Z drugiej mamy bankowców. „Sprzedaż, sprzedaż, wynik, wynik, bonus bonus” – to kierowało szefostwem Getin Noble Banku. Zarobić jak najwięcej kaski, jak najszybciej się da. Wciskano kredyty frankowe amebom z uśmiechem na ustach. Bonusy dla zarządu były, niech się martwi kolejny zarząd co zrobić ze złymi kredytami…
    Ceny nieruchomości, na które zostały zaciągnięte kredyty mieszkaniowe we frankach często nie pokrywają wartości udzielonego kredytu. Prosta logika wskazuje na to, że… są to kredyty bez pokrycia. Pytaniem kluczowym jest ile złych kredytów we frankach ma Getin Noble Bank. Sporo… stąd też m.in. problemy finansowe banku.
    [dropcap]2[/dropcap] Podatek bankowy dobija Getin Noble Bank
    Getin Noble Bank jest 6 największym bankiem w Polsce z kapitalizacją przekraczającą 70 miliardów złotych !
    Bank będzie miał duże problemy żeby „wyjść na zero”.

  • Re: A tym casem w Parkiecie... Autor: ~Gallileo [77.252.115.*]
    Kłopoty Pana Czarneckiego to temat na zupełnie inną rozmowę, natomiast warto doszukiwać się analogii jeśli chodzi o wątek deweloperski. Uważam, że to dobry czas na zmiany na tym rynku i wiele się rzeczywiście dzieje co zresztą potwierdza ten artykuł. B. co jakiś czas lubi przewietrzyć swój portfel. Minęło ponad 10 lat, myślę, że to może być moment gdy B. chce się pozbyć tego interesu i komunikat o opcjach strategicznych świetnie się w ten scenariusz wpisuje. Pierwsze półrocze 2018 wiele tutaj wyjaśni
  • Re: A tym casem w Parkiecie... Autor: ~nowynamastersie [46.174.215.*]
    niema analogii w 100 % są tylko podobieństwa w jakichś tam ułamkach procenta
    w zależności od oczekiwań, potrzeb, kombinacji itp

    Niektórzy uważają, że metoda wnioskowania w drodze analogii jest czymś wpisanym w umysł człowieka i ten posługuje się nim na co dzień, często sobie tego nawet nie uświadamiając. Tak porównywanie różnych spraw celem podjęcia decyzji życiowych, wydania wyroku sądowego czy oszacowania wartości nieruchomości są tradycyjną domeną analogii. Bardziej kontrowersyjnym zastosowaniem analogii są tezy dotyczące sposobów w jaki ludzie dokonują percepcji. Mianowicie można założyć iż posługiwanie się ogólnymi pojęciami języka zawsze wymagać będzie porównania obiektów (desygnatów), jakie spotykamy w rzeczywistości z jakimś idealnym wyobrażeniem odpowiadającym danemu pojęciu.

  • Re: A tym casem w Parkiecie... Autor: ~Gallileo [77.252.115.*]
    no zobaczymy, czas pokaże co wykombinują
  • Re: A tym casem w Parkiecie... Autor: ~nowynamastersie [46.174.215.*]
    [2017-12-21 09:11:51] Warszawa (PAP) - W ujęciu branżowym giełdowymi faworytami na 2018 r. są banki, spółki z sektora handlu detalicznego, deweloperzy mieszkaniowi i komercyjni - uważa Marcin Gątarz, szef działu analiz Pekao IB. W ujęciu indeksowym - przyszłorocznym faworytem jest sWIG80. Analityk spodziewa się kontynuacji trendu wycofywania spółek z giełdy w 2018.

    „W ujęciu branżowym naszymi faworytami na 2018 r. są trzy sektory: banki, spółki z sektora handlu detalicznego oraz deweloperzy, zarówno mieszkaniowi jak i komercyjni” – powiedział PAP Biznes Marcin Gątarz, szef działu analiz Pekao Investment Banking odpowiedzialny za strategię rynkową.

    „Radzimy natomiast unikać sektora TMT (telekomunikacja, media, technologia) na czele z Asseco Poland oraz spółki z sektora metals&mining (wydobywcze i surowcowe – PAP) tj. szczególnie KGHM oraz JSW” – dodał.

    Zdaniem analityka, w 2018 r. najlepszym indeksem powinien być sWIG80.

