Graal Kolejna runda rozmów z Niemcami
Katarzyna Kucharczyk
Graal jest coraz bliżej zakupu rybnej spółki zza naszej zachodniej granicy. – Sprawa jest w toku.
W maju ruszy kolejna runda spotkań w Niemczech – zapowiada Robert Wijata z zarządu Graala. Dodaje, że chodzi o spółkę o rocznych obrotach rzędu kilkudziesięciu milionów złotych. – To rentowny podmiot – podkreśla Wijata.
Jeśli do transakcji dojdzie, Graal prawdopodobnie zapłaci pieniędzmi z kredytu. – Nie mamy żadnych problemów z pozyskaniem finansowania – zapewnia członek zarządu. Dodaje, że nie jest rozważana emisja akcji.Graal spodziewa się niezłego pierwszego kwartału. – Nie zauważamy spadku popytu. Pierwszy kwartał pod względem sprzedaży był porównywalny z tym sprzed roku – mówi Wijata. Wtedy grupa miała około 109 mln zł przychodów i ponad 4,5 mln zł straty. – Na poziomie wyniku ten kwartał będzie znacznie lepszy. Zakończyliśmy go na plusie – zaznacza.
Dodaje, że w 2009 r. negatywny wpływ na wyniki grupy miały czynniki makroekonomiczne, w tym niestabilny kurs złotego oraz znaczący wzrost kosztów surowców. – W tym roku już nie ma takich problemów – mówi.W 2009 r. rybna grupa wypracowała 445,8 mln zł przychodów i ponad 3 mln zł zysku netto. Analitycy Erste Group spodziewają się, że tegoroczna skonsolidowana sprzedaż wyniesie 475 mln zł, a czysty zarobek 9,7 mln zł. Zarząd Graala zapowiada, że docelowo, w perspektywie kilku lat, grupa celuje w miliard złotych rocznej sprzedaży.
PARKIET
Od razu na samym początku zaznaczę, że wszyscy - włącznie ze mną - chcieli byśmy aby tak było. Ale... Plus taki, że nie będzie emisji akcji. Oczywiście cieszy to nas akcjonariuszy. Jednak z deszczu pod rynnę, bo kolejny kredyt... Hm... Może i Wijata ma rację, że spółka nie ma problemu z pozyskiwaniem kredytu, ale przecież to nic innego jak odsetki zjadają Graalowi wynik finansowy, który na poziomie operacyjnym jest właściwie od dawna kwartał w kwartał na bardzo ładnym poziomie, ale potem... No właśnie, do "netto" jest droga daleka, a zarząd jakoś uparcie nie chce tych spraw które dzieją się po drodze uporządkować. Ale generalnie to finansowanie kredytem to jest jednak mniejsze zło, ale ja wolałbym aby zarząd zajął się porządkowaniem długu a nie jego pomnażaniem i akwizycjami. Natomiast co do wyników za I kwartał to tłumacząc słowa Wijaty na język polski, jeśli taki fantasta i hurra optymista jak on używa skromnego zwrotu, że "zakończyliśmy go na plusie" to można oczekiwać że zysk ów wyniesie zapewnie maksymalnie kilkaset tysięcy zł. Pesymistycznie nawet kilkadziesiąt. Oczywiście chciałbym się mylić, ale wszyscy znamy Wijatę...