Okno w szopie Granka z opowieściami z krainy mchu i paproci. Szafuje nazwami ale bigtechów rozpowiada bajki o wdrożeniach do których nie dochodzi. Opowiada o planach sprzedażowych nie popartych kontraktami tylko bazującymi na "wydaje mi się". Zwykły oszust.
Po ustanowieniu czteroletniego dołka kurs XTPL na sesji 24 lutego wzrósł o ponad 8 proc. Powodem było ogłoszenie współpracy z Manz Asia, tajwańską firmą specjalizującą się w produkcji półprzewodników.
— Jest to ważny krok dla globalizacji naszej działalności. Partnerstwo pomaga nam w budowaniu zaufania do naszej technologii na Tajwanie, światowym centrum branży półprzewodników. Manz Asia ma wysokie kwalifikacje w zakresie pakowania półprzewodników i posiada centrum innowacji blisko Tajpej, gdzie będziemy pokazywać technologię XTPL największym graczom. Prowadzimy również rozmowy z innymi podmiotami w Azji — mówi Filip Granek, prezes i założyciel XTPL.
Ciężkie czasy za nami
W styczniu zeszłego roku innowacyjna spółka ogłosiła pierwsze wdrożenie przemysłowe modułów UPD. Klientem końcowym jest chiński producent wyświetlaczy FPD o rocznych przychodach 20 mld USD. Moduły UPD (ang. ultra-precise dispensing) to głowice drukujące do zastosowania w przemyśle. Docelowo są integrowane w dużych maszynach przemysłowych partnerów XTPL i stawiane na liniach przemysłowych globalnych producentów zaawansowanej elektroniki.
— Od początku istnienia XTPL postawiło sobie za cel wyjście poza niszę B+R [badania i rozwój — red.] i wejść na linie produkcyjne firm. Jest to długi i żmudny proces dla każdej nowej technologii jeszcze nierozpoznanej przez rynek. Dlatego pierwsze wdrożenie jest kamieniem milowym i dowodem, że nasze urządzenia są częścią produkcji elektroniki konsumenckiej — mówi prezes XTPL.
Początkowo inwestorzy zareagowali z wielkim entuzjazmem — kurs w pierwszym tygodniu stycznia 2025 r. podskoczył prawie o 40 proc. Euforia nie potrwała jednak długo i od tego czasu wartość akcji XTPL spadła prawie o połowę. Gwoździem do trumny było ogłoszenie pod koniec września rewizji strategii. Zarząd początkowo zakładał osiągnięcie 100 mln zł przychodów do 2026 r., cel przesunął jednak o dwa lata.
— Wdrożenia przemysłowe nie skalowały się tak szybko, jak zakładaliśmy. Rozumiemy poczucie zawodu wśród inwestorów. Niestety, wchodzenie na globalne rynki jest bardzo trudne, a nasz kraj nie osiągnął jeszcze znaczących sukcesów w branży deep tech. Jesteśmy jednym z niewielu podmiotów w Polsce, które przecierają ten szlak. Formułujemy więc nasze założenia, nie zawsze opierając się na podpisanych kontraktach, lecz naszych wewnętrznych oczekiwaniach, analizach oraz sygnałach płynących od klientów, z którymi rozmawiamy — mówi Filip Granek.
Jego zdaniem największym wyzwaniem w skalowalności nowej technologii jest kwestia wyczucia, jak szybko otwiera się okno szansy rynkowej.
— Dobra wiadomość jest taka, że to okno jeszcze nie otworzyło się szeroko. Jesteśmy na początku bardzo obiecującej zmiany generacyjnej w sposobie produkcji elektroniki. Wierzymy w potencjał naszej technologii, partnerstwo z tajwańskim podmiotem oraz to, że pierwsze wdrożenie przemysłowe w Chinach jest przełomem — podkreśla prezes XTPL.