    „W ujęciu indeksowym naszym faworytem na 2018 r. jest sWIG80. Po mocnych spadkach, wyceny spółek wchodzących w skład indeksu stały się atrakcyjne. Nasze prognozy wynikowe dla sWIG80 są zbudowane na wystarczająco ostrożnych założeniach, uwzględniających m.in. szybki wzrost płac, wzrost cen materiałów oraz silnego złotego” – powiedział Gątarz.

    „W ujęciu indeksowym, na drugim miejscu pozycjonujemy WIG20, a na trzecim mWIG40” – dodał.

    W ocenia analityka, rok 2018 powinien być udanym okresem na warszawskiej giełdzie.

    „Warunki dla dobrego zachowania się warszawskich indeksów są sprzyjające. Generalnie, rok 2018 powinien być udanym okresem na warszawskiej giełdzie. Akcje na GPW nie są drogie, biorąc pod uwagę mnożniki wycen, znajdujemy się w okolicach historycznych średnich” – powiedział Gątarz.

    „W 2018 r. kursy akcji powinny dyskontować perspektywę poprawy wyników finansowych spółek. Według naszych szacunków w 2018 r. średnioważony wzrost zysku na akcję (EPS - PAP) dla 50 największych spółek notowanych na GPW wyniesie ok. 11 proc. w ujęciu rdr” – dodał.

    Analityk liczy na kilkunastoprocentowy wzrost notowań głównych indeksów w 2018 r.

    „W scenariuszu bazowym w 2018 r. spodziewamy się silnego otoczenia makro, wzrostu polskiego PKB w okolicach 4 proc., silnego złotego oraz podwyżki stóp procentowych pod koniec 2018 r. W skali całego 2018 r. realny jest kilkunastoprocentowy wzrost notowań głównych indeksów, z tym że pierwsze półrocze powinno być lepsze od drugiego” – powiedział.

    Gątarz uważa, że nadchodzący rok nie przyniesie zauważalnego ożywienia napływów kapitału do funduszy akcyjnych.

    „Pomimo sprzyjających perspektyw rynkowych, nie spodziewam się zauważalnego wzrostu zainteresowania funduszami akcyjnymi ze strony polskich klientów. Nie liczyłbym na zauważalne ożywienie napływów kapitału do funduszy akcyjnych, w skali całego 2018 r. napływy netto do funduszy akcyjnych mogą być bliskie zera. Prawdopodobnie najpopularniejsze nadal będą fundusze bezpieczne” – powiedział Gątarz.

    W opinii analityka, można spodziewać się utrzymania trendu wycofywania spółek z giełdy.

    „Z uwagi m.in. na relatywnie niskie wyceny wielu spółek, spodziewamy się kontynuacji trendu wycofywania spółek z giełdy w 2018 r. Wyceny wielu spółek są na tyle atrakcyjne, że ich akcjonariusze większościowi będą nadal chętnie ogłaszać wezwania” – powiedział ekspert.

    Zapytany o największe zagrożenia dla warszawskiej giełdy w 2018 r. Gątarz, wymienił czynniki lokalne tj. ryzyko niższej od oczekiwań inflacji oraz ryzyko istotnego osłabienia złotego.

    „Z czynników lokalnych, zagrożeniem in-minus dla naszych przyszłorocznych prognoz byłaby mniejsza od oczekiwań dynamika inflacji. Niska inflacja oddalałby termin pierwszej podwyżki stóp procentowych, co byłoby negatywnym czynnikiem dla wyników finansowych banków. Drugi lokalny czynnik ryzyka dla naszych prognoz to istotne osłabienie złotego. Taki scenariusz negatywnie wpłynąłby na wyniki finansowe importerów w tym spółek z sektora handlu detalicznego, poprzez wzrost presji na generowane marże” – powiedział Gątarz.

    Analityk odniósł się także do ryzyk zewnętrznych, koncentrując się na zagrożeniu w postaci schłodzenia hossy na Wall Street.

    „Z czynników zewnętrznych zagrożeniem dla naszych przyszłorocznych prognoz na mogłoby być ewentualne załamanie koniunktury na rynkach bazowych, szczególnie w USA. Hossa na Wall Street jest zaawansowanej fazie, wyceny są wymagające” - powiedział.

