15% udziału może na pierwszy rzut oka wydawać się niewielką częścią, ale z drugiej strony mówimy o współpracy z wydawcą z najwyższej półki. Tego typu partner nie sięga po pierwszą lepszą grę, zazwyczaj wybiera projekty z dużym potencjałem jakościowym, sprzedażowym i marketingowym.
Korzyści dla spółki mogą być ogromne, nawet przy zysku wynoszącym 15%. Renomowany wydawca zapewnia szeroki zasięg, profesjonalną kampanię marketingową, dostęp do globalnych rynków i znacznie większą widoczność marki. To może przełożyć się nie tylko na wyniki tej jednej produkcji, ale również na wzrost zaufania wobec studia i większe zainteresowanie jego kolejnymi tytułami. W dłuższym ujęciu to współpraca, która może otworzyć drzwi do większych kontraktów i lepszych warunków w przyszłych projektach.
Obserwuję różne spółki z branży i widzę powtarzający się schemat: niektóre studia tworzą naprawdę solidne gry, ale decydują się wydać je samodzielnie, często z chęci zachowania 100% zysków. Efekty bywały jednak rozczarowujące. Bez odpowiedniej promocji, doświadczenia i międzynarodowej sieci dystrybucyjnej nawet dobra gra może przepaść w tłumie premier. Dlatego współpraca z mocnym wydawcą, nawet kosztem części przychodów, bywa znacznie lepszą strategią niż samotne dążenie do maksymalizacji marży, które finalnie może kończy się porażką. Czasem lepiej podzielić się zyskiem i odnieść sukces.
W nadchodzących grach na Steam HackHub jest na 4 pozycji. Chyba ludziska czekają na grę. Tak, że sukces raczej pewny. I do premiery raczej poziomy zdecydowanie wyższe niż 1,5-2,5 PLN. Tak, że teraz to tylko cierpliwie czekać.
I Gdev za niewydawanie kasy na marketing dostał 15% przychodów od pierwszej szt. Pytanie ile kosztowały ich przelewy na HotBunny (developer)