Jak widać dobre wyniki to za mało dla IPX ale dobra podstawa do wzrostów BRS. Ciekawy mechanizm ale niestety od dłuższego czasu tak to działa na tych spółkach. Impex finansował i nadal finansuje rozwój Boryszewa niestety kosztem własnej grupy. No ale takie jest święte prawo właściciela. Przerzuca środki tam gdzie spodziewa się większego zwrotu z inwestycji.
Teraz czas na prognozy roku 2011. Osobiście zakładam bardzo ostrożną prognozę wzrostu na poziomie 20 %. Taka prognoza pewnie nie wpłynie na wartość akcji bo wszyscy spodziewają się wyników lepszych niż w roku 2010. Niespodzianką będzie natomiast prognoza wzrostu wyniku o jakieś 40%. Jest to oczywiście jak najbardziej możliwe ale lepiej jest korygować prognozy w górę w trakcie roku bo będzie możliwość zagrania pod zwyżkę.
Zapomnialeś o Baterpolu - 30 marca !!!! Jeżeli będzie decyzja Ok, to ci co hamują kurs nie dadzą rady - zostaną przełamani i z podwiniętymi ogonami ..... prysną !
A jeżeli zapadłaby decyzja o dywidendzie ( w poprzednich latach była mowa o zależności tej sprawy od wyniku transakcji na Baterpolu ) - szkoda gadać , szezęka opada !!!
BEZ VAT , BEZ VAT , BEZ VAT !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ( tara ra ra ....... ! )
Baterpol to obecnie najbardziej rentowna spółka w grupie. Notowanie ołowiu na rok 2011 też zapowiadają się dobrze więc czemu mięliby się tej spółki pozbywać ? Dla 100 mln ? Kapitalizacja spółki Orzeł Biały to obecnie ponad 400 mln a Baterpol ma podobny potencjał.
Poza tym, branża Automotiv w ramach grupy Boryszew daje nowe możliwości.
A cha jeszcze przekształcenie w S.A. bardziej pasuje do planów upublicznienia spółki niż jej sprzedaży.
Strasznie niedoceniany jest Impex przez rynek, jedna ze zdrowszych spółek z bardzo dobrymi perspektywami, zysk o 200% r/r większy a kurs obsuwa się bo pijawki Z Boryszewa są ważniejsze...
Dnia 2011-03-01 o godz. 13:19 ~Maciej napisał(a):
> Strasznie niedoceniany jest Impex przez rynek, jedna ze
> zdrowszych spółek z bardzo dobrymi perspektywami, zysk o
> 200% r/r większy a kurs obsuwa się bo pijawki Z Boryszewa
> są ważniejsze...