Robert Tomaszewski nie podał źródeł swoich informacji. I także bez podania źródeł napisał, że Zygmunt Solorz-Żak o swoim pomyśle miał już rozmawiać z premierem Mateuszem Morawieckim i wicepremierem Jackiem Sasinem. Analityk "Polityka Insight" nie napisał, jak Morawiecki i Sasin mieli zareagować na ten pomysł. Do tej pory ani premier, ani wicepremier nie skomentowali tych doniesień. Zastrzegający sobie anonimowość rozmówca z branży energetycznej potwierdził nam jednak, że pomysł właściciela telewizji Polsat ma być znany w związanych z energetyką kręgach rządowych.
Biuro prasowe Ministerstwa Aktywów Państwowych, którym kieruje wicepremier Jacek Sasin nie odpowiedziało nam, czy rozmawiał on z Zygmuntem Solorzem-Żak o
zakupie przez ZE PAK udział w projekcie kaliningradzkiej elektrowni atomowej oraz o budowie transgranicznej linii energetycznej do importu prądu z Kaliningradu do Polski, a także jak ocenia te pomysły. Resort aktywów państwowych wymijająco stwierdził tylko, że "kwestia budowy nowych połączeń transgranicznych wykracza poza zakres właściwości rzeczowej Ministra Aktywów Państwowych. Właściwym w przedmiotowej sprawie jest Pełnomocnik Rządu do spraw Strategicznej Infrastruktury Energetycznej". To stanowisko zajmuje Piotr Naimski.
Także rzecznik ZE PAK nie odpowiedział nam na pytania dotyczące ewentualnej inwestycji tej spółki w rosyjską elektrownię atomową.
We wtorek po południu Tomasz Matwiejczuk, rzecznik prasowy Zygmunta Solorza, oświadczył: "ZE PAK rozpatruje wiele opcji, w tym udział w budowie w Polsce od zera elektrowni atomowej, która najprawdopodobniej potrwa wiele lat. Innym z wariantów mogłaby być inwestycja kapitałowa w aktywa zagraniczne, w tym jedną z analizowanych opcji jest potencjalne zaangażowanie kapitałowe wraz z innymi renomowanymi i doświadczonymi w tym obszarze partnerami w budowaną już w okręgu królewieckim elektrownię jądrową".
Matwiejczuk dodał: "Chodzi więc o to, żeby m.in. polski kapitał mógł wziąć udział w inwestycji w elektrownię jądrową poza granicami Polski. I dopiero ewentualna kontrola kapitałowa oznaczałaby potrzebę budowy samego łącznika z obwodem królewieckim [sic!]".
Tymczasem Rosjanie nie przewidywali, by kontrolę nad elektrownią atomową w silnie zmilitiaryzowanym Kaliningradzie przejmowali cudzoziemcy.
Matwiejczuk nie ujawnił też, czy spółka Zygmunta Solorza-Żak omawiała już swój pomysł z rosyjską stroną, a zielone swiatło do takiej transakcji może dać tylko Kreml. Rzecznik właściciela Polsatu nie wyjaśnił też, jaką rolę w tym projekcie miałaby odegrać firma z Węgier, które leżą daleko od Kaliningradu.
We wtorek wieczorem władze tego obwodu w Rosji stwierdziły, że nic nie wiedzą o planach spółki Solorza-Żaka. "Rząd obwodu kaliningradzkiego nie ma informacji o podobnej inicjatywie polskiej spółki" -
powiedział agencji Tass Dmitrij Łyskow, szef służb prasowy władz obwodu Kaliningradzkiego. Zaznaczył jednak, że projektem Bałtyckiej Elektrowni Atomowej zarządza państwowa korporacja Rosatom.
Pomocna dłoń do Putina
Wstępne porozumienie o budowie elektrowni o mocy 2,4 GW władze Kaliningradu podpisały z korporacją Rosatom już w 2008 r. Moce tej elektrowni znacznie przekraczały zapotrzebowanie tego obwodu i ulokowanych tam jednostek wojskowych, którym siłownia miała zagwarantować niezależność energetyczną.
Rosjanie nie kryli, że chcieliby eksportować prąd z tej siłowni - do Polski oraz państw bałtyckich.
W tym celu zdecydowali nawet, że chociaż Rosja zachowa kontrolny pakiet 51 proc. akcji Bałtyckiej Elektrowni Atomowej, to prywatni inwestorzy, także zagraniczni, będą mogli zostać jej udziałowcami. W ten sposób sfinansowaliby do połowy kosztów inwestycji, szacowanych na ponad 6 mld euro. A przy okazji zapewniliby zbyt na prąd z Kaliningradu.
Eksport prądu z Kaliningradu do Polski wymagał jednak budowy kabla energetycznego w okolicach Elbląga.
Rosja zakonserwuje wstrzymaną elektrownię atomową w KaliningradzieZAPISZ NA PÓŹNIEJ
Rząd PO-PSL premiera Donalda Tuska oficjalnie nie odrzucał tego planu, tak jak władze Litwy. Moskwa próbowała powiązać plan eksportu prądu z Kaliningradu do Polski z nową umową gazową negocjowaną przez wicepremiera Waldemara Pawlaka z rosyjskim wicepremierem Igorem Sieczinem, dziś szefem koncernu naftowego Rosnieft. A w 2010 r. Putin wydał rozporządzenie o budowie Bałtyckiej Elektrowni Atomowej. Jednak w tym czasie zaczęły narastać opory przed pogłębianiem zależności energetycznej Polski od Rosji i pomysł importu do Polski prądu z Kaliningradu spoczął na mieliźnie. W 2013 r. Rosatom wstrzymał budowę elektrowni, zaawansowaną w tym czasie w kilkunastu procentach. A w zeszłym roku Rosjanie postanowili zakonserwować do 2024 r. wykonane dotąd roboty.
Ewentualna zgoda rządu PiS na budowę mostu energetycznego z Kaliningradu pozwoliłaby Moskwie wznowić inwestycję pozbawioną teraz perspektyw. Jednocześnie zapewniłaby Kremlowi wpływ na polską energetykę, stawiając pod znakiem zapytania plany budowy elektrowni atomowych w Polsce, o czym nasze władze rozmawiają z rządem USA.