W raporcie za Q1 nie padło ani razu słowo Donkey Kong, tak jak by spółka się w ogóle nie zajmowała tą grą. Szok i niedowierzanie. W związku z tym możemy rozważać dwie opcje. Albo Dębicki dogadał się z Nintendo i wraz z kumplami podpisali poza spółką umowy cywilno-prawne (zlecenie) zgarniając cały zysk a jednocześnie roboczogodziny rozliczając na firmę ! (To byłby ogromny skandal i prawdę mówiąc za takie cos prezes powinien wylecieć ze stanowiska).
Druga opcja to taka że Zbyszek celowo ukrywa te informację i pojawi się ona w raporcie za Q2 wraz z rozliczeniem prac i przelewem kasy przez Nintendo. Czyli wszyscy spodziewali się zysku w Q1, wyniki przecietne więc sprzedajemy akcje i zegnamy sie ze spolką. Akcje zgarniają pracownicy i spółdzielnia. Po czym spolka daje kosmiczny raport za Q2.
No dobrze mają nas**nie
Takie fikołki wymyślać
Będzie kasa będzie rosnąć, będzie jej za mało będzie stagnacja albo lekkie opadanie
Będzie strata, będzie wodospad
To nie jest Rocket science
Chyba ta druga, skoro w styczniu prezes na wywiadzie mówił że będzie skokowy wzrost wyników i będzie za ciasno na newconnect i trzeba będzie przejsc na główny:)
ktoś tu kiedyś pisał, że w napisach końcowych DK jest napisane, że robił to forever entertainment, więc gdyby robili na siebie, nazwa spółki wykonującej zlecenie byłaby inna, tak mniemam