Rozmawiał z prezesem wielkiego studia produkującego gry, i miał powiedzieć, że AI wykosi deweloperów gier dopiero za 3-4 lataa obecna panika jest nieuzasadniona.
Nie wykosi prawdopodobnie nigdy. Nie chodzi o to, że nie będzie mocy obliczeniowych, te pewnie za 10 lat będą, tylko o prawa autorskie. Gry w całości produkowane przez AI nie są chronione przez prawa autorskie więc można kopiować je bez opłaty. W produkcji musi być udział ludzi by móc za grę pobierać opłaty. Poza tym, taki Google i jego Genie będą ciągane po sądach za naruszenie praw autorskich gdyż AI nie tworzy nic swojego tylko przetwarza to co już istnieje.
AI raczej stanie się narzędziem, które przyspieszy pracę i obniży koszty w takich wytwórniach jak CD Projekt.
Większość tego co produkuje AI to syf.
Jeszcze jedno. Zrodzi się wśród ludzi bunt przeciw AI gdy kolejne dziedziny życia będą przez nią przejmowane.
Dnia 2026-02-06 o godz. 18:29 ~Gregor napisał(a): > Rozmawiał z prezesem wielkiego studia produkującego gry, i miał powiedzieć, że AI wykosi deweloperów gier dopiero za 3-4 lataa obecna panika jest nieuzasadniona.
Wolne żarty gregor.. xDD Nie wiem co Rokicki powiedział - ale jest oczywiste, że te „wielkie studia" (typu CI Games itp) PRODUKUJĄCE taśmowo swoje pasztety - mogą się nawet już dzisiaj pakować... albo wreszcie wykreować jakiś własny, autorski hit.. Natomiast prawdziwi globalni twórcy gier AAA i właściciele dużych brandów (jak np Redzi) zapewne nigdy nie będą wykoszeni przez AI, która potrafi tylko wykorzystywać już wykreowane przez artystów treści.. To tak jakbyś sugerował, że wielcy kompozytorzy zostaną zastąpieni przez promptery, które nigdy nic „własnego" nie stworzyły ani nie stworzą.. albo balet zostanie zastąpiony przez roboty.. Powiedz mi jakie wielkie emocje widzisz w skokach narciarskich wykonywanych przez maszyny? xDDD Zatem można będzie przy pomocy AI produkować odtwórczość, pastisze i tzw „twórczość a'la ..." oraz imitacje, kopie, repliki, podróbki czy (w najlepszym przypadku) trawestacje czy parodie.. Czyli będą to produkty, których w zasadzie nigdy nie będziesz mógł wprowadzić na rynek, jako własną twórczość..
Teza, że „prawdziwi twórcy AAA jak CD Projekt są bezpieczni, bo AI tylko kopiuje”, brzmi dziś jak przekonanie w 1900 r., że fabryki nigdy nie zagrożą rzemieślnikom, bo „maszyna nie ma duszy”. Problem w tym, że rynek gier nie nagradza „duszy”, tylko tempo, skalę, koszty i konsekwentną jakość — a tu AI staje się narzędziem przewagi nie do zignorowania. Modele nie tylko „odtwarzają”, ale współtworzą prototypy, dialogi, questy, animacje, poziomy i całe pipeline’y produkcyjne szybciej, taniej i w większej liczbie wariantów niż jakikolwiek zespół ludzki. Mit, że bez pojedynczego „geniusza-autora” nie da się zrobić hitu, już dawno obaliły zespoły systemowe (Ubisoft, Epic), a AI po prostu podkręca ten model do ekstremum.
