Trzy osoby dawały znaki życia - zeznał w śledztwie smoleńskim Tomasz Turowski, szef wydziału politycznego ambasady RP w Moskwie, informuje "Gazeta Polska Codziennie".
Turowski, według dziennika "były komunistyczny szpieg", powiedział w prokuraturze, że na miejscu znalazł się po ok. 5 minutach od tragedii. Jeden z funkcjonariuszy Federalnej Służby Bezpieczeństwa, wychodząc z terenu katastrofy, miał mu powiedzieć, że trzy osoby dawały "żyzniennyje refleksy". - "Oznacza to odruchy bezwarunkowe, które mogą przejawiać szczątki ludzkie nawet po zakończeniu funkcji życiowych", zeznał Turowski.
Według "GPC" jest to sprzeczne z faktami. W rzeczywistości "żyzniennyje refleksy" to "oznaki życia".
"Na miejscu katastrofy widziałem porozrzucane papiery i z oddali szczątki ludzkie leżące w błocie" - zeznawał Turowski. Co dziwne, powstrzymał koleżankę, która rejestrowała sytuację na miejscu katastrofy. Jak powiedział prokuratorom, "powstrzymałem panią Jasiuk (jedną z pracownic ambasady) przed wejściem na teren wypadku i dalszym filmowaniem, aby nie utrudniać pracy służbom ratowniczym" - dodał.
Informacja o tym, że trzy osoby przeżyły smoleńską katastrofę pojawia się także w zeznaniach Dariusza Górczyńskiego naczelnik Wydziału Federacji Rosyjskiej Departamentu Wschodniego MSZ, który był przesłuchiwany przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie, prowadzącą śledztwo w sprawie smoleńskiej katastrofy, pisze "GPC". Natomiast zeznania ujawniła „Gazeta Polska”.
Górczyński zeznał: "Ja zadzwoniłem o 10:43 (czasu moskiewskiego) do dyrektora (Jarosława) Bartkiewicza i powiedziałem mu, że samolot się rozbił i że jest rozbity na kawałki. Następnie zadzwoniłem do Tadeusza Stachelskiego do Katynia i do dziennikarza Wiktora Batera, który był w Moskwie. Było ogromne zamieszanie, momentalnie w ciągu 5, może 10 minut pojawiła się milicja, straż i służby ratownicze. Po około godzinie ktoś ze służb ratunkowych powiedział, że niestety nikt nie przeżył. O ile dobrze pamiętam, ambasador (Tomasz) Turowski około godz. 12 przekazał mi, że otrzymał informację od funkcjonariusza FSO, że trzy osoby przeżyły i w ciężkim stanie zostały przewiezione do szpitala. Ja spytałem o to Pawła Kozłowa (oficera FSO), który stwierdził, że nic o tym nie wie, ale polecił sprawdzić wszystkie szpitale. Informacja ta się nie potwierdziła".
Dariusz Górczyński na Siewiernym przebywał od samego rana. To on był jedną z pierwszych osób, która przekazała informacje do MSZ o katastrofie.
Dnia 2012-07-11 o godz. 09:07 ~heh napisał(a):
> qretynku vel Arizona czy Boston ! informacje o kilku
> osobach które przeżyły podawała w pierwszych minutach TVP
Bo tam chodziło o tzw. stopniowe przekazywanie złych wiadomości prostym ludziom , zupełnie tak samo jak lekarz onkolog informuje pacjenta , że ten ma raka , nigdy tego nie powie wprost tylko najpierw mówi ma Pan rozrost złośliwy tkanek , jednak jest na to w miarę skuteczne leczenie polegające na tym i tamtym , ale wyniki leczenia zależą od tego i tamtego , umawiamy się więc na pierwszy zabieg naświetlania paliatywnego na ten i ten dzień - DO WIDZENIA ...
Ale stopniowanie wymyśliłeś:) czy jak zatonie jakiś statek czy spadnie samolot media stopniuja i podają np co minutę coraz to większą liczbę ofiar przyjmijmy że o 3 os.
Nie rozśmieszaj mnie.
Akuratnie oglądałem od rana TV i wielu filmików, wywiadów z kamerzystą z miejsca katastrofy nie pokazali do dziś w reżimowych mediach
statystyka, czyli nauka dopuszcza, a raczej daje pewność że na blisko 100 osób uczestników zdarzenia 3 przeżyły. Na filmie Jury słychać właśnie trzy strzały.
Arizona [79.186.208.*], 2012-07-11 13:13
Mnie się zdaje ,że ty nie jesteś lekarzem ,ty napewno jesteś NaPOleonem.
nie czepiaj sie lekarza moja uwaga dotyczyła tych , którzy na nowo i na nowo rozdrapuja rany dla korzysci politycznych i innych
lekarz jest w porzo i drogą sikania nie pojdzie