    Michał Błasiński (PAP Biznes)

    mbl/ asa/
  • Re: A tym casem w Parkiecie... Autor: ~Gallileo [77.252.115.*]
    No Ameryki Pan analityk w moim przekonaniu nie ukrywa, wbrew temu co uważają co niektórzy w sąsiednim (tym bardziej merytorycznym) wątku też uważam, że rok 2018 będzie dobry dla deweloperów.
  • Re: A tym casem w Parkiecie... Autor: ~norbi [46.215.237.*]
    dla deweloperów może być ..nie znaczy ze dla wikany będzie też dobry :)
  • Re: A tym casem w Parkiecie... Autor: ~Gallileo [188.146.236.*]
    No ale ja wbrew temu co sadza niektórzy i probuja wmowic innym na innych tych bardziej "merytorycznych" watkach niczego takiego nie napisałem. Pytanie tez co mamy na myśli pisząc "dla Wikany", bo dla Wikany a jej akcjonariuszy to tez jest roznica
  • Re: A tym casem w Parkiecie... Autor: ~zaxy [31.182.255.*]
    " wbrew temu co uważają co niektórzy w sąsiednim (tym bardziej merytorycznym) wątku "
    " wbrew temu co sadza niektórzy i probuja wmowic innym na innych tych bardziej "merytorycznych" watkach niczego takiego nie napisałem"

    Gallileo, wraz ze wzrostem Twojego zaangażowania w Wikanę, daje się zauważyć spadek obiektywizmu. Nie uważam, że jesteś naganiaczem, ale uważam, że nie potrafisz bezstronnie patrzeć na zachowania Buchajskich. Zazwyczaj wklejasz artykuły,(te nie dotyczące bezpośrednio Wikany ), które mogą być korzystne dla branży, tych głosów z zewnątrz mniej korzystnych nie wklejasz ( a jak wiadomo na każdy temat zawsze są różne opinie). Dla mnie jest w pełni zrozumiałe Twoje postępowanie, ale nie dla wszystkich tak jest. Bardzo nie lubisz jak Ciebie obrażają, nie potrafisz przemilczeć nawet najmniejszej docinki, a sam właśnie robisz to samo, w cytowanych na wstępie Twoich wpisach. Twoje posty są najczęściej życzeniowe (co przy tak dużym zaangażowaniu finansowym jest zrozumiałe ), nie zmienią tego nawet wstawki o obawach co do bankructwa (które to miałeś wcześniej), one są tak wplatane w resztę wypowiedzi, żeby wydawały się niemożliwe, albo są już po czasie kiedy miały uzasadnienie. Nie uważam, że czynisz to z zamiarem, jest to zwyczajny mechanizm obronny, każdy system autonomiczny ma to w swojej naturze.
    Każdy niech wypowiada się swobodnie, po co ciągłe docinki, jeżeli ktoś pisze np. że jestem naganiaczem, to albo robi to specjalnie żeby mnie zdenerwować (myśli, że tak się stanie), w celu poprawienia sobie nastroju, albo rzeczywiście z moich wpisów tak wnioskuje. Co mogę zrobić ja? Mogę zadać sobie pytanie: czy jestem naganiaczem? Jeśli odpowiedź brzmi "nie", to znaczy, że ktoś kto tak twierdzi żyje w błędzie ( a co mnie obchodzi jego błąd ), a jeżeli odpowiedź brzmi "tak", to dlaczego mam z tym problem, że ktoś pisze prawdę.
    Bawcie się dobrze
  • Re: A tym casem w Parkiecie... Autor: ~Gallileo [77.252.115.*]
    W sąsiednim wątku napisałeś, że być może niektóry rzeczy Ci umykają, bo nie śledzisz forum regularnie i racja, bo co najmniej kilka razy wdając się w bądz co bądz jałową dyskusję z fff pisałem wprost, że szanuje jego zdanie, że biorę pod uwagę, że może mieć rację, bo ja mocno od dawna jestem zaangażowany w spółkę, mogę patrzeć na niektóre rzeczy nieobiektywnie i jedyne o co go wielokrotnie prosiłem o to, aby nie odbierał mi przez to prawa do wyrażania swojej opinii. Problem w tym , że on jest niereformowalny i albo nie rozumie co ja piszę, albo udaje, że nie rozumie, o czym ja piszę. Jak napiszę, że mnie coś niepokoi, to on widzi, że się ekscytuję, napiszę, że spółka była w fatalnej sytuacji, ale moim zdaniem wychodzi na prostą On czyta ze uważam że jest w świetnej kondycji, napisałem, że inni mają lepiej, a u nas jak zwykle beznadzieja to on komentuje, że napisałem, że jest zaje..scie. Takie przykłady można by mnożyć w nieskończoność