Porównania do baletu czy skoków narciarskich mijają się z celem — gry to nie sport wyczynowy ani performans na żywo, tylko produkt cyfrowy, gdzie emocje wynikają z projektowania doświadczenia, a to da się algorytmizować i optymalizować. Jeśli AI potrafi generować świat, narrację i mechaniki na poziomie „wystarczająco dobrym” dla milionów graczy, to romantyczna idea autorskiego studia przegrywa z ekonomią skali. W efekcie to właśnie giganci z ciężką, powolną produkcją (jak CD Projekt) są najbardziej narażeni: będą drożsi, wolniejsi i mniej elastyczni od studiów zrodzonych w erze AI — a rynek nie ma sentymentów.
Krótko: AI może zjeść sporą część indie i mid-core, może mocno zmniejszyć zapotrzebowanie na niektórych artystów 2D / modelerów low-skill, ale pełnowymiarowe GTA VI-bis za 2–5 lat zrobione w 90% przez AI? Bardzo mało prawdopodobne – głównie przez prawa autorskie + skalę compute + potrzebę spójności artystycznej i technicznej.
Wyobraź sobie taką sytuację: Twoje dzieciaki siadają wieczorem przed telewizorem albo komputerem i nagle zaczynają grać w coś pięknego – wielki otwarty świat, ciekawe historie, postacie, które naprawdę wzruszają, śmieszne dialogi, muzyka, która zostaje w głowie na długo. A Ty patrzysz i myślisz: „Jak oni to w ogóle robią? To musi trwać lata i kosztować fortunę”.I masz rację. Takie wielkie gry – te, które naprawdę zostają w sercu – nadal robią ludzie. Ludzie z pasją, z wyobraźnią, z sercem. Sztuczna inteligencja w 2026 roku pomaga im w tym coraz bardziej, ale nie zabiera im miejsca. Wręcz przeciwnie – pozwala im skupić się na tym, co najważniejsze i najpiękniejsze.Pomyśl o tym jak o kuchence mikrofalowej w kuchni. Kiedyś wszystko gotowało się godzinami na ogniu. Teraz możesz szybko podgrzać obiad, ale to Ty nadal decydujesz, co ugotujesz, jak to przyprawisz, co podasz dzieciom na talerzu. Mikrofalówka nie zastąpi smaku Twojej ręki, Twojego przepisu, Twojej miłości do rodziny. Tak samo jest z grami.AI potrafi szybko narysować setki drzew, kamieni, budynków w tle. Potrafi wygenerować dziesiątki wersji ubrań dla postaci albo pomóc przetłumaczyć grę na polski, angielski, hiszpański – w kilka dni zamiast miesięcy. Dzięki temu twórcy nie muszą już spędzać tygodni na nudnych, powtarzalnych zadaniach. Zamiast tego mają więcej czasu na to, co naprawdę liczy się dla graczy (i dla nich samych):wymyślanie poruszających historii, w których dziecko może się wzruszyć albo zaśmiać do łez,
tworzenie postaci, które czują się jak prawdziwi przyjaciele,
układanie zagadek i przygód, które sprawiają, że chce się grać dalej i dalej,
dodawanie tego „czegoś”, co sprawia, że gra ma duszę – humoru, ciepła, emocji, które tylko człowiek potrafi wyczuć.
