Trzy ostatnie moje przetargi też unieważnili, bo jakiś matoł się uwziął na skarżenie. Taka moda nastała. Potem i tak mnie powtórnie wybrali. Zamawiający nie ma innego wyjścia, jak jest zaskarżenie wyników. Musi unieważnić i dokonać ponownego wyboru. Strata czasu, ale taka jest ustawa o PZP.
A żeby nie być gołosłownym, podam przykład: remont zespołu pałcowo-parkowego w Chrzęsne. Unieważnienie wyboru i ponowny wybór. Kto jest łebski wygoogla.
Notabene, warto tam pojechać. Tworzył i mieszkał tam Norwid i Podkowiński, ten od "Szał". Tam wisi jego kopia 1:1, oryginał jest oczywiście w Muzeum Narodowym.
Dnia 2025-04-29 o godz. 15:52 ~Quba napisał(a): > Trzy ostatnie moje przetargi też unieważnili, bo jakiś matoł się uwziął na skarżenie. Taka moda nastała. Potem i tak mnie powtórnie wybrali. Zamawiający nie ma innego wyjścia, jak jest zaskarżenie wyników. Musi unieważnić i dokonać ponownego wyboru. Strata czasu, ale taka jest ustawa o PZP.
Ale o tym decyduje KIO. A tam są sami najlepsi fachofcy.
"Śmieszne", albo kuriozalne jest to, że terminy w tzw. "wzorze umowy" się nie zmieniają. I chyba o to chodzi w zaskarżaniu wyników przetargów, żeby termin leciał. Żeby wygrany przetargu miał mniej czasu na realizację. A czasami kary umowne mogą sięgać parenaście tysięcy za każdy dzień zwłoki/opóźnienia, zależy jak jest umowa skonstruowana.