COGNOR – żelazna dama chce wreszcie odzyskać blask
Opublikowano: 2012-08-21 10:15:09
Daniel Paćkowski
Omawiane walory: COGNOR
Już czuć, że kończą się urlopy i inwestorzy wracają do aktywnego handlu. W tym tygodniu ekspert SIG i KBC Securities Paweł Szczepanik przygotował analizę techniczną spółki, której wykres po pięciu latach spadków i 3,5 roku konsolidacji ustawił się w prowzrostowej konfiguracji.
COGNOR 2,65+0,06(+2,32%)
Przejdź na stronę analityczną waloru COGNOR
Dość już tego wypoczynku. Wszyscy liczą na to, że po urlopach inwestorzy z nowymi siłami rozpoczną tłoczenie kapitału na rynki. Jednak na ten moment musimy jeszcze chwilę zaczekać. Choć pierwsze spółki rosną już od ładnych kilku dni, na rynku ciągle jest wiele zdołowanych papierów, które są w okolicach wieloletnich minimów i próbują rysować kolejne dno. Dobry techniczny łowca ma w czym wybierać. Zobaczmy jak wygląda jedna z gwiazd dawnej hossy – producent i dystrybutor stali i metali nieżelaznych.
COGNOR
Kurs producenta stali w ujęciu miesięcznym doszedł do strefy wsparcia, która obowiązuje od 2009 roku. To już 3 lata, jak Cognor broni okolic 2,50 zł.
Jeżeli na wykresie dziennym dojdzie do wybicia 2,63 zł, dostaniemy sygnał kupna ze stop loss na 2,53 zł na zamknięciu dnia. Być może ruch w górę okaże się fałszywy i ostatecznie nie dojdzie do zmiany trendu, ale wykres wygląda na tyle interesująco, że warto zwrócić uwagę na akcje producenta stali. Jednocześnie pamiętajmy, aby zapoznać się z aktualną sytuacją fundamentalną spółki – tego nigdy nie możemy pomijać. >> Wszystkie najważniejsze informacje na temat kondycji finansowej Cognoru znajdziesz na stronie dedykowanej spółce w serwisie StockWatch.pl
Armatorzy nie chcą mieć pustych przebiegów. Znaleźli surowiec, na który w Azji jest zapotrzebowanie.
fot. Bloomberg
Tagi
Świat, Chiny
Notowania
dolar
Ludzie
Przemysław Sztuczkowski
Z Chin importujemy maszyny, elektronikę, ubrania, zabawki, metale, tworzywa sztuczne i chemikalia. Statki płynące do Państwa Środka wracają puste. Armatorzy głowią się więc, czym je zapełnić. I znaleźli chodliwy towar: złom. O tym, że nie jest to zły biznes, świadczy fakt, że jedna z firm złomowych chce kupić gdyńskie tereny z nabrzeżem po Stoczni Nauta, by tam składować odpady, ładować na statki i wysyłać do Chin. Jak twierdzi nasze źródło, z transakcji raczej nic nie wyjdzie, bo miasto jest bardziej zainteresowane zmianą statusu tego terenu — z przemysłowego na budowlane. Niemniej przedsiębiorcy podkreślają, że ten nietypowy projekt to dowód rosnącego zainteresowania eksportem złomu do Azji.
— W ostatnich miesiącach mieliśmy dwie podwyżki cen złomu. Tona dziś kosztuje około 1,2 tys. zł. Surowca na rynku brakuje, a Chiny chętnie go kupują. Armatorzy, nie chcąc wracać „na pusto”, są gotowi ładować złom do kontenerów i zawozić go z Polski do Chin za kilka dolarów od tony — mówi Przemysław Sztuczkowski, prezes Cognoru, którego huty są zasilane złomem.
Żelazna Dama zaczyna rdzewieć :). Tak na poważnie, przy małych obrotach trwa chyba jednak skup. Coś czuję, że w początkach września przy niezłych wynikach firmy, może trochę odpalić. Pozdrawiam.