Wielkie firmy, które robią te najdroższe gry (takie jak te z Wiedźminem czy wielkimi samochodami w otwartym mieście), wiedzą o tym bardzo dobrze. Mówią wprost: „AI to nasz pomocnik, nie szef. Bez ludzi nie byłoby tych gier, które kochacie”.A co z tymi tanimi grami, które powstają prawie same z AI? Często wyglądają ładnie na pierwszy rzut oka, ale szybko się nudzą. Brakuje w nich serca. Gracze to wyczuwają – wolą zapłacić więcej za coś zrobionego z pasją, niż brać byle co za grosze. Dlatego nikt nie wydaje wielkich pieniędzy na grę, którą jutro ktoś skopiuje i sprzeda taniej – bo wtedy nie ma sensu w ogóle zaczynać.Dzięki AI świat gier staje się bogatszy. Małe zespoły mogą teraz tworzyć rzeczy, o których kiedyś mogły tylko marzyć. A duże studia mogą robić jeszcze piękniejsze, większe i bardziej wzruszające przygody – bo mają więcej czasu na to, co ludzkie.Twoje dzieci będą grać w coraz fajniejsze rzeczy. A za tymi grami nadal będą stali ludzie – tacy jak artyści, pisarze, muzycy, projektanci – którzy wkładają w to serce. AI im tylko pomaga, żeby mogli tworzyć więcej piękna, szybciej i z większą radością.I to jest naprawdę dobra wiadomość. Bo w świecie, w którym tak dużo rzeczy robią maszyny, to właśnie ludzka wyobraźnia, empatia i pasja nadal są tym, co sprawia, że chce się grać, płakać, śmiać i wracać po więcej.A to przecież najważniejsze – nie żeby maszyna zrobiła wszystko sama, tylko żeby człowiek mógł stworzyć coś, co dotknie drugiego człowieka.
Cały ten ciepły obrazek o duszy pasji i sercu to narracja obronna ludzi którzy widzą że grunt usuwa im się spod nóg a argument o tym że tylko człowiek potrafi robić wielkie gry już dziś zaczyna się sypać bo to co kiedyś wymagało setek artystów scenarzystów i lat pracy jest coraz częściej robione przez garstkę ludzi wspieraną przez modele generujące grafikę dialogi muzykę questy i całe lokacje w tempie którego żadne duże studio nie jest w stanie dogonić struktura kosztowa CDR jest zabójcza bo ogromne zespoły długie cykle produkcyjne i presja jakościowa były przewagą w świecie sprzed AI a w świecie gdzie mały zespół może w rok wygenerować otwarty świat z pełnym voice actingiem i nieliniową fabułą ta przewaga znika opowieść że gracze zawsze wybiorą drogie gry z sercem jest życzeniowa bo rynek gier już wielokrotnie pokazał że wybiera dostępność świeżość i ilość treści a nie kult autora a dzieciaki o których mowa w cytowanym wpisie wychowują się na Robloxie Fortnite i grach live service gdzie content jest nieskończony i personalizowany przez AI a nie dopieszczony latami przez pisarzy AI nie jest mikrofalówką tylko przemysłową kuchnią która pozwala jednemu twórcy zrobić to co wcześniej robiło studio na 500 osób a to oznacza że gry będą powstawały szybciej taniej i częściej aktualizowane a CDR nie jest zbudowany pod taki model tylko pod wielkie premierowe wydarzenia raz na kilka lat argument o braku duszy też szybko się dezaktualizuje bo emocje gracza nie pochodzą z intencji twórcy tylko z reakcji mózgu a ten nie odróżnia czy dialog napisał człowiek czy model jeśli jest dobrze skonstruowany a modele już teraz uczą się struktury emocji narracji i humoru na milionach przykładów więc przewaga unikalnego talentu topnieje w tempie wykładniczym finalnie AI nie zabije gier jako takich tylko zabije stare studia które są zbyt ciężkie zbyt wolne i zbyt drogie a CD Projekt jest dokładnie takim studiem ikoną poprzedniej epoki które może przetrwać tylko jeśli samo siebie zkanibalizuje bo jeśli tego nie zrobi zrobi to za nie ktoś mniejszy szybszy i w całości oparty na AI
Cały ten ciepły obrazek o duszy pasji i sercu to narracja obronna ludzi którzy widzą że grunt usuwa im się spod nóg
// no nie do końca – duża część tej narracji to po prostu obrona własnego modelu biznesowego i IP, a nie tylko sentymenti argument o tym że tylko człowiek potrafi robić wielkie gry już dziś zaczyna się sypać
