Menu
WHO ogłasza alarm. Ebola znów wymyka się spod kontroli
Autor : Marcin Powęska
2026-05-18 11:54
Światowa Organizacja Zdrowia uznała epidemię eboli w Demokratycznej Republice Konga i Ugandzie za międzynarodowe zagrożenie zdrowia publicznego. Dlaczego, skoro wirusa znamy już od 50 lat?
Obecna epidemia jest wywołana przez wirusa Bundibugyo - jeden z rzadszych wariantów eboli. Do tej pory odnotowano tylko dwa większe wybuchy tej odmiany choroby. WHO podkreśla, że w przeciwieństwie do bardziej znanego szczepu Zaire, dla Bundibugyo nie istnieje dziś zatwierdzona szczepionka ani specjalne leki przeciwwirusowe. To oznacza, że przed wirusem praktycznie nie da się chronić ani go leczyć.
Pierwsze przypadki wykryto w prowincji Ituri w Demokratycznej Republice Konga. Choroba pojawiła się m.in. w rejonach wydobycia złota i szybko zaczęła rozprzestrzeniać się między kolejnymi strefami zdrowia. Potwierdzone przypadki wykryto też w Ugandzie, w tym w stolicy kraju.
WHO: sytuacja jest bardzo poważna
WHO zdecydowała się nadać epidemii status PHEIC, czyli "zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym". To najwyższy poziom alarmu stosowany przez organizację w przypadku epidemii mogących zagrozić wielu krajom. Taki status ogłasza się bardzo rzadko - wcześniej dotyczył m.in. COVID-19, mpox czy dużych epidemii wirusa Ebola w Afryce Zachodniej.
Według WHO sytuację komplikuje kilka czynników jednocześnie. Choroba mogła rozprzestrzeniać się przez kilka tygodni niezauważona. Region objęty epidemią jest niestabilny z powodu konfliktów zbrojnych, a wiele osób przemieszcza się między Kongiem, Ugandą i Sudanem Południowym. To zwiększa ryzyko dalszego rozlania się epidemii na kolejne państwa.
Według najnowszych danych WHO i ECDC zgłoszono 246 podejrzanych przypadków i co najmniej 80 zgonów (stan na 16.05). Część zakażeń została laboratoryjnie potwierdzona jako ebola wywołana wirusem Bundibugyo. Liczby mogą jednak być niedoszacowane, ponieważ część chorych nie trafia do systemu ochrony zdrowia.
WHO, CDC i lokalne służby rozpoczęły już działania kryzysowe. Do regionu wysyłane są zespoły szybkiego reagowania, sprzęt ochronny i mobilne laboratoria. Trwa też identyfikacja osób, które miały kontakt z zakażonymi.
Jakie jest stanowisko GIS?
Do sprawy odniosły się również polskie służby sanitarne. Główny Inspektorat Sanitarny potwierdził, że WHO ocenia ryzyko związane z obecną epidemią jako "wysokie na poziomie krajowym, wysokie na poziomie regionalnym i niskie na poziomie globalnym". GIS przypomniał też, że 16 maja Dyrektor Generalny WHO oficjalnie uznał ognisko choroby wywołanej wirusem Bundibugyo w Demokratycznej Republice Konga i Ugandzie za "zagrożenie zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym (PHEIC)".
Czym jest wirus Ebola?
Ebola to jedna z najgroźniejszych znanych chorób wirusowych. Wywołuje ją wirus z rodziny filowirusów, który atakuje wiele narządów i może prowadzić do ciężkich zaburzeń krzepnięcia krwi oraz niewydolności narządów. Choroba zwykle zaczyna się nagle - od wysokiej gorączki, silnego osłabienia, bólu mięśni i głowy. Później pojawiają się wymioty, biegunka, odwodnienie, a u części pacjentów także krwawienia wewnętrzne i zewnętrzne. Wirus przenosi się przez bezpośredni kontakt z krwią lub innymi płynami ustrojowymi zakażonej osoby, a także przez kontakt z zakażonymi zwierzętami.
Pierwsze znane epidemie eboli wykryto w 1976 r. jednocześnie w Sudanie i ówczesnym Zairze. Nazwa wirusa pochodzi od rzeki Ebola w Kongu. Przez kolejne dekady choroba pojawiała się głównie lokalnie w krajach Afryki Środkowej, ale świat usłyszał o niej na dużą skalę podczas epidemii w Afryce Zachodniej w latach 2014-2016. W Gwinei, Liberii i Sierra Leone zakażeniu uległo wtedy ponad 28 tys. osób, a ponad 11 tys. zmarło. Była to największa epidemia eboli w historii. W jej trakcie pojedyncze przypadki wykrywano też poza Afryką, m.in. w Europie i USA.
Kolejne duże ogniska pojawiały się później przede wszystkim w Demokratycznej Republice Konga. Jedna z najpoważniejszych epidemii trwała tam w latach 2018-2020 i objęła regiony ogarnięte konfliktami zbrojnymi, co bardzo utrudniało walkę z chorobą. Właśnie wtedy po raz pierwszy na większą skalę wykorzystano szczepionkę przeciwko szczepowi Zaire Ebola. Obecna epidemia budzi niepokój, ponieważ odpowiada za nią rzadszy wariant Bundibugyo, dla którego nadal nie istnieje zatwierdzona szczepionka ani celowane leczenie
Jeśli Malezyjskie spółki będą szły w górę to nawet słabe wyniki nie zatrzymają trendu bo zacznie się gra pod kwartał i być może następne kwartały...znam wiele przypadków spółek których wyniki nie robią wrażenia na kursie w krótkim terminie bo perspektywy dłuższe są bardzo dobre co do firmy, branży.
Long zgadza że firma ma świetną sytuację finansową i te 100 - 150 zł powinno być bazą ale niestety na giełdzie tak nie działa i liczą zyski te w przyszłości, trendy i mody a tutaj może być ciekawie bo wiele rzeczy już pykło .