chodza takie infa jedyna szansa dla prometu to upadłosc ,białorusini postawili sprawe jasno jak upadłosc to rozmawiamy ,niech prokurator robi swoje sprawa musi sie wyjasnic zeby podjąc własciwe kroki ,łacznie ze zmianą zarzadu ,postawienie odpowednich zarzutów dzaiałania na szkode spólki ,mozliwe odzyskanie pieniedzy wyprowadzonych ze spolki w sposob prosty jak swiat ale trudny do udowodnienia ,swiadek koronny jest jedną z metod wyjscia z sytuacji i uniknecia wiekszych konsekwenji dla osob ktore brały w tym udział i przeproszenia za swoje czyny ,a wiem ze im nie odposzcza bo potracili za duzo kasy a rzadko sie zdarza byc tak wykolegowanym panie prezesie.
kolego czekamy na decyzje sadu lepiej dla was bedzie jak promet upadnie janic nie sugieruję ,tylko takie jest moje zdanie ,a ze sprzedałem wszystko po 42 gr ,tez straciłem mnóstwo kasy ,i chcę zeby za to był ktos odpowiedzialny ,ktos kto bierze duża kase ,jak rodzice za dzieci tak za spólkę osoby z nadzoru odpowiedniej spólki , bo niektórym sie w głowach poprzewracało.
"Już się nie nabiorą
Jedno jest pewne: w restrukturyzacji firmy z pewnością nie pomogą inwestorzy giełdowi. Zupełnie stracili zaufanie do władz Toory. Przy czym nie chodzi tylko o drastyczną korektę prognoz i katastrofalne wyniki II kwartału, ale też — co przypominają analitycy — fakt, że miesiąc przed ogłoszeniem tych informacji włoska Toora sprzedała pakiet 160 tys. akcji spółki (kurs sięgał wtedy 25 zł, dziś oscyluje w granicach 8 zł). Co więcej, notowania spółki zaczęły spadać już kilka dni przed zmianą prognoz. Sprawie przygląda się Komisja Nadzoru Finansowego (KNF), która sprawdza, czy ktoś wykorzystywał informacje poufne.
— Prowadzimy postępowanie w tej sprawie. I mamy już namierzone podmioty, które sprzedawały wtedy akcje. To wszystko, co na razie mogę ujawnić — mówi Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF.
W tej sytuacji nie dziwią wypowiedzi analityków, że każda ewentualna emisja musiałaby zakończyć się totalną klapą. "