bo to co kiedyś wymagało setek artystów scenarzystów i lat pracy jest coraz częściej robione przez garstkę ludzi wspieraną przez modele generujące grafikę dialogi muzykę questy i całe lokacje w tempie którego żadne duże studio nie jest w stanie dogonić
// w 2026 nadal w tempie prototypów / mid-core indie, nie w tempie spójnego 80–120h AAA open-world z konsekwentną fabułą i bez masowych bugów narracyjnych + clippingustruktura kosztowa CDR jest zabójcza bo ogromne zespoły długie cykle produkcyjne i presja jakościowa były przewagą w świecie sprzed AI
a w świecie gdzie mały zespół może w rok wygenerować otwarty świat z pełnym voice actingiem i nieliniową fabułą ta przewaga znika
// może wygenerować – tak. Może wypuścić grywalny build – tak. Może wypuścić produkt, który gracze ocenią na metacritic 88+ i będą chcieli grać 200+ godzin – w 2026 nadal bardzo rzadkoopowieść że gracze zawsze wybiorą drogie gry z sercem jest życzeniowa
bo rynek gier już wielokrotnie pokazał że wybiera dostępność świeżość i ilość treści a nie kult autora
// ale wybiera też „premium feel” – patrz sprzedaż Black Myth, Astro Bot, Metaphor, Baldur’s Gate 3 vs tysiące AI-shovelware które giną w discoverabilitya dzieciaki o których mowa w cytowanym wpisie wychowują się na Robloxie Fortnite i grach live service gdzie content jest nieskończony i personalizowany przez AI a nie dopieszczony latami przez pisarzy
// tylko że te dzieciaki w ogromnej większości nie wydają 70–80 € na pojedynczą grę – to dwa różne segmenty i dwa różne portfeleAI nie jest mikrofalówką tylko przemysłową kuchnią która pozwala jednemu twórcy zrobić to co wcześniej robiło studio na 500 osób
a to oznacza że gry będą powstawały szybciej taniej i częściej aktualizowane
// szybciej i taniej – tak. Częściej aktualizowane – niekoniecznie, bo utrzymanie spójności narracyjnej / voice / questów generowanych na bieżąco jest piekielnie drogie w ludziach i czasiea CDR nie jest zbudowany pod taki model tylko pod wielkie premierowe wydarzenia raz na kilka lat
// zgoda – ale to też ich tarcza: mają silne, chronione IP, które trudno legalnie sklonować w AI bez procesuargument o braku duszy też szybko się dezaktualizuje bo emocje gracza nie pochodzą z intencji twórcy tylko z reakcji mózgu
a ten nie odróżnia czy dialog napisał człowiek czy model jeśli jest dobrze skonstruowany
// o ile dialog jest naprawdę dobrze skonstruowany – w praktyce przy 100% automatyzacji nadal czuć „AI smell” w długich wątkach (powtórki fraz, brak mikro-emocji w voice, dziury logiczne)a modele już teraz uczą się struktury emocji narracji i humoru na milionach przykładów więc przewaga unikalnego talentu topnieje w tempie wykładniczym
// topnieje – tak. Ale „unikalny talent reżyserski” (czyli ktoś kto potrafi wyłapać i naprawić 10 000 drobnych inkonsystencji) nadal jest wąskim gardłemfinalnie AI nie zabije gier jako takich tylko zabije stare studia które są zbyt ciężkie zbyt wolne i zbyt drogie
a CD Projekt jest dokładnie takim studiem ikoną poprzedniej epoki
// CDPR jest ikoną poprzedniej epoki + ma bardzo silne, chronione IP + ma setki milionów na koncie + potrafi przetrwać kilka chybionych premier
to nie jest typowe „stare studio”, to studio z tarczą, której mały AI-team nie maktóre może przetrwać tylko jeśli samo siebie zkanibalizuje bo jeśli tego nie zrobi zrobi to za nie ktoś mniejszy szybszy i w całości oparty na AI
// może – ale ten „ktoś mniejszy szybszy” nadal ma gigantyczny problem z: ochroną własnego contentu (AI-generated = w USA brak copyright)
pozwami od właścicieli IP za similarity
utrzymaniem jakości na poziomie, za który ludzie chcą płacić 70+ €
discoverability w morzu identycznego AI-shitpostu
W skrócie – wersja z komentarzami pokazuje, że wiele tez jest prawdziwych w perspektywie 3–7 lat, ale w lutym 2026 nadal jest kilka bardzo twardych barier (prawne, jakościowe, ekonomiczne segmentu premium), które sprawiają, że „garstka + AI = zabija CDR w przyszłym roku” to nadal mocno wishful thinking.
