Kłapią i kłapią o tych 100 mln. W zeszłym roku było 70,a spółka zyski i tak ma dobre.
W tych arcytrudnych czasach Teta radzi sobie świetnie. Zyski będą rosły.
I co z tego,że Teta ma długi? Liczy się zdolność spłaty rat kredytu z odsetkami,a nie
wysokość długu. Mają ponad 10 mln zysku,a to już jest policzone z kosztami obsługi
zadłużenia. Mogą mieć 100 mln długu do końca świata i świetnie prosperować. Spółka wypłaciła dywidendę w 2009 r. a tego nie robią spółki z problemami finansowymi. Teta jest OK.
Ja dywidendy nie dostałem,bo kupiłem niedawno. Ale w informacjach było coś o uchwale na walnym dotyczącej wypłaty dywidendy za 2008. Szczegółów nie znam.
Czesc sprzedalem,pozniej dokupilem.Czekam teraz na dobra cene.Cierpliwosc jest cnota.Pozdrowienia.Czesc tych pieprzonych funduszy musi wyjsc,to moze cos z tego bedzie
A większosc pisala ponad 2 lata temu ,ze fundy beda bronic kursu akcji,że bessa Tety nie doknie ,bo drobni mają malo akcji i nie zwalą kursu itd.wszystko okazalo sie pobożnymi zyczeniami.
Otóż to,zmieniły się role. Duże instytucje nie są już stabilizatorami kursu.To przeszłość.
Teraz te instytucje nierozsądnie wdają się w grę i spekulacje,chcąc zwiekszyć zyski.
Wychodzi odwrotnie - tracą i jeszcze chwieją kursem. To nie moje spostrzeżenie,cytuję
literaturę amerykańską.