    Co do artykułów o branży nie wklejałem już od dłuższego czasu. Pod wpływem lektury artykułu w Parkiecie napisałem luźny komentarz odnoszacy się do tego artykułu, ale bez żadnego linka czy odnosnika, skwitowany słowaniami "A NAS CIAGLE NASZE PIEKIEŁKO". Nie był on przejawem ekscytacji sytuacją branży, a raczej frustracją wynikającej z naszego położenia, ale oczywiście fff jak zwykle wyciagnął swoje wnioski, zrozumiał po swojemu.

    Oczywiście, że nie lubię jak mnie obrażają, bo uważam że sobie na to nie zasłużyłem. I ja w przeciwieństwie do Ciebie uważam, że trzeba reagować, bo nie można pozwolić Cie dyskredytowac, insynuował jakieś rzeczy i robił z Ciebie kogoś kim nie jesteś. 
  • Re: A tym casem w Parkiecie... Autor: ~nowynamastersie [46.174.215.*]
    Ja uważam że tak naprawdę wszyscy wypowiadający się mają swoje racje, nawet gdy często nie uznają racji innych z sobie wiadomych najczęściej niczym nie uzasadnionych powodów.
    Wynika to zwłaszcza z rozczarowania inwestycyjnego własnych pieniędzy w biznes ludzi którzy robią wszystko aby inwestujących własne pieniądze w ich biznes oszukać.
    Więc skupmy się na tym aby temu zapobiec, o ile to jeszcze możliwe, swoimi zaś wypowiedziami nie prowokujmy innych do agresji.
    Ja również nie należę do tych którzy biernie akceptują jak ich inni obrażaja.
    Ja nie mam pretensji do akcjonariuszy mniejszościowych zaś mam duże do większościowych.
    W swojej ogromnej bezsilności wobec większościowych , swojej agresji nie kierujmy pod adres mniejszościowych posiadaczy akcji wikany
  • Re: A tym casem w Parkiecie... Autor: ~Gallileo [77.252.115.*]
    otoz to, często punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, zatem niech każdy piszę co myśli, z szacunkiem dla innych, bez obrażania i insynuowania czegokolwiek, zakładam ze ludzie odwiedzający to forum sa na tyle inteligentni by samemu wyciagać wnioski z tego co tu czytają
  • Re: A tym casem w Parkiecie... Autor: ~nowynamastersie [46.174.215.*]
    Czas na maluchy z GPW
    Większość ekspertów stawia na małe polskie spółki, które w 2018 roku powinny nadrobić dystans względem firm największych. Pomóc ma nie tylko pędząca gospodarka, ale też presja płacowa, która skłoni spółki do przerzucania kosztów na klientów.
    – Wzrost płac i trudności w znalezieniu wykwalifikowanych pracowników stojące za siłą konsumenta (czyli motorem wzrostu krajowego PKB) wpływają mocno na obniżenie marż i dynamiki zysków w przedsiębiorstwach. Ponieważ trendy prowadzące do wzrostu kosztów (zarówno zatrudnienia, jak i surowców) nie zmienią się szybko, jedyną nadzieją firm na poprawę wyników jest możliwość przerzucania kosztów na klientów, prowadząca do wyraźnego wzrostu inflacji – wyjaśnia Jarosław Niedzielewski.
    I wskazuje, że teoretycznie, przy rozpoczynającym się właśnie kolejnym "boomie" inwestycyjnym, dobrze radzić powinny sobie spółki budowlano- montażowe. Problem jednak w tym, że podobnie jak 5-6 lat temu mogą one stać się ofiarami gospodarczego sukcesu, a nie głównymi jego beneficjentami.
    – Wszystko wskazuje na to, że firmy budowlane znowu nie poradzą sobie z rosnącymi cenami materiałów i płac, pomimo realizowania kontraktów budowlanych. W przypadku deweloperów mieszkaniowych sytuacja jest nieco lepsza, biorąc pod uwagę wciąż duży popyt na mieszkania i teoretyczną możliwość wzrostu ich cen. Jednak rosnące koszty również w tym przypadku będą ciążyły na giełdowej kondycji tych firm – uważa Jarosław Niedzielewski.
[x]
WIKANA -3,33% 7,25 2026-04-01 10:45:00
Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.