"to co kiedyś wymagało setek artystów scenarzystów i lat pracy jest coraz częściej robione przez garstkę ludzi wspieraną przez modele generujące grafikę dialogi muzykę questy i całe lokacje w tempie którego żadne duże studio nie jest w stanie dogonić"
Dla poparcia Twoich słów które zacytowałem podaj choć 1 przykład, gdzie garstka ludzi wspierana przez AI zrobiła to co duże studio przez lata. Podaj jeden przykład, chyba to nic trudnego, skoro piszesz, że coraz częściej się to dzieje.
A potem obejrzyj sobie materiał na Youtube na kanale Okiem Deva, gdzie specjalista wyjaśnia w dość przystępny sposób na czym to wszystko polega
Dnia 2026-02-06 o godz. 20:16 ~Cdr napisał(a): > Teza, że „prawdziwi twórcy AAA jak CD Projekt są bezpieczni, bo AI tylko kopiuje”, brzmi dziś jak przekonanie w 1900 r., że fabryki nigdy nie zagrożą rzemieślnikom, bo „maszyna nie ma duszy”. Problem w tym, że rynek gier nie nagradza „duszy”, tylko tempo, skalę, koszty i konsekwentną jakość — a tu AI staje się narzędziem przewagi nie do zignorowania. Modele nie tylko „odtwarzają”, ale współtworzą prototypy, dialogi, questy, animacje, poziomy i całe pipeline’y produkcyjne szybciej, taniej i w większej liczbie wariantów niż jakikolwiek zespół ludzki. Mit, że bez pojedynczego „geniusza-autora” nie da się zrobić hitu, już dawno obaliły zespoły systemowe (Ubisoft, Epic), a AI po prostu podkręca ten model do ekstremum. (....)
@cdr Przyjąłeś założenie, które wzajemnie się wyklucza i dokonuje samozaorania.. Istnieją w gamingu dwa rynki.. Jeden „stadionowy", który kupi każdą bzdurę jeśli zostanie sprytnie zaproponowana klientowi.. Drugi bardziej ambitny i świadomy, który domaga się „dzieł sztuki".. Oczywiście - jeżeli wmówisz sobie, że poziom wydarzenia stadionowego jest dla ciebie wzorcem z Sèvres dla wszelkiej twórczości artystycznej... to wtedy możesz mieć rację - identycznie taką jak ma chińska fabryka zegarków, zarabiająca po dolarze od sztuki cały pierdyliard $ - w konfrontacji z Patek Philippe - Supercomplication za „jedyne" 24 mln dolarów od sztuki. A przecież to i to jest produktem użytkowym.. xD Ale i tak żaden z tych masowych zegarków - zarabiających pierdyliardy dolarów - nie zostanie arcydziełem sztuki użytkowej, bo do tego jest niezbędny talent charyzma i „ułomność" czynnika ludzkiego! Film z promptera nie zastąpi na dłuższą metę filmów aktorskich nawet jeśli jest tani i powstaje w ciągu tygodnia.. Jasne jest że tzw „hit" (zwłaszcza sprzedażowy) da się zrobić nawet z Ponga, symulatora dłubania w nosie lub cyfrowego cymbergaja..! Wcale nie wykluczam, że podobnie jak pierwszy Assassin’s Creed, może się to komuś spodobać! No i co z tego!! Skoro dalsze ich produkty stawały się niestrawne. Zatem mit Epica ani Ubisoftu nie wykreował do tej pory nawet jednego dzieła sztuki i raczej walczą o przetrwanie niż o ekspansję.! Żadna z ich gier nie emituje emocji wyższego rzędu ani nie dostarcza epickich problemów egzystencjalnych itp. Natomiast wszystkie twory pseudoartystyczne od AI - są i jak na razie powtarzalne, czyli podobne do siebie aż do porzygu - niezależnie od firmy i twórców tego narzędzia..
