Zdumiewa mnie brak wyobraźni i wiedzy funkcjonowaniu firm. Realizują kontrakty owszem, ale ryzyka z tego wynikające przenoszą na wierzycieli. Nie mając własnego finansowania, po 1 ponoszą zwiększone koszty realizacji = mniejszy wynik finansowy, po 2 każdy problem wykonawczy może urosnąć do miary upadku bo zatkają się możliwości finansowania niedoróbek itp rzeczy. Na marginesie chcę zauważyć, że NIE MA FIRM KTÓRE NIE POPEŁNIAJĄ BŁĘDÓW. W budowlance to szczególnie na to trzeba uważać, bo błędy, nawet małe potrafią mieć kolosalny wpływ na przyszłość firmy. Dalej, po 3 pieniądze trzeba oddawać (choć niektórym wydaje się że nie), co znacznie ogranicza możliwości koniecznych zakupów, potrzebnych usług czy materiałów na realizację bieżących zadań, po 4 mocno usztywnia koszty, po 5 akcjonariusze nie mają co liczyć na wypłaty dywidendy i jeszcze 100 innych powodów. Dlatego klasycznie, firmy NAJPIERW się oddłuża, by jeśli mają dobry pomysł i perspektywę na kontrakty, mogli nie mieć skrępowanych rąk. Potem dopiero snuje się perspektywy rozwoju i zarobku. Dlatego też WSZYSTKIE poważne firmy, nie tylko budowlane, poza swoimi zasobami finansowymi finansują się długiem, ale jest to rozsądny dług i to u rozsądnych wierzycieli. A co my tu mamy? kompletny dramat finansowy z perspektywą upadku. Zysk kwartalny niczego nie zmienia, bo wiele firm ma wynik dodatni, nawet przez dłuższy czas, a upada na skutek właśnie długów i niemożności ich spłaty. Bo przepływy są ujemne i nie ma kasy. Tutaj wierzyciele jeszcze są cierpliwi, ale niewiele potrzeba, żeby się ktoś upomniał i za kilka miesięcy firmy nie będzie. Nie pomoże że są kontrakty i że są zakłady (zastawione) produkcyjne. Ci co podejmują decyzje inwestycyjne kierują się swoją logiką, lub nawet jej brakiem. Wystarczy jakaś optymistyczna wiadomość czy widzi mi się i już. Tutaj tak samo, a powyższe potraktuj jak darmowy wykład.
Jak sie ma 20q w plecy to dla nich kazdy na plus to jest wielkie wydarzenie. Jak beda 20q na plusie to w 21 im bede bic brawo. Ale wiem ze to niemozliwe.