Podsumowując: Nie zrobisz z dupy puzona - nawet jeśli się będziesz upierać, że wydają podobne dźwięki.. (tak tak słyszałem o XIX wiecznym „artyście" Josephie Pujol który potrafił „wypierdzieć" melodyjki xDD) to i tak nie powstanie w ten sposób dzieło sztuki.. xD Kwestionowanie potrzeby prawdziwej twórczości artystycznej (tylko ze względu na masową komercję) jest naiwnością, która się powtarza w historii kultury i sztuki od setek czy tysięcy lat.. Bo wprawdzie dobrze zorganizowana szmira (dzięki masowości takich niewymagających odbiorców) daje możliwość zarabiania.. Ale nie gwarantuje trwałego sukcesu i szybko może się stać przemijającą modą..
Mylisz sztukę z przewagą rynkową i kompletnie ignorujesz to jak faktycznie działają media masowe bo historia kultury pokazuje dokładnie coś odwrotnego niż sugerujesz czyli że technologia zawsze najpierw produkuje rzeczy powtarzalne i „bez duszy” a potem całkowicie zmienia definicję jakości i wypiera starych mistrzów nie dlatego że była bardziej artystyczna tylko dlatego że była szybsza tańsza i bliżej odbiorcy argument o Ubisoftach i Epicach jest strzałem w stopę bo to właśnie oni pokazali że można latami sprzedawać gry bez arcydzieł i zarabiać miliardy a rynek nie nagradza metafizyki tylko czas spędzony w produkcie a AI idealnie pasuje do świata gdzie liczy się skala personalizacja i tempo a nie jedno „dzieło sztuki” co pięć lat twierdzenie że AI jest powtarzalne jest prawdziwe tylko dziś dokładnie tak samo jak kino w epoce kina niemego czy gry w czasach Ponga a mimo to te media zdominowały świat emocje wyższego rzędu nie są własnością artysty tylko efektem bodźców a jeśli gracz płacze śmieje się i wraca do gry to rynek ma gdzieś czy zrobił to człowiek czy model problem CDR polega na tym że jest studiem zbudowanym pod epokę rzadkich premier i kultu autora a AI premiuje ciągłą produkcję adaptację do gracza i zalew treści a to oznacza że mniejsze zespoły lub nawet pojedynczy twórcy będą w stanie dostarczać doświadczenia szybciej taniej i częściej niż ciężki korporacyjny moloch i nie ma znaczenia czy krytyk nazwie to sztuką bo historia pokazuje że masowy odbiorca zawsze wybiera to co dostępne świeże i dopasowane a nie to co „powinno być ważne” dlatego AI nie musi tworzyć arcydzieł żeby zaorać CD Projekt wystarczy że zmieni reguły gry szybciej niż oni zdążą się do nich dostosować
Przecież już masz kilkanaście tytułów rocznie i zobacz gdzie jest CP i W3... mobilnych casualowych jeszcze więcej... AI w ilość nisko jakościowych powtarzalnych...
Chyba rekord tych spadzi od roku, sporo Wam posmarowali, chyba z 5 zł dniówkę bo jesteśmy w szoku ile chlewu spadziowego. Pozdro Longi. A Wy szykujcie nowe Nicki po wzrostach żeby się na forum można było pokazać.